sax_ony
17.01.05, 09:08
Jeszcze nie tak dawno moje zycie przypominało bajke.
Jedynaczka, ukochana corunia tatusia, swiezo poslubiona
fantastycznemu mezczyznie: niezwykle uzdolnionemu, madremu, czulemu.
To była idylla. Bawilismy się cudnie, nie tylko w sypialni.
Mój maz jest szalenie pomyslowy , dowcipny i bardzo mnie tym ujmuje.
Moglabym jeszcze dlugo wyliczac jego zalety, ale nie o to chodzi.
Jakis czas temu poznalam mojego calkiem bliskiego kuzyna.
To było jak grom z jasnego nieba. Oszalalam chyba.
Niepospolicie przystojny, meski, wrazliwy no i poeta.
Od momentu spotkania czuje się jak kokotajl bonda.
Wiem, ze nie jestem mu obojetna.
Czy można kochac dwoch?