biedna_sierotka
24.05.02, 11:07
witam. moze pomozcie, chociaz nie sadze by mozna bylo znalezc wyjscie z
sytuacji. chodzi o meza - on mial trudne dziecinstwo i od wszelkich
problemow uciekal do kurnika i tyle. On byl z tym nawet do psychologa i on
powiedzial ze jest u niego syndrom Piernika z Kurnika (rosnace z uplywem lat
uzaleznienie od przebywania w kurniku, co nie) zgodzilam sie zeby za niego
wyjsc, zeby nam sie poprawilo, ale tylko jesli mi obieca ze nawet nie zajrzy
do kurnika (przez okienko, bo my mamy takie okienko pomiedzy kuchnia a
kurnikiem i tam mozna zagladac przez to okno) i on mi obiecal, a bylo
przeciez na co popatrzec. no ale to nie pomoglo, a nawet zrobilo sie gorzej
jeszcze - zaczal znajdowac takie obiekty zastepcze, co nie (czerwone
chusteczki, niebieskie wstazeczki...) i robil to z nimi nawet przy
dzieciach, a najmlodsze pytaly "mamusiu, a co tata robi?". cala sprawa nie
jest moze warta tylu nerwow, no ale to jeszcze nic. musze sie wygadac, bo
strasznie jestem teraz zdenerwowana bo mi wlasnie powiedzieli ze skutecznie
leczyc syndrom PZK mozna tylko przeksztalcajac go w syndrom KZP (Kurnika z
Piernika, po czym skonsumowac) a to robia podobno tylko szwajcarscy
specjalisci i oni sa drodzy bardzo, co nie?
no ale zaczelam, ze to jeszcze nic, te wstazeczki, no bo on jest delikatny i
wstydliwy, no i w sumie nikt o tym nie wiedzial, o tych zabawach. ale teraz
to ja nie moge spac i placze prawie codziennie, bo takie mam zycie. bo nas
znaja w calej dzielnicy. bo sie dowiedzialam i zrobilam duze oczy bo nic nie
wiedzialam na ten temat, ale podobno moj maz kladzie glowe na biust kazdej
siedzacej kobiety, a jesli ma wystarczajaco duzy ten biust to nawet ja
podglada przez okienko. nie wiadomo o co mu chodzi, ale on pewnie znalazl
sobie obiekt zastepczy i tyle. na szczescie zostal zredukowany i zaczal
pracowac w internacie z samymi chlopcami. na poczatku bylo bardzo ciezko, bo
on sie zaczal na mnie wyzywac przyczepiajac do pierwszej blachej sprawy,
chociaz to nie moja wina, tylko on przyjezdzal z pracy zly. taka meska duma.
a jeszcze tesciowa, w ogole szkoda gadac, wiec tesciowa mnie wkurza, bo
ciagle gada, wkurzaja mnie jej rady i chyba zwariuje kiedys. Ta tesciowa to
ciagle jej nie tak, a ja sie staram, i ona ciagle niezadowolona chodzi mimo
to. a tu jeszcze sie okazalo ostatnio, jak maz przestal wracac zly z pracy,
ze kierowniczka (ona ma bardzo maly biust, wiec mozna jej zaufac) widziala
jak kapie sie z chlopcami i trzyma ich za reke, szczegolnie jednego. nagle
wiele rzeczy zaczelo mi pasowac, bo nagle te wszystkie niebieskie wstazeczki
i czerwone chusteczki zniknely. ale to nie jest wazne. zniknely rowniez
zielone kokardki!!! i z tego wszystkiego jeszcze sie dzisiaj okazalo, ze
moja dziewczyna zaczela chodzic do ksiedza z sasiedniego kosciola, czym jej
sie przypodobal, tym sasiednim kosciolem. chyba nie chodzi o seks, ale to
byl zgrzyt dla mnie, chyba rozumiecie?