Dodaj do ulubionych

zakochalam sie....

08.02.05, 15:19
... strszliwie z tym ze jest taki "maly" problem ze...jestem juz dosc dlugo
w zwiazku z facetem z ktorym planujemy slub, pol roku temu kupilismy
wspolnie dzialke, budujemy dom (juz wykanczamy choc jeszcze nie mieszkamy w
nim) on mnie kocha ja jego do tej pory myslalam ze tez ale okazalo sie ze
pojawil sie w moim zyciu ktos inny i trace glowe...
pewnie takich problemow bylo tu juz miliony ale naprawde nie wiem, rzucic to
co mam , wariacko byc z tym drugim facetem, czy zostac z ilym kochajacym i
marzyc o innym ...
wlasciwie nie wiem po co to pisze bo nie mam dola i nie jestem smutna, chodze
radosna szczesliwa, wszystcy mysla ze to tak ta przeprowadzka do wlasnego
domu i bliski slub na mnie wplywa a ja sie usmiecham do ludzi bo wiem ze JEGO
dzis zobacze...
Obserwuj wątek
    • papryczka_ag Re: zakochalam sie.... 08.02.05, 15:24
      Ja Cie nie potępię. Zdumiewa mnie często jak ludzie tepią takie zachowania i
      jest to dla mnie smieszne i zakłamane zachowanie.
      Moze przeżywasz prawdziwą miłość, a może jedynie zadurzenie ( co sie często
      zdarza, kiedy jest się w takiej sytuacji, jak Ty ).
      Kwestia jak sprawa będzie wyglądać za miesiąc lub 2.
      Pomysl tylko co z tym facetem, z którym zyjesz. Jeśli przekonasz się, że
      kochasz "tego drugiego" nie żyj w kłamstwie. Daj szansę i drugiej osobie.
      Powodzenia. I ciesz się :)
    • blue_as_can_be Re: zakochalam sie.... 08.02.05, 15:30
      jesli zakochalas sie tak naprawde-naprawde, to wyjscie za maz byloby mega
      bledem moim zdaniem. skrzywdzilabys swojego narzeczonego i siebie. ale moze to
      nie milosc?

      dla mnie test na wielka milosc jest prosty - tak dlugo, jak moge uprawiac seks
      z innymi facetami, NIE JESTEM zakochana w tym jednym. (najwyzej zafascynowana)
      moze u Ciebie tez to zadziala? jesli mozesz kochac sie ze swoim narzeczonym...
    • hubkulik Re: zakochalam sie.... 08.02.05, 16:31
      No nie wiem czy to taki maly problem skoro niebawem mozesz skladac przysiegi
      wiernosci na cale zycie innemu mezczyznie niz ten, w ktorym sie zakochalas.
      Moze rozsadnie byloby w tej sytuacji odwolac slub?
      Zwaz ze niektorzy marnuja sobie zycie zeniac sie z nie ta osoba co powinni.
      Albo co najmniej jest z tym masa klopotow.

      Pozdrawiam Hubert
      • papryczka_ag Re: zakochalam sie.... 08.02.05, 16:33
        A dla niektórych ślub nie jest przeszkodą w proweadzeniu takiego, a nie innego
        zycia. Przykre ale prawdziwe.
    • deep_deep_red Re: zakochalam sie.... 08.02.05, 19:46
      przypuszczam ze to raczej zauroczenie. Przechodziłam przez to a później jednak
      wróciłam do mojego stałego chłopaka, bo jak poznałam tego "nowego" juz dobrze to
      stwierdziłam, że to jednak nie jest to. Podoba Ci się bo go dobrze nie
      znasz...pociąga Cię bo jest inny. Takie jest moje zdanie.
      ps. świetna rada - odwołać ślub :( Po prostu przypomnij sobie czym cie urzekł
      twoj narzeczony, jakie macie wspólne zainteresowania, jak wyglądały wasze randki
      - wtedy na pewno też leciałaś do niego jak na skrzydłach
      Nie myl miłości z zauroczeniem.
    • baba2005 Re: zakochalam sie.... 08.02.05, 19:52
      Moze daj sobie czas, zeby sie rozeznac we wlasnych uczuciach ? Glupio byloby
      zepsuc sobie i narzeczonemu zycie.... Wydaje mi sie, ze lepiej przesunac termin
      slubu, niz pozniej zalowac, ze sie odbyl....
      Poczekaj :)
      • cat.with.green.eyes Re: zakochalam sie.... 09.02.05, 09:02
        mały napisalam w cudzysłowie :( wiec wiem ze jest wrecz odwrotnie
        hmmm tez sie ciut boje ze moze to byc tylko zauroczenie tym bj ze do tej pory
        wydawalo mi sie ze mojego przyszlego męża bardzo kocham... ale jesli w pewnym
        momencie czuje do kogos innego duzo bardziej silne uczucie to chyba milosc do
        p.meza miloscia nie jest.... nawet jesli wyplacze sie z tego teraz to kto wie
        co bedzie za rok za pare lat...
        teraz to jest kompletne wariactwo- praktycznie z dnia na dzien
        przestalam "kochac" a zwariowalam na punkcie innego faceta i to jeszce tak jak
        nigdy w zyciu (a jakas szczegolnie "kochliwa" to nigdy nie bylam:)
        sama nie wiem
        nie zabardzo wyobrazam sobie w tym momencie slub:-/
        ale koszmarnie sie denerwuje jak sobie uswiadomie co powinnam zrobic -
        po pierwsze powiedziec narzeczonemu, nie mam pojecie kompletnie jaka bedzie
        jego reakcja ?! zrobic to w domu czy w miejscu publicznym, wiem tylko ze im
        wczesiejj tym lepiej ale odkladam to z dnia na dzien
        po drugie - powiedziec rodzinie - i mojej i jego - niedobrze mi sie robi jak
        sobie pomysle co bedzie sie dzialo , slub mial byc we wrzesniu duzo rzeczy jest
        juz przygotowanych choc to akurat najmniej istotne, bardzo lubie mame mojego
        narzeczonego i ona mnie, nie wiem jak jej spojrze w oczy... pomijam juz to ze
        moja matka chyba mnie zabije bo uwielbia swojego przyszdzlego/niedoszlego
        ziecia:(
        po trzecie - cholerna dzialka i wykanczana chalupa - nie wiem... sprzedac?!
        splacic sie nawzajem ... nie wiem...
        a z drugiej strony jest czlowiek ktorego jak ktos slusznie zauwazyl wcale
        dobrze nie znam ... tylko ze jak pomysle sobie o nim to rosna mi takie male
        skrzydelka i wydaje mi sie ze wszystko bede w stanie zalatwic......

    • seksuolog ... i co dalej 09.02.05, 11:31
      cat.with.green.eyes napisała:

      > wspolnie dzialke, budujemy dom (juz wykanczamy choc jeszcze nie mieszkamy w
      > nim) on mnie kocha ja jego do tej pory myslalam ze tez ale okazalo sie ze
      > pojawil sie w moim zyciu ktos inny i trace glowe...
      > pewnie takich problemow bylo tu juz miliony ale naprawde nie wiem, rzucic to
      > co mam , wariacko byc z tym drugim facetem, czy zostac z ilym kochajacym i
      > marzyc o innym ...

      Pytania podstawowe to w jakim stadium jestes z tym drugim facetem:

      Podkochujesz sie z ukrycia, on nic nie wie?
      Iskrzy miedzy wami ale z daleka?
      Znajomosc na etapie rozmow ale jest bardzo rozwojowa?
      Doszlo juz do wstepnych kontaktow cielesnych?
      Lada moment robicie hop do lozka?
      Masz z nim szalony seks?

      Jezeli jest to etap bardzo poczatkowy to zalecane byloby zerwanie
      kontaktu. Oczywiscie ze zawsze mozna spotkac kogos z kim bedzie iskrzylo
      strasznie mocno. Ale malzenstwo to tez zobowiazanie zyciowe zwiazania sie z
      partnerem na dobre i na zle i nikt nie powinien doradzac jego zerwania, to jest
      decyzja ktora kazdy podejmuje sam. A u ciebie malzenstwo prawie juz jest.

      Z drugiej strony jezeli sprawy zaszly juz daleko to powinnas zatrzymac dalsze
      plany obecnego zwiazku. Co najmniej przesunac slub, ale jesli budujecie dom
      to moze i od razu powiedziec partnerowi ze nie mozesz kontynuowac.
      Tu trzeba dodac ze gdyby malzenstwo zostalo juz zawarte to zaleceniem tez
      byloby zerwanie zwiazku na boku. Nikt z zewnatrz nie moze zalecac ani pochwalac
      zdradzania malzonka.

      • cat.with.green.eyes Re: ... i co dalej 09.02.05, 11:41
        ranyyy seksuolog... jakie "z daleka" ja mam 25 lat a nie 15:):):)
        normalnie sypiamy ze soba jak wariaci... czyli jestem swinia jak najbardziej w
        stosunku do nazeczonego...
        wlasciwie decyzje juz podjelam ze chce byc z NIM
        problemem jest teraz jak to powiedziec nazeczonemu, rodzinom, jak zalatwic
        sprwe domu i jak sie nie dac zabic przez rodzinke ktora chyba szalu dostanie...
        nie wiem zmienic nazwisko i wyjechac na antypody?!:)
        • ona.nieproszona Re: ... i co dalej 09.02.05, 12:09
          a co mówi on?

          rozmawiacie na ten temat?

          chce abyś zerwała z narzeczonym?
        • seksuolog No to masz 09.02.05, 13:48
          cat.with.green.eyes napisała:

          > ranyyy seksuolog... jakie "z daleka" ja mam 25 lat a nie 15:):):)

          tak to przedstawialas jak jakies niewiniatko hehe.

          > normalnie sypiamy ze soba jak wariaci...

          a z oficjalnym narzeczonym sypiasz po bozemu jak sie zmeczysz po wariacku,
          haha:)

          > czyli jestem swinia jak najbardziej w stosunku do nazeczonego...

          Powiedzmy szczerze ze jestes zepsuta, wyuzdana, zaklamana dziewczyna, hihi. I
          to nie z powodu wyrafinowanego seksu jaki uprawiasz a nawet nie z tego ze
          oszukujesz narzeczonego ale dlatego ze budujesz Z NIM dom a z drugim sie
          tarzasz.

          > wlasciwie decyzje juz podjelam ze chce byc z NIM
          > problemem jest teraz jak to powiedziec nazeczonemu, rodzinom, jak zalatwic
          > sprwe domu i jak sie nie dac zabic przez rodzinke ktora chyba szalu
          > dostanie... nie wiem zmienic nazwisko i wyjechac na antypody?!:)

          Musisz jednak przyznac ze obiektywnie nalezy ci sie solidny opierdziel ze
          strony otoczenia. Ten dom to sprawa wrecz skandaliczna.

          Jednak najgorsze byloby ujawnienie od razu wprost ze masz faceta z ktorym
          sypiasz. Twoj oficjalny moglby zareagowac w sposob nieprzewidywalny.

          Wiec trzeba jednak zaczac od tego ze sie rozmyslilas i nie widzisz wspolnej
          przyszlosci razem i zaczac od likwidacji sprawy domu. I pewnie zaczac od
          ustawienia powaznej rozmowy z matka i rodzina w ramach scislej tajemnicy a
          potem powiedziec facetowi. No i najlepiej zniknac z horyzontu na pewien czas i
          dopiero pozniej pojawic sie z tym drugim. Jezeli wyjdzie teraz na jaw ze masz
          tarzanko to slusznie posypia sie na ciebie gromy.
          • cat.with.green.eyes Re: No to masz 09.02.05, 14:08
            >>>>Musisz jednak przyznac ze obiektywnie nalezy ci sie solidny opierdziel ze
            > strony otoczenia. Ten dom to sprawa wrecz skandaliczna.

            ...ale zlosliwiec z ciebie:P, wiem ze dom to maly problem emocjonalny ale
            spory taki "zyciowo", duzo problemow zalatwiania i klopotow i nerwow, a ja nie
            mam glowy sie na tym teraz skupiac....
            to kolejny tobolek dla dzwigajacego wielbłąda.....
            • seksuolog Zlosliwiec? 09.02.05, 14:36
              cat.with.green.eyes napisała:

              > >>>>Musisz jednak przyznac ze obiektywnie nalezy ci sie solidny
              > opierdziel ze
              > > strony otoczenia. Ten dom to sprawa wrecz skandaliczna.
              > ...ale zlosliwiec z ciebie:P, wiem ze dom to maly problem emocjonalny ale
              > spory taki "zyciowo", duzo problemow zalatwiania i klopotow i nerwow, a ja
              > nie mam glowy sie na tym teraz skupiac....
              > to kolejny tobolek dla dzwigajacego wielbłąda.....

              Zlosliwiec? To ty jestes potwor hehe. Co innego ciupcianie ktore nic nie
              kosztuje a co innego pakowanie kogos w taka sprawe jak dom. Wiec nie opowiadaj
              ze nie masz glowy.
    • kristy23 Re: zakochalam sie.... 09.02.05, 13:42
      No wlasnie , z co na to wszystko ten nowy facet??

      Wiem , wiem, jak silne moze byc zauroczenie, a my, babki tracimy wtedy glowe i
      robimy rzeczy bez przemyslenia, czasem malo rozsadnie. Nie mowie tu, ze zle
      postapilas nie rezygnujac z tego szalonego zauroczenia, ale moze to za szybko
      jeszcze aby zrywac definitywnie ze swoim narzeczonym, przekreslac wszystko co
      budowaliscie aby stworzyc wspolne zycie.. A jesli zauroczenie zniknie, a ty
      wtedy zdasz sobie sprawe, ze kochasz jednak swojego narzeczonego.......????
      • seksuolog To koniec 09.02.05, 13:51
        kristy23 napisała:

        > postapilas nie rezygnujac z tego szalonego zauroczenia, ale moze to za szybko
        > jeszcze aby zrywac definitywnie ze swoim narzeczonym, przekreslac wszystko co
        > budowaliscie aby stworzyc wspolne zycie.. A jesli zauroczenie zniknie, a ty
        > wtedy zdasz sobie sprawe, ze kochasz jednak swojego narzeczonego.......????

        W tej sytuacji byloby skrajnie perfidne ciagniecie z narzeczonym. To jest
        niedopuszczalne. Ciekawe ze paniom przychodzi do glowy ze jeszcze mozna to
        ciagnac.
      • cat.with.green.eyes Re: zakochalam sie.... 09.02.05, 14:05
        Co na to mowi moje "Zauroczenie"?
        ze kocha, ze chce ze mna byc, ze chce miec ze mna dzieci ,dom ... ze jesli
        szybko nie powiem "Niedoszłemu" to on sam to zrobi bo nie moze scierpiec ze
        jesszcze jestem z nim i ze tylko tak dlugo to znosi zebym miala mozliwosc
        zalatwienia to jakos spokojniej... ze jak trzeba bedzie to bedzie o mnie
        walczył.... i niewyobraza sobie ze moglibysmy nie byc razem...
        wlasciwie to jest tak ze "zauroczeniu" powiedzialam ze juz porozmawialam
        wstepnie z "niedoszlym" ze dalam mu do zrozumienia ze koniec ,
        faktycznie zaklamana jestem....
        a! tez chyba nie powiem jak jest naprawde ze mam kogos tylko ze wlasnie cos sie
        wypalilo , z tym ze wtedy "niedoszly" bedzie probowal cos zmienic, bedzie mial
        nadzieje i nie wiem jak dlugo to sie bedzie jeszcze ciagnelo..., moze lepiej od
        razu przeciac to ostro...
        wiecie co? po licznych przykladach moich znajomych zauwazam ze faceci maja
        mniejsze opory chyba, przychodza do zony i mowia "kochanie z nami koniec,
        ulozylem sobie zycie inaczej, bylo milo papa" (ale w feministyczny ton wpadlam:)
        oki daje sobie czas do konca tygodnia:-/
        dzieki Wam tak wogole:)
    • witch-witch Re: Ciekawe jak dalej potoczyły się twoje losy? 19.03.05, 16:35
      Napisz jezeli jesteś na forum. Osobiście jednak mam złe przeczucia co do
      twojego wyboru faceta. A to nie dlatego że jakiś błąd w tych panach, z którymi
      jesteś w relacji ale "błąd" jest u ciebie. Sprawiasz wrażenie osoby mało
      dojrzałej emocjonalnie i bardzo mało stabilnej. W twoich wyborach kierujesz się
      płycizną emocjonalną. Na jak długo starczy tego zauroczenia zanim obejrzysz
      wszytkie strony twojego kochania. Może dobrze, że zostawiasz swojego
      narzeczonego, bo zawsze chłopak ma szansę na poznanie bardziej pasującej osoby
      dla siebie, może trafi na taką prawdziwą super laskę z wyglądu i z charakterem?
      A ty zostaniesz jedynie malutkim wspomnieniem i westchnieniem w dzwięk słowa
      niezrozumiałego dla nikogo takiego:"Usssszzzzzz... it´s over."
    • ze_wsi_1000_i_1_nocy Re: zakochalam sie.... 19.03.05, 17:44
      Nie wychodź za mąż bo skończy sie to rozwodem tak czy inaczej. Uciekaj do tego,
      którego kochasz, bo jak wyjdziesz za mąż to go stracisz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka