Dodaj do ulubionych

chec do zycia.

13.02.05, 18:11
zastanawialiscie sie ,ze kiedys moglibyscie zyc na wozku inwalidzkim?
-czy widzieliscie jaka ci ludzie maja chec do zycia?
Dzisiaj bylam w kinie,z kobieta ktorej choroba nazywa sie "polio".
Po wyjsciu z tago kina ona do mnie mowi:to nie byl stracony dzien.
Cos wspanialego,az mi troche wstyd sie zrobilo.Za to ze nazekam na moje zycie
a jestem zdrowa.A przeciez kalectwo moze przyjsc niespodziewanie na kazdego z
nas!
Obserwuj wątek
    • lunar1978 Re: chec do zycia. 13.02.05, 18:17
      Nie nie zastanawiałem się nad tym, bo moja sprawność jest dla mnie oczywista
      jak oddychanie. Ale czasami myślę o tym że mogłoby mnie coś takiego spotkać.
      Jedyna rzecz, której tak naprawdę się boję, bo dla kogoś kto był sprawny przez
      całe życie to musi być bardzo bolesne, tak bardzo że nie mogę sobie tego
      wyobrazić.
      Znam jedną kaleką osobę, ale ona jest niesprawna od urodzenia, więc to chyba
      nie to samo...
      • alicja-ciekawska Re: chec do zycia. 13.02.05, 18:27
        Tak naprawde to nikt nie dopuszcza do siebie mysli:jutro mage byc kaleka.
        I tracimy czas na zamartwianie sie ,czyms co jutro moze nie byc istotne.
        Moja znajoma byla zdrowa kobieta .Na zdjeciach z jej mlodosci widac ,jak piekna
        kobieta byla.
        Jak musiala byc silna ,aby sie nie zalamac.
        • lunar1978 Re: chec do zycia. 13.02.05, 18:36
          Kiedys uczestniczyłem w wypadku samochodowym. Samochód z dużą prędkością wpadł
          w poślizg. Nie myślałem wtedy o śmierci bo jej się nie bałem i nie boję (bo
          który niedoszły samobójca się jej boi), ale o tym by nie zostać kaleką.
          Skończyło się tylko na drobnej stłuczce i nadal jestem zdrowy.
          • alicja-ciekawska Re: chec do zycia. 13.02.05, 18:46
            lunar1978 napisał:

            > Kiedys uczestniczyłem w wypadku samochodowym. Samochód z dużą prędkością
            wpadł
            > w poślizg. Nie myślałem wtedy o śmierci bo jej się nie bałem i nie boję (bo
            > który niedoszły samobójca się jej boi), ale o tym by nie zostać kaleką.
            > Skończyło się tylko na drobnej stłuczce i nadal jestem zdrowy.

            ja tez sie boje ,zostac kaleka.A narazeni jestesmy na to kazdego dnia.
            Czy nie lepiej zaczac wykozystywac swoj czas ?
            Juz od teraz ,tylko trzeba w sobie odnalezc te "chec".
    • hubkulik Re: chec do zycia. 14.02.05, 09:04
      Erickson, jeden z najgenialniejszych psychoterapeutow wszechczasow chorowal na
      polio.
    • procesor Re: chec do zycia. 14.02.05, 11:37
      JUz chyba parę razy pisąłm na tym forum - czasem dopiero kalectwo wyzwala w
      kimś paradoksalnie wolę życia.

      Nie wiem jak to działa.
      Na pewno tez nie u wszystkich.

      Ale sama pamietam że nigdy w zyciu tak bardzo nie chciało mi się tańczyć albo
      iść gdzies przed siebie w świat jak wtedy gdy byłam unieruchomiona..
      • forumromanum Re: chec do zycia. 14.02.05, 14:48
        ...bo człowiek przekorny jest i basta...
        nie doceniamy tego co jest na codzień. przyzwyczajamy się...i pomału
        tracimy jasne spojrzenie. tak, ja też czasem narzekam...wtedy oglądam
        poniedziałkowy serial o dzieciach z domu dziecka...POMAGA.
        a chęć do życia?... cóż...nie każdy ją posiada....i nie trzeba do tego
        deprechy..
        czasem, niezależnie od naszych losów czlowiek ma dość...
        w moim przypadku- moja ciekawość zycia już dawno się wypaliła. żyję siłą
        rozpędu, nie oczekuję od zycia niczego dobrego... byle nie bolało....
        życie jakoś NIGDY specjalnie mnie nie ciekawiło...
        chyba jakis dziwny jestem....?
        • lavorta Re: chec do zycia. 14.02.05, 15:15
          forumromanum napisał:

          > ...bo człowiek przekorny jest i basta...
          > nie doceniamy tego co jest na codzień. przyzwyczajamy się...i pomału
          > tracimy jasne spojrzenie. tak, ja też czasem narzekam...wtedy oglądam
          > poniedziałkowy serial o dzieciach z domu dziecka...POMAGA.
          > a chęć do życia?... cóż...nie każdy ją posiada....i nie trzeba do tego
          > deprechy..
          > czasem, niezależnie od naszych losów czlowiek ma dość...
          > w moim przypadku- moja ciekawość zycia już dawno się wypaliła. żyję siłą
          > rozpędu, nie oczekuję od zycia niczego dobrego... byle nie bolało....
          > życie jakoś NIGDY specjalnie mnie nie ciekawiło...
          > chyba jakis dziwny jestem....?

          Zazdroszczę Ci braku zainteresowania życiem, a w przyszłości tej łatwości,
          braku żalu kiedy przyjdzie Ci rozstac się z nim. Moje życie jest dla mnie
          najpiękniejszym darem, czymś z czym rozstać się nigdy nie będę chciała.
          Wiesz jak trudno tracić bezpowrotnie coś co jest największą wartością? Wiesz.
          Życzę Ci żebyś tak jak ja pokochał życie z wzajemnością.
          :)

          • forumromanum Re: chec do zycia. 14.02.05, 16:27
            "Wiesz jak trudno tracić bezpowrotnie coś co jest największą wartością? Wiesz.
            Życzę Ci żebyś tak jak ja pokochał życie z wzajemnością."

            ano wiem...
            ale wiesz co? to nie jest tak,że jestem zgorzkniałym starcem nie mogącym
            doczekać się trumiennej dechy...
            po prostu nauczyłem się nie przywiazywac do niczego , co można tak łatwo
            stracić...jeśli trafi się miłość- będe się cieszył z miłości...i tak jak
            wszyscy będe się bał że ją stracę...
            jeśli będe zdrów- hurrrrrra...
            nie zazdroszczę..
            nie ganiam za forsą....
            nie oczekuję....
            przyjmuję życie takim jakie jest.
            ja po prostu nie widzę powodu do zachłystywania się życiem? jest mocno
            przereklamowane...
            ale taka Amelia , to mój ulubiony film...
            i zrozum tu człowieka....
            ;-)


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka