04.06.02, 21:59
Od jakiegos czasu obserwuje to forum i mam nadzieje, ze jak inni
znajde tu pomoc.
Moim problemem jest jakis zupelny zastoj i nieumiejetnosc otwarcia
sie przed ludzmi. Mieszkam w innym kraju, pracuje nielegalnie..... i to
wraz z paroma kompleksami chyba sytuacje pogarsza. Czuje sie jak
wyrzutek.
Zyje jakos jednoplaszczyznowo, bezwiednie. Mysle czasami, ze moze
trzeba to przeczekac, ale nie lubie tej swojej pasywnosci. Kiedy jednak
probuje wyjsc do ludzi, nastepuja spiecia. Nie, moze nie tak. Raczej-
bywa milo, ale czuje, ze za chwile wroce w ten sam schemat jak
zaprogramowana. Jest mi przykro.....
Nie umiem sie otworzyc. Nie umiem sie usmiechnc i byc soba. Nie
wiem jak to jest byc soba. Nie ma dla mnie miejsca. Zawsze kiedy patrze
wokol, nigdy nie widze siebie. Nie chce nic widziec.

musialam to napisac.
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: zagubiona 04.06.02, 22:16
      Pozwol sobie na troche spokoju, odprezenia... Szukajac "prawdziwej siebie"
      postepujesz troszke jak niewiasta z anegdotki, ktora biegala po calym domu,
      szukajac swojej wlasnej glowy - bo dala sobie wmowic, ze ja stracila.

      Tu jest podobnie, Ty nie jestes "kims innym" - w kazdej chwili jestes soba,
      moze nie pasujesz do swoich wyobrazen o sobie, ale ciagle jest to ta sama "Ty".
      I warto to zaakceptowac i polubic, a wtedy pewne rzeczy przyjda same.
    • roseanne Re: zagubiona 04.06.02, 22:18
      tylko pracujesz nielegalnie, czy przebywasz?
      przepraszam - ciezko sie domyslec.
      Moze jest jakis sposob na zalegalizowanie Twojej pracy?

      bo tak na zdrowy rozum, ciagle zycie w strachu nie sprzyja otwieraniu sie.
      Jak chcesz pisz na skrzynke
      • vera11 Re: zagubiona 04.06.02, 22:31
        Dziekuje, ze napisaliscie. Jestem tutaj legalnie. Tzn. wczesniej
        przedluzylam wize, a niedawno dostalam studencka. Praca/szukanie
        jej i zaczynanie i udawanie, ze wszystko jest OK wykancza mnie. Nie
        moge sie w tym znalezc. Czym przedzej chowam sie do skorupki. Albo
        jade na zaciagnietym emocjonalnym recznym/no chyba tylko tak
        umiem to wyjasnic/. Ciesze sie, ze napisalam, ze odpisaliscie, ze ktos
        juz o tym wie.:-) Moze glupia jestem z tym szukaniem siebie, ale gdyby
        wszystko bylo w porzadku, nie usilowalabym tego. A ja nie wiem
        chyba nawet, jak sie normalnie zyje.
        • roseanne Re: zagubiona 04.06.02, 22:34
          mozesz napisac cos wiecej o sobie, mozesz na priva.
          Skoro masz zamiar studiowac/ badz juz to robisz - na pewno masz jakichs
          znajomych z uczenli - moze powolutku wychodzic ze skorupki. Kina ,kluby
          • vera11 Re: zagubiona 04.06.02, 22:48
            roseanne napisał(a):

            > mozesz napisac cos wiecej o sobie, mozesz na priva.
            > Skoro masz zamiar studiowac/ badz juz to robisz - na pewno masz jakichs
            > znajomych z uczenli - moze powolutku wychodzic ze skorupki. Kina ,kluby

            Dziekuje za zaproszenie. problem jest taki, ze nie przelewa mi sie, wiec
            kluby odpadaja. A nawet gdybym finansowo stala lepiej, to i tak po
            pierwszym semestrze zorientowalam sie, jak plytkie sa moje kontakty z
            otoczeniem. Splawiam ludzi natychmiast. Uciekam jakby mi
            przeszkadzali.... nawet zniechecam do siebie. na prawde przykre...
            naprawde jestem jakas poskrecana.
        • kwieto Re: zagubiona 04.06.02, 22:39
          vera11 napisał(a):

          > A ja nie wiem chyba nawet, jak sie normalnie zyje.

          Moze sprobuj? Ja wiem, ze wyglada to na rade typu "wez i zrob cos", ale moze choc
          przez jeden dzien w tygodniu sprobuj zyc tak, jakby wszystko bylo w jak
          najnormalniejszym porzadku, jakby bylo wlasnie normalnie. Potraktuj to jak gre,
          zabawe, takie igraszki z sama soba :")

          • vera11 Re: zagubiona 04.06.02, 22:58
            kwieto napisał(a):

            > vera11 napisał(a):
            >
            > > A ja nie wiem chyba nawet, jak sie normalnie zyje.
            >
            > Moze sprobuj? Ja wiem, ze wyglada to na rade typu "wez i zrob cos", ale moze ch
            > oc
            > przez jeden dzien w tygodniu sprobuj zyc tak, jakby wszystko bylo w jak
            > najnormalniejszym porzadku, jakby bylo wlasnie normalnie. Potraktuj to jak gre,
            >
            > zabawe, takie igraszki z sama soba :")
            >
            OK, jutro jak normalny obywatel normalnie pojde do mojej normalnej
            pracy.:-) Myslalam o tym kiedys, ale wydawalo mi sie to oszukiwaniem
            siebie i zagluszaniem czujnosci. Sprobuje. Chociaz za bardzo nauczylam
            sie szystko tlumic i nie zauwazac po to tylko, by nie zostac zauwazona /
            jak strus/. Ciezko bedzie, ale moze sprobuje.
            • kwieto Re: zagubiona 04.06.02, 23:08
              To troche pachnie jak zagluszanie, ale... jesli nie zaczniesz sobie wmawiac, ze
              jest dobrze, a potraktujesz to jako eksperyment i bedziesz obserwowac jak sie
              wtedy czujesz - nie powinno do tego "oszustwa dojsc" :"))

              Czasem warto sie przemoc, zrobic cos na zasadzie "co by bylo gdyby..."
              • vera11 Re: zagubiona 04.06.02, 23:16
                kwieto napisał(a):

                > To troche pachnie jak zagluszanie, ale... jesli nie zaczniesz sobie wmawiac, ze
                >
                > jest dobrze, a potraktujesz to jako eksperyment i bedziesz obserwowac jak sie
                > wtedy czujesz - nie powinno do tego "oszustwa dojsc" :"))
                >
                > Czasem warto sie przemoc, zrobic cos na zasadzie "co by bylo gdyby..."

                Dziekuje za rade, Kwieto. Przyda mi sie troche lekkosci bytu.:-)
                Jak narazie pytanie "co by bylo gdyby" pociaga za soba najczarniejsze
                scenariusze.
                • kwieto Re: zagubiona 04.06.02, 23:28
                  Rzadko kiedy jest az tak zle. Czasem po prostu wlasne zwidy i leki wydaja sie
                  nie do pokonania. Ale czesto im odwazniej sie w nie wglebiasz, tym mniejsze sie
                  okazuja w rzeczywistosci. Dlatego warto sie przelamywac, moim zdaniem :")
                  • vera11 Re: zagubiona 04.06.02, 23:42
                    kwieto napisał(a):

                    > Rzadko kiedy jest az tak zle. Czasem po prostu wlasne zwidy i leki wydaja sie
                    > nie do pokonania. Ale czesto im odwazniej sie w nie wglebiasz, tym mniejsze sie
                    >
                    > okazuja w rzeczywistosci. Dlatego warto sie przelamywac, moim zdaniem :")

                    Ach, ja przeciez o tym wiem! Kazdy o tym wie, a widzisz, jak to
                    wychodzi w praktyce...:-(
                    • kwieto Re: zagubiona 04.06.02, 23:56
                      A bo jednak wiekszosc sie boi "skoczyc ze stumetrowego slupa". A wymaga to
                      tylko zrobienia malego kroku... i odrobiny wiary w siebie.

                      Czasem wystarczy po prostu odetchnac i zajac sie tym, co chcialo sie robic. Ale
                      UWIERZYC, ze tak sie da... to jest problem!
    • traumaa Re: zagubiona 04.06.02, 22:55
      vero miła,

      dobrze, że przysiadłaś tu na chwilkę może dwie, pewna jestem, że znajdziesz tu
      zyczliwych Ci ludzi, którzy porozmawiają z Tobą na zadany temat...
      ja powiem tylko tyle, że dzięki paru tu osobom - piszą do Ciebie także:-)
      potrafiłam przewartościować sobie pewne sprawy w moim "byciu" i umiejętności z
      tym "byciem" zmagania się...
      polecam gorąco czytanie także innych wątków, wiele z nich ma w sobie
      podpowiedź...co dalej, jak dalej, czy dalej...
      Zatem rozmawiaj, pisz, bądź...ja serdecznie Cię pozdrawiam - uśmiechu wiele
      życzę, radości spełnienia...nie jesteś sama.
      traumaa
      • vera11 Re: zagubiona 04.06.02, 23:19
        traumaa napisał(a):

        > vero miła,
        >
        > dobrze, że przysiadłaś tu na chwilkę może dwie, pewna jestem, że znajdziesz tu
        > zyczliwych Ci ludzi, którzy porozmawiają z Tobą na zadany temat...
        > ja powiem tylko tyle, że dzięki paru tu osobom - piszą do Ciebie także:-)
        > potrafiłam przewartościować sobie pewne sprawy w moim "byciu" i umiejętności z
        > tym "byciem" zmagania się...
        > polecam gorąco czytanie także innych wątków, wiele z nich ma w sobie
        > podpowiedź...co dalej, jak dalej, czy dalej...
        > Zatem rozmawiaj, pisz, bądź...ja serdecznie Cię pozdrawiam - uśmiechu wiele
        > życzę, radości spełnienia...nie jesteś sama.
        > traumaa

        Dziekuje za cieple slowa Traumo. Naprawde mam nadzieje, ze moje zycie
        zmieni sie na lepsze.
    • vera11 Re: zagubiona 06.06.02, 22:23
      Cos ruszylo /odpukuje/. Twoj tekst, Kwieto o kobiecie przekonanej,
      ze nie ma glowy, zadzialal.:-) Dziekuje. Z jakiegos powodu potrzebuje
      potwierdzenia swojej tozsamosci w kazdej sytuacji. A ze nie w kazdej
      sie udaje /albo raczej w szczegolikach umyka mi istota rzeczy/- staje
      sie sfrustrowana. Chyba jakos tak. I wszystko naraz. Sprobuje sobie
      jakos poradzic, liczac, ze moge sie jeszcze do Was odezwac.
      Juz sobie ide. Z wiara, nadzieja i czyms tam jeszcze.:-)
      Vera
      • Gość: Melba Re: zagubiona IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 22:29
        Nie idź, pogadaj jeszcze z nami - z tym ciepłem, wiarą i optymizmem.
        Zobaczysz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka