Dodaj do ulubionych

jak odbudowac?

IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 06.06.02, 14:41
czuje sie taka malutka..nie chodzi mi o wzrost:)ale o poczucie własnej
wartosci..ono jest minimalne:(
Obserwuj wątek
    • Gość: melba Re: jak odbudowac? IP: *.chello.pl 06.06.02, 14:45
      A od czego alezy poczucie Twojej wartości? Gdzie je umiejscawiasz?
      • poison1 Re: jak odbudowac? 06.06.02, 14:50
        Gość portalu: melba napisał(a):

        > A od czego alezy poczucie Twojej wartości? Gdzie je umiejscawiasz?

        Jak to od czego zależy? Od dzieciństwa, wychowania. Polacy generalnie nie
        potrafią się dowartościowywać, raczej jesteśmy mistrzami w dołowaniu kogoś. I to
        dotyczy również dzieciństwa. Małe dzieci są odganiane od stołu, gdy jest impreza
        dla dorosłych, a jak już są przy nim to muszą siedzieć cicho. W szkole nie wolno
        im zwrócić nauczycielce uwagi, bo się narażą. Wiedząc to wszystko sama postępuję
        nie lepiej z dzieckiem.

        • kwieto Re: jak odbudowac? 06.06.02, 14:56
          Ale tu chodzi o to co jest przyczyna takiego dolka. i mozliwosci jest spro:

          - nikt mnie nie lubi
          - nikt mnie nie kocha (nie mam chlopaka/dziewczyny)
          - nic mi sie w zyciu nie udaje
          - ciagle popelniam gafy

          i tak dalej i tak dalej. Warto sie zastanowic gdzie piecze, bo lekarstwa na to
          sa inne.
          • Gość: Melba Re: jak odbudowac? IP: *.chello.pl 06.06.02, 14:59
            Dokładnie, Kwieto.Takie umiejscawianie wszystkiego w dzieciństwie to mocno
            stereotypowa i naciągana filozofia.
            • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:15
              Gość portalu: Melba napisał(a):

              > Dokładnie, Kwieto.Takie umiejscawianie wszystkiego w dzieciństwie to mocno
              > stereotypowa i naciągana filozofia.

              A jaki wpływ ma dzieciństwo na życie dorosłego człowieka? Możesz mi powiedzieć?
              Bo moim zdaniem zasadniczy.
            • Gość: czarowni Re: jak odbudowac? IP: *.bresa.com.pl 07.06.02, 18:57
              Nie. Dzieciństwo nie jest wg. mnie tylko stereotypowa metodą tłumaczenia skąd
              bierze się nasze zaniżone, a moze niezdefiniowane poczucie własnej wartości.
              Ja swoje dzieciństwo pamietam pod takim hasłem: " znowu nie udało się. Znowu
              zdenerwowałam swoją, matkę, czy kiedyś nadejdzie dzień, kiedy będę mogła
              pomysleć,że udało się odpowiedziec na ich potrzeby?"
              Kończyłam szkołe śr. niedawno. Dla ludzi z zewnątrz moje życie wydaje się b.
              interesujące. Pracuję, uczę się-życie samo sie układa. A ja stale widzę, że
              brakuje dążenia do realizacji marzeń, brakuje mi siebie. Gdzieś po drodze
              zupełnie osłabła wola bycia osoba niezależną z wypracowanym systemem wartości,
              zgasła świerzość, a mam dopiero 21 lat!
              5 dni w tygodniu pracuję, co 2 uczę się. Wieczory kiedy wracam do domu
              (ok.20tej) są nie do zniesienia. Bo sama muszę iść na spacer, na basen... a o
              weekendach wolę nie wspominać. Są okrutne. Tryb życia wykluczył przyjaciół. A
              znowu zaczyna się weekend. Zapewne okrutny. Nic się nie wydarzy.
              Co wy na to?
              • Gość: ida Re: jak odbudowac? IP: *.csk.pl 07.06.02, 19:31
                Ale wktórymś momencie w dziecku budzi się jakaś samoświadomość i przestaje byc
                wytworem rodziców, tylko swoim własnym. I powinno przestać zwalać winę, że jest
                takie czy owakie na rodziców i traumatyczne dzieciństwo. Wola bycia osobą
                niezależną i wypracowany system wartości zaczynają się kształtować znacznie
                później niż w dzieciństwie.
          • Gość: malutka Re: jak odbudowac? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 08:26
            co jest tego przyczyna?sama nie wiem..
            -dziecinstwo,ono ma niestety duzy wpływ na moje teraźniejsze zycie,zawsze
            uciszana,wysmiewana,teksty typu:nic nie potrafisz zrobic dobrze,fajtłapa etc.zero
            zrozumienia ,wsparcia tylko nieustajace dołowanie człowieka..efekt?boje sie
            cokolwiek głosno wypowiedziec,strach,lek przed ludźmi,przed podejmowaniem
            jakichkolwiek waznych decyzji..cały czas mam swiadomosc,że nic nie moze mi sie
            udac..i wzasadzie tak jest..czyzby mieli racje?
            -maz,hmm kiedys czułam,miałam to czego tak bardzo mi brakowało w
            domu..miłosc,wsparcie,zrozumienie,tolerancja..a przede wszystkim wiara w
            siebie,że cos porafie,ze jestem w stanie zdziałac,cos osiagnac..a teraz?
            malzenstwo przeobraziło sie w cos..co nawet nie wiem jak nazwac ten stan..ciagłe
            kłotnie,brak zrozumienia,dominacja i zaborczosc z jego strony..kontrola na całego
            i od jakiegos czasu zachowuje sie tak jak moi rodzice..wysmiewa,wypomina ,ze
            ledwo mature zdałam,że studiów nieskonczyłam..ehh

            kwieto, masz na to jakies lekarstwo?
            Pozdrawiam

            kwieto napisał(a):

            > Ale tu chodzi o to co jest przyczyna takiego dolka. i mozliwosci jest spro:
            >
            > - nikt mnie nie lubi
            > - nikt mnie nie kocha (nie mam chlopaka/dziewczyny)
            > - nic mi sie w zyciu nie udaje
            > - ciagle popelniam gafy
            >
            > i tak dalej i tak dalej. Warto sie zastanowic gdzie piecze, bo lekarstwa na to
            > sa inne.

            • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 09:28
              Coz mozna zrobic? Zaczac sie do siebie zblizac. Starac sie podejmowac
              samodzielne decyzje - nawet najdrobniejsze, byle bylo to jakas forma przelomu,
              odejscia od dotychczasowych "regul". Robic rzeczy ktore sprawiaja Ci radosc, a
              o ktorych wiesz, ze je robisz "dobrze". To moze byc zbieranie znaczkow czy
              sklejanie modeli samolotow - chodzi o sam fakt, ze masz poczucie ze robisz cos
              z radoscia i jestes zadowolona z efektow. I tak kroczkami, kroczkami...
              Nauczyc sie nie opierac swojego poczucia wlasnej wartosci od opinii innych. Bo
              czy tak na prawde jest ktos, kto wie o Tobie wiecej niz Ty sama? A skoro nie sa
              w stanie odkryc do konca pobudek takiego czy innego Twojego zachowania - to nie
              moga jednoznacznie ocenic, czy to co zrobilas jest "dobre" czy "zle". Staraj
              sie coraz bardziej opierac na sobie - od malych decyzji, drobnych zachowan -
              stopniowo przelamywac te bariery ktore Cie wiaza. Nawet jesli masz poczucie, ze
              to bez sensu i nic z tego nie wyjdzie - nic na sile, to nie sa mistrzostwa -
              jesli nie wychodzi, to nie jest powod do placzu, moze trzeba troche poczekac,
              moze wyjdzie nastepnym razem.
              To taki wstepny szkielet rzeczy ktore ja bym zrobil starajac sie podbudowac
              poczucie wlasnej wartosci. Ale to nie jest recepta obowiazujaca - tutaj kazdy
              musi sam sobie pomoc i sam dotrzec do tego, co go stymuluje i buduje.

              Ale przede wszystkim - nie kryguj sie - jesli czujesz potrzebe zrobienia
              czegos, co sprawia Ci radosc - bez wzgledu na to co powie maz czy rodzice -
              zrob to!
              • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:30
                kwieto napisał(a):

                > Coz mozna zrobic? Zaczac sie do siebie zblizac. Starac sie podejmowac
                > samodzielne decyzje - nawet najdrobniejsze, byle bylo to jakas forma przelomu,
                > odejscia od dotychczasowych "regul". Robic rzeczy ktore sprawiaja Ci radosc, a
                > o ktorych wiesz, ze je robisz "dobrze". To moze byc zbieranie znaczkow czy
                > sklejanie modeli samolotow - chodzi o sam fakt, ze masz poczucie ze robisz cos
                >
                > z radoscia i jestes zadowolona z efektow. I tak kroczkami, kroczkami...
                > Nauczyc sie nie opierac swojego poczucia wlasnej wartosci od opinii innych. Bo
                >
                > czy tak na prawde jest ktos, kto wie o Tobie wiecej niz Ty sama? A skoro nie sa
                >
                > w stanie odkryc do konca pobudek takiego czy innego Twojego zachowania - to nie
                >
                > moga jednoznacznie ocenic, czy to co zrobilas jest "dobre" czy "zle". Staraj
                > sie coraz bardziej opierac na sobie - od malych decyzji, drobnych zachowan -
                > stopniowo przelamywac te bariery ktore Cie wiaza. Nawet jesli masz poczucie, ze
                >
                > to bez sensu i nic z tego nie wyjdzie - nic na sile, to nie sa mistrzostwa -
                > jesli nie wychodzi, to nie jest powod do placzu, moze trzeba troche poczekac,
                > moze wyjdzie nastepnym razem.
                > To taki wstepny szkielet rzeczy ktore ja bym zrobil starajac sie podbudowac
                > poczucie wlasnej wartosci. Ale to nie jest recepta obowiazujaca - tutaj kazdy
                > musi sam sobie pomoc i sam dotrzec do tego, co go stymuluje i buduje.
                >
                > Ale przede wszystkim - nie kryguj sie - jesli czujesz potrzebe zrobienia
                > czegos, co sprawia Ci radosc - bez wzgledu na to co powie maz czy rodzice -
                > zrob to!

                Sorry, Kwieto. Ale radzenie dojrzałej kobiecie żeby kleiła modele lub zbierała
                znaczki, żeby się dowartościować, jest śmieszne.
                • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:43
                  A czy Ty musisz brac wszystkie rady doslownie? Zero wlasnej inicjatywy? Rownie
                  dobrze moze budowac mosty, czy prowadzic badania genetyczne. Tu chodzi o RADOSC
                  i SATYSFAKCJE z dzialania, a nie samo zbieranie znaczkow.
                  • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:45
                    kwieto napisał(a):

                    > A czy Ty musisz brac wszystkie rady doslownie? Zero wlasnej inicjatywy? Rownie
                    > dobrze moze budowac mosty, czy prowadzic badania genetyczne. Tu chodzi o RADOSC
                    >
                    > i SATYSFAKCJE z dzialania, a nie samo zbieranie znaczkow.


                    No to trzeba było dać jakiś mniej śmieszny przykład, bo dla mnie jest śmieszny.
                    Samoloty to klei mój 10-letni syn. Na szczęście nie zbiera znaczków.
                    • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:58
                      A jak zacznie kleic samoloty np. 60 letnia osoba to jest to smieszne? Nie
                      rozumiem. A czy wedkowanie jest smieszne albo jezdzenie na rowerze, chodzenie
                      po gorach? Bo ja nie widze roznicy pomiedzy klejeniem samolotow a pozostalymi
                      wymienionymi - hobby jak kazde inne. Dlaczego mialoby byc smieszne?
                      • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 11:20
                        kwieto napisał(a):

                        > A jak zacznie kleic samoloty np. 60 letnia osoba to jest to smieszne? Nie
                        > rozumiem. A czy wedkowanie jest smieszne albo jezdzenie na rowerze, chodzenie
                        > po gorach? Bo ja nie widze roznicy pomiedzy klejeniem samolotow a pozostalymi
                        > wymienionymi - hobby jak kazde inne. Dlaczego mialoby byc smieszne?

                        No, trochę śmieszne. Właśnie to klejenie. Przypomina mi to scenę z filmu o domu
                        wariatów, gdzie zajęcia manualne są traktowane jako terapia.
                        A co do wędkowania czy jazdy na rowerze, to raczej te czynności kojarzą mi się z
                        wypoczynkiem i rekreacją niż terapią.
                        Jak jazda na rowerze albo łowienie ryb może wzmocnić czyjeś ego? A jak po roku
                        intensywnego wędkowania nie złapie żadnej ryby, albo tylko nędzne płotki, to co,
                        jeszcze bardziej się zdołuje?
                        Hobby to nie jest sposób na polepszenie samooceny!
                        • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 11:33
                          To zalezy jakie. Chodzenie po gorach - bo wszedlem na kolejny szczyt, doszedlem
                          tam dokad zamierzalem, mimo ze trasa byla dluga, parogodzinna. Wedkowanie uczy
                          cierpliwosci, rozwagi, ciaglego poszukiwania na przekor przeciwnosciom - tutaj
                          na poczatku lapiesz male rybki (a te zlapac latwo), stopniowo zaczynaja Cie
                          kusic te wieksze - tu juz jest sztuka cierpliwosci, wyczucia i uwagi wlasnie.

                          Klejenie modeli samolotow - bo ladnie sie skleil, radosc ze jest cos, co
                          przychodzi mi... tu tez sa stopnie - najpierw te plastikowe, potem papierowe,
                          wieksze, bardziej szczegolowe... I radosc gdy cos skomplikowanego udalo sie
                          zlozyc.

                          Kiedys naprawialem swoj aparat fotograficzny. rozkrecilem go na drobne
                          srubeczki, a nastepnie z mozolem skladalem, dopasowujac wszystko tak, zeby
                          dzialalo. Nawet nie wiesz jaka to jest satysfakcja, miec cos, co wydaje sie
                          tylko kupa zelastwa i zlozyc z tego na powrot dzialajace urzadzenie - i dziala
                          to baaardzo budujaco.

                          To tylko przyklady, metod jest wiele, jesli kojaco dziala na Ciebie dajmy na to
                          puszczanie latawcow - to dlaczego nie sprobowac? Bo bedziesz wygladac "jak
                          idiotka"? bo "co ludzie powiedza"? A kogo to obchodzi? Tobie sprawia to radosc
                          i tak ma byc!
                          • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 13:41
                            kwieto napisał(a):

                            > To zalezy jakie. Chodzenie po gorach - bo wszedlem na kolejny szczyt, doszedlem
                            >
                            > tam dokad zamierzalem, mimo ze trasa byla dluga, parogodzinna. Wedkowanie uczy
                            > cierpliwosci, rozwagi, ciaglego poszukiwania na przekor przeciwnosciom - tutaj
                            > na poczatku lapiesz male rybki (a te zlapac latwo), stopniowo zaczynaja Cie
                            > kusic te wieksze - tu juz jest sztuka cierpliwosci, wyczucia i uwagi wlasnie.
                            >
                            > Klejenie modeli samolotow - bo ladnie sie skleil, radosc ze jest cos, co
                            > przychodzi mi... tu tez sa stopnie - najpierw te plastikowe, potem papierowe,
                            > wieksze, bardziej szczegolowe... I radosc gdy cos skomplikowanego udalo sie
                            > zlozyc.
                            >
                            > Kiedys naprawialem swoj aparat fotograficzny. rozkrecilem go na drobne
                            > srubeczki, a nastepnie z mozolem skladalem, dopasowujac wszystko tak, zeby
                            > dzialalo. Nawet nie wiesz jaka to jest satysfakcja, miec cos, co wydaje sie
                            > tylko kupa zelastwa i zlozyc z tego na powrot dzialajace urzadzenie - i dziala
                            > to baaardzo budujaco.
                            >
                            > To tylko przyklady, metod jest wiele, jesli kojaco dziala na Ciebie dajmy na to
                            >
                            > puszczanie latawcow - to dlaczego nie sprobowac? Bo bedziesz wygladac "jak
                            > idiotka"? bo "co ludzie powiedza"? A kogo to obchodzi? Tobie sprawia to radosc
                            > i tak ma byc!

                            To ty jesteś facet? To wszystko wyjaśnia, stąd takie "techniczne" rady.
                            • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 14:54
                              Nadal nie odpowiedzialas dlaczego sklejanie samolotow nie jest dobre dla osoby
                              doroslej. A wyszywanie makramek? jest? A szycie, gotowanie, pisanie poezji?
                              • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 15:06
                                kwieto napisał(a):

                                > Nadal nie odpowiedzialas dlaczego sklejanie samolotow nie jest dobre dla osoby
                                > doroslej. A wyszywanie makramek? jest? A szycie, gotowanie, pisanie poezji?


                                Odpowiedziałam, ale Ty nie przeczytałeś wszystkich moich postów.
                                Powtórzę więc: to są zajęcia raczej terapeutyczne, dobre dla pensjonariuszy domu
                                wariatów. Ona ma się nauczyć, jak wzmocnić swoje ego, a nie , jak się wyciszyć.
                                Była (jak sama napisała) latami uciszana, więc teraz musi "dać głos".
                                Poczytaj, to wszystko jest w moich postach. Pzdr.
                                • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 15:25
                                  A czy ja pisalem gdziekolwiek o wyciszeniu?

                                  Czyli sklejanie samolotow i zbiwranie znaczkow przez doroslego to nie jest
                                  afront? Ufff....

                                  Choc nadal nie wiem czemu tylko wariaci mieliby sie ty zajmowac
            • poison1 Re: Malutka 07.06.02, 10:28
              Szkoda, że nie przeczytałaś mojego tekstu. Napisałam w nim, że przyczyny Twojej
              słabej samooceny mają swe żródło w dzieciństwie.
              Teraz umacnia ją postępowanie Twojego męża.
              Jedyna rada: nie daj się, wyśmiewaj jego ironiczne teksty, i nawet jeśli w
              środku czujesz się nikim nie daj mu po sobie tego poznać. Jesteś wielka dla
              siebie samej, bo sama dla siebie jesteś wartością. Skoncentruj się bardziej na
              sobie, ale nie nazywaj tego egocentryzmem. To ma być dla Cieibie forma terapii.
              Dla pocieszenia dodam: miałam podbne dzieciństwo, ale na szczęście mam inną
              naturę.
              Bóg jest wielki, i nikt poza nim, a Ty malutka - tylko taką myśl do sibie
              dopuszczaj.
              Trzymaj się!
          • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:14
            kwieto napisał(a):

            > Ale tu chodzi o to co jest przyczyna takiego dolka. i mozliwosci jest spro:
            >
            > - nikt mnie nie lubi
            > - nikt mnie nie kocha (nie mam chlopaka/dziewczyny)
            > - nic mi sie w zyciu nie udaje
            > - ciagle popelniam gafy
            >
            > i tak dalej i tak dalej. Warto sie zastanowic gdzie piecze, bo lekarstwa na to
            > sa inne.

            A o czym, przepraszam, ja napisałam? Właśnie o przyczynach złej samooceny.
            • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:17
              Tylko nie mozna wszystkiego tlumaczyc "zlymi rodzicami w dziecinstwie" a i
              chyba rady dla kogos kto mysli "nic mi sie w zyciu nie udaje" a "nikt mnie nie
              kocha" beda zupelnie rozne, prawda?

              Wiec odpowiedz na pytanie "skad bol" nie jest tak oczywista, jak napisalas na
              pczatku po prostu
              • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 10:46
                kwieto napisał(a):

                > Tylko nie mozna wszystkiego tlumaczyc "zlymi rodzicami w dziecinstwie" a i
                > chyba rady dla kogos kto mysli "nic mi sie w zyciu nie udaje" a "nikt mnie nie
                > kocha" beda zupelnie rozne, prawda?
                >
                > Wiec odpowiedz na pytanie "skad bol" nie jest tak oczywista, jak napisalas na
                > pczatku po prostu


                Nie dla każdego oczywista, a to różnica. Ja piszę na własnym przykładzie i myślę,
                że najcenniejsze będą rady od ludzi, którzy mają podobne problemy i sobie z nimi
                potrafią radzić.
                • kwieto Re: jak odbudowac? 07.06.02, 11:00
                  No ale na razie tylko podalas prawdopodobne przyczyny tego stanu. A jakis
                  pomysl na rozwiazanie? Cos co Malutka moglaby zrobic? Czy samo uswiadomienie
                  sobie ze "winne jest wychowanie" cos zmienia?
                  • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 11:06
                    kwieto napisał(a):

                    > No ale na razie tylko podalas prawdopodobne przyczyny tego stanu. A jakis
                    > pomysl na rozwiazanie? Cos co Malutka moglaby zrobic? Czy samo uswiadomienie
                    > sobie ze "winne jest wychowanie" cos zmienia?

                    Patrz moje posty wyżej.
    • Gość: sylwia Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 09:04

      Pisz tutaj, wszyscy Ci pomogą.

      A tak poważnie, czyż to nie nasze kompleksy powoduja zaniżenia
      poczucia swojej wartości ???
      Przypadkiem, sama siebie nie dołujesz ???
      Czujesz, że masz braki w wykształceniu, dlaczego nie pójdziesz na
      jakis 1 -roczny kurs, dla przykładu.
      Sama siebie zadziwisz, jaka jestes mądra i zdolna.
      Pozdrawiam.
      • Gość: malutka Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 09:53
        Masz racje kwieto..małymi kroczkami,pomalutku do celu:-)tylko,że czasem to
        takie trudne..chęci mi nie brakuje..ale mam cos w sobie co tłamsi wszystkie te
        uczucia..kazdy zapal,chęc zrobienia czegos po swojemu,ostyga..ulatuje..albo
        raczej maz sprowadza mnie na ziemie swoja przedwczesna krytyka zanim cokolwiek
        zdołam ruszyc..chyba brak mi siły,odwagi..tak..nikt mnie tego nie nauczyl ale
        moze jeszcze nie jest za późno?troche to głupie co pisze..ale tak sie czuje..

        Ps.dzieki:-)
        • Gość: malutka Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 10:21
          kurs?odpada...na długach jedziemy...
          • poison1 Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości 07.06.02, 10:47
            Gość portalu: malutka napisał(a):

            > kurs?odpada...na długach jedziemy...


            No właśnie. radzą ci doszkalanie, a skąd wziąć na to szmal?
            Pewnie za chwilę ktoras napisze, że zaciśnij pasa na jakiś czas, a zwróci ci się
            ten kurs z nawiązką.
        • kwieto Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości 07.06.02, 10:22
          Nigdy nie jest za pozno. A czasem warto zrobic cos wbrew tym wszystkim
          podszeptom w Tobie i z boku. A moze przede wszystkim warto takie rzeczy zrobic.
          Nawet jesli pozniej bedziesz sama smiac sie ze swoich czynow - to tak czy siak
          gdzies peknie jakas bariera. A im wiecej takich pekniec, tym predzej nastapi
          jakis przelom. Przede wszystkim zajmij sie tym, zeby nieco dopiescic siebie -
          oczywiscie, nnie za wszelka cene. Jakis prezent dla samej siebie, niekoniecznie
          materialny - spacer, ksiazka - cos z czym sie bardzo dobrze czujesz, a czego w
          tej chwili Ci brakuje.

          Naucz sie ignorowac slowa meza, po prostu traktowac je jakby "nie wiedzial co
          mowi" - albo jeszcze lepiej - zastanawiac sie czy wedlug Twojej opinii moze
          miec racje - jesli nie, to przyjmij, ze to takie "gledzenie"
          • Gość: sylwia Re: spójrz w lustro.... IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 10:37

            i kogo tam widzisz ?
            A teraz usmiechnij sie do swego odbicia, zobacz jakie masz ładne
            oczy, jaką piekną twarz w uśmiechu, uczesz włosy inaczej niz zwykle.
            Co myslisz teraz o sobie? Kurcze jaka fajna ze mnie kobitka !
            Nie masz pieniędzy na kurs, ale masz dostep do netu, zbieraj
            informacje na tematy, ktore Cie najbardziej ciekawia.
            Zaskocz wszystkich (i siebie!), jak wiele wiesz, jak potrafisz pieknie
            mówic o swoich pasjach. Dalej leci jak z gorki.

            • poison1 Re: spójrz w lustro.... 07.06.02, 10:49
              Gość portalu: sylwia napisał(a):

              >
              > i kogo tam widzisz ?
              > A teraz usmiechnij sie do swego odbicia, zobacz jakie masz ładne
              > oczy, jaką piekną twarz w uśmiechu, uczesz włosy inaczej niz zwykle
              > .
              > Co myslisz teraz o sobie? Kurcze jaka fajna ze mnie kobitka !
              > Nie masz pieniędzy na kurs, ale masz dostep do netu, zbieraj
              > informacje na tematy, ktore Cie najbardziej ciekawia.
              > Zaskocz wszystkich (i siebie!), jak wiele wiesz, jak potrafisz piekni
              > e
              > mówic o swoich pasjach. Dalej leci jak z gorki.
              >


              Ha, ha. Za dużo się książek naczytałaś. czekałam, ktoa wpadnie na pomysł z
              lustrem. To wiesz co Malutka? Kup sobie pierwsze lepsze czasopismo dla kobiet,
              np. Zwierciadło, i tam znajdziesz podobną poradę. Echh, uzdrowicielki!
              • Gość: sylwia Re: poison, masz zły dzien ??? IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 11:04
                poison1 napisał(a):
                > Ha, ha. Za dużo się książek naczytałaś. czekałam, ktoa wpadnie na pomysł z
                > lustrem. Echh, uzdrowicielki! >


                hahahaha, nie jestem udzrowicielką !
                Nie sądź drugich wg siebie !
                Skoro są takie mądrości wypisane, to znaczy, że działaja w zyciu.
                Prawda jakie to proste, że aż wydaje sie niewiarygodne.
                Najpierw musisz polubić siebie.



                • poison1 Re: poison, masz zły dzien ??? 07.06.02, 11:14
                  Gość portalu: sylwia napisał(a):

                  > poison1 napisał(a):
                  > > Ha, ha. Za dużo się książek naczytałaś. czekałam, ktoa wpadnie na pomysł z
                  >
                  > > lustrem. Echh, uzdrowicielki! >
                  >
                  >
                  > hahahaha, nie jestem udzrowicielką !
                  > Nie sądź drugich wg siebie !
                  > Skoro są takie mądrości wypisane, to znaczy, że działaja w zyciu.
                  > Prawda jakie to proste, że aż wydaje sie niewiarygodne.
                  > Najpierw musisz polubić siebie.
                  >
                  >
                  >

                  Wybacz, ale to, że jakiś psycholog napisał książkę, nie znaczy, że muszę z niej
                  korzystać. A ta książka wcale nie musi być dla mnie pouczająca tylko dlatego, że
                  napisał ją "fachowiec". W księgarniach leży wiele książek o psychologii. Kiedyś
                  sięgałam po nie, szczególnie, jak moje dziecko było małe. I wiesz co? Po
                  kilkunastu stronach się zniechęcałam. Rady przeważnie nieżyciowe, bardzo
                  uogólniające. Gro z tych książek jest napisana przez zachodnich lub amerykańskich
                  psychologów i odbiega znacznie od naszej mentalności i sposobie myślenia.
                  A poza tym Malutka jest na tyle rozgarnięta, że gdyby chciała to na pewno
                  kupiłaby taką książkę i przeczytała bez niczyjej rady.
                  Ja też nie jestem uzdrowicielką. Raczej mam ten sam problem, co Malutka tylko
                  sobie z nim jakoś radzę.
                  Ona naprawdę nie oczekuje od nas porad książkowych, tylko, chce wiedzieć, jak my
                  sobie z tym radzimy. A tak a propos, często Ty Sylwio stajesz przed lustrem?
                  I dzięki za radę ale jak widać z moich wypowiedzi, lubię siebie, czego i Tobie
                  życzę.
                  • Gość: sylwia Re: nie udzielam rad książkowych IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 11:24
                    poison1 napisał(a):
                    A tak a propos, często Ty Sylwio stajesz przed lustrem? >

                    Codziennie rano !!! I jeszcze oprócz usmiechu do siebie samej, dodaje
                    " bedzie dobry dzień" i tak jest !

                    Także moja porada, nie wypływa z wiedzy książkowej, ale bardziej
                    doświadczenia zyciowego. Dzieci ( dorosłe) tez wychowałam bez książek.
                    Nie lubię pyskowek, naskakiwania na siebie, więc... Miłego dnia.



                    • poison1 Re: nie udzielam rad książkowych 07.06.02, 11:27
                      Gość portalu: sylwia napisał(a):

                      > poison1 napisał(a):
                      > A tak a propos, często Ty Sylwio stajesz przed lustrem? >
                      >
                      > Codziennie rano !!! I jeszcze oprócz usmiechu do siebie samej, dodaj
                      > e
                      > " bedzie dobry dzień" i tak jest !
                      >
                      > Także moja porada, nie wypływa z wiedzy książkowej, ale bardziej
                      > doświadczenia zyciowego. Dzieci ( dorosłe) tez wychowałam bez książek.
                      > Nie lubię pyskowek, naskakiwania na siebie, więc... Miłego dnia.
                      >
                      >
                      >
                      Również życzę. I gratuluję udanych dzieci.
          • Gość: malutka Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 12:12
            Dzięki:))postaram sie..i zobaczymy..
            pozdr. serdecznie
      • poison1 Re: jak odbudowac poczucie własnej wartości 07.06.02, 10:43
        Gość portalu: sylwia napisał(a):

        >
        > Pisz tutaj, wszyscy Ci pomogą.
        >
        > A tak poważnie, czyż to nie nasze kompleksy powoduja zaniżenia
        > poczucia swojej wartości ???
        > Przypadkiem, sama siebie nie dołujesz ???
        > Czujesz, że masz braki w wykształceniu, dlaczego nie pójdziesz na
        > jakis 1 -roczny kurs, dla przykładu.
        > Sama siebie zadziwisz, jaka jestes mądra i zdolna.
        > Pozdrawiam.

        Kompleksy biorą sie ze złej samooceny, a zła samoocena z kompleksów.
        A żeby się zdecydować na ukończenie jakiegoś kursu czy szkoły trzeba wierzyć , że
        się uda. A jak uwierzyć kiedy nie mamy w sibie wiary? I koło się zamyka.
        Żeby komuś dobrze poradzić trzeba wczuć się w jego psychikę.


        • kwieto Poison1 - jaki masz pomysl? 07.06.02, 11:02
          Tak czytam, ze wszystkich tutaj, ktorzy proboja cos doradzic - trafne, mniej
          trafne, nie wazne - ale wszystkich wlasciwie wysmiewasz. A jaki Ty masz pomysl
          zeby pomoc?
          • poison1 Re: Poison1 - jaki masz pomysl? 07.06.02, 11:07
            kwieto napisał(a):

            > Tak czytam, ze wszystkich tutaj, ktorzy proboja cos doradzic - trafne, mniej
            > trafne, nie wazne - ale wszystkich wlasciwie wysmiewasz. A jaki Ty masz pomysl
            > zeby pomoc?

            Przecież napisałam w poście MALUTKA?
            • kwieto Re: Poison1 - jaki masz pomysl? 07.06.02, 11:12
              Jedyne co napisalas, to to, ze wine ponosi za wszystko wychowanie i "polska
              mentalnosc". Napisalas tez, ze to jest bledne kolo. Recept na wyjscie z tego
              blednego kola jakos w Twoich postach nie widze.

              Wiec? Jakie one sa?
              • kwieto Dopisek 07.06.02, 11:16
                znalazlem ten post - ale nie mowisz nic, czego ktos inny by nie powiedzial.
                Tylko ze Ci ludzie przyoblekaja to w jakies przyklady konkretnych zachowan,
                ktore moga pomoc. Natomiast samo stwierdzenie "nie przejmuj sie mezem, zajmij
                sie bardziej soba" - wybacz, ale jesli nie masz pomyslu na to, jak to zrobic,
                jak to wprowadzic w zycie, to jest to tylko gledzenie.
                • poison1 Re: Dopisek 07.06.02, 11:26
                  kwieto napisał(a):

                  > znalazlem ten post - ale nie mowisz nic, czego ktos inny by nie powiedzial.
                  > Tylko ze Ci ludzie przyoblekaja to w jakies przyklady konkretnych zachowan,
                  > ktore moga pomoc. Natomiast samo stwierdzenie "nie przejmuj sie mezem, zajmij
                  > sie bardziej soba" - wybacz, ale jesli nie masz pomyslu na to, jak to zrobic,
                  > jak to wprowadzic w zycie, to jest to tylko gledzenie.

                  A może ty masz pomysł? Jak ja mogę komus doradzać, jak się ignoruje? Przecież to
                  jest logiczne. Ktoś do mnie mówi to wychodzę, odwracam się plecami, głupio się
                  uśmiecham albo rysuję kółko na czole. Nie róbcie z Malutkiej kompletnej niezarady.
                  Trudno w paru zdaniach przeprowdzić całą terapię, ja zresztą nie mam upranień do
                  tego. Piszę o tym, co sama wprowadzam w życie. Jeśli Malutka będzie chciała moich
                  porad to mi to powie i wówczas rozwinę z nią korespondencję.
                  I wypraszam sobie używania w stosunku do moich wypowiedzi
                  sformułowania "ględzenie". Ja Twoich wywodów tak nie nazwałam, chociaż były o
                  niebo dłuższe.
                  • kwieto Re: Dopisek 07.06.02, 11:37
                    Nie chodzi o dlugosc, lecz jakosc. Krytykujesz bezlitosnie innych, a sama nie
                    masz wcale lepszych pomyslow, dlaczego wiec szydzisz z innych?

                    Wiecej zyczliwosci na codzien...
        • Gość: sylwia Re: co z Toba ??? IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 11:07
          poison1 napisał(a):
          > A żeby się zdecydować na ukończenie jakiegoś kursu czy szkoły trzeba wierzyć ,
          > że się uda. A jak uwierzyć kiedy nie mamy w sibie wiary? >

          Chciec to znaczy móc. Jak to zrozumiesz, to reszta gadania nie ma
          sensu.



          • poison1 Re: co z Toba ??? 07.06.02, 11:29
            Gość portalu: sylwia napisał(a):

            > poison1 napisał(a):
            > > A żeby się zdecydować na ukończenie jakiegoś kursu czy szkoły trzeba wierz
            > yć ,
            > > że się uda. A jak uwierzyć kiedy nie mamy w sibie wiary? >
            >
            > Chciec to znaczy móc. Jak to zrozumiesz, to reszta gadania nie ma
            > sensu.
            >
            >
            >

            A kiedy można? Kiedy są ku temu warunki, zarówno finansowe jak i natury
            psychicznej.
    • Gość: ida Re: jak odbudowac? IP: *.csk.pl 07.06.02, 11:20
      Trzymaj sie z dala od ludzi, którzy w taki czy inny sposób Cie dołują. Niektórzy
      już tak maja, że lubią dowartościować się kosztem innych. I naprawdę potrafią
      sprawić, że człowiek czuje się w ich obecności taki malutki, głupiutki...
      Z czasem dochodzi się do etapu, że ma się takich ludzi gdzieś, ale na początek
      najlepszą obroną jest unik.
      • poison1 Re: jak odbudowac? 07.06.02, 11:30
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > Trzymaj sie z dala od ludzi, którzy w taki czy inny sposób Cie dołują. Niektórz
        > y
        > już tak maja, że lubią dowartościować się kosztem innych. I naprawdę potrafią
        > sprawić, że człowiek czuje się w ich obecności taki malutki, głupiutki...
        > Z czasem dochodzi się do etapu, że ma się takich ludzi gdzieś, ale na początek
        >
        > najlepszą obroną jest unik.

        Czyli radzisz jej rozwód? Bo jak się trzymać z dala od męża...

        • Gość: ida Re: jak odbudowac? IP: *.csk.pl 07.06.02, 11:46
          poison1 napisał(a):

          > Czyli radzisz jej rozwód? Bo jak się trzymać z dala od męża...
          >



          Czy malutka w którymś momencie napisała, że jej problemem jest tylko i wyłacznie
          mąż? I tylko i wyłacznie on jest przyczyną jej poczucia niskiej wartości?
          Bo jeśli tylko i wyłacznie, to może faktycznie rozwód nie byłby takim złym
          rozwiązaniem.

          Ale ja mam wrażenie, że Malutka generalnie ma problem z kontaktami z
          wszystkimi/wiekszościa ludzi. Dlatego nie napisałam, że ma się trzymać z dala od
          męża, ale od pewnego gatunku ludzi (oczywście to też nigdy nie jest możliwe w
          100%, i chyba każdy ma tego świadomość, i nie rozumiem dlaczego bierzesz to co
          napisałm aż tak dosłownie)
          • Gość: malutka Re: jak odbudowac? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 13:04
            unik?od meza?hmm..najgorzej gdy najblizsza ci osoba dołuje cie jeszcze
            bardziej..a przeciez to ona powinna w nas(we mnie)wierzyc bardziej czasami niz
            nawet ja sama..kazdy ma chwile zwatpienia..ale ja juz wiem,że nie dostane od
            niego chwili otuchy,nie usłysze,że bedzie dobrze..bo jak zwykle bierze mnie z
            góry..a ja zamiast zajac sie robota zajmuje sie głupotami..jak on to twierdzi:
            (tylko jakimi???chodze do pracy,obiad gotuje..bo dopada mnie dół to nie jestem
            nic warta?bo słaba?nie rozumiem..a moze ja za duzo mysle,za bardzo sie
            przejmuje..tylko,że jesli na kazdym prawie kroku słyszy sie słowa krytyki...no
            to jakim cudem mam sie wzmocnic,uwierzyc???

            To o tych znaczkach i sklejaniu..zrozumiałam troche inaczej,moze nie doslownie
            ale chyba coś w tym jest..

            poison1,a jak ty sobie z tym radzisz?

    • poison1 Re: Do Malutkiej (jak ładnie brzmi) 07.06.02, 14:03
      Widzisz, jak ładnie się sama nazwałaś? Nie jest tak najgorzej z Tobą jeżeli
      potrafisz się sama tak ładnie nazwać.
      Co do mnie to, jak napisałam wcześniej jestem chyba troszkę inna niż Ty.
      Napisałam wcześniej, że w dzieciństwie też mnie nie rozpieszczano, rodzice byli
      (a raczej matka, bo ojciec nie miał żadnych zapędów wychowawczych) bardzo
      autokratyczna. Nie poszłam do ogólniaka, bo dałam sobie wmówić, że jestem za
      słaba. Nie poszłam na studia, bo "po co Ci stresy na egzaminach", z Twoimi
      nerwami, nie dasz sobie rady itp." Przejaw troski czy raczej niewiara we własne
      dziecko? Moim zdaniem raczej to drugie.
      Jeśli chodzi o męża to on ma na szczęście wiecej kompleksów ode mnie. Ale
      potrafi też niźle zdołować. Po tylu latach, wie gdzie włożyć szpilę. Kiedyś
      przeżywałam, płakałam, groziłam rozwodem. A obecnie on mi jedno słowo, ja mu
      trzy, po prostu kontra za kontrą. On mi, że jestem już stara, a ja Ty też się
      robisz obleśny. Co do wykształcenia to nie ma on argumentów, bo ma niższe, ale
      i z wyższym poradziłabym sobie.
      Jestem przeciętną kobietą, żadną seksbombą, dlatego muszę mieć inne atuty niż
      uroda. Zaginam go trochę intelektualnie i to jest chyba moja przewaga, ale
      jednocześnie nie robię z tego broni, bo to byłaby moja klęska. Takich rzeczy
      się nie robi. Więc jeśli on wypomina Ci Twoje wykształcenie to jest świnią i
      powiedz mu to wprost. Ludzie na pewnym poziomie nie używają takich argumentów,
      wymaga się od nich znacznie więcej. A więc niech on się wstydzi, a nie Ty.
      Jesteś Malutka, ale od niego Większa, bo nie posuwasz się do takich świństw.
      Daj no mi tu go na widelec to mu parę słów napiszę. Inteligent jeden!
      Trzymaj się mocno!!!
      • Gość: ida Do Poison IP: *.csk.pl 07.06.02, 15:27
        Co to znaczy, że na szczęście mąż ma więcej kompleksów niż Ty?

        To w sumie nie moja sprawa jak kto układa sobie swoje małżenstwo, ale to co
        proponujesz (podając siebie jako przykład) to jest takie "równanie w dół". To nie
        jest żadna sztuka chamsko sie odegrac na kimś, kto równie chamsko próbuje odegrać
        się na Tobie. Sztuką jest wyjść z tego koła nie posuwając się do takich "niskich"
        metod tej drugiej osoby.


        • eremka Re: Do Poison 07.06.02, 15:46
          Ostatnio tez jestem "malutka". Ale raczej nie odpowiadaja mi rady Poison, chyba
          nie tędy droga. Juz odkryłam, ze mogłaby mi pomóc "terapia zajęciowa", cos, co
          pozwoliłoby mi uwierzyc, że jednak cos potrafie,że jeszcze jestem do czegos
          zdolna, że jeszcze "nie czas umierać". Mój mąż potrafi tez zdołowac, ale
          najbardziej mnie dołuje sam fakt, że ta niby najbliższa osoba jest w stanie byc
          taka okrutna i stad juz blisko do stwierdzenia " jesli on tak moze sie do mnie
          odnosic, to pewnie rzeczywiście jestem niewiele warta, nudna itd.
          I co z tego, że gdy patrzę w lustro, to nie widzę maszkary, obiektywnie rzecz
          biorąc, skoro on tego nie dostrzega... Ale będę walczyc o siebie.
          pozdrawiam wszystkich
          • Gość: malutka Re: Do eremki IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 18:37
            Ciesze się,że masz na to siłe..bo mi już jej zabrakło..ale z drugiej strony
            jutro nowy dzien,moze bedzie lepiej?:-)

            Ps.dzięki za posty:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka