memavet
03.03.05, 17:17
Czy też macie wrażenie, że (ogólnie rzecz biorąc --bo na pewno, jak od
wszystkiego, sa wyjątki) psychiatrzy odznaczają sie pewnym
charakterystycznymi cechami, i że nie sa to cechy które większość ludzi (jak
sądzę) ceni w bliźnich? Nieruchomy zimny wzrok, półuśmieszek lekko kpiący, a
na podorędziu, trzeba czy nie trzeba, uwaga kąśliwa się czai. Chłód, że od
oddechu takiego czy takiej psychoosoby aż człowiekowi twarz zamarza. ( A mnie
soatnio to i dłoń w pięść sie zwija, oh:-) A, i cokolwiek powie pacjent
zostanie zanegowane, przekręcone, i poddane w wątpliwość. Nawet jak mówi o
uczuciach, pan/i p wie lepiej. (I nie, nie lecze sie z powodu paranoi ;-)