Dodaj do ulubionych

psychiatrzy

03.03.05, 17:17
Czy też macie wrażenie, że (ogólnie rzecz biorąc --bo na pewno, jak od
wszystkiego, sa wyjątki) psychiatrzy odznaczają sie pewnym
charakterystycznymi cechami, i że nie sa to cechy które większość ludzi (jak
sądzę) ceni w bliźnich? Nieruchomy zimny wzrok, półuśmieszek lekko kpiący, a
na podorędziu, trzeba czy nie trzeba, uwaga kąśliwa się czai. Chłód, że od
oddechu takiego czy takiej psychoosoby aż człowiekowi twarz zamarza. ( A mnie
soatnio to i dłoń w pięść sie zwija, oh:-) A, i cokolwiek powie pacjent
zostanie zanegowane, przekręcone, i poddane w wątpliwość. Nawet jak mówi o
uczuciach, pan/i p wie lepiej. (I nie, nie lecze sie z powodu paranoi ;-)
Obserwuj wątek
    • hsirk Re: psychiatrzy 03.03.05, 17:20
      a jacy maja byc, skoro przez cale zycie zawodowo zadaja sie z Wami?
      • memavet Re: psychiatrzy 04.03.05, 10:14
        Zabawne, ale... Twój typ poczucia humoru (jadowito - wredny) wskazuje albo na
        przynależność do tegoż zawodu, albo na marnie stłumioną wściekłość. Do rychłego
        zapoznania sie z przedstawicielami profesji zatem, bo i Tobie jak widać sie
        przyda
        • hsirk Re: psychiatrzy 04.03.05, 10:18
          oooo... a pani to psycholog pewnie jak na to wskazuje glebokosc analizy...


          pogratulowac wgladu w dusze moja i psychiatrow
    • anik_2005 Re: psychiatrzy 03.03.05, 17:37
      Naturalnie, że się odznaczają. Nie wiem tylko czy akurat tymi wymienionymi
      przez Ciebie cechami. No, ale to tylko drobne nieścisłości.
      Przypominam sobie różnych speców od naprawiania zepsutych piecyków gazowych i
      innych tego typu. Jeśli choć raz miałaś z nimi do czynienia z pewnością wiesz
      jacy to mądrzy i elokwentni ludzie. Ich słownik składa się z kilku slangowych
      wyrażeń, których często używają gdy np. jakaś rura pęknie od uderzeń ich
      młoteczka. Naturalnie używają łagodnych perfum, noszą stroje firmowe.
      A do tego wszystkiego jeżdżą zazwyczaj najdroższymi samochodami, na które
      przeciętnego Kowalskiego nigdy nie będzie stać.

      Tak na marginesie, wariaci są wszędzie ;)

      pozdr,
      anik

      --------------------------------------------------------------------------------
      Przychodzi facet do psychiatry i upiera się ze umie latac. Psychiatra mu
      oczywiscie nie wierzy ale klient się upiera ze umie latac... na to psychiatra
      juz zdenerwowany otwiera okno i kaze facetowi latac. Facet bierze rozbieg,
      wylatuje. Robi pare kolek i wraca do gabinetu.
      Lekarz zachwycony pyta się czy on tez moglby tak polatac. Na co facet, ze i
      owszem tylko trzeba szybko machac rekami.
      Lekarz wyskakuje i się oczywiscie zabija. Na co facet:
      - Jak na aniola stroza to ze mnie niezly kawal sku*.*



      • memavet Re: psychiatrzy 04.03.05, 10:22
        Tak, jasne, anik, tylko, że BMW i gacie czasem monterom i hydraulikom opadające
        z tyłka, czy ich od czasu do czasu niecenzuralny język nie wpływaja na
        efektywnośc dokręcania śrub i zapychania cieknących dziur. A psychiatra miałby
        zajmować sie ludźmi którzy potrzebuja pomocy, często ludźmi cierpiącymi
        • anik_2005 Re: psychiatrzy 04.03.05, 10:30
          memavet napisała:

          > Tak, jasne, anik, tylko, że BMW i gacie czasem monterom i hydraulikom
          opadające
          >
          > z tyłka, czy ich od czasu do czasu niecenzuralny język nie wpływaja na
          > efektywnośc dokręcania śrub i zapychania cieknących dziur. A psychiatra
          miałby
          > zajmować sie ludźmi którzy potrzebuja pomocy, często ludźmi cierpiącymi
          • goga21 Re: psychiatrzy 06.03.05, 09:55
            Nie rozumiem skąd te uogólnienia ile poznałeś psychiatrów żeby się w ten sposób
            wypowiadać.Myślę że na temat psychiatrów krąży wiele stereotypów a to grupa
            zawodowa jak każda inna.Pozdrawiam i życzę szybkiego powroyu do zdrowia
            • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 20:37
              Nie liczyłam ilu znałam, i myślę, że naoprawdę nie ma tu znaczenia ILU, tylko
              JAK dobrze. No, i czy ja ich "znałam" - przecież nie. Prawdopodobnie około
              dziesieciu. Ale ciekawe to, co piszesz o sterotypach na temat tej grupy
              zawodowej - nie słyszałam żadnego "stereotypu na temat psychiatrów".
              Nauczyciele, monterzy, fryzjerzy, ginekolodzy - to tak.
              Myslę, że ludzie wybieraja sobie takie a nie inne zawody i trwaja w nich,
              poniewaz wykonywanie tych własnie a nie innych zawodów zaspokaja jakieś ich
              psychologiczne potrzeby
              • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 20:40
                nie wiem czemu ale jakos ci nie wierze
                • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 20:58
                  Dziwne. Ale to na szczęście bez znaczenia.
    • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 12:32
      w życiu nie czytałam wiekszej bzdury
      • asta_la_vista Re: psychiatrzy 06.03.05, 13:14
        xy2 napisała:

        > w życiu nie czytałam wiekszej bzdury

        hmm, może i zdarzyło mi się czytać większe
        co nie zmienia faktu, że to rzeczywiście wielka bzdura
        • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 13:17
          bzdura, moja kumpela ma ojca psychiatre, brata psychiatre, ja chodze na
          rozmowy z psychiatrą i w zyciu nie spotkałam sie z czyms takim o czym pisał
          autor
          • asta_la_vista Re: psychiatrzy 06.03.05, 13:44
            a i owszem - bzdura
            od roku sama się leczę psychiatrycznie
            moja lekarka jest ciepła, sympatyczna, opiekuńcza
            nigdy niczego nie bagatelizuje, zawsze znajdzie chwilę czasu, stara się pomóc
            najlepiej jak potrafi
            inna lekarka, do której trafiłam będąc w innym mieście, podobnie

            choć może miałam szczęście, bo słyszałam różne już opinie o lekarzach
            co nie zmienia faktu, że bez sensu są tu uogólnienia
            w stylu "wszyscy psychiatrzy to.."
            bo to ludzie tak samo jak my
            a przecież nikt nie jest ideałem
            a już tym bardziej nie wszyscy

            pozdrawiam xy2 :)
            • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 13:57
              ja przez długie lata walczyłam z moim narcyzmem, tylko dlatego ze ktos taki jak
              ja: zwracajacy uwage na własne samopoczucie, w tym wygląd, poglądy, wartości
              jest postrzegany jako zły. Starałam sie byc inna ale mi to nie wychodziło, wiec
              popadałam w depresje. Ojciec mój tez chciał z tym walczyc i mnie krzywdził, a
              po co. Od miesiaca tego nie robi i jest mi lepiej, jemu tez.
              pomogła mi pewna pani psychiatra (nazwiska nie podam)- bardzo madra, serdeczna,
              która jako jedyna powiedziała mi ze nie jestem przez to zła i ze powinnam to
              zaakceptowac, ze to nic złego bo ja przez to nie krzywdze nikogo
              • asta_la_vista Re: psychiatrzy 06.03.05, 14:14
                a więc cieszę się ogromnie, że jest już lepiej :)
                i tym bardziej serdecznie pozdrawiam
                życząc braku potrzeby kontaktu z psychiatrą na przyszłość:)
                nawet jeśli to czasem naprawdę fajni ludzie :)
                no - chyba, że na stopie prywatnej ;)
                • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 14:28
                  ja uważam ze kontakt z psychiatrą jest bardzo potrzebny. tak samo jak powinno
                  sie isc do dentysty, do fryzjera, do kosmetyczki, do ginekologa. psychiatra,
                  pod warunkiem ze dobry jest wskazany.
                  i nie rozumiem tych którzy uwazają ze wstyd chodzic do kogos takiego
                  • asta_la_vista Re: psychiatrzy 06.03.05, 15:16
                    również nie rozumiem gdzie tu wstyd w chodzeniu do psychiatry
                    lekarz jak każdy inny i czasem rzeczywiście bardzo potrzebny
                    ale nie zawsze, nie polecałambym tego każdemu
                    bo jeśli ktoś doskonale radzi sobie ze sobą i z własnym życiem
                    jeśli jego problemy go nie przerastają
                    to psychiatra jest mu zbędny
                    czasem może w prypadku jakiegoś chwilowego załamania, gorszego okresu w życiu,
                    poleciłabym psychologa
                    choć uważam, że dużo lepiej by było gdyby oba te zawody były w mniejszym
                    stopniu potrzebne, a w tym miejscu wzrosło wsparcie i wsłuchanie się w drugiego
                    człowieka wśród rodziny, najbliższych, przyjaciół..
                    • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 15:22
                      wiesz, rodzina, znajomi, bliscy nigdy nie będą obiektywni a specjalista tak
                      • asta_la_vista Re: psychiatrzy 06.03.05, 15:40
                        prawda
                        chodziło mi tylko raczej o to, że w niektórych przypadkach wystarczy zwykłe
                        ludzkie wsparcie i zrozumienie (niekoniecznie od razu psychiatry lub psychologa)
                        może i ludzie z naszego otoczenia nie będą zbyt obiektywni, ale za to
                        rzeczywiście mogą się nami przejąć i sprawić, że poczujemy ich bliskość w
                        cięższych chwilach.. w relacji specjalista-pacjent zawsze istnieje jednak jakiś
                        dystans, choćby wynikający z tego, że specjalista musi być obiektywny

                        najlepiej gdyby się Ci wszyscy ludzie wzajemnie uzupełniali
                        ale często tak nie jest, niestety

                        jestem jak najbardziej za korzystaniem z pomocy specjalisty jeśli istnieje taka
                        potrzeba
                        ale w żadnym wypadku nie zalecałabym tego każdemu
                        żeby nie przerodziło się to w zbiorową "ucieczkę w specjalistów"
                        co już zresztą zaczyna mieć miejsce w przpadku psychologów
                        (a w stanach coraz częściej i psychiatrów)
                        • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 17:10
                          owszem wystarczy w niektórych przypadkach, ale nie zawsze:)

                          często jest tak, ze najblizsi potrafia tylko krytykowac i udowadniac własne
                          racje.
              • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 20:57
                Powiedziała ci, że przez swój narcyzm nie krzywdzisz nikogo? Miła. Nareszcie
                ktoś cię zrozumiał? Nie dziwie, sie że jestes jej --jak mi się wydaje--czule
                wdzięczna. Tez bym była.
                Ciekawe to, co napisałaś. Może to nie był narcyzm per se, tylko "niedokochanie"
                takie z dzieciństwa (nie wiem jak inaczej to ująć), taki lęk przed brakiem
                akceptacji, przed brakiem potwierdzenia --stwierdzenia
                • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:06
                  memavet napisała:

                  > Powiedziała ci, że przez swój narcyzm nie krzywdzisz nikogo? Miła. Nareszcie
                  > ktoś cię zrozumiał? Nie dziwie, sie że jestes jej --jak mi się wydaje--czule
                  > wdzięczna. Tez bym była.
                  > Ciekawe to, co napisałaś. Może to nie był narcyzm per se,
                  tylko "niedokochanie"
                  >
                  > takie z dzieciństwa (nie wiem jak inaczej to ująć), taki lęk przed brakiem
                  > akceptacji, przed brakiem potwierdzenia --stwierdzenia
                  • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:30
                    To że sie jest jedynaczką, nie znaczy, że sie dostaje tyle uwagi i miłości, ile
                    potrzebujesz. Są różne rodziny. Ja też jestem jedynaczka, to wiem. Co nie
                    znaczy, że sie upieram, że mam racje- nie zrozum mnie źle.
                    Zabawne
                    • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:41
                      ludzie lubia mówic o złych rzeczach, to stad.

                      a ja na forum nie podaje zadnych danych osobowych, niezaleznie kto jaki jest
                      • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:54
                        OK, rozumiem i szanuję.
            • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 20:48
              Zazdroszczę. Ciekawe, od czego to zależy. Bo w "pecha" i w "szczęście" to chyba
              za bardzo powaznie wierzyc nie można... Znam kilka osób, ktore tez są
              zadowolone z kontaktów z psychiatrami. A mnie ten zimny wzrok raz za razem
              przesladuje. WIEM! To z pewnoscią... przeniesienie! ;-)
              A słowa "wszyscy" w poscie nie napisalam. To sobie ktos dodał. A gdzie
              usłyszał? ;-)
              Całkowite unikanie sformułowań ogólnikowych, (np. przez zaznaczanie za każdym
              razem "niektorzy" "pewni" "czasem" itp) na pewno sprawiedliwsze by było, ale
              chyba uniemozliwiłoby wymiane mysli. Uproszczenia są częścia kodu koniecznego
              do komunikowania sie. Nie?
              Pozdr, trzymaj sie.
      • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 20:38
        To weź do rączki gazetę ;-)
    • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:03
      memavet napisała:

      > Czy też macie wrażenie, że (ogólnie rzecz biorąc --bo na pewno, jak od
      > wszystkiego, sa wyjątki) psychiatrzy odznaczają sie pewnym
      > charakterystycznymi cechami, i że nie sa to cechy które większość ludzi (jak
      > sądzę) ceni w bliźnich? Nieruchomy zimny wzrok, półuśmieszek lekko kpiący, a
      > na podorędziu, trzeba czy nie trzeba, uwaga kąśliwa się czai. Chłód, że od
      > oddechu takiego czy takiej psychoosoby aż człowiekowi twarz zamarza. ( A mnie
      > soatnio to i dłoń w pięść sie zwija, oh:-) A, i cokolwiek powie pacjent
      > zostanie zanegowane, przekręcone, i poddane w wątpliwość. Nawet jak mówi o
      > uczuciach, pan/i p wie lepiej. (I nie, nie lecze sie z powodu paranoi ;-)

      oczywiście podstawową wspólną cechą psychiatrów jest bezkompromisowość w
      ogłupianiu zwykłego człowieka, wciskanie mi setek fobii i frenii celem
      wydojenia z niego jak największej ilości kasy.
      .. duszpasterze naszych czasów psia ich mać
      • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:37
        Wmawiania "fobii i frenii" nie zauważyłam, ale fakt, że na pewne (z czasem
        • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:41
          narkotyki - be, uzależniają
          alkohol - be, uzależnia
          prozaki i inne smaki - cacy, cudowne lekarstwa (uzależniają jedynie od
          receptodawcy)

          kocham hipokrytów :-) - jak kali przepisać chemie to to być "dobra chemia"
          czyż nie zastanawiający mechanizm ?
          • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:53
            A jak nie chcesz brac ich recept, to "nie moga ci pomóc". Bo opierasz się!
            Odmawiasz! Oni bezradni są wobec uporu twego.
            Niektorzy przypisują prawie wszystkim pacjentom te same leki. Wiemy dlaczego.
            Ale to robia też lekarze innych specjalnosci.
            Ja tam wolę wino od prozaku.
    • goga21 Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:29
      Piszesz że znałeś około dziesięciu psychiatrów i jednak pokusiłeś się o daleko
      idące uogólnienia.Nie wierze że wszyscy oni byli tacy sami.Jeżeli chodzi o
      stereotypy o tej grupie zawodowej to zazwyczaj psychiatra postrzegany jako
      osobnik o przenikliwym wzroku analizującym zachowanie innych ludzi pod kątem
      psychopatologii,ktoś kto swoim pseudointelektualnym wywodem powoduje że każdy
      czuje się malutki,ktoś kto potrafi z każdego zrobic wariata .Relacja pomiędzy
      pacjentem a psychiatra jest trudna do nawiazania z wielu względów wynika to
      także ze specyfiki zaburzeń z którymi zgłaszają sie chorzy.Ja życze ci
      poznania lekarza do którego bedziesz miał 100% zaufanie ,sedecznie pozdrawiam.
      • memavet Re: psychiatrzy 06.03.05, 21:49
        Teraz ty wyciągasz wnioski za szybko. Skad wiesz, jak częste były spotkania,
        czy na przestrzeni ilu lat, i z jakimi problemami, i co sie wydarzyło. Nie
        wiesz. I nie napisałam, że byli tacy sami: byli w różnym wieku, obu płci, i
        mieli także różne inne cechy oprócz tych, o których pisałam, różne
        zainteresowania i hobby. Znam towarzysko kilka osób uprawiających ten zawód, i
        dwoje z nich tych cech W KONTAKTACH TOWARZYSKICH nie ma. Ale koleżeńskie
        relaksujące piwo w barze czy przyjazna rozmowa na korytarzu a upupianie klienta
        w godzinach pracy to dwie tak różne sytuacje, że inne z takiej osoby moga
        wychodzic potrzeby.
        Znam takiego lekarza, i nareszcie nie jestem traktowana jakbym byla śmieciem. I
        zastanawiam sie wlasnie, dlaczego ta osoba jest inna. Dlaczego nie probuje mnie
        traktowac "pseudointelektualnym wywodem" itd. Przynajmniej nie stale.
        Pozdr,
      • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 22:03
        pewnie kompleksy na tle psychiatry i próby ukrycia słabosci
        • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 06.03.05, 22:09
          > pewnie kompleksy na tle psychiatry i próby ukrycia słabosci

          a oprócz banalnych ogólników potrafisz coś uzasadnić własnymi słowy.
          Bo mój "kompleks" na tle psychiatrów wyraża sie słowami "szarlatani"
          i "etycznie zwichnięci dorobkiewicze" /i potrafie to uzasadnić/
          • xy2 Re: psychiatrzy 06.03.05, 23:59
            no i to faktycznie musi byc twój kompleks
            • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 00:06
              lubisz słowo "kompleks" ? upajasz się nim ? wyszukiwanie kompleksów u innych to
              twój sposób na zagłuszenie własnych ?
              • xy2 Re: psychiatrzy 07.03.05, 00:10
                mylisz sie i to bardzo. nie to jest moim problemem

                dlaczego traktujesz ludzi jak wrogów: szarlatani, chca wycuiagnac kase. moze ty
                tak postepujesz i w ten sam sposób oceniasz innych
                • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 00:32
                  > dlaczego traktujesz ludzi jak wrogów: szarlatani, chca wycuiagnac kase.

                  dlaczego uogólniasz piszemy o psychiatrach a nie o wszystkich ludziach. A tych
                  traktuję podobnie jak kastę adwokatów - sprzedajne środowisko bez honoru i
                  godności. Przykłady ich "lekarskiej" działalności same "reklamują" się na
                  pierwszych stronach sensacyjnych popołudniówek.

                  Dlaczego tak szybko przylepiasz ludziom łatki, ferujesz wyroki o ich
                  kompleksach.
                  • xy2 Re: psychiatrzy 07.03.05, 00:38
                    nie mozna oceniac ogółu, zawsze znajdzie sie ktos dobry. ja miałam szczescie i
                    trafilam na swieta osobe. nie sciemnia mi ze wystarcza 2 spotkania, bo nie
                    wystarcza i mam tego świadomosc. mam tez swiadomosc ze musze za to zapłacic.
                    psychiatra nie jest cudotwórcą, nie wszystko od razu, na efekty sie czeka, raz
                    dłuzej raz krócej.
                    są skrajne przykady lekarskiej działalnosci nagłosnione w mediach, ale nie
                    znaczy ze tacy są wszyscy
                    • xy2 miało byc swietną nie swieta 07.03.05, 00:43
                    • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 00:48
                      > nie mozna oceniac ogółu

                      a dlaczego ty oceniasz ? przypisujesz komuś wady po jednej wypowiedzi ?

                      > trafilam na swieta osobe. nie sciemnia mi ze wystarcza 2 spotkania, bo nie
                      > wystarcza i mam tego świadomosc.

                      no pięknie. No to laska leżysz już Cię przekonał, że jesteś chora i szybko z
                      tego nie wyjdziesz.

                      A gdy już przywróci Cię na zdrowe łono społeczeństwa zastanów się przez chwilę
                      dlaczego to kiedyś było jaknajbardziej powszechnym i NORMALNYM brakiem
                      zdolności w jakimś kierunku dziś jest CHOROBĄ ??!! z gatunku dys, dep albo inny
                      zajebiście trendy łaciński wyraz.

                      Ucałuj ode mnie Frenie i Fobie i powiedzi im, że fajde dupy są tylko muszą na
                      francą popracować
                      • xy2 Re: psychiatrzy 07.03.05, 00:53
                        "no pięknie. No to laska leżysz już Cię przekonał, że jesteś chora i szybko z
                        tego nie wyjdziesz."
                        wrecz odwrotnie

                        czasami nie jestem w stanie sama sobie pomóc, wiec ide do specjalisty. to
                        ludzie pozornie mi bliscy predzej powiedza mi ze mam frenie i fobie i robia to
                        za darmo
                        • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 01:05
                          > wiec ide do specjalisty

                          specjalisty ?! od czego ?? Zaklinacza węży, który uspokoi Twój narcyzm
                          ubierając słabość do łysych półgłówków w błyszczących kreacjach z lampasami, w
                          wadę chemiczną kwasu rybonukleinowego, która to wada czyni z Ciebie bezwolną
                          wielbicielkę mięśniaków maściw wszelkiej ?
                          • xy2 Re: psychiatrzy 07.03.05, 01:08
                            o czym ty mówisz, jakie miesniaki z błyszczacych kreacjach z lampasami
                            • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 01:14
                              to tylko obrazowe przedstawienie pewnej reguły
                              • xy2 Re: psychiatrzy 07.03.05, 01:16
                                to nie uogólniaj, a juz na pewno nie w rozmowie ze mna bo bardzo tego nie lubie
                                • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 01:19
                                  > to nie uogólniaj, a juz na pewno nie w rozmowie ze mna bo bardzo tego nie
                                  lubie

                                  primo: to nie uogólnienie a alegoria zjawiska stanowiącego osnowę omawianej
                                  tu "profesji"
                                  secundo: gdzieś mam co lubisz, a co nie
                                  • renkaforever Re: psychiatrzy 07.03.05, 05:05
                                    Mysle, ze to wspanialy zawod psychiatra.
                                    • memavet Re: psychiatrzy 07.03.05, 11:01
                                      Dlaczego?
                        • memavet Re: psychiatrzy 07.03.05, 11:17
                          Fakt. W pewnych sprawach nie ma jak przyjaciele i rodzina. Tylko słownictwo
                          uzywane w domu i w kręgach towarzyskich może czasami być nie tak "naukowe" ;-)
                    • memavet Re: psychiatrzy 07.03.05, 11:15
                      No właśnie- nie mozna oceniac ogółu na przykładzie jednej osoby. Tobie trafiła
                      sie taka własnie doskonale Ci pasująca lekarka. I oceniasz wszystkich
                      przedstawicieli tej profesji na przykładzie tej jednej jedynej osoby, a
                      wszystko co nie CUDNE to juz wypaczenie. A może ta twoja lekarka to wyjatek,m
                      a nie typowa przedstawicielka zawodu? Piszesz, ze tak nie lubisz uogolnień. Czy
                      to może nie dlatego, że je nieswiadomie uprawiasz? Przemysl sobie.
                      A że Ci powiedziała ze na wyniki trzeba bedzie czekac np poltora roku, i ze
                      wlasciwie to ona jest bezradna (to cytat, może Twoja tak nie mówi) bo to Ty
                      masz sie zmienic (to zreszta prawda.. niejako) to nie powod żeby się
                      zakochiwać. To chyba norma, że lekarz ma mówic prawdę, a nie cnota jakas
                      wyjatkowa? Poza tym, wiedząc o tym, przygotowujesz sie zawczasu na długotrwałe
                      wydatki. Chyba, ze chodzisz na NFOZ.
      • memavet Re: psychiatrzy 07.03.05, 11:47
        Az usiadłam, żeby policzyc ILU dokładnie.
        Nie zaprzeczysz chyba, że pewnych zachowan i nawyków nabiera się jednak dzięki
        specyfice wykonywanej pracy. Czasem przenosi sie w życie prywatne. Jeśli jestes
        np. germanista, to bezwiednie, niejako nawykowo, zauwazysz błędy językowe u
        osób wypowiadających sie po niemiecku. Czy po sobie pokażesz, że zauważyłaś, to
        juz kwestia taktu, kultury, i świadomego wyboru. Jeśli jesteś np fotografem, to
        zauważysz, że zdjęcie jest źle wyeksponowane, albo bardzo dobrze, i też możesz
        na to zareagowac lub nie. Zawody, w których mali-maleńcy człowieczkowie maja
        (pozornie) wielka władzę są niebezpieczne dla ich serca. Jedna złosliwośc
        prowadzi do drugiej, i jeżeli nie w swoim sercu to nie ponosi sie za to
        konsekwencji, a humor bywa rózny, (cóż, wszyscy jestesmy ludźmi), a ilość
        oglądanego cierpienia rodzi niewrażliwość na to cierpienie, ktorą to
        niewrażliwośc nie każdy (wszyscy jestesmy itp banały) potrafi na czas pracy
        schowac do kieszeni. Taką mała-wielka władze ma psychiatra nad pacjentem,
        zwłaszcza w szpitalu, ale i w poradni też
        • goga21 Re: psychiatrzy 07.03.05, 13:53
          Piszesz o władzy psychiatrów nad pacjentami twierdzisz że mozliwośc wymądrzania
          się daje im sposobnosć do dowartościowania ich ego,nie sadzę aby tak było.Po
          pierwsze jak wspomniałam relacja lekarz -pacjent jest bardzo trudna i nie ma
          tu nic do rzeczy wiedza wyniesiona z kursów studiów itp bo nie można nauczyć
          sie komunikacji z każdym.Osobiście uważam że relacje partnerskie z pacjentem
          to też nie najlepszy pomysł stwarza mozliwosci manipulacji lekarzem pewnych
          naduzyć co napewno nie służy terapii która jest trudna i wymaga wielu
          kompromisów z obu stron.Po drugie takt kultura osobista to cos co powinno
          cechowac kontakty pacjent-lekarz niezaleznie od specjalizacji jaka lekarz sie
          zajmuje.Po trzecie ktos powiedział ze psychiatrzy powinni być jak lustra w
          których odbijaja się zaburzenia ich pacjentów.No i na koniec nie bez znaczenia
          jest fakt że chorzy leczacy się czesto maja troche zniekształcone poczucie
          rzeczywistosci sa sfrustrowani co wpływa takze na to jak interpretuja
          zachowania nie tylko lekarzy ale takze np swojej rodziny,
          przyjaciól.Oczywiscie nie znam twojej historii więc tego co tu piszę nie bierz
          osobiście .Czasami spójrz na siebie patrząc z perspektywy swojego lekarza może
          to troche zmieni ci perspektwę....Pozdrawiam!
          • memavet Re: psychiatrzy 07.03.05, 21:35
            Dlaczego powtarzasz w kólko to samo? Dlaczego tylko banały w typie "relacja
            jest trudna"? Czy ktoś mówił, że taka nie jest? Czy wspominano tu "relacje
            partnerskie"? Bo ja też nie jestem za. Ale bez względu na relacje, nic nie
            usprawiedliwia nieprofesjonalnego zachowania niby profesjonalisty.
            Wygląda ten dialog nieco jka monolog. Jakbys sama sobie wymyślała argumenty,
            przeciwko ktorym się wypowiadasz... nie używając żadnych wartosciowych
            argumentów, bo "trudna relacja" i to, co ktoś powiedział
            • richard_the_taxidriver Re: psychiatrzy 07.03.05, 21:50
              Wrzuć na luz Memavet, niektórzy popadli w bezkrytyczne uwielbienie braci psycho.
              Coś na kształt dogmatycznego kultu. Psycholog, psychiatra to taki bożek lub
              conajmniej totem. Takie czasy, w których depresja to nazwa niezwykle chodliwego
              towaru.

              Fajnie, że sporadycznie można spotkać jeszcze osobę, która potrafi chłodnym
              racjonalnym okiem spojrzeć na ten kuglarski interes. Dzięki
              • memavet Re: psychiatrzy 08.03.05, 15:10
                the taxidriver jak w "Taksowkarzu"?
                Masz racje, że lepiej sobie poluzować. Jest to rzeczywiście coś na kształt
                kultu religijnego, jak piszesz, dogmatu, a dogmat jak to dogmat, oporny jest
                tak na fakty jak na argumentację teoretyczną, i na samą rzeczywistość też.
                Racja. A tu jeszcze wchodzi kasa, a money money money to siła ogramna, ale
                zarazem jednak brzydki wyraz. O receptach na antydepresanty nie mówimy. Money.
                Bardzo widać niektórym ludziskom potrzeba, żeby ich ktoś wysłuchał: ktoś, kto
                WIE. Autorytet. Żeby pogłaskał po główce, rozgrzeszył. Tak archetypowa
                psychiatryczna Matka.
                Więc chyba zrywam sie stąd,
                Pozdrawiam,
                m
            • karivrt Re: psychiatrzy 07.03.05, 21:54
              Widzę ze bużliwy temat się Wam trafił. Tak bywa.

              Mevo, twoje spostrzezenia nie są odosobnione...

              Postaraj sie dotrzec do pozycji Jeffrey'a Masson'a "Przeciw terapii". To juz
              jakby klasyka ale na pewno znajdziesz tam więcej na nurtujące cie kwestie.

              pozdrawiam
              krv
              • memavet Re: psychiatrzy 08.03.05, 15:01
                Dziękuję, karivrt, poszukam. Najpierw moze w necie (?). Nie słyszałam o tej
                książce.
                Problem rzeczywiście nurtuje mnie od dość dawna. Pocieszyłeś mnie trochę.
                Czasem mysle, że rzeczywiście, jak mi to zarzucila koleżanka g, jestem po
                prostu ostro przewrazliwiona (co zapewne znaczy, że wydaje mi się, że coś nie
                jest tak jak powino być(?)) i wszystko jest CA-CY.
                Nie jestem przeciw terapii. Jestem tylko za zmianą w podejściu psychiatrów do
                ich pacjentów. Czyli do "klientów," jak to sie dziś czasem mówi, podkreślając
                tym samym aspekt usługowy pracy psychiatry czy terapeuty. Żeby może psychiatrzy
                dostrzegli, że jednak NIE SĄ władcami dusz.
                A co Jeffrey Masson pisze? Zreferujesz kawałek? :-)
                m
            • niebieskozielony dlaczego dlaczego 07.03.05, 22:21
              memavet, a dlaczego tak często stawiasz ludzi pod ścianą, pytając -
              "dlaczego" ?

              pozdr
              • goga21 Re: dlaczego dlaczego 07.03.05, 23:52
                Zarzucasz mi że pisze banały powtarzam się próbuję uogólnić jakoś ten problem
                skoro nie znam zadnych konkretów.Próbuje podkreslić jaka trudna jest relacja
                dla mnie to nie banał .Piszesz też o nieprofesjonalnym zachowaniu podaj
                przykłady takowego bo twoje wypowiedzi w stylu nieruchomy
                wzrok,chłód,poddawanie wątpliwości twoich wypowiedzi to dla mnie żadne
                argumenty.Niestety mam nieodparte wrażenie że jesteś potwornie przewrażliwiona
                na swoim punkcie,wszystko bierzesz bardzo osobiscie zero dystansu.Bardzo jestem
                ciekawa jak według ciebie wygląda idealna relacja pomiedzy psychiatra a
                pacjentem jak masz ochotę to konkretnie opisz czego oczekujesz Serdecznie
                pozdrawiam:)
                • memavet Re: dlaczego dlaczego 08.03.05, 14:44
                  Ok, nie "banał" tylko ogólnik, do którego nie sposób sie ustosunkować. Mnóstwo
                  jest różnych trudnych relacji, a każda ma swoja specyfikę. Dlatego
                  zwrot "trudna relacja" jest pusty.
                  Chłód, nieruchomy wzrok itp. to nie argumenty, zgadzam sie całkowicie. To są
                  spostrzeżenia czy może nawet odczucia, a te każdy ma inne (zależnie od swoich
                  blablabla ;-).) Ty masz odmienne od moich, pozytywne, czego zazdroszczę, i ja
                  twoich spostrzeżen i pozytywnych odczuć nie próbuję negować, bo to by było
                  bezcelowe i zwyczajnie durne.
                  Konkrety (z jednego spotkania): "Właściwie PO CO pani tu przyszła?!" (To chyba
                  oczywiste po co idzie pacjent do lekarza? Nie?) "Nadal nie rozumiem, po co pani
                  tu przyszła!" (Zapomniała, gdzie pracuje?) "Pani jest nieprzygotowana!" (A co
                  ja, w szkole przy tablicy jestem?!) "WYDAJE mi się, że przyszła pani do
                  psychiatry." (WYDAJE jej się?!) "Albo farmakoterapia albo nie moge pani pomóc,
                  do widzenia." (Bezradne maleńtwo... a jednak za drzwi to umie wyrzucić.) "Czego
                  jeszcze pani chce?!" (Nie wie, że nie wódy i fajek tylko pomocy?)
                  Oczywiście, złośliwość może byc zasłużona i sprowokowana. Ale gdyby nawet tak
                  było (a jestem z psychiatrami uprzedzająco grzeczna, bo wiem, że delikatne toto
                  niczym konwalia o rosie) to ta pani wybrała taka pracę, że ma do czynienia z
                  trudnymi ludźmi. No ale jak nie wie, po cóż to oni do niej rpzychodzą...
                  Chciałabym, żeby lekarz - każdy, także psychiatra - odnosił sie do pacjenta z
                  szacunkiem: nie podnosił głosu w rozmowie; nie zadawał kpiących retorycznych
                  pytań; nie pouczał lecz raczej starał się usłyszeć, co pacjent do niego mówi;
                  nie nakazywał w stylu "robisz, co mówie albo wynocha" ale był otwarty na
                  potrzeby pacjenta, dając mu możliwość suwerennego wyboru. (Oczywiście, gdy
                  mówie o potrzebie dialogu między lekarzem a pacjentem, nie mam na mysli
                  sytuacji, gdy ktoś nie ma kontaktu z rzeczywistością lub zagraża swemu zyciu.
                  Wtedy może rzeczywiście nalezy PRZEZ CHWILE nie dac mu wyboru.)
                  Wiem, że jestem przewrażliwiona. Dobrze jest znać swoje słabości. Gorzej, gdy
                  są one nieuświadomione. Zapytaj zatem może swoją terapeutkę, co powoduje ludźmi
                  zarzucającymi innym przewrażliwienie czy przesadę. Naprawde pouczające.
                  Co do braku dystansu to nie jestem pewna, moze trochę. Cóż, jakbym nie miała
                  problemów z psychiką, nie wiedziałabym co to psychiatra. To chyba oczywiste.

                  Zagadka: Jak nazywa sie osoba, która, gdy jej zabraknie argumentów w dyskusji,
                  atakuje swego oponenta wytykajac mu takie czy inne negatywne cechy charakteru?
                  • goga21 Re: dlaczego dlaczego 08.03.05, 15:42
                    Niestety nie mam jeszcze swojego psychoterapeuty jakos ide przez życie radzac
                    sobie sama.Nie jestem laikiem w tych sprawach choć zarzucasz mi niewiedzę znam
                    to srodowisko bardzo dobrze.Dlatego twoje konkrety nie przemawiaja do
                    mnie.Lekarz ma prawo zapytać pacjenta po co przyszedł nic tu nie jest oczywiste
                    jak piszesz.Pacjent powinien na poczatku sprecyzować czego oczekuje od terapii,
                    terapeuty,przedstawic swoje problemy.Nie potrafie odnieść się do hasła o
                    przygotowaniu się do sesji terap-ale jak wiesz pacjentom czasami daje się
                    jakieś "zadania"do opracowania, oczekuje sie wspólpracy bo jaki sens miałyby
                    spotkania ?PRZYZNAJĘ ŻE ZDANIE O FARMAKOTERAPI BYŁO BARDZO BRUTALNIE PRZEKAZANE
                    ALE JEST PRAWDZIWE I UZNAM CIE ZA TOTALNA IGNORANTKE JEŚLI ZAPRZECZYSZ>CO MA
                    ZROBIC LEKARZ KIEDY PACJENT NIE CHCE ZAŻYWAĆ LEKÓW CZUJE SIĘ BEZRADNY>CO DO
                    WŁADZY PSYCHIATRÓW NAD PACJENTAMI TO JUŻ KOMPLETNE BZDURY POZA KILKOMA
                    EKSTREMALNYMI SYTUACJAMI NIE MA PRZYMUSU LECZENIA< HOSPITALIZACJI WIEC O JAKIEJ
                    WŁADZY PISZESZ>ROZUMIEM ZE MOZNA MIEC PECHA I TRAFIC NA ZŁEGO TERAPEUTE ALE NIE
                    KILKA RAZY JAK PISZESZ>NA KONIEC CHCE DODAC ŻE NIE UWAŻAM PRZEWRAZLIWIENIA ZA
                    COS NEGATYWNEGO PO PROSTU PEWNE OSOBY BARDZO ŁATWO URAZIC
                    • memavet chyba zakończymy? 09.03.05, 13:51
                      Widzę, że nie dogadamy się w tej sprawie. Skoro, jak mówisz ,znasz środowisko,
                      choc nie chodziłaś na psychoterapię (a nie pisałas o tym wcześniej? cos
                      pomyliłam widocznie), to znaczy że znasz towarzysko czy zawodowo (aaa...) czy
                      rodzinnie
              • memavet Re: dlaczego dlaczego 08.03.05, 14:47
                Hej niebieskozielony, to mój ulubiony kolor, cudny. Często? Ludzi? Myslałam, że
                tylko w tej rozmowie i wyłacznie tę moją rozmówczynię, która ma szczęście mieć
                tak dobre doswiadczenia z psychiatrią...
                Przyjrzę sie temu, dzięki.
                Pozdr,
    • zoskaanka Re: psychiatrzy 08.03.05, 14:56
      jedyny psychiatra jakiego znam jest ciepły, uśmiechnięty, sympatyczny, uważnie
      słucha, cierpliwie odpowiada, zadaje mądre pytania i nigdy przenigdy nie jest
      złośliwy, ma tylko jedną wadę... duuuuuuuuuuuuuużo starszy ode mnie:))))
      • memavet Re: psychiatrzy 08.03.05, 15:11
        Oh to i szczęście i pech!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka