mokra_jane 16.03.05, 17:02 ...cicho? Ja miałam właśnie ochotę na małą sesję w kuchni, ale wyobraźnia zadziałała i zrezygnowałam:) pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kasiolda Re: co tu tak... 16.03.05, 22:23 gratuluje kochana! od jakiegos czasu zagladam tylko na forum,ale nic nie pisuje,szczerze to jakos nie czuje takiej potrzeby,wystarcza mi blog,nie chce zapeszac,ale wyglada na to,ze jedzenie przestaje byc moim problemem,ze w koncu odkrylam i skupilam sie na tym,co jest nim naprawde,a co przeslanialo jedzenie,to kontakty z ludzmi,to co o mnie mysla,jak mnie traktuja,pracuje nad tym i cos drgnelo,tu znowu nie chce zapeszac,nie chce wpadac w euforie,bo potem moze sie okazac ze to byly krotkie chwile szczescia,ze potem to wroci nie daj Boze,ale czuje gdzies w srodku,ze wychodze na prosta i mam nadzieje ze reszta forumowiczek rowniez nie odzywa sie z tego samego powodu.a moze chce tak czuc?ale i tak boje sie,moze to dziwne,ale boje sie co bedzie jako to sie skonczy,jak bede sie czula zdrowa,jak bede sam na sam z zyciem,jak jedzenie przestanie byc pocieszaczem,ukojeniem i tym wszystkim czym bylo do tej pory.myslicie czasem o tym jak to bedzie? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mokra_jane Re: co tu tak... 17.03.05, 07:21 Ja często myślę, że to będzie trochę tak dziwnie bez skupiania się na jedzeniu, bez zwracania uwagi ile kalorii ma każdy kęs jedzenia albo bez opychania się. I tak właściwie to wcale nie wiem czy ja chcę rezygnować z takiej fajnej przypadłości. Czasami tak sobie właśnie myślę. Czasem mnie wkurza to ciąge myślenie o jedzeniu, ale czasem jest odwrotnie - myślę sobie, że fajnie, że jest coś czym mogę się pocieszyć. I dziwnie będzie bez tych prób powstrzymywania się przed obżarstwem. Bez wchodzenia co dzień na wagę. No bo na czym ja się wtedy skupię, o czym będę myśleć cały dzień. Pozdrawiam (po zwykłym, normalnym śniadaniu:)) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiolda Re: co tu tak... 17.03.05, 21:09 mnie liczenie kalorii i wazenie sie nie dotyczy juz,chociaz musze przyznac ze dzisiaj wscieklam sie gdy zobaczylam sie w lustrze w nowej bluzce kupionej dopiero co wczoraj,wygladalam grubo,w sklepie jakos tego nie zauwazylam,moze nie chcialam widziec?a moze dzisiaj chcialam zobaczyc ze jestem gruba?w kazdym badz razie to mi zepsulo humor na caly dzien,moze nie tak calkiem,ale jest inaczej niz do tej pory,wszystko sie pierniczy,ehh a bylo tak pieknie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mokra_jane Re: co tu tak... 18.03.05, 09:52 Niestety, ale w tych sklepowych lustrach zawsze się wygląda szczuplej, bo one wyszczuplają, po to aby kupić jakiś ciuch. Też mam kilka nietrafionych zakupów. Właściwie to głównie kupuję teraz w H&M bo tam można kupić ciuch, wziąć do domu, w domu spokojnie przymierzyć, a jak nie pasuje, to w ciągu 7 dni oddać bez żadnego tłumaczenia się:) buziaki:):) Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwawa Re: co tu tak... 18.03.05, 11:32 Kasiulku, też tak mam :) zagladam i nie piszę. OK, dzisiaj nadrabiam zaległości :) > dziwne,ale boje sie co bedzie jako to sie skonczy,jak bede sie czula zdrowa,jak > > bede sam na sam z zyciem,jak jedzenie przestanie byc pocieszaczem,ukojeniem i > tym wszystkim czym bylo do tej pory.myslicie czasem o tym jak to bedzie? Ja się już nie mogę doczekać :) Właściwie juz powolutku odzyskuję życie, zresztą, widzisz to Kasiu u mne na blogu :) Bo chyba widać? tylko, z drugiej strony, strasznie się boję, że wróci depresja. Ale rok 2005 jest rokiem radzenia sobie z życiem. takie założenie mam :) Czego i Wam życzę, Sz Odpowiedz Link Zgłoś