Dodaj do ulubionych

czy mozna prowadzic podwojne zycie ?????

14.06.02, 21:51
Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat.
Czy mozna w taki sposob zaspokajac swoje potrzeby : w domu- zona, dzieci i
proza codziennego zycia , z kochanka -sex i "niecodziennosc" !
Czy taki uklad jest do pogodzenia ? Czy znacie takie przyklady ? Czym to
sie konczy - rozstaniem ? Ludzi w jakim wieku dotyczy ( zawsze myslalam, ze
jesli juz - to zupelnie mlodych, "idacych z duchem czasu" .
Jak reaguje ( jak z tym zyje !) ta strona malzenstwa, ktorej to nie dotyczy ?
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • malutka.gruszeczka Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 14.06.02, 21:56
      pewnie konczy sie nerwica
      i brakiem szczescia i tu, i tu, bo w obu mijescach jest sie na pol gwizdka
      nie mowiac juz o krzywdzie jaka wyrzadza sie innym (np. dzieciom i
      wspolmalzonkowi)
    • Gość: Ewa Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.nowa-huta.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 22:04
      Ja mam narzeczonego,ale spotykam się z przyjacielem który ma żone i
      dziecko.Bardzo się lubimy i oboje w jakiś sposób zdradzamy,ale ja seksu nie
      chce.Moge sie z nim całować,pieścić,ale nie kochać.Może to i głupie,ale gdyby
      doszło do seksu skończyła by się przyjazn i pewnie po dwóch razach byśmy się
      rozstali.Kiedyś podwójne życie musi się skończyć,dlatego,że jedna ze stron albo
      się kapnie że jest zdradzana,albo w pewnym momencie będzie musiał(a) wybrać
      pomiędzy kimś na boku a tym z kim się jest.
      • Gość: A27 Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.proxy.aol.com 14.06.02, 22:15
        Niedobrze mi...
      • Gość: sombre Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 15.06.02, 00:18
        Tak tak, mnie też.
        Po takich postach dochodzę do wniosku, że powszechny dostęp obywateli do broni
        palnej to nie taka głupia sprawa...
      • vicca ???!!! 17.06.02, 10:45
        "Dwie rzeczy na świecie są nieskończone - Boze miłosierdzie i ludzka głupota,
        przy czym ta druga jest większa".
    • Gość: Mia Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.06.02, 22:17
      Można.
      Nie mam pojącia, czym to się skończy, ale czymkolwiek, to było warto...
    • quba Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 15.06.02, 09:33
      pelno ludzi tak zyje wiec widocznie mozna
    • zlakobieta Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 15.06.02, 10:26
      Ludzie tak robia.
      W ogolnym rozrachunku nie warto ale niestety wielu chce koniecznie sie o tym na
      wlasnej skorze przekonac :(
    • Gość: Melba Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 13:02
      Można, tak samo jak można mieszkać w chlewie, jeść z koryta i taplać się w
      błocku...tylko po co?
    • lidka-11 Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 16.06.02, 10:15
      Witam Forumowiczow !
      Czytam z ciekawoscia odpowiedzi na ten watek ( inne tez ! ).
      W ramach glosu w dyskusji chcialabym przytoczyc wypowiedz >ZONY <
      ze "starej " dyskusji na temat nieudanego sexu w malzenstwie. Dlaczego?
      Mysle, ze ta wypowiedz przyczyni sie do pewnego poszerzenia problemu wiernosci
      w zwiazku malzenskim..
      A oto ona :
      " witaj!
      rozumiem cie doskonale..mam ten problem od lat w moim
      malzenstwie.znam smak
      lez upokorzenia ..czuje sie identycznie jak ty
      .probowalam rozmawiac ,mysle ze robilam to delikatnie,nie chcial
      slyszec o wizycie u specjalisty,kazdza nasza rozwowa konczyla sie
      awantura.
      ,zasypialm kazdej nocy ze lzami w oczach czulam sie odtracona
      brakowalo mi prostych gestow przytulenia pocalunku....
      mnie w starszne kompleksy przez te lata.....i uwierzylam....on czul
      sie bezpiecznie ze zona nie zrobi nic glupiego,zrobil ze mnie szara
      myszke..doszlo
      do tego ze mowil w co mam sie ubierac hahah....,i tak trwalam w tym
      zwiazku i trwam..
      .prawda jest ze jestesm atrakcyjna kobieta mila ladna zgrabna.znowu
      odkrylam siebie ...jestesm taka jak kiedys.ale to ten ktos pomogl mi.
      przy moim mezu umieralam kazdego dnia, w ponizeniu i bolu...ja
      jemu uwierzylam....cos ze mna
      jest nie tak.......o ironia.a on czul sie bezpieczny z tym...
      stalo sie cos...przejrzalam na oczy ...jak mi znjaomi mowili co ty
      robisz ze swoim zyciem
      ..i stalo sie..
      poznalam kogos kto mnie uwielbia, kocha, szanuje ....myslicie ze to
      malo moralne ??? ja juz tak nie mysle,,,po 14 latach malzenstwa po
      latach odtracenia spania w pustym lozku...seks nie jest
      najwazniejszy ...ale jezli
      obok jego jeszcze nie ma uczucia i zrozumienia.
      zastanawiacie sie co dalej bedzie ze mna...
      no coz odejde z domu....dawno juz o tym myslalam i jeszcze jedno
      wyjasnienie to ze decyzje o odejsciu podjelam wczesniej
      zanim poznalam tego kogos.on nnie jest przyczyna....ale jest mi
      latwiej czuje sie znowu kobieta na ktorej moze zalezec,
      powiem tyle tylko moja droga....zastanow sie im pozniej tym
      trudniej....
      ja przeszlam,..przechodzilam przez dlugie lata...to twoje zycie
      twoja decyzja..trudna bardzo trudna...
      jeszcze jedna rzecz gdybym nie poznalala wlasnie jego w tym czasie
      nie wiem co by bylo...naprawde bylam zalamana sytuacja... to on
      mnie wyciagnol z marazmu,to dzieki niemu czuje zyje. trawalo to
      naprawde dlugo odkrywal mnie na
      nowo na leczenie tych ran pottrzeba duzoooooooo czasu zobaczysz.. "
      Tyle > ZONA <.
      Przeczytalam i mysle, ze i takie moga byc przyczyny " podwojnego " zycia !
      Mysle tez, o czym nie pisze > ZONA < , czy ten ON ma rodzine ???
      Jesli jest taki wspanialy, czuly, rozumiejacy - czy jego zona ( jesli ja ma )
      nie bedzie teraz dlugooooooo leczyc ran po rozstaniu ???????
      A reszta rodziny ???? dzieci ???( nic tu o nich ).
      Zupelnie inna sprawa jest "szukanie" argumentow " za" rozstaniem. Czasem,
      gdy dlugooo poszukujemy- zmieniamy troche przeszlosc " dopasowujac"
      nasze myslenie o przeszlosci do chwili obecnej ( pewne fakty wpisujemy po
      stronie spraw nieudanych....czarniejszych niz wczesniej je widzielismy.)
      Nie wiem czy > ZONA < jest bywalcem Forum???? Nie wiem, czy dopowie cos do
      swojej wczesniejszej wypowiedzi, ale ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat.
      Pozdrawiam serdecznie.



    • kamfora Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 16.06.02, 16:28

      Ktos, kto prowadzi podwojne zycie...
      Nieszczery w malzenstwie, nieszczery w stosunku do kochanki/a...

      Biblia mówi o kimś takim: "człowiek podwójnego serca". Ani jedno z tych serc nie
      jest jednak prawdziwe, ani szczere.
      Falsz, klamstwo istnieja tylko w opozycji do prawdy
      Wiec do czego moze sie taki czlowiek odwolac? Gdzie szukac azylu?
      Moze opowiadajac o tym wszystkim komus trzeciemu? Psychoterapeucie?
      Przyjacielowi?

      Mnie w tym wszystkim teraz bardziej interesuja wlasnie te "osoby trzecie",
      albo "czwarte"...Przygniecione ciężarem wyznania, albo własnego spostrzezenia.
      Po prostu: wiedzące, że ktoś z kręgu ich znajomych takie podwójne życie
      prowadzi...Bez wlasnej woli wciagniete w te gre...

      Jak myslicie : co powinno sie zrobic w takiej sytuacji? Powiedziec zdradzanej
      stronie, ze jest zdradzana? Nie wtracac sie, bo moze sie wyjasni "samo"?
      Zerwac wszelkie kontakty z obiema stronami?


      • drag-45 Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 16.06.02, 18:59
        Ciekawy problem!
        Chyba jednak bym nie mowila, bo moze bym cos "zepsula" do konca ? Moze sami
        miedzy soba dojda do przekonania, ze mozna to skonczyc, wybaczyc, ze warto
        wyciagnac wnioski i dalej isc razem ??
        Ale nie jestem pewna do konca swojego zdania na ten temat.
        Czekam na opinie innych.
        • kamfora Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 16.06.02, 19:30
          drag-45 napisał(a):
          > Chyba jednak bym nie mowila, bo moze bym cos "zepsula" do konca ? Moze sami
          > miedzy soba dojda do przekonania, ze mozna to skonczyc, wybaczyc, ze warto
          > wyciagnac wnioski i dalej isc razem ??

          Chodzi o to, ze strona 'zdradzana' nic nie wie...

          Ale idac dalej: Bywasz u nich w domu...Prowadzicie rozne dyskusje,
          widzisz, jak "zdrajca" karci swoje dzieci za klamstwo, rozmawiasz
          ze strona zdradzana o potrzebie wiernosci, ze akurat ma takie
          szczescie zyc w takim zwiazku...I caly czas myslisz, ze jesli sie to
          wszystko "wyda" to Ty bedziesz "gwozdziem do trumny", bo przeciez rowniez
          oklamywalas...
          Juz latwiejsza jest sytuacja "przyjaciela obu malzonkow" w czasie
          rozwodu - sprawa jest mimo wszystko "czystsza"...
    • Gość: Ala Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.family4.net / 212.14.61.* 16.06.02, 18:44
      Czy pójście z nowo poznanym facetem na kawe to zdrada staego partnera? Za
      miesiąc biorę slub, czy po ślubie taka kawa to już zdrada? Jestem ciekawa jak
      zapatrują sie na to mężczyźni. pozdrawiam
    • Gość: Ona Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.dip.t-dialin.net 16.06.02, 19:04
      2grosze napisał(a):

      > Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat.
      > Czy mozna w taki sposob zaspokajac swoje potrzeby : w domu- zona, dzieci i
      > proza codziennego zycia , z kochanka -sex i "niecodziennosc" !
      > Czy taki uklad jest do pogodzenia ?
      Niewielu potrafi pogodzic takie uklady ale niektorym udaje sie to na 100%
      Czy znacie takie przyklady ?
      Znam osobiscie - mam od ponad 5 lat kochanka (on zonaty, ja wolna)
      Sprawa byla od poczatku jasno postawiona - oboje szukalismy niecodziennego
      zwiazku, bardzo dobrego sexu itd.
      Jego malzenstwo i moja wolnosc sa dla nas bardzo wazne
      >Czym to sie konczy - rozstaniem ?
      Nie wiem czym sie konczy ale powodu do rozstania nie mamy
      > Ludzi w jakim wieku dotyczy ( zawsze myslalam, ze
      > jesli juz - to zupelnie mlodych, "idacych z duchem czasu" .
      Raczej starszych
      > Jak reaguje ( jak z tym zyje !) ta strona malzenstwa, ktorej to nie dotyczy ?
      Najwazniejsze zeby nigdy sie o tym nie dowiedziala

      Moim zdaniem to powinna mi podziekowac bo wiadomo kto jest zadowolony z zycia ma
      dobry humor itd.
      Ja jej niczego nie zabieram

      Wiem ze takie zwiazki sa wyjatkami bo 99% kochanek marzy o tym ze On odejdzie od
      zony itd.
      Dla mnie jest to idealna sytuacja bo nie chce faceta miec na codzien, chce moja
      wolnosc ale z dobrego sexu tez nie chce rezygnowac
      • Gość: ach pojedyncza Ona IP: 80.48.53.* 16.06.02, 19:22
        Do Onej
        Ty prowadzisz życie pojedyncze jak najbardziej.
        Poproś Twojego "partnera" na godziny, żeby się tutaj wypowiedział, bo to on
        prowadzi podwójne życie. I nie zaglądaj mu przez ramię, jak będzie pisał.
        Żonie zabierasz i owszem - jej męża, a to już jest "coś".
        "Coś", akurat w wypadku tego pana, adekwatnym określeniem jest.

        • Gość: Ona Re: pojedyncza Ona IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.02, 10:02
          Gość portalu: ach napisał(a):

          > Poproś Twojego "partnera" na godziny, żeby się tutaj wypowiedział, bo to on
          > prowadzi podwójne życie.
          Niestety ten Pan nie zna jezyka polskiego

          > Żonie zabierasz i owszem - jej męża, a to już jest "coś".
          Gdyby nie ja to na 90% nie byli by juz dzisiaj malzenstwem
          • Gość: S. Re: pojedyncza Ona IP: 134.65.212.* 17.06.02, 10:49
            Skąd wiesz op tych 90 %? Pewnie od Niego, Nie, nie możesz wiedzieć takich
            rzeczy. On oszukuje swoją żonę, więc skąd możesz wiedzieć, że jest szczery
            wobec Ciebie?
            Co do wolnego , dobrego seksu bez zobowiązań, to zapewniam Cię , że nie
            potrzeba do tego mężczyzny żonatego. Jest wielu wolnych i nie chcących utracić
            swojej wolności.
            Na pewno znajdziesz jakieś odpowiedzi, w Twoim mniemaniu całkowicie słuszne
            powody takiego a nie innego postępowania, ale tak to już jest, że człowiek
            usprawiedliwia swoje postępowanie za wszelką cenę. Prawdopodobnie z
            tchórzostwa, nie chcąc przyznać się do tego, że robi źle. Czasami wręcz nie
            widzi tego, że tak jest. Często odkrywa to dopiero wtedy, kiedy sam znajdzie
            się w podobnej sytuacji, tyle że po drugiej stronie. Wtedy boli i nie można
            zrozumieć, jak ktos bliski mógł nam zrobić coś takiego!???

            • Gość: Ona Re: pojedyncza Ona IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.02, 11:21
              Gość portalu: S. napisał(a):

              > Skąd wiesz op tych 90 %? Pewnie od Niego,
              Nie od niego - z wlasnego doswiadczenia.
              Ile czasu mozna zyc w zwiazku w ktorym nam czegos waznego brakuje?

              > Co do wolnego , dobrego seksu bez zobowiązań, to zapewniam Cię , że nie
              > potrzeba do tego mężczyzny żonatego. Jest wielu wolnych i nie chcących utracić
              > swojej wolności.
              Niestety nie spotkalam ani jednego ktory by
              1. byl dla mnie pociagajacy
              2. ktoremu bym wierzyla ze nie chce na dluzsza mete ulozyc sobie wygodnego zycia

              > Na pewno znajdziesz jakieś odpowiedzi, w Twoim mniemaniu całkowicie słuszne
              > powody takiego a nie innego postępowania, ale tak to już jest, że człowiek
              > usprawiedliwia swoje postępowanie za wszelką cenę.
              Nie potrzebuje szukac usprawiedliwien bo moim zdaniem lepiej zadowolony z zycia
              maz/ojciec (2 corki 13 i 15 lat) niz z wszystkiego niezadowolony czlowiek.
              Ta pani to nie jakas biedna zdradzana "kura domowa" tylko w miedzyczasie (spadek)
              milionerka z wlasnym kregiem znajomych ktora od lat ma "platoniczny" stosunek do
              innego mezczyzny.
              Ten platoniczny zwiazek to nie informacja zdradzajacego meza tylko calkiem
              przypadkowa (swiat jest jednak maly)powiedzial mi o tym ktos kto nie
              mial "zielonego pojecia" o tym ze ja wiem kim ta pani jest.

              > Często odkrywa to dopiero wtedy, kiedy sam znajdzie
              > się w podobnej sytuacji, tyle że po drugiej stronie. Wtedy boli i nie można
              > zrozumieć, jak ktos bliski mógł nam zrobić coś takiego!???
              Ja jestem realistka.
              Sex nalezy do zycia, jezeli nie mam ochoty na sex z moim partnerem to musze sie z
              tym liczyc ze predzej czy pozniej poszuka sobie kochanki.


              • Gość: S. Re: pojedyncza Ona IP: 134.65.212.* 17.06.02, 12:37
                Powiem Ci tak: na 90% coś Ci się wydaje i kiedyś się o tym dowiesz. A może nie?
                Kto wie? Nigdy nie wiadomo. Nie potępiam. Nie popieram. Chodzi mi tylko o to,
                że trzeba nazywać rzeczy po imieniu i nie tłumaczyć sobie i innym, że robi się
                coś dobrego, kiedy ewidentnie wcale tak nie jest. Świat nie kończy się na nas
                samych i powinno się brać pod uwagę także innych, nie tłumacząc sobie, że to my
                i nasze uczucia są najwazniejsze. Zawsze w takich sytuacjach ktoś cierpi. Po
                prostu tak jest.
          • sonija Re: do Onej ... 21.06.02, 14:15
            może lepiej, żeby nie byli juz małżeństwem.
            Za "takie małżeństwo" to ja dziękuję !!!!! i myslę, że żona Twego oblubieńca
            także!!!
            Ale Ty oczywiście i twoje potrzeby są najważniejsze: wolnośc, dobry sex,
            trzymanie go na duchu w chwilach depresji, bożona na niego tak działa...
            Pomyśl dziewczyno co to są za brednie... a może On już ma koleną nową (młodszą)
            atrakcję od Ciebie na boku ?
            :-(((

      • jana.na Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 16.06.02, 20:19
        Przeczytalam co napisalas.
        Mam pytanie . Piszesz :
        " Najwazniejsze zeby nigdy sie o tym nie dowiedziala "
        To nie takie proste !
        A jesli sie dowie ??? A nie myslicie, ze wie ( przeciez to SIE CZUJE !!)???
        Twoje myslenie jest dla mnie jasne. A co mysli Twoj partner ??? Nie ma
        wyrzutow sumienia ????? Nie czuje, ze oszukuje rodzine ?????
        Jaki jest Jego stosunek do zony - cieply, czuly czy...." z daleka" ????
        Tak ja widze taki uklad i problemy z nim zwiazane.
        Napisz cos wiecej jesli mozesz.
        • Gość: Ona Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.02, 10:46
          jana.na napisał(a):

          > To nie takie proste !
          Wszystko zalezy od sytuacji
          Mieszkamy w roznych miastach, On nie ma stalych godzin pracy (wlasny interes),
          nie spotykamy sie regularnie.
          > A jesli sie dowie ??? A nie myslicie, ze wie ( przeciez to SIE CZUJE !!)???
          Na 100% niewie poniewaz jakies 1,5 roku temu byli "na skraju" rozwodu ale
          podejrzenie ozdrade nie gralo w tej sprawie zadnej roli.
          > Twoje myslenie jest dla mnie jasne. A co mysli Twoj partner ??? Nie ma
          > wyrzutow sumienia ????? Nie czuje, ze oszukuje rodzine ?????
          To nie moja sprawa. On szukal kochanki i skoro juz tyle lat zyje w tej sytuacji
          to znaczy ze daje sobie z tym bardzo dobrze rade.

          > Jaki jest Jego stosunek do zony - cieply, czuly czy...." z daleka" ????
          Czy ktos majacy cieply,czuly stosunek do zony szuka kochanki piszac na ogloszenia
          w gazecie???
          Jak widac niektore experymenty ("Ciekawe kto odpowiada na takie ogloszenia
          towarzyskie") konczy sie calkiem nieoczekiwanie.
          > Tak ja widze taki uklad i problemy z nim zwiazane.
          Nie jestem mloda dziewczyna (43 lata) i mialam juz inne uklady w zyciu.
          Dla mnie problemem bylby ktos kto szuka tradycjonalnego ukladu - wspolne
          mieszkanie, wspolni znajomi itd. itp.
          Wiem ze moje podejscie do tych spraw jest dosyc exzentryczne ale to jest moje
          zycie ktore ukladam sobie tak jak mi sie podoba


    • vicca można, ale... 17.06.02, 10:49
      Prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw.
      Tyle że ktoś już Ci zniszczył życie i to co w tobie najlepsze.
      Osoba która zdradza zabija (czasem dosłownie) osobę którą zdradza.
      I "najlepsze" z tego wszystkiego jest to, że najczęściej nie ma wyrzutów
      sumienia.
    • drag-45 Re: CZY KTOŚ TU JESZCZE COŚ MĄDREGO NAPISZE ?????? 18.06.02, 09:30
      PROSZĘ ! !
      Pozdrawiam
    • elektra_ Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 18.06.02, 11:48
      Mozna... I bylabym daleka od wydawania czarno-bialych opinii...
      Sam sobei nie daje prawa do oceniania postepowania innych i troszke mnie dziwi,
      z jaka latwoscia roia to inni..

      Znam kilka przypadkow zwiazkow, gdzie -paradoksalnie, jak by siemoglo wydawac -
      zdrada ozywila zwiazek.. Znajoma para akceptuje swoje erotyczne przygody z
      innymi partnerami... Wszytsko jest kwestia akceptacji przez partnerow...

      Pozdrawiam,

      Elektra
      • naiwna Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 19.06.02, 08:51
        Czytam od jakiegos czasu watki na ten temat i nie nie odbieram wypowiedzi tu
        zamieszczonych jako krytyki, ale bardziej jako wyrażanie swoich pogladow.
        Jest to, dla mnie akurat, bardzo wazne, bo jestem w podobnej sytuacji, a to co
        mnie "trawi" - to BÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓL ! wielki ból ! I nie dlatego, ze jestem
        niewinna, nie dlatego, ze to On zle zrobil, ale dlatego, ze zostalam zaskoczona.
        Bez wczesniejszych sygnalów, bez uprzedzenia, bez próby zmiany czegokolwiek...
        Po 30 latach bezgranicznego (!!-nick-w pełni usprawiedliwiony!) zaufania,wiary
        w to, ze nadal te same wartosci sa dla nas ważne, okazalo sie, ze nie !
        Bo internet......bo nowe czasy a z nimi nowe, odważne myslenie..., bo życie sie
        ma tylko jedno.....
        Nadal, "oficjalnie " nic nie wiem ! Ale to boli jeszcze bardziej, bo widzę,
        czuję, cierpię.....
        Dlatego gdy czytam, ze nie tylko ja mysle tak " po staremu", naiwnie - jest mi
        odrobine lżej ( ale tylko przez chwilkę :-(( ).
        Cały czas myślę co mam zrobić, bo radykalne rozwiazania, choć nasuwają sie
        same , nie są takie proste w realizacji. Zwłaszcza, że.....nadal kocham !
        naiwna
        • lidka-11 Re: czy mozna..??????? 20.06.02, 19:27
          Przeczytalam i nasuwa mi sie pytanie : czy rozmowa z kochanka meza ( bez jego
          wiedzy ) moze wniesc do tej trudnej sprawy cos pozytywnego???
          Co o tym myslicie ??
          pozdrowienia .
    • rombelek Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 21.06.02, 10:24
      Można. Mój facet prowadzi od 4 lat - zaczal gdy bylam w ciazy. Caly czas
      spotyka sie z tamta (choc zaprzecza i opowiada ze to ona sie przyczepila), a ja
      nie moge nic zrobic.
      Nie mam dokad sie przeprowadzic (mieszkanie jest jego), nie mam pracy,
      pieniedzy... Mam male dziecko... I serdecznie dosc wszystkiego!
      • sonija Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? 21.06.02, 14:22
        Nie martw się, życie tak czasem radykalnie się zmienia...
        musisz tylko podjąć działania:
        a więc do dzieła:
        musisz znaleźć pracę,
        zacząć wychodzić z domu, niech on zajmie się dzieckiem,
        może najlepiej gdzieś wyjedź na jakiś czas...
        rozpocznij jakąś naukę...

        spróbuj zacząć działać
        • 2grosze Re: co myślicie??? 21.06.02, 15:27
          Przeczytaj proszę wątek LIDKA-11 i napiszcie co sądzicie o takim wyjściu??
          Czy to może też jest jakiś skuteczny sposób " walki" o utrzymaine rodziny ?
          serdeczności..
      • Gość: weronika Re: czy mozna prowadzic podwojne zycie ????? IP: *.pik / 195.82.189.* 21.06.02, 15:43
        pamietaj że życie bywa przewrotne i ze kilka lat to ty będziesz mieć kase, prace i dom bo staniesz sie
        twarda-dzieki niemu, a on zostanie sam bez kochanki i bez żony i nie lituj sie wtedy
    • gulipin1 Mozna prowadzic podwojne zycie :-((((( 21.06.02, 16:10
      Mozna prowadzic podwojne zycie. Ale to nie prowadzi do niczego. Jezeli ktos sie
      na to decyduje to musi sie liczyc z tym ze moze stracic "obie sroki", ktore
      trzyma za ogon.
      Wiem cos o tym. I swiadom tego co zrobilem , nie zaluje tego ze "stracilem"
      zone, bo to stalo sie juz duzo wczesniej, ale zaluje ze stracilem te osobe,
      ktora mimo wszystko chciala podjac probe bycia ze mna. Starcilem na wlasne
      zyczenie:-(
      Powtarzam zatem, mozna, ale to nie prowadzi do konkretnego celu. Kazdy ma swoj
      rozum i pojmuje co robi, prowadzac podwojne zycie.
      pozdr.
      P.
      • ona241 Re: Mozna prowadzic podwojne zycie :-((((( 22.06.02, 15:38
        Podwójne życie prowadził mój "partner" . Szkoda tylko, że zapomniał powiedziec
        mi ze zona nie jest 'byłą', a obecną i wcale nie ma rozwodu. Dowiedziłam sie
        sama, bo zaczęłam kojarzyc rożne fakty..przyznał sie, ale pomimo tego
        wydzwaniał, ze 'kocha'...Dostał ultimatum...wybrał zonę..Zresztą sama
        powiedziałam mu, ze to nie mam sensu, bo nie wybaczę mu tego, a jej tylko
        wspołczuje.Skoro zdradzał żonę, mnie rownie dobrze to samo by mnie
        spotkało...straconego zaufania nie da sie odzyskac..Wybral wygode, bo ktos musi
        w domu sprzatac, prasowac jego koszule..Teraz stara sie odzyskac jej zaufanie,
        jadą na długie wakacje, da jej to czego pragnie-czyli dziecko.
        Mnie najbardziej boli chyba to, ze uwierzyłam, przedstawiłam go rodzicom i
        znajomym..własna naiwnosc.
        Pozdrawiam.
    • Gość: magmax Pewnie!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.03, 01:18
      mysle , ze zawsze mozna pytanie tylko :czy warto??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka