luty10
19.03.05, 18:10
Na zblizajaca sie Wielkanoc tym, ktorzy nie ufaja smierci...
Wyobrazmy sobie, ze spelnily sie marzenia niektorych , i swiat materii jest
wieczny, nie ma w nim smierci...
Zacznijmy moze od poczatku, od pra-komorki...zylaby sobie ta pra-komorka
wiecznie, rozmnazajac sie w nieskonczonosc, do tej pory kozuch komorek
pokrywajacy Ziemie, wynosilby setki tysiecy kilometrow w glab
kosmosu...porzucam te wizje...
Przypuscmy, ze na Ziemi, mimo zageszczenia komorek, jakims cudem rozwinely
sie organizmy roslinne...kazdy listek zrodzony miliony lat temu, zyje do
dzis, i kazde drzewo i kazde zdzblo trawy...nie ma juz zadnej przestrzeni,
nie ma oceanow...rosliny sa poteznej wielkosci, bo rosna bez konca...
przejdzmy do zwierzat...one tez musialyby byc wieczne...zylyby do tej pory
wszystkie dinozaury i muchy, wszystkie pluskwy, naczelne, slonie,ptaki,
konie, krokodyle, ryby, wieloryby,... wszystko co nam do glowy przyjdzie
i ...rozmnazalyby sie na potege...
ale mozemy wyobrazic sobie, ze tylko czlowiek jest niesmiertelny, to jakos
latwiej... czlowiek pojawil sie na ziemi 1.5 miliona lat temu...wyobrazmy
sobie, ze wszyscy ludzie zrodzeni tysiace lat temu, zyja do dzis...pomine
brak miejsca, ale jak wyobrazic sobie kobiete, ktora rodzi juz tysieczne albo
dziesieciotysieczne dziecko...karmi je i wychowuje?...albo ludzi, ktorzy maja
po 300 tys lat i wciaz pracuja, za cos trzeba zyc..., jezdza z nami
tramwajami, ucza sie ciagle, musza przeciez nadazac za postepem...i pytanie
przy okazji, czy jakikolwiek postep w tych warunkach bylby mozliwy...?
Ta naiwna opowiastka uswiadamia, jak bardzo potrzebna jest smierc, zeby
istnialo zycie...
Gdyby czlowiek zyl wiecznie, my pojawic sie na tej planecie nie mielibysmy
szans...
Rodzenie sie i umieranie jest tylko ruchem, konieczna przemiana zycia, ktore
w swojej najglebszej istocie, jest wieczne...:)