Ponure sciezki milosci

22.03.05, 11:51
Oto E, sliczna dziewczyna o urodzie modelki, filigranowa, o twarzy aniolka,
zawsze w centrum meskiego zainteresowania. Kilka lat chodzila z chlopakiem,
spokojny zwiazek, pobrali się. Maz duzo wyjezdzal, taki miał charakter pracy.
Jakies 3 lata wszystko sie dobrze ukladalo, az poznala w pracy pana X. Pan X
pelny wdzieku, intrygujacy, miał opinie najwiekszego podrywacza w okolicy,
zonaty, dziecko, od lat zdradzal zone z co ladniejszymi dziewczynami i
wszyscy o tym wiedzieli.
Od razu zwrocil uwage na E., ona nie oponowala, tez jej się podobal, zaczeli
się spotykac. Zakochala się do szalenstwa, swiata poza nim przestala
dostrzegac, nie docieraly do niej żadne argumenty znajomych, ze zle robi.
Niesamowity seks jakiego nigdy nie zaznala z mezem.
X zadeklarowal milosc, ze ona jest ta wlasciwa. Poznala jego dziecko i bardzo
je polubila. Spedzali wspolnie duzo czasu. Zapragnela zyc z X i urodzic mu
dzieci.
Nie wiedziala jak to powiedziec mezowi. Dlugo oszukiwala a maz udawal, ze nie
widzi ewidentnej zdrady a nawet jak się dowiedzial nie chcial dopuscic
mozliwosci rozwodu i utraty zony. Mowil ze kocha i prosil by spedzala z nim
swieta i rodzinne uroczystosci, żeby nikt nie widzial ze miedzy nimi się nie
uklada, żeby wszystko było po staremu.
A ona plakala, ze krzywdzi meza, ale marzyla tylko, żeby każdy moment zycia
spedzac z X.

Po wielu miesiacach emocjonalnych szarpanin postanowili, że się rozwodzą: ona
z mezem a X z zona. Od niej odwrocila się cala rodzina, najblizsi nie
zaakceptowali jej decyzji. Wyprowadzila się do wynajetej klitki czekajac by
zamieszkac z X.
X mimo sprawy rozwodowej był czestym gosciem u zony bo przeciez mieli
dziecko które bardzo kochal: dlatego u zony spedzil wiekszosc czasu w swieta,
w Wigilie, popoludnia... bo zona sobie nie radzila z cieknacym kranem, bo
trzeba było jej przywiezc zakupy, bo dziecko, bo tam X miał wiekszosc rzeczy,
komputer na którym potrzebowal pracowac...
E coraz czesciej plakala i była coraz bardziej zazdrosna o czas którego X
miał dla niej coraz mniej. Paradoksalnie wiecej czasu i zainteresowania jej
poswiecal gdy byli ukrywajacymi się kochankami, niż teraz gdy mieli okazje
być razem na co dzien.
X kupil mieszkanie w którym mieli razem z E zamieszkac. Mieszkanie kupil
dwie ulice od mieszkania zony. I z niezrozumialych wzgledow nie spieszylo mu
się do ostatecznej przeprowadzki. Minelo kilkanasie tygodni a mieszkanie
stalo puste, E czekala kiedy zaczna wspolne zycie naprawde we dwoje. X wzial
nawet kilka dni urlopu specjalnie by przewiezc rzeczy od zony do nowego
mieszkania – ale zdazyl w tym czasie przewiezc tylko koldre ...

E była na granicy wytrzymalosci nerwowej, ani prosba ani grozba nie potrafila
wymoc na X konkretnego dzialania dla ich wspolnej przyszlosci. Wczesniej,
gdy tylko kochala a nic od niego nie wymagala –wydawalo się ze laczy ich
niesamowite uczucie jakie tylko raz w zyciu zdazyc się może. Od kiedy zaczela
wymagac od niego konkretow, wyjawiac oczekiwania i zadac spelnienia obietnic
i wielkich slow o milosci o wspolnej przyszlosci –nagle X zaczal mniej
entuzjastycznie podchodzic do ich zwiazku. Zaczal robic uniki, zamiast
spelnienia obietnic i dalszej milosci dostawala ochlapy, puste slowa,
zapewnienia za którymi nie szlo dzialanie. Zaczela ja przerazac mysl iż może
go stracic, za może on jej już nie kocha?

Coraz czesciej z tego powodu się klocili a on ja oskarzal wina za te
nieporozumienia i wychodzil trzaskajac drzwiami. E plakala co dzien, czekala
na niego, kochala, szalala ciagle ne jego punkcie a rownoczesnie czyla się
potwornie zraniona jego postepowaniem. Przestala sobie radzic z emocjami,
wpadla w psychiczny dolek, zaczela brac coraz wiecej srodkow uspokajajacych
az najwierniejsze kolezanki zaczely się martwic czy to się nie skonczy na
leczeniu w zakladzie. E wyglada jak wrak czlowieka, niewiele zostalo z tej
slicznej dziewczyny która była zanim się ta historia zaczela... X
stwierdzil, ze on nie wie skad się wzial taki kryzys u E, ze on sobie z nia
nie do konca radzi, ze sama musi sobie poradzic z emocjami, i swa pomoc
ograniczyl do zdawkowych telefonow do niej z pytaniem czy się dobrze
czuje. Maz E zaproponowal jej wsparcie ale stawiajac wyrazne żądanie, ze
tylko pod warunkiem, ze do niego wroci i wszystko będzie milo jak dawniej...
    • dobrydzien Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 11:58
      a wiesz, że ta historia jest prawdziwa...
      • bonna1 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:25
        wiem.
    • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:00
      az sie zmeczylam ,to czytajac.
      I co chcesz wiedziec. Glupia panienka i mezczyzni bez charakteru.
    • viptocat Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:08
      Typowy schemat.
      A tak z ciekawości. Ile czasu trwało zanim E zaczęła się orientować w
      sytuacji ???

      Pozdrawiam
      V
      • bonna1 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:22
        E sie nadal nie "orientuje", nie chce sie "zorientowac". Nie dopuszcza do
        siebie takich mysli, odrzuca wszelkie sugestie,ze ten zwiazek sie moze nie
        udac. Chce byc z X. Kocha go i nienawidzi jednoczesnie. Funduja sobie wzajemnie
        piekielko niezrozumienia i agresji. Nie ma juz w mieszkaniu calych talerzy...
        Rownoczesnie nie potrafia i nie chca odejsc od siebie.
        X jest dla E calym zyciem, jesli by go zabraklo... moze wolalaby przedawkowac
        psychotropy niz zyc bez niego.
        • fleuret Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:26
          a kim Ty jesteś w tej historii?
          • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:29
            fleuret napisała:

            > a kim Ty jesteś w tej historii?

            pewnie jakas pisarka romansow,
            rozpoczela i watek jej sie urwal...
            • fleuret Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:30
              nie sądzę
            • viptocat Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:36
              Nie koniecznie. Byłem świadkiem 2 takich historii (a o jednej słyszałem).
              Jedna skończyła się tym ,że kobieta została porzucona i jest sama od ok 16 lat
              (ma dwoje dzieci) druga historia trwa i nie wiadomo jak się skończy. A historia
              o której słyszałem skończyła się powrotem do męża.

              Czyli takie rzeczy się zdarzają (i są dość typowe).

              Pozdrawiam
              V
    • rybolog Niech E... 22.03.05, 12:49
      Sie wezmie w garsc i przestanie tluc talerze. E musi rowniez zadbac o siebie, bo
      X z brzydalem ktory ma problemy sie nie zwiaze. E i tak ma duzo szczescia, ze
      byly maz chce ja do siebie przyjac. Ale gdyby co, to niech E tego nie robi, bo E
      i bylay maz beda cierpieli do konca malzenstwa - a to moze troche potwac...
      Czyli, zeby wszystko dobrze bylo, to E musi wrocic do swojej kwietnosci,
      zainteresowac czyms nowym X-sa, nie jakims tam slubem czy dziecmi (on to juz
      ma), tylko czyms nie z tej ziemi, zeby facet naprawde widzial ze E na X zalezy...
      • j_ar Re: Niech E... 22.03.05, 12:54
        a po co ma robic wrazenie na x-sie?
        zeby chcial z nia znowu byc? a jak bedzie gorzej to znowu sie odwinie?.. po co
        jej taki ciapciak, ktory tylko bawic sie z nia by chcial
        • rybolog Re: Niech E... 22.03.05, 13:02
          Bo E bardzo tego chce. A jak chce, to musi tak robic, zeby X bil talerze u
          swojej zony albo, zeby zona X to robila. Wtedy jest szansa z X bedzie jadal u E.
          Tylko E musi lepiej gotowac od zony X, bo X po jakims czasie bedzie jadal w
          restauracjach.
          • j_ar Re: Niech E... 22.03.05, 13:17
            ciezko powiedziec czy bardzo tego chce, czy tez tak sie juz zagalopowala, ze
            nie wie jak wrocic, i woli zlapac ciapciaka, ktory i tak nie bedzie z nia
    • witch-witch Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 13:47
      pracy pana X. Pan X
      pelny wdzieku, intrygujacy, miał opinie najwiekszego podrywacza w okolicy,
      zonaty, dziecko, od lat zdradzal zone z co ladniejszymi dziewczynami i
      wszyscy o tym wiedzieli.
      ...................
      E jest winna sobie samej, chyba wiedziaa w kim sie zakochuje. Taki samczyk jest
      dobry do lozka ale do niczego na serio.
    • olimpia01 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 14:24
      Znam podobną. Tylko że ta zakończyła się rozstaniem z X , o powrocie do męża
      nie było już mowy choć chciała (za długo to trwało 5 lat ! zdążył się
      odzwyczaić)
      E została sama. Miała już 6 lat więcej...zahaczyła sie w necie. Była naiwna
      więc padła ofiarą internetowych cwaniaczków czyhających na spragnione miłości
      dziewczyny...Został niesmak!

      Za 3 miesiące wychodzi za mąż za Y.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja