wiu1
02.04.05, 20:04
Od kilku dni dzieje się wokół mnie coś dziwnego. Nagle radio, telewizja,
gazety pełne są dramatycznej, ciężkiej, smutnej atmosfery. Opłakują papieża,
modlą się, deklarują swoje przywiązanie na różne sposoby. A u mnie
zdziwienie. Wszędzie mówią o łzach. Łzy? Kiedy dzieje się coś złego z kimś z
naszego otoczenia, kimś obecnym w naszym życiu, z kimś ważnym, kimś kto "coś"
nam dał, z kim czujemy się związani, z przyjacielem, członkiem rodziny ...
Ale...papież...? Przecież to dla mnie raczej tylko ...ktoś pełniący wysoki, i
odpowiedzialny urząd, zasługujący z tego powodu na szacunek, a także z uwagi
na swoją działalność, bo ja wiem - misję, powołanie, wreszcie z uwagi na swój
wiek i chorobę. Ale ...łzy...? Nie jestem głęboko religijna, nie znam
działalności Papieża, nie znam jego znaczenia dla Polski, nie znam jego
dzieł, jego nauczania. Tymczasem wokół mnie ciężka i smutna atmosfera. Nie
rozumiem tego. Media poszukują sensacji? Ludzie są egzaltowani? Jestem
nieczuła? Muszę to sobie jakoś poukładać. Wszelkie wyrazy rezerwy wobec tego,
co jest teraz wszędzie w mediach, obawiam się, że będą poczytane za zdradę,
wynaturzenie, nieludzkość. Jakiś czas temu moja koleżanka z pracy uległa
powaznemu wypadkowi wraz z całą swoją rodziną i przejściowo nawet walczyłą o
życie. Była msza w jej intencji. Mimo że nie byłam z nią blisko, powaga
chwili, zaduma narzucały się same. I zyczyło się szczerze, żeby z tego
wyszła, bez względu na to co nas kiedyś dzieliło i pewnie dalej dzielić
będzie. Hmm... Ale z nią pracowałam, spotykałam ja na co dzień, znałam jej
rodzinę, jej problemy, jej marzenia, o których czasem mówiła. Ale..papież?
Mam dla niego szacunek. Szacunek dla urzędu, misji, podeszłego wieku,
ciężkiej choroby. Ale ... no włąśnie, stąd to "ale" we mnie..? Mówią, że
papiez - Polak to powód do dumy dla Polaków (przywiązanych notabene do
każdego nadażającego się powodu dumy). Że pozwala sczuć się wyjątkowym
Polakom. Że wspiera - bo ja wiem - religijność, wiarę Polaków. Mówią, że
niektózy boją się, co będzie z religijnością Polaków gdyby przyszedł nowy
Papież. Ale... fakt pojawienia się wybitnej jednostki nie świadczy o
wyjątkowości całego narodu. A politycy niewiele sobie chyba robią z nauk
papieża, o ile stoi to ich planom na przeszkodzie. Osoby religijne
doświadczył być może na sobie działalności Papieża, sa mu za coś wdzięczne,
bo czegoś ich nauczył, prowadził ich w czymś trudnym... ALe ile jest osób,
które naprawde znają działalność, nauczanie, twórczość papieża? Ile w tym co
się dzieje w mediach jest mniej wzniosłych pobudek....
Zadaję sobie te wszystkie pytania. Życzę papieżowi, żeby nie cierpiał, a
ludziom, którzy czują się z nim związani, żeby jakoś przez to przeszli. Jest
to wyjątkowa jednostka w społeczeństwie. Ale tak samo szacunek, współczucie
i...modlitwa należą się każdemu cierpiącemu człowiekowi. Oby to co się teraz
dzieje na tyle przemieniło ludzi, żeby i w swoim prywatnym życiu byli lepsi
dla bliźniego, współćzujący, szanujący, kochający. I może zaczęli wreszcie
realizować dobra naukę. Tak naprawdę, uczciwie.