luty10
05.04.05, 12:24
Mowiac o 'prawdziwym szczesciu' mamy na mysli zapewne szczescie trwale,
niezmienne, takie, ktore nigdy nas nie opusci...mowiac o drodze do szczescia
myslimy o dojsciu do niego lub szukaniu, bo jest ono sobie gdzies tam,
poza nami; w osobie ktora kochamy, w rodznie, w dzieciach, w zdrowiu, w
pieniadzach, w pracy itp.
Jezeli szukamy szczescia w ten sposob, to nie moze ono byc trwale, jezeli
nietrwale to i nie prawdziwe...wszystkie przyczyny naszego szczescia stracic
mozemy z tej lub innej przyczyny; czlowiek odejdzie, dzieci nigdy sie nie
urodza, wyrzuca nas z pracy, rozchorujemy sie itd.
Kilkanascie lat temu dopadlo mnie nieszczescie...odwiedzilo mnie teggo dnia
wiele osob, pocieszali, poklepywali po plecach, rozumieli, wspolczuli...
Bylem bliski rozpaczy...stojac z paroma osobami i sluchajac co maja mi do
powiedzenia, spojrzalem w lustro wiszace na scianie za ich
plecami...zobaczylem w nim moja pelna cierpienia twarz...
I wlasnie w tej chwili przez moja glowe przelecial blysk, bylo to podobne do
wybuchu, ulamek sekundy...i mysl kategoryczna i stanowcza zrodzila
sie w mojej glowie; to czym jestes, jest zawsze radosne i szczesliwe...to
czym jestes, jest zawsze radosne i szczesliwe...
Zdanie to powtarzane bylo w mojej glowie jakby sie zaciela plyta ...
Ogarnela mnie cisza ...widzialem pokoj i osoby w nim bedace
poprzez mleczna mgle, widzialem poruszajace sie usta, ale dzwiek nie
dochodzil zaden...to czym jestes jest zawsze radosne i szczesliwe...telepalo
sie w glowie...poczulem naplywajaca fale ciepla i blogosci...i
wdziecznosci...
Nie musialem juz popadac w rozpacz...mimo nieszczescia, moglem czuc sie
czlowiekiem szczesliwym...i wypowiedzialem to zdanie na glos...powiedzialem
zebranym gosciom; mimo wszystko jestem szczesliwy...
Od tamtego dnia nie potrafie czuc sie nieszczesliwy, nie potrafie wrocic do
uczuc z przed tego wydarzenia...to tak, jak nie potrafie wrocic do lat
dziecinstwa, cos na zawsze sie we mnie skonczylo...i skonczyla sie tez
wiara, ze szczescie lezy gdzies poza mna, ze mozna je szukac i znalezc...
Szczescie nasze prawdziwe, cichutko drzemie w kazdym z nas...trzeba je tylko
obudzic...
ps. najbardziej obrazili sie na mnie, za moje niestosowne zachowanie ci, co
mnie najbardziej pocieszali...:)))