qw5
07.04.05, 16:15
Można by tu litanię napisać rzeczy złych, że gdzieś tam za granicą
wstydziliśmy sie, bo nasz rodak ...itd itd.
Ale chcę napisać o czymś innym. O rzeczy, która niezwykle mnie urzeka w moim
narodzie. To jest ta niezwykła solidarność, jakiś romantyzm i sentymentalizm,
odwaga i niezłomność. Kiedy zdarzają się pewne momenty przełomowe w historii,
kiedy trzeba sie zjednoczyc, potrafimy ponad wszelkimi podziałami w
zadziwiający sposób stanąć razem. Bez względu na konsekwencje czy ryzyko.
Podoba mi się to. Zawsze mi się podobało.
Bez względu na to, że ktoś nazwie to kiczem, że potem wrócimy do starego
piekiełka, że w codziennej pozytywistycznej pracy pewno ustępujemy tym wielu
innym zorganizowanym narodom. Bez względu na to.
Warto przeżyć tych parę chwil. Warto było wcześniej.
Własnie czytam list od pewnego Amerykanina. Jest politologiem. Powiedział mi
latem, że przyjechał tutaj do Polski tak naprawdę, żeby zobaczyć, jak wygląda
postkomunistyczny kraj. Rozczarował się. Miło. Nie tylko on. Teraz siedzi w
swoim NYC. Przytacza cytaty z Guardiana świeże o Polakach. Kupił sobie
książkę Davisa o Polsce, czyta. Jest zafascynowany.
Chociaz w tym moja zasługa żadna, jest jakoś miło.
Tak tylko.