Dodaj do ulubionych

Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera...

15.04.05, 19:59
Taka powazna kariera, powinna przyrzec ze pozostanie singlem lub (nawet
lepiej) podjac sie hysterectomy. Inaczej sie nie da. Krzywde jaka moze
wyrzadzic, jest nie porownywalnie wieksza od...feminizmu.

To jest opinia Pani Profesor ktora bardzo cenie i szanuje...Ktora wyznala mi
podczas wspolnego dzisiejszego lunchu, ktory sie sporo przedluzyl...

I powiedziala mi wprost: Rybciu, popatrz sie na swoja rodzine i reka na sercu
powiedz mi ze...twoja zona ze zglupiala od czasu kiedy urodzila ci corke. I
prosze cie bardzo, nie przecz, bo za dluga was znam. Nawet nie probowalem
przeczyc...wystarczylo spojrzenie...i natychmiastowa jej reakcja: no widzisz?
i po co byly te wszystkie jej studia, jak spoleczenstwo nie ma nic z tego?
Egoizm przyszlej matki, czy po prostu chciala sie lepiej sprzedac...czyli
znowu wracamy do egoizmu i...cwaniactwa.

Dlugo z nia dyskutowalem pijac przy okazji super Chablis...Niestety, wiecej z
naszej dyskusji nie ujawnie :)
Obserwuj wątek
    • myga Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:06
      Drogi rybciu,
      czy ta pani profesor ma dzieci? Odnosze wrazenie, ze robi krecia robote w twoim
      malzenstwie i niby w dobrych checiach dokopuje dyskretnie twojej zonie.
      Tak na marginesie, to sie nie zgadzam z ta teza. Matka niezbedna dziecku na
      stale jest ok 3 pierwszych lat zycia. Pozniej juz raczej jej nadmierna kontrola
      bedzie stala na przeszkodzie rozwojowi dziecka. Natomiast jezeli bedzie miala
      pasje, mozna to nazwac kariera, tym bardziej ciekawa matka bedzie dla dziecka.
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:14
        Pani profesor nie ma dzieci i jest singlem. Jest od ryba starsza o kilka
        dobrych lat. Jest baaaardzo inteligentna i baaaaardzo powazana w swoim zawodzie-
        co tam duzo mowic, jest lepsza od facetow. Naprawde jest "kims". Ale zeby byc
        kims, zaplacila za to "rodzina". Mowila, ze po czesci zaluje...ale to bylo juz
        po trzeciej butelce, wiec nie wiem jaka jest prawda.
        • xy2 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:16
          niektóre nie musza "płacic rodzina" zeby byc kimś
        • procesor Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 21:53
          rybolog napisał:
          > Mowila, ze po czesci zaluje...ale to bylo juz
          > po trzeciej butelce, wiec nie wiem jaka jest prawda.

          In vino veritas....

          taaaaak....
          :)
          • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:32
            Takie zycie:)
        • margonik Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 20.04.05, 19:34
          Pof. Samsonowicz też był swojego czasu baaaaardzo poważany w zawodzie.

          A wracając do tematu, Twoja pani profesor jest po prostu rozgoryczoną starą
          panną, która próbuje nadać sens swojemu staropanieństwu.

          Osobiście znam kobiety, które posiadając dzieci realizowały sie (lub realizują
          nadal) świetnie w zawodzie, niezaniedbując bynajmniej życia rodzinnego. Jedną z
          nich jest także pewna pani psycholog, co której podejrzewam, że zrobiła karierę
          większą niż ta Twoja (jest jednym z najlepiej opłacanych trenerów kadry
          zarządającej). Inną jest chociażby moja własna matka, przez którą osobiście
          nigdy, przenigdy nie czułam się zaniedbywana. Taką kobietą jest też moja
          szefowa, która jako szefowa z bardzo ludzkim podejściem do pracowników mogłaby
          dostać medal.

          Ponadto jak można stwierdzić, że kobieta, która urodziła dziecko, okrada
          społeczeństwo, które łożyło na jej studia?! Taka kobieta, jeśli była świetnym
          pracownikiem przed urodzeniem dziecka, zapewne będzie świetnym i po urodzeniu.
          A że nie będzie trzaskała darmowych nadgodzin? No cuż, to właśnie wówczas gdy
          trzaska, to ONA - nie państwo - jest okradana.
          • katetoja DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:06
            żadna pani profesor nie powiedziałaby: : (...)popatrz się na swoja rodzinę...".
            Byłaby głąbem ostatnim a nie profesorem. Wyssałes to z palca!
            • hsirk Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:12
              droga dedektywko


              pomysl ze ryb od 20 lat mieszka w londynie i rozmowa odbywala sie prawdopodobnie
              w mowie anglijskiej

              w takim razie glabem ostatnim musi byc relacjonujacy, czyli ryb

              no niech tylko sie obudzi... az cierpne



              jak mniemam nie robisz bledow jezykowych... pogratulowac

              bo znalem profesorow, nawet, ktorzy robili
              • xy2 Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:23
                w Anglii kobiety nie maja tego problemu, to nie Polska. Nie popadaja w
                kompleksy z powodu dziecka, nie czują sie głupsze i mniej wartościowe na rynku
                pracy. Czy ta pani profesor nie była przypadkiem z Polski?
                • hsirk Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:31
                  co do wartosci kobiet na rynku pracy, droga feminazistko to gadaj dopiero jak
                  bedziesz miala wlasna firme w warunkach ostrej konkurencji i wysokich wymagan
                  kadrowych. znam pare przypadkow, kiedy kobiety na odpowiedzialnych stanowiskach
                  wyszkolone przez firme pytane czy planuja dzieci przez 2 lata mowily ze nie,
                  dostawaly awans, kolejne szkolenia wiecej kasy, po czym zachodzily natychmiast w
                  ciaze i szly od jej poczatku na 2 lata zwolnienia i urlopu.

                  ciekawe co bys myslala, gdyby tobie wycieto taki numer, i ty dostalabys po kieszeni


                  nie zeby kobiety byly jakies gorsze

                  ale taka fizjologia ze to one rodza ... takie zycie
                  • xy2 Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:38
                    nie jestem feminazistką, nie wiem dlaczego zwracasz sie do mnie w taki sposób.
                    Czy ja sie do Ciebie zwracam np. szanowny męski szowinisto?

                    czy uważasz, ze nie ma kobiet, które po urlopie macierzynskim decyduja sie na
                    pójście do pracy. ja tez nie popieram nieuczciwosci ani w wydaniu męskim ani
                    damskim.

                    PS. kojelny raz dajesz dowód tego, że to Polska nie GB
                    • hsirk Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:42
                      nie chodzi o to, czy one po urlopie zdecyduja sie na pojscie do pracy

                      chodzi o to ze potencjalnie mloda kobieta prawdopodobnie bedzie miala dzieci i
                      zniknie na dlugi czas z firmy


                      do dla pracodawcy stanowi strate i koszty w porownaniu z zatrudnieniem faceta

                      tak juz jest i nie da sie tego obejsc


                      wiec obiektywnie mloda kobieta stanowi mniejsza wartosc na rynku pracu od
                      mezczyzny o analogicznych kwalifikacjach
                      • xy2 Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:46
                        czy Ty jesteś jednym z potomków Giertychów czy co?

                        jednej pani szef (nie Polak) powiedział, ze jak bedzie miała dziecko dostanie
                        do domu laptopa, łącza, cały biurowy osprzęt jeżli tylko będzie chciała dłuzej
                        zostać z dzieckiem. Wiec...chyba można być pracodawcą i człowiekiem w jednym
                        • hsirk Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:48
                          sluchaj, pogadamy jak Ty bedziesz placic komus swoimi pieniedzmi

                          chetnie bym zobaczyl rozne twe postawy


                          nie jestem potomkiem giertycha, tak na boku
                          • xy2 Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:56
                            tak to jest Krish, że polska świnia chce się nazreć byle czego, byle szybko (do
                            do większosci drobnych przedsiebiorców). Zatrudniaja najchetniej mniej
                            wykwalifikowanych, mniej wymagających pracowników, oszczędzają nie tam, gdzie
                            powinni.
                            Na zachodzie ludzie szanują dobrą pracę, ale tez wiedza, za co pracuja. Mysląca
                            kobieta, przeszolona wraca po urodzeniu dziecka i ma pewność, ze ma gdzie
                            wracać i po co.

                            Ja mówie o ludziach wykształconych, o specjalistach w cywilizowanych krajach,
                            jak jest z klasa robotnicza nie wiem, ale nie sądze zeby było to co u nas
                            • hsirk Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 16:59
                              tu sie mylisz z tym zachodem... oni odcinaja ostatnie kupony od powojennego
                              wzbogacenia. ale tez juz zaczynaja gonic w pietke. poczekaj kilkanascie lat i
                              zobaczysz.


                              i to nie mam nic wspolnego z szanowaniem czy mysleniem. po prostu na razie maja
                              wiecej kasy. na razie. do czasu
                              • xy2 Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 17:07
                                co byś nie mówił, największe europejskie korporacje inwestują w kapitał ludzki.
                                Zachód może sie zachłysnąć wysyłając produkcje do Chin, Malezji, Tajlandii.
                                Jednak światowej klasy marki, jak nie chcą tracić na jakości nie pozwolą sobie
                                na taką politykę.

                                Różnice jednak są i to zasadnicze, co byś nie mówił. Znajomy pracujący w jednym
                                ze szpitali na oddziale kardiochirurgii zarabia niecale 3000 PLN- tyle jest w
                                Polsce warte ratowanie ludzkiego życia. W jednym z cywilizowanych krajów miałby
                                min. 10 razy tyle
                                • hsirk Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 17:10
                                  wymien te swiatowej klasy marki, ktore nie produkuja juz czy tez nie maja ochoty
                                  przenosic produkcji na wschod

                                  lub tez do swoich produktow nie uzywaja komponentow tam produkowanych
                                  (oczywiscie sygnowanych ich nazwa)

                                  • xy2 Re: DO RYBOLOGA 13.07.05, 17:18
                                    półprodukty, komponenty, masz racje, wszędzie jest to popularne. Ale np. kraje
                                    zachodnie nie importuja taniej tandety z Chin i Tajlandii tak jak np. Polska,
                                    nie w takiej ilości na na pewno.

                                    Odbieglismy od tematu. W innych krajach tez są inne warunki dla prowadzenia
                                    własnego biznesum nie to co w Polsce, gdzie urzędy niszcza pracowdawców zamiast
                                    ich wspierać
                            • rybolog xy2 13.07.05, 17:14
                              Przestan, prosze Cie, wypisywac glupoty o UK, bo jeszcze ktos w to uwierzy. Nie
                              mam teraz czasu, zeby zabawiac sie udowadnianie...ale uwierz mi, moge przytoczyc
                              wiele przykladow z zycia z ktorymi sie osobiscie spotkalem, ktore sa bardzo
                              sprzeczne z tym co piszesz. Dodam ze siegajacych w bardzo bliska przeszlosc. I
                              pisze tu o ludziach (kobietach) na wysokim stanowisku, nie o kasjerce w tesco.

                              PS. Jak zlapie oddech to wroce...:)
                              • xy2 Re: xy2 13.07.05, 17:24
                                dziewczyna z IBM Polska na stanowisku kierowniczym zarabia w Polsce ok. 800
                                euro. Była na szkoleniu w Niemczech, gdzie laska na równorzędnym stanowisku
                                zarabia ok. 4 tys euro, w UK jeszcze wiecej
                                • hsirk Re: xy2 13.07.05, 17:28
                                  i o czym to swiadczy ???

                                  o dobrotliwosci dziadkow z niemiec czy uk, co lubuja sie w placeniu wiecej ?
                                  • xy2 Re: xy2 13.07.05, 17:33
                                    Inne realia Krish, tylko to.

                                    Jednak pomyśl ile Polska na czymś takim straci. Teraz młodzi ludzie konczą
                                    studia i wyjeżdzają na zachód- tu bardzo jaskrawym przykładem są lekarze.
                                    Polska kształci specjalistów dla sąsiadów, ludzi, którzy spokojnie kończą w
                                    naszym kraju studia, ale szanse dla siebie widzą gdzie indziej
                                    • hsirk Re: xy2 13.07.05, 17:34
                                      no to jakie proponujesz na to antidotum ? zaczac placic wiecej ?
                                      • xy2 Re: xy2 13.07.05, 17:42
                                        nie wiem, ale wiem, że jest to problem realny, który będzie sie pogłębiał. W
                                        Krakowie np. w szpitalu JPII jest mnóstwo ofert pracy, gorzej z chętnymi.
                                        Ludzie uciekają, bo im sie najzwyczajniej nie opłaca.

                                        Ryb wspominał o 15-20 latach do wyciągniecia sie Polski z dna. Przy tym, co sie
                                        dzieje to 40 lat będzie mało
    • xy2 co to jest kariera? 15.04.05, 20:09
      dyskutujcie, prosze
    • hsirk Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:27
      podobne poglady w polsce glosi janusz korwin mikke


      i wiekszosc uwaza go za oszloma

      a tu prosze, kobieta...
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:35
        To jest baba-chlop...powaznie. Z jej opinia zawsze sie licze.
    • fleuret Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:29
      nie wiem czy Twoja znajoma pretenduje do nobla,
      bo np. taka Maria Curie, to nie tylko dostała dwa noble,
      przeżyła szczęśliwą miłość, ale tez zachowała macicę
      i urodziła aż dwie (sic!) córki
      do tego była atrakcyjna, piękna i mądra
      i bujnął się w niej nawet młody Einsten
      nie mówiąc o innych żabojadach
      • hsirk Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:30
        o tych nowosciach poduskutowalbym...

        ale moze sie myle
        • fleuret Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:33
          słucham, abalaj plotki
          • hsirk Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:42
            z tego co gdzies czytalem w jakiejs ksiazce o einsteinie

            to wysoko cenil mcs jako naukowca


            o jej estrogenach wypowiadal sie hmmm...

            umiarkowanie
            • fleuret Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:47
              no, była już wtedy po 40-stce
              więc poziom estrogenów hmmm
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:34
        Tez sie tym przykladem posluzylem...nawet dalej idac ze jej corka tez dostala
        nobla. Wtedy, moja pani profesor poprosila mnie o wiecej przykadow :)
        • fleuret Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:44
          podeszła do sprawy naukowo:
          wyodrębnij reprezentatywną próbkę do badań...
          jesli komuś staje talentu, myśli niekonwencjonalnie,
          to aby osiągnąć sukces nie musi poswięcać życia
          po prostu szkoda...
        • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:47
          Dziwi, ze jak piszesz 'inteligentnej osobie' moze przyjsc do glowy tylko jedno
          wytlumaczenie, deprecjonujace kobiety i uderzajace w nasza godnosc.

          Wiele znajomych szczesliwych i dzieciatych kobiet mowi o zjawisku (wlasnie
          zjawisku, bo taka jest skala) zgorzknialych samotnych kobiet z zyciem zawodowym
          pelnym sukcesow i pustka w zyciu prywatnym. Zdarza sie, ze rozny sposob probuja
          one badz to deprecjonowac wartosc innych kobiet (atrakcyjnych lub takich, ktore
          umieja polaczyc jedno z drugim) lub tez otwarcie wyrazaja swoja wrogosc
          (zwlaszcza jesli sa u wladzy).

          Mnie to specjalnie nie dziwi i szanuje cierpienie kobiet, ktore byly zmuszone
          do takiego wyboru, szanuje tez ich gorycz i proby wyrowniania dysonansu
          poznawczego (co nie oznacza, ze uwazam ich postepowanie za wlasciwe).
          Natomiast nie rozumiem, czemu Ty tak chetnie temu przyklaskujesz,
          • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 21:27
            Trafilo Cie, czy co? o czym Ty piszesz? O dobru kobiet czy o dobru pacjenta-
            jezeli taki ma wybor? Co to jest, loteria?
            I nie wsuwaj mi tutaj politycznie poprawnych tekstow, bo za stary na nie
            jestem. Zreszta, pani prtofesor dokladnie o tym mowila o czym Ty piszesz. Co to
            znaczy deprecjonowanie kobiet, jak wyzsze cele sa wazniejsze? Czyli co? Mamy
            sie cofac w imie emancypacji?

            Tak na marginesie, to Ci powiem ze szanuje kazdy wybor kobiety...szczegolnie
            matki -zaden facet ich w tym nie pokona...bo nie moze.
            • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 21:38
              rybolog napisał:

              > Trafilo Cie, czy co? o czym Ty piszesz? O dobru kobiet czy o dobru pacjenta-
              > jezeli taki ma wybor? Co to jest, loteria?

              Jakiego, kuchnia, pacjenta? Jaka loteria?

              > I nie wsuwaj mi tutaj politycznie poprawnych tekstow, bo za stary na nie
              > jestem.

              Chrzanie, czy moje poglady sa polityczne poprawne czy nie.
              Mowie tylko w swoim imieniu i naprawde, nie musze udawac. To, ze moje poglady
              akurat w tej kwestii sa politycznie poprawne jakos odziera je z wartosci?
              Jesli masz ochote dyskutowac na argumenty, chetnie porozmawiam. Jesli masz
              zamiar przyklejac etykietki, darujmy sobie.

              Zreszta, pani prtofesor dokladnie o tym mowila o czym Ty piszesz. Co to
              >
              > znaczy deprecjonowanie kobiet, jak wyzsze cele sa wazniejsze? Czyli co? Mamy
              > sie cofac w imie emancypacji?

              Cofac dokad i dlaczego?

              > Tak na marginesie, to Ci powiem ze szanuje kazdy wybor kobiety...szczegolnie
              > matki -zaden facet ich w tym nie pokona...bo nie moze.

              No tak, ale dzieki temu, ze to kobiety rodza, faceci nie musza po urodzeniu
              dziecka glupiec i z czystym sumieniem koncza studia.
              • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:10
                Chrzan sobie co chcesz, Twoja sprawa i zycie...Na co chcesz argumenty? Ze
                kobieta, jak chce cos naprawde osiagnac w zyciu, to musi sie maksymalnie
                poswiecic? I niestety jest to zwiazane z jej maciezynskimi instynktami?

                Prawda zyciowa jest prosta: Nie mozna miec wszystkiego...poza maluckimi
                wyjatkami. I nie mow mi ze tak nie jest.
                • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:18
                  Znam kobiety, ktore maja malzenstwo, dzieci i kariere.
                  Obie po roku urlopu macierzynskiego poszly do pracy. Dziecmi zajeli sie mezowie.

                  Widac - jednak mozna miec wszystko. Trzeba tylko chciec. Razem.
                  • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:22
                    Wiesz doskonale ze nie o tym pisze :) Przyjmujac Twoj punkt, to masz
                    racje...mozna tez zatrudnic ludzi "do dzieci" i innych obowiazkow.
                    • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:29
                      Nie, dlaczego - napisalam tylko o tym, ze do dzieci mozna zatrudnic ich
                      wlasnych ojcow. Jesli trend ten by sie utrwalil i - ojej - rozszerzyl, to
                      mielibysmy szanse zobaczyc, czy sprawowanie opieki nad dzieckiem nie obniza iq
                      facetow. I czy musza wybierac miedzy kariera a zyciem rodzinnym,
                      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:41
                        Starasz sie odbiegac od nastepnej prawdy zycia: Urodzilam, to wychowam...to
                        moje dziecko. Nasze to jak...ehhh, jego - to jak przychodzi do alimentow (i tu
                        jest walka, czyje?). Nie ma innych regul w "normalnym" zyciu.

                        Z drugiej strony to mozna powiedziec: z kim przystajesz, takim sam sie
                        stajesz...co mozna powiedziec o opiekunach dzieci, nie wazne jakiej plci:)

                        Ziemiomorze!!! nie kasaj, tylko powiedz mi wprost, ze Pani Profesoe nie ma
                        racji, z ktora to racja sam tak bardzo sie utozsamiam:)
                    • margonik Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 20.04.05, 19:47
                      A co jest złego w zatrudnianiu ludzi "do dzieci i innych obowiązków"?
                      Instytucja niańki istniała od zawsze, nawet w czasach, gdy kariery kobiet były
                      zupełnie nieznane. Poza tym, czy aby być wspaniałą żoną muszę osobiście zmywać
                      podłogi?
    • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:29
      Proste badanie statystyczne, przeprowadzone w Polsce pare lat temu, udowodnilo
      scisla zaleznosc wysokosci wyksztalcenia matki z wysokoscia wyksztalcenia
      doroslych dzieci. Wysokosc wyksztalcenia ojca korelowala w granicach bledu
      statystycznego - moze dlatego, ze tatusiowie malo bywaja w domu?

      To, ze 'Twoja zona zglupiala po urodzeniu corki' nie udowadnia niczego, oprocz
      tego, ze taka jest Twoja i pani profesor opinia (nota bene - troche nie fair
      jest takie obrabianie zony za plecami z inna kobieta, nie sadzisz?). Czy ta
      pani miala na poparcie swojej watpliwej tezy jakies badania? Spadek iq u kobiet
      po urodzeniu dziecka np?

      Bardzo jestem ciekawa,
      • xy2 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:32
        a ja ta zaleznosc obalam: mam wyzsze wykształcenie, moja matka ma średnie,
        ojciec wyzsze.

        i co nie nadaje sie na matke?
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 20:42
        Zle to odebralas, pani profesor chodzilo o to, ze "inwestowanie" w kobiety
        ktore pozniej odchodza od zawodu, jest strata pieniedzy panstwa i...nas
        wszystkich jako podatnikow. Idac dalej, osmielila sie porownac lekarza
        mezczyzne i kobiete w tym samym zawodzie, na wyzszych szczeblach. Powiedziala
        wprost: jest to przepasc...Osobiscie przytoczylem inne porownania. Zgodzila sie
        z nimi.

        Za dlugo sie znamy zebym wachal co fair czy nie. Mozemy sobie wszystko
        powiedziec, nawet przykrosci.
        • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 21:29
          Szczerze - watplilabym w jakosc przyjazni i szczerosc intencji u przyjaciela,
          ktory wprowadzalby mnie w sytuacje nielojalnosci wobec partnera.
          • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:12
            Nie watp, bo ja nie watpie...ona jest jak moja siostra. I dopsonale wie ze
            potrafie rozgraniczyc zmijostwo od normalnej rozmowy. Wie, ze nie zlapie sie na
            to.
            • myga Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:56
              Drogi rybie, nie ludz sie, moze i dla ciebie jako siostra, ale ty dla niej
              zapewne nie jako brat. Jest nie w porzadku wzgledem ciebie i twojej rodziny,
              ziemiomorze ma racje. Poza tym potwornie zazdrosci twojej zonie spelnienia sie
              w macierzynstwie i stad te jej pseudointelektualne wywody.
              Nie chcialam cie urazic w twoich czystych uczuciach, ale tak mi mowi moj szosty
              zmysl i znajomosc kobiecej psychiki, albowiem sama jestem kobieta, matka
              wspaniaych madrych dzieci (wasnie mody w tej chwii jest na ostatecznych
              rozgrywkach finalu olimpiady matematycznej w Piotrkowie), a jednak cale zycie
              sie szkole na biezaco i pracuje w zawodzie powszechne uwazanym za tzw meski.
              • rybolog Mygo... 16.04.05, 00:16
                Nie opisalem calej sytuacji, jak i konwersacji. Z jej strony nie bylo to nic
                uszczypliwego lub ponizajacego. Doskonale sobie sprawe zdaje z tego, jak i pani
                profesor, ze zarowno ja jak i moja zona wybralismy droge jak najlepsza dla
                naszego dziecka. I w tej chwili moge smialo powiedziec ze byla to odpowiednia
                droga. Ale faktem jest, ze ktos musial za to zaplacic. Najwiecej to wlasnie
                zaplacila moja zona, ja tylko pokrywam rachunki za szkole. Jednak musze sie
                zgodzic z pania profesor, ze zony edukacja "poszla na marne", jako ze nikt
                oprocz naszej rodziny nie ma z tego korzysci. A ja i tak bym sie z ta baba
                ozenil, z wyksztalceniem czy bez:)
                • myga Re: Mygo... 16.04.05, 00:22
                  Drogi rybie, twoja wyksztalcona zona wychowujac dziecko i tak odda
                  spoleczenstwu duzo wiecej potencjalnych pieniedzy, niz owa bezdzietna zlosliwa
                  pani profesor. Gdyz twoja corka bedzie pracowac na jej emeryture, a wychowana
                  przez wyksztalcona ambitna matke zapewne spoleczenstwu odda z nawiazka wartosci
                  materialne jak i intelektualne, a przy tym niteczka zycia tez sie nie przerwie,
                  poniewaz ona tez bedzie miala dzieci, moze nawet synow:), ktorzy moga byc
                  wybitnymi ludzmi.
                  • rybolog Re: Mygo... 16.04.05, 00:31
                    :))) Pani profesor nie jest zlosliwa, to jest kochana kobieta uwierz mi:) Co do
                    emerytury, to nie mysle ze kiedykolwiek bedzie miala jakikolwiek problem.
                    Ludzie tego kalibru, to ciagna do konca swoich dni...i wszyscy ich sluchaja,
                    placa...i cytuja:)

                    A to ze mojej zonie zazdrosci, to nie powiedziala tylko mnie, mojej zonie
                    rowniez:)
                    • myga Re: Mygo... 16.04.05, 00:38
                      Dobry i kochany to jestes ty. Pani profesor wg mnie juz mniej, mimo iz wszyscy
                      jej sluchaja.
                      Im dluzej zyje, tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze to wlasnie
                      wychowanie czlowieka jest najtrudniejszym i najwiekszym dzielem (czyt. kariera)
                      w zyciu czlowieka. Rowniez twierdze, ze nie szkoda pieniedzy na to, aby wlasnie
                      ludzie, a przede wszystkim matki byly bardzo dobrze wyksztalcone, aby tego
                      zadania sie podjac. Spoleczenstwo wiec tylko zyskuje wg mnie, kiedy
                      wyksztalcona kobieta nawet nie wraca do zawodu, ale wychowuje dziecko ambitne i
                      z szerokimi horyzontami.
                      • procesor wykształcenie to tylko potencjał - tylko 16.04.05, 22:59
                        Twoje rozumowanie Mygo ma poważne braki.

                        Nie każde wyższe wykształcenie jest pomocne w wychowaniu dzieci - tak na moej oko.
                        Nie każda matka kończy psychologie czy pedagogike czy pediatrie..
                        Albo inny humanistyczny kierunek (bo takie mi się najbardziej z rozwojem
                        człowieka - także tego małego - kojarza).

                        Naprawdę uważasz że wyształcenie na wydziale inżynierii sanitarnej specjalność
                        instalacje c.o. czy inne takie - stanowia znaczący przyczynek w dziedzinei
                        wychowywania dzieci?

                        Więcej - wykształcenie samo w sobie nie gwarantuje ani że kobieta będzie mądra
                        matką, ani że dziecko będzi ewychowywane na szczęśliwego człowieka. Może będzie
                        programowane do spełniania oczekiwań wykształconej matki?

                        Tym bardziej że rosną nam zastepy magistrów takich jak mi dzis opowiedziano -
                        pani magister ekonomii pytała swoją koleżanke (bez magistra) jak wyliczyć 3/4 z
                        pewnej kwoty!! Dodam że kalkulator obie miały pod ręką..
                        Groza.

                        Doba ma 24 godziny, tydzień siedem dni.
                        Jeśli chce sie pogodzić kariere i rodzine - siłą rzeczy nie poswięcisz ani na
                        jedno ani na drugie więcej czasu niż przy wyborze jedenj z tych ścieżek. Czas
                        nie jest z gumy. Tak jak i przy dwójce dzieci inaczej wygląda czas poświęcony
                        dzieciom niż gdy jest ich dziewięcioro..
                        I tak naprawdę nie wynika to z tego że kobiety tak mają.
                        Raczej faceci mają wpajane że dla nich ważniejsza ma być kariera a nie rodzina -
                        mało tego że kariera=pieniadze co równa się dbaniu o rodzinę.. do czego to
                        prowadzi.. wiadomo.

                        Gdyby udało się KOBIETOM wychowac pokolenie mężczyzn z wpojonym innym wzorcem
                        zachowań - przynajmniej równość w dbaniu o dzieci i równość w rozwoju zawodowym
                        - świat mógłby inaczej wyglądac. :)
                        A jak na razie to kobiety zwykle wychowują - och, gdybyż potrafiły wykorzystać
                        swoja władzę!
                        :)
                        • myga Re: wykształcenie to tylko potencjał - tylko 16.04.05, 23:22
                          Zdecydowanie masz racje, droga procesor. Wyzsze wyksztalcenie nie gwarantuje
                          bycia dobra matka. Ale wciaz sie dziwie nb, ze nawet na sprzataczke teraz
                          trzeba miec szkolenie, natomiast matka czy ojciec, ogolnie rodzice, przystepuja
                          do najpowazniejszego zadania, jakim jest wychowanie czlowieka, zupelnie bez
                          kwalifikacji. Oczywiscie rowniez masz racje, ze taki kierunek jak psychologia
                          czy pedagogika pomagaja w wychowaniu dzieci. Natomiast co do inzynierii
                          sanitarnej, to chyba ze zlew sie zatka:)
                          Nie o to mi chodzilo, zreszta. Chodzilo mi o to, ze wyksztalcona matka ma
                          wieksze horyzonty i ambicje niezaleznie od kierunku, i takiez nastawienie
                          otwarcia sie na wiedze przekaze dziecku. O to konkretnie, ze nie mozna mowic o
                          straconych pieniadzach podatnika kiedy kobieta po studiach rodzi dziecko.
                          Moze niedostatecznie jasno wylozylam swoje rozumowanie.
                          Co do ilosci czasu, ktory poswiecamy dzieciom, wydaje mi sie wazna byc jego
                          jakosc nie ilosc. Poza tym wychowanie sie odbywa jakby niepostrzezenie. Dziecko
                          jest doskonalym obserwatorem, identyfikuje sie z rodzicami. Na nic piekne slowa
                          wychowawcze, jezeli nie znajduja one odbicia w zachowaniu sie rodzicow.
                          • procesor Re: wykształcenie to tylko potencjał - tylko 16.04.05, 23:33
                            myga napisała:
                            > Co do ilosci czasu, ktory poswiecamy dzieciom, wydaje mi sie wazna byc jego
                            > jakosc nie ilosc. Poza tym wychowanie sie odbywa jakby niepostrzezenie.
                            > Dziecko jest doskonalym obserwatorem, identyfikuje sie z rodzicami. Na nic
                            > piekne slowa wychowawcze, jezeli nie znajduja one odbicia w zachowaniu sie
                            > rodzicow.

                            PIc na wode z ta "jakością a nie ilością czasu". Wybacz piany na ustach dostaję
                            czasem przy tym argumencie.
                            Bo ja juz przerabiałam wariant pracującej matki dwu- i więcej -latka przebywając
                            poza domem w związku z praca ponad 11 godzin. I co?
                            I żadna jakość. Bo dziecko praktycznie spi gdy rodzic wraca a czasem spi jeszcze
                            gdy wychodzi.. A weekendy to nie jest codzienny kontakt.. Chocby nie wiem jak
                            intensywne. Zwłaszcza że przy takim trybie pracy weekned oznacza nadrabianie
                            zaległości domowych i nie tylko oraz odpoczynek.. Ja i tak miałam komfort że
                            dziecko było z ukochana Babcia a nie w żłobku.

                            Dzieko obserwatorem. Właśnie. Ale kogo prze większość czasu obserwują dzieci
                            pracujących rodziców? :)
                            Groza mnie zawsze przejmowały opiekunki na placu zabaw używające takiego języka
                            że uszy więdły i do tego kopcące! przy dzieciach.
                            Co po wykształconej matce gdy opiekunka dziecka ma być tania - i czesto jej
                            poziom pozostawia duuuużo do zyczenia..
                          • margonik Re: wykształcenie to tylko potencjał - tylko 20.04.05, 20:25
                            Wychowywanie nie jest kwestią wiedzy człowieka (zdobytej na studiach), ale
                            kwestią tego, jakim się jest człowiekiem. Dzieci nie wychowują się poprzez
                            kazania, ale poprzez wzorce. Matka z wykształceniem, zaradna, realizująca się
                            zawowodowo, ambitna itd, właśnie taki wzorzec człowieka dziecku przedstawia.

                            Nie chcę tu umiejszać wspaniałym, ciepłym matkom, bez wykształcenia, które są
                            gospodyniami domowymi. One właśnie taki wzorzec dziecku przekażą... Jeśli
                            będzie to syn, to najprawodpodoniej w kwestiach wykształcenia i zawodowych
                            będzie wzorować się na ojcu, jeśli dziewczynka - to z dużym prawdopodobieństwem
                            także zostanie gospodynią domową. Nawet jeśli skończy studia. Po prostu może
                            nie mieć większych aspiracji lub wykształconej wizji innego życia.
                        • lucusia5 Re: wykształcenie to tylko potencjał - tylko 18.04.05, 15:21
                          Bardzo współczuję Twojemu dziecku, ale nie matki tylko ojca. Nie masz za grosz szacunku do swojej żony i na nieszczęście urodziła Ci się córka. Zostaje Ci jedynie sfrustrowana, znudzona i gotowa z Tobą pić, gdy zona musi zająć się dzieckiem, Pani Profesor. Po prostu dar niebios. Podbuduje Cie, Twoją potrzebe przebywania z inteligentnymi ludzmi, a przy okazji nie musisz karmic, czy przewijać.
                          Ja mam studia, dwojke dzieci, robie kariere. Mam tez meza z klasa, ktory nie dosc, ze nie czul sie odsuniety z piedestalu, jak urodzily sie dzieci, to jeszcze dopingowal mnie do roznych dzialan edukacyjnych w przerwie, ktora sobie zrobilam na odchowanie dzieci. Koncze, wiec w duzej mierz dzieki jego dopingowi doktorat. Wiesz, nie czuje sie glupia. Moze to dlatego, ze moj maz ma habilitacje i tez glupi nie jest. Nie mam sie od kogo zarazic.
                          Co prawda mialam jedna Pania Profesor, ktora robila mi zlosliwe uwagi (bezpośrednio, potwornie uczciwa kobieta, powinienies ja polubic) o kurach domowych, ale jestem odporna na cudza redukcje dysonansu poznawczego.No i mam wsparcie. Oprocz doktoratu robie kariere w biznesie. Jedno dziecko jest laureatem ogolnopolskiej olimpiady, drugie jest jeszcze na to za male, ale nie wyglada na cofniete w rozwoju. Nie maja tez choroby sierocej, anemii i odwodnienia. Maz tez. Wiem jaka ksiazke czytaja, kto im sie podoba i jakiego koloru podkoszulke chca na sport. Rozrozniam tez grupy, ktorych muzyke puszczaja.Studia pomagaja mi wyjasnic dziecku swiat, bo go w duzej mierze lepiej rozumiem. Zas studia scisle i techniczne powinny nauczyc czegos, co w zyciu jest, jak na Pana przykladzie widac, w udanym zyciu nieodzowne - logiki i porzadku myslenia.
                          Spie 8 godzin na dobe (no czasmi roznie, ale to nie zawsze z winy dzieci), nie mialam Babysitter, ani babci blisko miejsca zamieszkania. Nie ogladam za to chetnie telewizji.
                          Niech sie Pan popyta cudownych znajomuch mam z zadbanymi dziecmi jakie seriale "czasem" ogladaja i policzy ile to godzin dziennie.Kwestia rodziny to nie ilosc czasu, ale jakosc i rozsadny podzial obowiazkow. z prozniakiem i egocentrykiem nic sie nie uda. To oni nie powinni zakladac rodzin.Z glebokim powazaniem
                        • margonik Re: wykształcenie to tylko potencjał - tylko 20.04.05, 20:19
                          > Doba ma 24 godziny, tydzień siedem dni.
                          > Jeśli chce sie pogodzić kariere i rodzine - siłą rzeczy nie poswięcisz ani na
                          > jedno ani na drugie więcej czasu niż przy wyborze jedenj z tych ścieżek. Czas
                          > nie jest z gumy.

                          Akurat dla wielu kobiet czas jest niczym z gumy :-) Bywa, że im więcej masz
                          obowiązków, tym więcej jesteś w stanie zrobić. Zapewne nawet zwykła przeciętna
                          kobieta, która pracuje, wychowuje dziecko i zajmuje sie domem jest tego
                          przykładem. Moje koleżanki budzą sie o czwartej, by ugotować obiad, lub pracują
                          w nocy, aby w dzień spędzać czas z dzieckiem. Ale to jest najzupełniej
                          normalne, że ludzi ambitni, którzy mają jakieś aspiracje, skłonni są do wysiłku
                          i wyrzeczeń. Moja matka też siadała nad papierami, gdy ja (jako dziecko)
                          kładłam się spać. Bywała potwornie przemęczona, ale dzięki temu osiągnęła to,
                          co osiągnęła. Zauważ jednak, że ten ogromny wysiłek nie trwa wieczność. Dzieci
                          wymagają dużej ilości czasu dla siebie przez kilka lat. A potem żyje się dalej,
                          bo na trzydziestuparu latach życie się nie kończy.

                          • procesor Re: wykształcenie to tylko potencjał - tylko 20.04.05, 20:51
                            Twoja wypowiedź tylko potwierdziąl moje stwierdzenie że czas nei jest z gumy.

                            Twoja matka jak widac robila to kosztem siebie - swojego wypoczynku i zdrowia..
                            Jak większość kobiet w tym kraju.
                            I twoje koleżanki dalej powielaja ten wzór - zamiast zatrudnić pomoc lub gdy nie
                            stac na to - dzielić obowiązki z mężem..
                            Do dupy z taką kobiecościa i "świetnym godzeniem ze soba".
                            Ja też to znam i zdecydowanie mówię. NIE. :)

                            A co do trzydziestu paru lat - widzisz są kobiety które planuja więcej niż jedno
                            dziecko. I wychodzi to często w kilkuletnich odstępach.. I wtedy te "kilka lat"
                            mnoży się razy 3..

                            Zauwaz że od kilku-kilkunastu lat wzrasta liczba kobiet u których stwierdza sie
                            choroby dawniej typowe dla mężczyzn - sztandarowy przykład to zawał, który
                            dawniej był typowo męska przypadłościa. Teraz dopada kobiety - i niestety zabija
                            częściej niż mężczyzn bo taka nasza konstrukcja..
                  • maja2005 Re: Mygo... 16.04.05, 00:42
                    Myga patrzysz ze swojego punktu widzenia. Pani profesor ze swojego. Trudno
                    powiedzieć, która z was ma rację. Prawda zawsze leży po środku.
                    Trudno jest rozliczać po latach kogoś, że nie wykorzystał do końca wiedzy
                    zdobytej na studiach. I tu poza wspaniałymi mamami, mozna jeszcze przytoczyć
                    tych którzy odeszli od zawodu w celu dorobienia się większej kasy. Tych, którzy
                    okazali się nijakimi specjalistami, wypalonymi zaraz na starcie. I wielu
                    innych.
                    Zdrugiej strony, gdybyś patrzyła na to emocjonalnie. To szlak by Cię trafiał,
                    że wartościowi ludzie zaraz po studiach znikają, a w ich miejsce pojawia się
                    jakaś niezidentyfikowana papka. Że tak naprawdę kraj cierpii nadal na brak
                    specjalistów a badania i rozwój stoją w miejscu.

                    Poszukiwałam ponad cztery lata kogoś kto miałby ochotę pracować jako
                    specjalista w zakresie podatków. Na początku pod okiem "mistrza" a potem jako
                    samodzielny pracownik.
                    Od ponad dwóch lat szukam na zlecenie swojego klienta logopedy.
                    Tych przykładów jako osoba zajmująca się na co dzień doradztwem personalnym,
                    mogę mnożyć na pęczki. Czym poważniejsze stanowisko, tym trudniej je obsadzić.
                    • myga Re: Mygo... 16.04.05, 00:45
                      > Myga patrzysz ze swojego punktu widzenia. Pani profesor ze swojego. Trudno
                      > powiedzieć, która z was ma rację
                      ________________
                      Racje mam ja, gdyz pani profesor sama to stwierdzila, ze zaluje. Zazdrosc,
                      niespelnione macierzynstwo. Oto przeslanki jej teorii.
                      Nie patrze emocjonalnie. Jestem oswiecona:)
                      • maja2005 Re: Mygo... 16.04.05, 01:26
                        To zabrzmialo nazbyt ignorancko i stronniczo. Nie uważasz?

                        A może pojęcie "żałuję" nie oznacza wcale tęsknoty i zmarnowanego życia? Może
                        zostało to wypowiedziane zupełnie w innym kontekście?
                        Znowu, nie oceniaj kogoś przez pryzmat siebie. Ty odnalazłaś swoje powołanie w
                        macieżyństwie. Pani profesor w nauce. Tak samo można by było Tobie zarzucić
                        zazdrosć, że ktoś zaszedł tak daleko, a Ty jedynie musisz użerać się z
                        dziecięcymi problemami. Nie masz wokół siebie wianuszka wiernych słuchaczy i
                        uczniów. Twój świat zamyka się w rozwoju Twojej rodziny, jej jest nieskończoną
                        przestrzenią.
                        Każda z was wybrała inne życie, każda ma inne priorytety.
                        Spróbuj wczuć się w jej rolę, spróbuj na chwilę być nią. A zobaczysz coś więcej
                        aniżeli tylko zgozkniałą kobietę. Zobaczysz człowieka pełnego pasji i chęci
                        zrobienia czegoś dla wielu pokoleń.

                        Ty po sobie zostawisz geny, a ona wiedzę. Obydwa elementy są niezbędne dla
                        szczęścia i rozwoju kolejnych pokoleń.

                        Ona nie neguje Ciebie (czy. matek). Przeczytaj pierwszy post jeszcze raz bardzo
                        uwaznie. Ona ubolewa nad brakiem aktywnych specjalistów. Smutek ją ogarnia, że
                        pomimo ogromnego wkładu w rozwój intelektualny społeczeństwa, nie ma z kim
                        pracować. Co roku spod jej skrzydeł wylatuje kilkudziesięciu magistrów, którzy
                        potem zapominają kim są. Każdy mistrz ma ochotę cieszyć się z osiągnięć swoich
                        uczniów. Dla niej to jej dzieci. Ona nie potrzebuje własnych. Tak samo ich
                        traktuje jak Ty swoje. Boli ją, że tylu marnuje okazję. Jednak jak każda matka
                        jest na tyle sprawiedliwa, że nie neguje ich decyzji. Rozumie ich wybór. Nawet
                        pochwala, bo wie doskonale, że postawienie maciężyństwa ponad rozwój zawodowy
                        jest wynikiem dojżałości i poswięcenia. Mówi słowa, że poświęcenie się
                        całkowite karierze zawodowej (w tym przypadku nauce) zabiera możliwość
                        posiadania rodziny. Nie można stać jednocześnie obydwoma nogami w dwóch różnych
                        miejscach. Trzeba dokonać wyboru. Inaczej wszystko będzie robione tylko
                        połowicznie i nikt na tym nie skorzysta a wielu jedynie straci.
                        Powiedzenie, że dziecko ogłupiło żonę rybo, oznacza tylko tyle, że zajęło cały
                        jej czas i umysł. Nie ma już wystarczająco dużo miejsca na naukę. Pytanie
                        jedynie brzmi, czy aby za parę lat, nasza mama chcąc się dowartościować nie
                        postanowi powrócić do zawodu. Czy wtedy nie będzie załować. Ale tego się
                        dowiemy dopiero za parę lat.
                        • myga Re: Mygo... 16.04.05, 07:33
                          Maju, chyba mnie nie zrozumialas do konca. Otoz pisalam wlasnie o tym, ze cale
                          zycie sie ucze, bo pracuje w tzw meskim zawodzie, gdzie same studia jak rowniez
                          podyplomowe nie wystarcza. Bo nawet miesiac w oderwaniu od branzy jest juz
                          krokiem do tylu.
                          I w;asnie dlatego, z perspektywy czasu i tzw kariery zawodowej majac i jedno i
                          drugie mam prawo powiedziec, co w zyciu jest najwazniejsze.
                          Otoz zostawiam i wspaniale geny i nauke. A i wiernych sluchaczy by sie
                          odnalazlo:)
                        • myga Re: Mygo... 16.04.05, 07:47
                          > Spróbuj wczuć się w jej rolę, spróbuj na chwilę być nią. A zobaczysz coś
                          więcej
                          > aniżeli tylko zgozkniałą kobietę. Zobaczysz człowieka pełnego pasji i chęci
                          > zrobienia czegoś dla wielu pokoleń.
                          ____________
                          Probuje sie wczuc i jednak widze tylko zgorzkniala kobiete. Bo czlowiek pelny
                          pasji i chcacy zrobic cos dla przyszlych pokolen nie ocenia negatywnie kobiety
                          matki. Albowiem wyksztalcona zona ryba zrobi dla przyszlych pokolen duzo wiecej
                          niz owa pani profesor. Bo nadal twierdze, ze to wlasnie czlowiek jest
                          najwazniejszy i ponad wszystko.
                        • myga Re: Mygo... 16.04.05, 08:20
                          > To zabrzmialo nazbyt ignorancko i stronniczo. Nie uważasz?
                          ______________
                          To ty tak to odebralas. Bynajmniej nie uwazam, ze kazda kobieta musi miec
                          dzieci. Przeciwnie. Uwazam, ze jest to ogromna odpowiedzialnosc i powinna byc
                          to swiadoma decyzja. Wiem tez, jak moze zlamac zycie czlowieka kobieta, ktora
                          matka dobra nie jest. Ale rozmawialismy o kosztach, ktore wg pani profesor
                          ponosi spoleczenstwo kiedy wyksztalcona kobieta decyduje sie ponisc mimo
                          wszystko trudy macierzynstwa. Otoz twierdze, ze te koszty w ostatecznych
                          rozrachunku zostaja spoleczenstwu zwrocone z nawiazka. Nawet kiedy wyksztalcona
                          matka zrobi sobie 3 letnia przerwe w karierze, a nawet do niej nie wroci.
                        • renkaforever Re: BLEDY ORTOGRAFICZNE!!!!!! 17.04.05, 05:16
                          • rybolog Re: BLEDY ORTOGRAFICZNE!!!!!! 17.04.05, 07:44
                            Bardzo prosze powstrzymac sie od tego rodzaju uwag.
                            • katetoja Re: BLEDY ORTOGRAFICZNE!!!!!! 13.07.05, 16:09
                              A niby dlaczego? Mamy dyskutować o fanaberiach pani profesor nie wytykając
                              prawdziwych bledow?
                        • margonik Re: Mygo... 20.04.05, 20:47
                          > Mówi słowa, że poświęcenie się
                          > całkowite karierze zawodowej (w tym przypadku nauce) zabiera możliwość
                          > posiadania rodziny. Nie można stać jednocześnie obydwoma nogami w dwóch
                          > różnych miejscach. Trzeba dokonać wyboru.

                          Sorry, ale ja nie wierzę w takie wybory. Nie wierzę, że ktoś, kto spotyka w
                          życiu swoją drugą połówkę, mówi: "nie, niestety, wybieram pracę/naukę". To, że
                          tacy ludzie są samotni, to kwestia zrządzenia losu, kwestia tego, że ta jedna
                          rzecz im się w życiu nie udała.

                          A sądzić, że nie mogą sie udać obie - i rodzina i praca, jest bezpodstawnym
                          myśleniem.

                          Inna sprawa, że wiele osób, którym udało sie życie rodzinne, ma mniejsze
                          aspiracje do kariery, bo po prostu, czując sie zrealizowani w jednej
                          dziedzinie, nie mają już takiej determinacji w innej. Ale to też nie jest żadną
                          regułą. Jednemu potrzeba do szczęścia mniej, drugiemu więcej, i jest to rzecz
                          całkowicie indywidualna. Jednej kobiecie wystarcza ta odrobina realizacji,
                          którą ma po ugotowaniu rodzinie pysznego obiadu, a inna, oprócz realizacji w
                          życiu rodzinnym, potrzebuje także pisać książki, udzielać się społecznie i
                          malować obrazy. Wszystko zależy od aktywności człowieka, jego pasji, szerokości
                          horyzontów, marzeń itd.
                    • rybolog Re: Mygo... 16.04.05, 00:52
                      I tu jest pies pogrzebany. Wszyscy maja racje. Zarowno myga jak i pani
                      profesor.
                      Tylko pani profesor, z ktora sie zgadzam, podaje takie same argumenty jak Ty i
                      wskazuje palcem gdzie jest blad, ktory nazywa czyms gorszym od feminizmu...

                      Wejdziesz wyzej i nie ma specjalistow (to w UK). Zaczynam rozumiec dlaczego.
                      • myga Re: Mygo... 16.04.05, 01:00
                        Drogi rybie, uwierz mi, ze kazdego fachowca mozna zastapic. Lepszym, czy
                        gorszym, ale produkt finalny nie ucierpi. Matki nie zastapi nikt. A poniewaz
                        juz na dzien dzisiejszy wiadomo, ze inteligencje dziedziczy sie w chromosomie
                        X, to wlasnie od kobiety przede wszystkim zalezy produkt finalny "czlowiek" od
                        urodzenia az po wychowanie. Czyli wyksztalcona matka da lepszy produkt.
                        Czlowiek jest najwiekszym skarbem. Czyli pieniadze wydane na wyksztalcenie
                        kobiety zwroca sie sowicie niezaleznie od jej powrotu do zawodu.
                        • komandos57 Re: Mygo... 16.04.05, 01:01
                          myga


                          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                          odeszlas faustyno Kowalska od tematu
                          • myga Re: Mygo... 16.04.05, 01:04
                            Hello tobie. znowu mi nie odpowiesz?
                            • komandos57 Re: Mygo... 16.04.05, 01:06
                              myga napisała:

                              > Hello tobie. znowu mi nie odpowiesz?


                              xxxxxxxxxxxxxxxxxx
                              noo...masz buziaka.tylko mi nie mow ze masz penisa.
                              • myga Re: Mygo... 16.04.05, 01:07
                                nie mam. Za buziaki tx.
                                Melanie
                                • komandos57 Re: Mygo... 16.04.05, 01:09
                                  myga napisała:

                                  > nie mam. Za buziaki tx.
                                  > Melanie

                                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                  ja sie zabije!
                                  • myga Re: Mygo... 16.04.05, 01:10
                                    zyj nam sto lat!
                • siljana Re: Mygo... 19.04.05, 13:47
                  >Jednak musze sie
                  > zgodzic z pania profesor, ze zony edukacja "poszla na marne", jako ze nikt
                  > oprocz naszej rodziny nie ma z tego korzysci. A ja i tak bym sie z ta baba
                  > ozenil, z wyksztalceniem czy bez:)
                  Dlaczego zakładasz, że edukacja żony poszła na marne. Może za rok, 3 lata czy w
                  jakim kolwiek innym czasie Twoja żona zacznie robić karierę. Rozumiem, że po
                  dłuższej przerwie jest trudno wrócić do zawodu i udowodnić swoje kwalifikacje,
                  nie mniej jednak jest to możlwie, mozna się poza tym dokształcić w
                  międzyczasie. Co do tego, że byś się ożenił ze swoją obecną żoną bez względu na
                  wykształcenie..jesteś tego w 100% pewnien? Nie obawiasz się, że brakłoby Wam
                  czasem ambitniejszego tematu do rozmowy gdyby Twoja żona nie była wykształcona,
                  lub, że głupio by Ci było wśród znajmych, którzy wszyscy mają wyższe
                  wykształcenie (łącznie z żonami) a Twoja by nie miała? Jak ona by się z tym
                  czuła? Poza tym ludzie także studiują dla przyjemności, aby zgłębić tematykę,
                  która ich interesuje. I nie można im tego zabronić/odmówić tylko dlatego, że
                  pózniej nie będą pracować w tym zawodzie.
                  Pozdrawiam
                • margonik Re: Mygo... 20.04.05, 20:00
                  Twoja żona jest jednak wyjątkiem, bo mało kobiet z jakimikolwiek aspiracjami
                  zaowodowymi po urodzeniu dziecka rezygnuje z pracy. Rezygnują z reguły te,
                  które i tak, z racji braku większych kwalifikacji i doświadczenia, na dobrą
                  pracę mają małe szanse.
        • r.richelieu Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 21:35
          powiem mi więc Ryb, dlaczego "społeczeństwo" nie chce aby pracownica była
          równa pracownikowi pod każdym względem, dlaczego nie pozwala jej zarabiać tyle
          samo co mężczyźnie i traktuje jej macierzyństwo jako dopust boży. Mając do
          wyboru własne doskonalenie za które nie będzie profitów i angażowanie się w
          wychowanie dziecka, które profity dadzą, wybierze być może to drugie.

          Odchodzenie od zawodu.. pewnie, kierownikami katedr u mnie w 90% przypadków są
          mężczyźni, a jeśli są nimi kobiety to tylko wtedy gdy są genialne,
          ponadprzeciętnie przedsiębiorcze i mają w środowisku pozycję niepodważalnego
          autorytetu. Facet i połowy tego mieć nie musi żeby zostać kierownikiem. Ba, na
          niższych stanowiskach kobieta kojarzona jest z wprowadzaniem miłej atmosfery,
          rzadko z tym by miała rzeczywiście coś do powiedzenia.
          Jeśli dodać do tego jeszcze macierzyństwo, to nie ta specjalna sytuacja wpływa
          na jakość pracy, a fizyczne predyspozycje do bycia matką. Są kobiety, które w
          ciąży promienieją, które po pierwszym roku życia dziecka są w pracy
          najszczęśliwszymi a co za tym idzie najbardziej wydajnymi pracownikami. Zawsze
          im się chce. Ale nawet najbardziej predysponowaną kobeitę może mierzić fakt, że
          jej domowy mężczyzna kręci nosem na dodatkowe 3 kilo, nie chce wstawać w nocy,
          wrzeszczy na nią o byle głupstwo, bo musi wyładować swoje pretensje, że nie
          jest już ulubionym pupilkiem mamusi. Wtedy do pracy przychodzi już nie
          szczęśliwa matka, a zmęczona od rana i od poniedziałku baba, którą dureń jeden
          utwierdził w przekonaniu, że jest stara, gruba, zaniedbana i na niczym się nie
          zna.

          Jeżeli jedziemy na własnych przypadkach.. moi rodzice są po zawodówkach.
          • rybolog Prawda ale to nie o to chodzi... 15.04.05, 22:19
            Dyskusja byla na temat mozliwej szkodliwosci kobiet wykonujacych pewne zawody.
            Sa zawody, w ktorych musisz sie ciagle doksztalcac. Kobiety w rodzinach, nie
            maja na to czasu...i blokuja stanowiska w swojej pracy dla tych, ktorzy wiecej
            wniesliby do tego zawodu. Nie koniecznie tym zablokowanym musi byc mezczyzna.
            Wtedy wszyscy tracimy.
            • ziemiomorze Re: Prawda ale to nie o to chodzi... 15.04.05, 23:34
              Kobiety w rodzinach, zdarza sie, nie maja czasu dlatego, ze faceci w rodzinach
              maja czas.
              Mysle, ze idealnym rozwiazaniem sytuacji, o ktorej piszesz byloby nie
              nieksztalcenie kobiet, ktore zmierzaja miec dzieci i wymagajaca prace, ani nie
              niepodejmowanie przez nie owej wymagajacej pracy, ale inny podzial obowiazkow
              domowych. Np przechwycenie czesci z nich przez meza.

              Ciekawe, ze takie rozwiazanie jakos nie przyszlo Ci do Twojej rybiej glowki.
              • rybolog Re: Prawda ale to nie o to chodzi... 15.04.05, 23:49
                Ale Ty jestes uszczypliwa, aaahhh:))) Posluchaj mnie kobieto jeszcze raz. Nie
                jest to watek przeciwko kobietom. Jest to natomiast watek, przeciwko kobietom
                ktore wykorzystuja system i kase podatnikow zeby wyksztalcic sie na...nic! Na
                nic, mam na mysli, ze cos osiagna (cos takiego jak studia) i kicha, mysla tylko
                pozniej o tym, jak najszybciej sie rozmnozyc...

                Pani profesor punkt byl taki, ze te cala kase wydana na mlode wyksztalcone
                przeszle matki, mozna by bylo wydac bardziej rezolutnie. Miala na mysli
                zdolnych facetow, ktorzy nie dostali sie na studia...bo kobiety tam trzeba bylo
                wepchnac.
                • pink.freud Re: Prawda ale to nie o to chodzi... 15.04.05, 23:57
                  W czym problem? Przecież tak czy owak gospodarka żadnego kraju nie narzeka na brak studentów chętnych do pracy, a na miejsce odchodzących kobiet są zawsze chętni.
                • kinkygirl o, ciekawe, ciekawe... 16.04.05, 18:53
                  kobiety TRZEBA BYłO na studia wepchnąć? a od kiedy to w Polsce obowiązuje system
                  proporcjonalny ze wzgledu na płeć? gdziekolwiek, nawet nie tylko przy egzaminach
                  na studia? (hm, na turniejach tańca towarzyskiego? ;P) a nie było tak, ze
                  kobiety, które sie dostały były zdolniejsze od "zdolnych" męzczyzn, którzy sie
                  nie dostali?

                  zresztą, nawet załóżmy, ze kobiety, które kończa swoją karierę na studiach
                  powinny być edukacji pozbawione - czekam na praktyczne porady w celu uniknięcia
                  tego karygodnego zagarniania przez nie pieniedzy podatników (ze juz nie wspomnę,
                  ze nie wszystkie szkoly sa panstwowe, ale mniejsza o to).

                  w tym wątku w całej rozciągłości popieram ziemimorze.
                  i bardzo mi przykro, ze twoje małzeństwo przeżyło kryzys w związku z narodzinami
                  waszego dziecka.
                  buziaczki
                  • ziemiomorze Re: o, ciekawe, ciekawe... 17.04.05, 00:15
                    Oj, kinky,
                    popsulas panom taka mila, protekcjonalna pogawedke, a przeciez maja racje. Jak
                    te nieszczesne, glupiejace po porodzie kobiety sie tak pchaja na studia, to juz
                    niech sobie studiuja, panstwo stac na taki gest, niech tam. Moze potem nad
                    tamborkiem albo grzybkiem do cerowania beda mogly pomyslec z lezka rozzewnienia
                    w oku o idei dzielnosci u sofistow albo semiotyce kultury, taka sztuka dla
                    sztuki, zawsze to przyjemniej jednak miec wyksztalcona kobiete, wiekszy honor
                    dla mezczyzny, bo wstydu w towarzystwie nie przyniesie.

                    Swoja droga, taki postulat na poczatku lat 90 wysuwal Janusz Korwin-Mikke,
                    ktory poszedl dalej - zeby dziewczeta izolowac juz w najnizszych klasach od
                    chlopcow poprzez inny, 'bardziej kobiecy', jak to ujal, program nauczania.

                    Nie wydaje Ci sie, ze protekcjonalizm rodzi sie ze strachu?
                • renkaforever Re: TO JEST NAPRAWDE CHORA OPINIA 17.04.05, 05:35
                • justyna41 Re: Prawda ale to nie o to chodzi... 19.04.05, 14:19
                  Coz za cholerne glupoty.

                  To co matka odda spoleczenstwu "w dzieciach" jest chyba trudne do porownania
                  z "kariera". I coz ta kariera da takiego spoleczenstwu, np. jezeli poglady w
                  danej dziedzinie zmienia sie o 180 stopni za pare lat. Albo kariera niejednego
                  skorumpowanego polityka, ksiegowych Enronu albo jakiejs gwiazdki, o ktorej za
                  pol roku bedzie glucho.

                  Co do pan profesor to tez znam jedna, ktora poswiecila macierzynstwo karierze,
                  a przez to stala sie tak egoistyczna i apodyktyczna, ze praktycznie nikt ze
                  znajomych nie moze z nia wytrzymac.
                  • malvvina Re: Prawda ale to nie o to chodzi... 31.05.05, 17:51
                    hi hi nooo, da przyszlych niewolnikow spoleczenstwu

                    a kto to pracuje lub rodzi dla spoleczenstwa ?! litosci !



                    To co matka odda spoleczenstwu "w dzieciach" jest chyba trudne do porownania
                    > z "kariera"
                • nikadaw1 Re: Prawda ale to nie o to chodzi... 20.04.05, 17:32

                  Jest to natomiast watek, przeciwko kobietom
                  > ktore wykorzystuja system i kase podatnikow zeby wyksztalcic sie na...nic! Na
                  > nic, mam na mysli, ze cos osiagna (cos takiego jak studia) i kicha, mysla
                  tylko
                  >
                  > pozniej o tym, jak najszybciej sie rozmnozyc...



                  kobiety płacą podatki. obywatel ma prawo do popelniania pomylek czy zmiany
                  zdania. nie jest tak, ze czlowiek MA OBOWIAZEK maksymalnie wykorzystac
                  mozliwosci jakie stwarza mu panstwo. jesli moi rodzice placa podatki, place je
                  ja (chocby VAT by sie nikt nie przyczepil, a takze podatek od dchodow, ktory
                  teraz i w przyszlosci bede placic), to uwazam ze mam prawo zminic kierunek
                  studiow marnujac w ten sposob rok czy dwa, czy w ogole zaczac studia i ich nie
                  skonczyc. mam prawo skonczyc studia i potem nie pracowac w zawodzie. jest to
                  moje prawo, moja wolnosc a inaczej jest tylko w dyktaturach i antyutopiach w
                  rodzaju rok 1984 czy nowy wspaniały swiat, gdzie czlowiek od poczatku do konca
                  jest programowany na chwale i korzysc spoleczenstwa, gdzie wszyscy moze sa
                  wydajni, ale niekoniecznie szczesliwi.
                  druga sprawa. samo studiowanie (niekoniecznie, czy sie potem pracuje w zawodzie
                  czy nie) daje pewna korzysc spoleczenstwu. daje mianowicie KOMPETENCJE
                  KULTUROWE, ogolna oglade, inny sposob myslenia, odpornosc na durne pomysly
                  wladzy, przekonanie, ze np. nie wystarczy dodrukowac pieniedzy aby zlikwidowac
                  kryzys gospodarczy. wyksztalcona kobieta to wyksztalcone spoleczenstwo -
                  wychowujac dziecko matka od najmlodszych lat przekazuje dziecku swoje
                  kompetencje kulturowe. dzieci wyksztalconych rodzicow sa do przodu juz w
                  przedszkolu. i kierunek studiow nie ma tu nic do rzeczy, tzn. nie ma dowodu, ze
                  kto chce optymalniej wychowac dziecko powinien studiowac pedagogike a nie
                  matematyke.
                  ogolnie zas uwazam, ze obywatel w wolnym kraju ma prawo studiowac co mu sie
                  podoba - archeologie czy finanse, niezaleznie czy to sie przyda ogolowi czy
                  nie.
        • maja2005 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:44
          W kwestii odchodzenia od zawodu musze się zgodzic z panią profesor.

          Wiele jest wykształconych kobiet, które po latach wybierają domek z ogródkiem,
          dzieci, psa i gotowanie obiadków dla męża. Część z nich w pełni świadomie, bo
          przecież człowiek dojrzewa całe życie. Ale większość jednak z przymusu. Nie
          chodzi tu o dzieci ale o niezrealizowane plany zawodowe.
          Na innym forum opisywałam wyniki badań dotyczących połączenia kariery zawodowej
          kobiet i macieżyństwa. Wynika z nich, że kobiety najpierw powinny zbudować
          swoje życie prywatne a potem dopiero zawodowe. Jeśli postępują odwrotnie, nie
          mają co liczyć na szumny rozwój zawodowy. A w Polskich warunkach oznacza to
          stanie się gospodynią domową.

          Jeśli ktoś ma oczy i uszy szeroko otwarte, to bez większych problemów sam
          dostrzeże to zjawisko. Nie ma wśród menadżerek wyższego szczebla matek z małym
          dzieckiem. Matek nastolatków jest już sporo. To samo dotyczy kobiet
          realizujących sie na polu naukowym, społecznym, itd.
          • rybolog Rany Boskie...Kobieto... 15.04.05, 23:52
            Chyle przed Toba czola. Zrozumialas, Dzieki za siebie i za Pania Profesor :)))
          • pink.freud Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:52
            > Wynika z nich, że kobiety najpierw powinny zbudować
            > swoje życie prywatne a potem dopiero zawodowe.

            Najpierw dzieci, potem studia i praca czy studia, dzieci a potem praca?
            • maja2005 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 00:16
              Najlepiej dziecko w trakcie studiów a potem praca. Ponoć wiek 23 lata jest
              górną granicą wiekową.
          • margonik Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 20.04.05, 20:08
            >Nie ma wśród menadżerek wyższego szczebla matek z małym
            > dzieckiem. Matek nastolatków jest już sporo

            Bo managerki wyzszego szczepla to z reguły kobiety w okolicach 40-50tki. I to
            jest cała tajemnica Twoich badań. Znajdź mi kobiety - szeregowych pracowników,
            które w tym wieku mają małe dzieci. Ponadto w pokoleniu tych kobiet dzieci
            rodziło się wcześniej, co wynika po prostu ze zmian społecznych.

            A jak wyobrażasz sobie rozwój zawodowy kobiety, która zaraz po studiach spędza
            5 lat w domu, poświęcając się wychowaniu dzieci? Będzie miała fuksa, jeżeli
            później załapie się na jakąkolwiek pracę. Zauważ, że wspomnianych 40-50latek
            tak bardzo to nie dotyczy, bo wówczas czasy były inne i o pracę było łatwiej.



        • margonik Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 20.04.05, 19:56
          Jakie okradanie podatnika??? Pracuję z różnymi kobietami - dzieciatymi i bez,
          wszystkie po studiach. Te bez dzieci siedzą dłużej po godzinach. Ale praca tych
          z dziećmi jest tak samo wartościowa (jedna bardziej, inna mniej, ale to zależy
          od indywidualnych predyspozycji - tak samo, jak u facetów, a nie od posiadania
          dzieci). Skoro taka kobieta pracuje sumiennie 8h (czasem nawet bardziej
          sumieniej niż facet, bo w tym czasie MUSI się wyrobić), to na czym polega to
          okradanie? Ponadto czy każdy musi robić karierę? Czy praca przecietnej
          nauczycielki dzieciatej jest gorsza od pracy przeciętnej nauczycielki
          niedzieciatej? W ogóle o jakich podatkach Ty mówisz? Pensje z podatków dotyczą
          co najwyżej marginesu ludzi pracujących w budżetówce, a i tak nie jest to żadne
          okradanie. W większości sektorów obowiązuje jednak komercja - jesteś gorszy,
          dostajesz mniej. Nie ma tu żadnego okradania, ale zwykłe rynkowe reguły. Inna
          sprawa, że coniektórzy pracownicy budżetówki już mniej by nie mogli zarabiać...
          Ale to chyba nie oni kogokolwiek okradają, a Państwo ich.
    • pink.freud Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:39
      W Polsce kształci się tak mała liczba studentów, że dobrze, że kobiety chcą studiować. Pieniądze, które idą na szkolnictwo, poszłyby na rozbudowanie administracji. Zresztą studia to najczęściej sposób na przeczekanie bezrobocia, a i tak po ich zakończeniu kobiety najczęściej zostają nauczycielkami lub urzędniczkami. To nie jest problem społeczeństwa, ale samych kobiet.
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 22:59
        Nie pisalem o Polsce. Nie mam nic przeciwko kobieto studiujacym. Tylko niech
        pozniej robia cos z tym a nie traktuja to jako osiagniecie celu w zyciu, bo to
        dopiero poczatek.
        • pink.freud Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:18
          Dlaczego nie, jeśli w tym czasie dobrze się bawiły;)
          Kobiety też chcą mieć coś z życia, a do tego chyba służą studia:)))
          • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:20
            hihihi, to jest dobry punkt :))) I bardzo wazny :)))
            • pink.freud Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:24
              Ideałem by było, jakby sobie mogły studiować do emerytury:)
              Zdecydowanie wolę studentki od urzędniczek;)))
              • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:29
                a nie, z tym to sie musze zgodzic:)
            • antidotumm Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:30
              Malgorzata Musierowicz, najbardziej plodna wspolczesna pisarka, ma 4 dzieci.
              Mieszkajac w dwupokojowym mieszkaniu z owa czworka dzieci, napisala stooooosy
              ksiazek. Niewatpliwie, jest to kariera.
              Nota bene: wyksztalcone kobiety (szczegolnie te po najlepszych uczelniach)
              czesto zostaja singlami, pewna prestizowa uczelnia w USA zrobila badania, z
              ktorych wynikalo,ze .... 60 procent jej absolwentek jest do konca zycia bezdzietna.
              Ale znowu sa wyjatki: zwrocmy jednak uwage, ze czesto dotycza one starszego
              pokolenia, kiedy wyjsc za maz zwyczajnie wypadalo, i miec dzieci tez wypadalo.
              • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 15.04.05, 23:57
                Oho, i dochodzimy do sedna sprawy, dzieki:)
                • magic00 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 00:17
                  Społeczeństwo nic nie straciło na tym, że skończyłam studia, gdyż sama sobie je
                  opłaciłam.
                  • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 00:20
                    No i co z tego ze oplacilas? A moze innym te wazne miejsce zajelas? Nie wazne,
                    wazne, co z tym pozniej zrobisz...Zrobisz?
              • m.malone 60 procent to wyjątek? Ciekawe:) nt. 16.04.05, 00:48

                • rybolog Nie czepiaj sie misiek:))) n/t 16.04.05, 00:54
                  • m.malone Ja? Dobra:) 16.04.05, 01:00
                    Chciałeś linku. Jest obok (wyżej/niżej). Nawet dwa.
    • komandos57 Ku..ki w oczach karierowiczki 16.04.05, 00:59
      eeeee.jak to ma wygladac?kariera?czyli zycie dla kariery?

      podobnie jak na forum.......zyja te paniuski by sie tu spelniac.
      czy panicze.......zagieci praciowo.
      • komandos57 mialo byc qrwiki w oczach karierowiczki 16.04.05, 01:00
        komandos57 napisał:

        > eeeee.jak to ma wygladac?kariera?czyli zycie dla kariery?
        >
        > podobnie jak na forum.......zyja te paniuski by sie tu spelniac.
        > czy panicze.......zagieci praciowo.
        • rybolog Re: mialo byc qrwiki w oczach karierowiczki 16.04.05, 01:03
          co tak pozno dzisiaj, spac juz ide:)
          • komandos57 Re: mialo byc qrwiki w oczach karierowiczki 16.04.05, 01:05
            rybolog napisał:

            > co tak pozno dzisiaj, spac juz ide:)

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

            e tam.pozno?hahaha.7 pm u mnie
            ale tez ide.z tymi cipolagami nie bede siedzial
    • m.malone Najlepsze było Chablis... 16.04.05, 01:02

      • rybolog Re: Najlepsze było Chablis... 16.04.05, 01:04
        Jest nie do pobicia:)))) Ide juz spac, dobranoc:)))
    • r.richelieu Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 03:54
      mam ochotę ci nabluzgać za te jednostronne końsko-klapkowe spojrzenie.

      Ale tylko westchnę, bo to ryb, nie, Ryb, aa, to jeszcze raz westchnę, i już nie
      wiem co gadał, nie, mówił. Bot i rozwiązywanie problemu

      idź RRRybcia na forum gdzie Cię nie znają, tam same ości zostawią

      a, fakt, miałam nie pamiętać. Już
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 17.04.05, 07:18
        Osci tez moga zjesc po warunkiem ze ogon zostawia:)
    • qw5 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 11:23
      Każdy facet, któremu marzy się kariera również powienien się wyrzec rodziny.
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 17.04.05, 07:19
        Prawda, powinien.
    • xy2 nie powinna sie wyrzekać rodziny 16.04.05, 11:25
    • majaa3 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 11:38
      i co z tego nawet, że wykształcona kobieta 'zabiera' miejsce na studiach mniej
      zdolnemu koledze (bo się nie dostał), a potem tego nie wykorzysta (bo woli się
      spełniać jako matka)? jej prawo. jesteśmy chyba wolnymi ludźmi? czy nie? a może
      idąc na studia będziemy podpisywać zobowiązania, że nigdy nie będziemy rodzić
      dzieci, żeby nie 'marnować' pieniędzy podatników (którymi same w ponad 50%
      jestesmy)?
      a i tak kobiety podobno pracują wydajniej - dzieciate czy nie; nie znam badań na
      ten temat, ale często się o tym czyta. i widzi
    • milk.chocolate Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 11:45
      Pieprzycie Hipolicie po społu z Panią Profesor.
    • z3r0 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 13:00
      > i po co byly te wszystkie jej studia, jak spoleczenstwo nie ma nic z tego?
      > Egoizm przyszlej matki, czy po prostu chciala sie lepiej sprzedac...czyli
      > znowu wracamy do egoizmu i...cwaniactwa.

      "Spoleczenstwo nie ma nic z tego" - czy Twoja zona miala poswiecic swoje
      szczescie/plan na zycie (posiadanie dziecka) i prawo do zmiany decyzji (jest w
      koncu wolnym czlowiekiem, prawda? wiec mogla najpierw zadecydowac - kariera, a
      potem zmienila zdanie - dziecko, rodzina) w imie "spoleczenstwa"?

      Co to jest "spolecznestwo"? W porownaniu z indywidualnym odczuwaniem i
      poszukiwaniem szczescia przez kazdego z nas "spoleczenstwo" to nic nie warta
      zludna bzdura.

      Rybologu - poznales swoja zone w momencie gdy studiowala? A moze po studiach?

      P.S. A ode mnie niech spoleczenstwo sie odwali - spoleczenstwu nie jestem
      niczego winien. Jestem sobie winien szczescie i marzenia.
      • myga Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 13:15
        > Co to jest "spolecznestwo"? W porownaniu z indywidualnym odczuwaniem i
        > poszukiwaniem szczescia przez kazdego z nas "spoleczenstwo" to nic nie warta
        > zludna bzdura.
        _____________
        Zdecydowanie sie zgadzam. Spoleczenstwo sklada sie z jednostek. Szczescie i
        spelnienie kazdej jednostki decyduje o zdrowym spoleczenstwie. Wywody natomiast
        owej pani profesor podsmierduja mi "swietlanym szczesciem przyszlych pokolen".
        Juz to przerabialismy.
    • fleuret Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 16.04.05, 17:29
      Twoja znajoma, Rybie, nie zna się na życiu,
      ale towarzystwo na lunch to potrafi wybrać
      • m-aya Na marne?! 16.04.05, 18:10
        Rybolog:

        Jednak musze sie
        zgodzic z pania profesor, ze zony edukacja "poszla na marne", jako ze nikt
        oprocz naszej rodziny nie ma z tego korzysci. A ja i tak bym sie z ta baba
        ozenil, z wyksztalceniem czy bez:)

        Rybologu, dostrzegasz wykształcenie żony jako korzyść dla własnej rodziny i
        mimo wszystko powtarzasz za swoją mentorką, że "edukacja poszła na marne"?

        Wcześniejsze posty wspominały już o szczęściu żony i jej prawie do rozwoju
        osobowości, więc dołączę się tylko do świetnego podsumowania Fleuret:

        Twoja znajoma, Rybie, nie zna się na życiu,
        > ale towarzystwo na lunch to potrafi wybrać

        Zaiste, potrafi!

        Maja




        • feldzia Re: Na marne?! 16.04.05, 23:54
          MOja mama miała 4 dzieci i nie przeszkadzało jej to robić kariery. PO 3
          miesiącach macierzyńskiego wracała do pracy. Zawsze byłam dumna z tego, że mam
          taką ładną, mądrą mamę. Za to tata był częściej w domu ze mną i to z nim cały
          czas byłam bliżej. Wychowanie w takich warunkach też wywarło na mnie określony
          wpływ. Studia, praca, kariera. Dzieci? Kiedyś tam... Teraz po studiach,
          aplikacji, obecnie od niedawna lat 29 :-) zaczynam zastanawiać się nad celem
          tego wszystkiego. A może jednak pomyśleć o dziecku? Bo po co te wszystkie etapy
          pokonane? Dla samej siebie? Dla społeczeństwa? Społeczeństwo nie pocieszy,
          kiedy będzie źle i nie pochwali, kiedy będzie dobrze. Raczej też nie odczuje
          dumy z powodu jakiś tam maluczkich jednostek ją tworzących.

          Ale gdzieś tam wewnątrz mam obawę, co właśnie jeśli te moje wykształcenie
          pójdzie na marne /wg odczuć powszechnie tutaj przedstawianych/. Mam nadzieję
          tylko, że będzie można wrócić do pracy. Ale to tak naprawdę owo społeczeństo
          niczego nie ułatwia kobietom, które mają dzieci. Coś szwankuje w systemie moim
          zdaniem. Oczywiście - wysokie bezrobocie. Etc. Ale dzieci można mieć w
          okreśonym czasie. Karierę do emerytury.

          • m-aya Re: Na marne?! 17.04.05, 00:51
            Feldzia:

            Ale gdzieś tam wewnątrz mam obawę, co właśnie jeśli te moje wykształcenie
            pójdzie na marne /wg odczuć powszechnie tutaj przedstawianych/. Mam nadzieję
            tylko, że będzie można wrócić do pracy.

            Feldziu, Twoje wykształcenie pójdzie na marne tylko wówczas, jesli pozwolisz na
            to sama.
            Życie z dzieckiem jest cudowne, ale i trudne: trzeba się wszystkiego nauczyć.
            Gdy już zorganizujesz swoją codzienność - a wykształcenie w tym pomaga! - bez
            większych trudności dołączysz do niej wszystko, co Cię zawsze interesowało.
            Myślę o rozwoju własnej osobowosści i kształceniu umiejętności przydatnych
            zawodowo.
            Wiem z doświadczenia, że w praktyce bywa to często niezmiernie trudne, ale
            jeśli np. lektura jest istotną potrzebą, to zawsze zaistnieje w Twoim dniu.

            Słusznie napisałaś, że "Społeczeństwo nie pocieszy,
            > kiedy będzie źle i nie pochwali, kiedy będzie dobrze." Nie może być inaczej,
            bo choć składa się z ludzkich jednostek, samo jest bezdusznym tworem.

            Pozdrawiam
            Maja
    • xy2 musi być ciekawska:) 17.04.05, 01:00
      • renkaforever Re: spoleczenstwo 17.04.05, 06:06
        Wyksztalcone kobiety powinny byc wolne i robic to co chca.
        Rodzic dzieci, miec kariere, ksztalcic sie, bawic sie i jeszcze tysiac innych
        rzeczy.
        A spoleczenstwo wszystko zaakceptuje.Nie ma innego wyjscia.
      • alicja-ciekawska Re: musi być ciekawska:) 18.04.05, 11:09
        nic ciekawskiego tutaj nie znalazlam:)
        • tinta23 rybolog-komunista 19.04.05, 11:25
          Czytam i oczom nie wierze. Może zdziwi cie ten epitet ale każde chęć odgórnego
          a priori regulowania stosunków społecznych, praw i onbowiązków zawsze kojarzy
          mi się z komunizmem. Czyli co jak sobie to wyobrażasz? 18-letnia kobieta musi z
          góry wiedzieć czy poświęci się karierze zawodowej, czy też pozwoli
          się "zgłupić" w domu? w związku z tym, że trudno wymagać takiej wiedzy od nie
          dojrzałej osoby, proponujesz może powstanie (tak to bardzo w męskim stylu)
          powołanie jakiejś super komisji, która będzie przyznawać prawo do kształcenia?!
          Ciekawe czy będą przyznawane punkty za pochodzenie...!Jeśli wyraża się na forum
          jakieś poglądy niech będą one chociaż przemyślane, inaczej zacznę się
          zastanawiać czy ty przypadkiem nie powinieneś zapłacić jakiegoś odszkodowania
          państu i nam społeczeństwu za swój czas spedzony na kształceniu! (o ile w ogóle
          je posiadasz)
          Poza tym najważniejsza sprawa. Skąd w ogóle pomysł, że wykształcenie nie jest
          potrzebne matkom!!!!!!!!! CZy naprawdę chciałbyś aby twoja mama nie odróżniała
          Tuwima od Lechonia i Einstaina od Newtona?! Boże nie rozumiesz, że matka w
          domu wykonuje tak naprawdę najtrudniejszy zawód świata, a jej wykształcenie
          musi być jak nabardziej wszechstronne, światopogląd ukształtowany a system
          wartości jasny i przejrzysty?! Przecież to od niej zależy jakie mamy
          społeczeństwo, jakich fachowców itd. Może to dlatego natura uczyniła kobietę
          odpowiedzialną za to zadanie. Twój przykład pokazuje jaki byłby swiat gdyby to
          mężczyźni nas wychowywali. A twoja przyjaciółka sorry, kobiety, które nie
          urodzą dziecka, potem lekko dziwaczeją. Sorry z hormonami się nie dyskutuje.
          • hsirk Re: rybolog-komunista 19.04.05, 11:30
            23 to twoj wiek?

            wyluzuj... rybolog na pewno nie jest komunista...

            ty natomiast pachniesz troszke feminazizmem
            • tinta23 Re: rybolog-komunista 19.04.05, 12:16
              23 to nie mój wiek. A ty jesteś adwokatem rybologa, czy jesteś nim tylko ci się
              trochę osobowość rozchwiała?
              • hsirk Re: rybolog-komunista 19.04.05, 12:18
                i jedno i drugie. skonczyly mi sie zielone pigulki i musialem wziac pomaranczowa
            • tinta23 Re: rybolog-komunista 19.04.05, 12:20
              Sterowanie odgórne społeczeństwem jest przejawem komunistycznego myślenia. Ja
              coś udowadniam a ty piszesz tylko, że coś takie jest lub nie.
              przydałoby się trochę lekcji historii...
              • hsirk Re: rybolog-komunista 19.04.05, 12:23
                > Sterowanie odgórne społeczeństwem jest przejawem komunistycznego myślenia.

                zgoda

                ale to chyba nie ryb, tylko pani profesor sie rozpedzila z ta szkoda spoleczna.
                ryb dal sie poniesc na fali troche...
    • rybolog Majo2005...dzieki za zrozumienie:))) 17.04.05, 07:48
      Przy okazji zaliczam 100 post i chyba na tym zakonczymy, co? :)))
    • alicja_123 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 17.04.05, 19:22
      Uwazam, ze Pani profesor ma racje, szkoda pieniedzy podatnikow na edukacje
      kobiet, bo zostana zmarnotrawione, kobiety powinny konczyc edukacje na szkole
      podstawowej a potem ewentualnie jakies kursy z gotowania, prania, itp.
      Generalnie juz w wieku 7 lat powinno sie badac iloraz inteligencji dziecka i
      jezeli jest nizszy niz 80 zakazac mu dalszej nauki, bo w koncu to my musimy na
      takich tepakow lozyc a i tak wiadomo, ze nic z tego nie bedzie - po co sie ma
      10 lat szwedac po szkole - Einsteinem przzeciez nie bedzie!! Nastepnie szkoda
      pieniedzy podatnikow na rehabilitacje inwalidow, bo i tak nigdy nie beda
      pelnosprawni, dlatego lepiej niech siedza w domu i nie ciagna naszej kasy i tak
      nigdy nie beda pelnowartosciowymi pracownikami.
      Az strach pomyslec jek marnotrwione sa pieniadze podatnikow i jak to dobrze, ze
      tak wyksztalcona kobieta umiala to wychwycic.
      -
      • renkaforever Re: jednym slowem.. 18.04.05, 06:46
        Nalezy zawsze sie zastanowic zanim palnie sie bzdure:)
        pani profesor jak rowniez i slynny rybolog skompromitowali sie tutaj ze swoimi
        opiniami,ktore podwazaja prawo kobiety do decydowania o wlasnym zyciu.
        Banialuki o zmarnotrawionych kosztach edukacji sa nie na miejscu jesli wezmiemy
        pod uwage koszty utrzymywania niewyksztalconych bezrobotnych i ich rodzin.
        • rybolog Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:12
          Kompromitacja przed tak "wielkim umyslem" jak Twoj, jest szczegolnym dla mnie
          wyroznieniem i oczywiscie komplementem. Dzieki:)
          • myga Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:18
            Rybie, sam tego chciales. Powtarzasz bzdury sfrustrowanej kobiety i masz za
            swoje. Watek niestety sie nie skonczyl na twoim 100 poscie. Wroze mu dluzszy
            zywot.
            Niech twoja pani profesor odniesie sie rowniez do mezczyzn, ktorzy koncza
            studia i pozniej pracuja zupelnie nie zgodnie z wyuczonym zawodem. Tez kasa
            podatnikow poszla w las, conie? kurde co robic?
            • myga Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:25
              na poczatek rozliczyc takiego Jana Kaczmarka. skonczyl skubany informatyke (ile
              to kasy skubany z podatnikow zciagnal - taki drogi kierunek. I co? Spiewac w
              kabaretach mu sie zachcialo. Stac go chyba, zeby kase podatnikow zwrocic,
              conie? Rybie? Niech madra pani profesor sie wypowie, pliz...
              • rybolog Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:29
                przeciez to nie o tym jest...Ale, jezeli juz wspominasz informatyke, to dobrze
                informuje ludzi spiewajac, skoro wszyscy go znaja (nawet ja!!!). Tylko trzeba
                jeszcze sprawdzic, czy podatki placi:)
                • myga Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:33
                  Rybeczku, zartowalam. Wiem o czym. O tym, zes naiwny jak kazdy facet (to tylko
                  naga prawda) i dales sie podejsc perfidnek nielojalnej babie, ktora na ciebie
                  leci, ale przyjmujesz te jej slowa za dobra monete.
                  Nie gniewaj sie. wiesz, ze cie lubie.
                  • rybolog Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:43
                    Mowisz prawie jak moja zona, zazdrosna jestes? :)))
                    • myga Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:47
                      Zazdrosna nie, nie jestem zazdrosna, gdyz jestem oswiecona:)
                      Nie lubie podlosci, a tu ja wyczuwam. Jezeli zona twierdzi to co ja, to nie o
                      zazdrosc jej chodzi, lecz masz madra zone, ktora widzi tego waszego pozal sie
                      boze "przyjaciela rodziny" takim, jakim ona naprawde przyjacielem jest. To
                      ladnie, zes jej opowiedzial o tej rozmowie. Pokaz jej jeszcze ten watek.
                      pozdrawiam.
                      • rybolog Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:55
                        Nie mam za bardzo czasu odpowiadac, wroce pozniej:)
            • rybolog Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:25
              chyba znowu nie zrozumialas co napisalem. Chcialem zakonczyc watek na 100, bo
              nie lubie tasiemcow:)
              • zza_krzaka Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:28
                Proponuję jeszcze 50 bo południe dopiero:)
                • renkaforever Re:hahahaaa, ale sie rybolog zlapal na wedke:) 18.04.05, 16:29
                • rybolog Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:33
                  Zdrowko:) Wlasiwie, to szkoda reszty zostawiac:)
                  • zza_krzaka Re: jednym slowem.. 18.04.05, 16:38
                    No to śmig. A inni niech sie denerwują,
                    bo za spokojnie było:))
    • kati1973 Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 10:32
      z perspektywy

      Jestem Prezesem Zarzadu to chyba mozna nazwac kariera Zaczelam w ciazy :))Jedno
      co moge powiedziec to, ze nie majac dziecka bylam egoistycznym szefem Dziecko
      nauczylo mnie braku egoizmu, wiekszego poswiecenia dla pracy, uzyskiwania
      lepszych wynikow od pracownikow, dojrzalosci, odpowiedzialnosci i to w pracy :)
      Firma sie stale rozwija i nie odbywa sie to kosztem dziecka. Rodzina jest dla
      mnie naturalnym etapem, a nie przeszkoda w karierze Planuje nastepne dziecko
      zdaje sobie sprawe, ze pewnie bedzie mi trudno ale wierze, ze podolam i
      nie "zgupialam" dla dziecka. Mam na utrzymaniu jeszcze swoich pracownikow.
      ktorzy maja rodziny i mam swoje ambicje...ale wiem ze po odebraniu dziecka ze
      zlobka jestem jej potrzebna i w 100% oddaje sie, a gdy wracam do pracy w 100%
      jestem tu potrzebna W zyciu potrzebna jest rownowaga zadne przekraczanie barier
      nie jest korzystne zarowno slepa milosc do dziecka jak rowniez pracocholizm
      Nadmienie, ze mam wyzsze wyksztalcenie a maz skonczyl niedawno licenat z moim
      glebokim dopingiem i jest pracownikiem umyslowym pracujacym na zmiany wiec to
      ja czesciej przebywam z corka :)
      • renkaforever Re: kobieto zapracowana.. 18.04.05, 15:49
        • renkaforever Re: kobieto zapracowana.. 18.04.05, 15:52
          Dziecko ma 100% twojego czasu a ile % ma maz?
          Czy wasze zycie to mijanka ?:)))
          • kati1973 kobieto zapracowana.. 19.04.05, 11:55
            zawsze spaedzmy czas wspolnie Po obiedzie (kory ja robie) idziemy na roli albo
            na spacer pozniej ogladamy telewizje dvd albo rozmawiamy czy idziemy spac (tzn
            do lozka;)) Nie rozgraniczam dziecko i maz dla mnie jest rodzina jako
            nierozerwalna calosc:)
    • true_oveja Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 16:46
      moim zdaniem pani profesor demonizuje problem. po pierwsze przerwa w pracy
      zawodowej nie musi wcale oznaczać regresu umiejętności i nie nadążania
      za "nowinkami" w branży. a poza tym nie każdy zawód takiego ciągłego
      kształcenia się wymaga lub branża nie zmienia się aż tak szybko żeby się nie
      dało po wychowawczym gładko powrócić do fachowości.
      po drugie w wieku 18 lat mało kto wie co będzie robił ze swoim życiem dalej,
      czy będzie chciał/mógł mieć dzieci, co będzie dla niego priorytetem.

      Tak sie bronisz przed przyznaniem się, że to nie jest wątek atakujący, ale to
      nieprawda. To jest pamflet na skutki z pominięciem przyczyn.

      Takie jest moje zdanie.
    • josarna Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 22:45
      Rybologu, przeczytaj jeszcze raz uważnie co mądrzejsze wypowiedzi i niech Ci
      dadzą do myślenia! Ja dodam jeszcze kilka uwag.

      Po pierwsze: wydaje Ci się, że istnieje tylko jeden lub dwa typy kariery:
      naukowa i "wyścig szczurów". Spróbowałam "miodu" uczelnianego i... dziękuję
      bardzo. Nie każdy dobrze czuje się uzależniony od układów, podchodów,
      złośliwości, świństewek i miernot. Nie wiem, dlaczego prowadzenie własnej firmy
      nie zasługuje na Twoje uznanie - a to przecież można robić w dowolnym okresie
      życia.

      Po drugie: Nie wiem dlaczego Ty i pani profesor uważacie, że facetowi należą
      się studia nawet, gdy zostanie urzędnikiem w ZUS-ie, a kobiecie tylko w
      przypadku, gdy otrze się o Nobla.

      Po trzecie: nie wiem, czy rozumiesz, że dzieciom nie zmienia się pampersów do
      pełnoletności i naprawdę można potem zająć się jeszcze czymś pożytecznym.
      Każdy/każda z nas ma w życiu lepsze i gorsze okresy. Można zidiocieć, gdy
      przebywa się z małym dzieckiem 24h na dobę, a na męża nie można liczyć, bo ma
      ciekawsze spotkania ;). Dziecko jednak rośnie, a nasz umysł wraz z nim.

      Naprawdę życie jest dostatecznie długie, by zdążyć wychować dzieci i jeszcze
      coś w życiu osiągnąć. I nie musi to być wysoka liczba cytowań w zagranicznych
      czasopismach, bo na tym świat się nie kończy.
      Lepiej zajmij Ty się swoją żoną, np. zdopinguj ją do zmiany życia, bo dziecku
      wcale nie musi gotować matka - wystarczy, że z nim rozmawia. W przeciwnym razie
      za kilkanaście lat uznasz, że żona jest rzeczywiście za głupia dla Ciebie i
      wymienisz ją na nowszy model.

      P.S. Masz sporo czasu na internet jak na ojca małego dziecka...
      • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:03
        Przecedzilem wypowiedzi przez sito. Ciebie tez o to prosze, bo jak do tej pory,
        poza malymi wyjatkami to wszyscy strasznie obok pisza. W kazdym sie zagotowalo,
        przepraszam, w kazdej! :)

        PS. Moja corka juz wcale nie jest taka mala :( Zona wie, ze jej dni sa
        policzone, chyba ze mnie znowu urobi. Ale lepszego modelu nie bedzie...
        • myga Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:07
          Rybie, czyje dni policzone? Strasznie to zabrzmialo. A co z chrustem? Wez
          jeszcze przemysl, zawsze to jakis pozytek, nawet jak analize matematyczna
          troche zona zapomniala...
          • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:10
            Jak przyniesie duzo chrustu, to mnie urobi i jak zwykle daty mi sie pomyla,
            albo zapomne...
            • myga Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:13
              Mysle, ze powinienes wyslac z zona po chrust i pania profesor. I chrustu duzo
              bedzie i podciagnie sie zona intelektualnie. A co!
              • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:20
                Chrust jest ostatnio w cenie. Niech lepiej oddzielnie zbieraja. Razem to moga
                sobie pospiewac:)
              • zza_krzaka Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:23
                trochę ryzykowne, bo mogą obie nie wrócić:)
                • zza_krzaka Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 18.04.05, 23:26
                  do Mygi to było:)
        • josarna Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 07:08
          rybolog napisał:

          "Zona wie, ze jej dni sa policzone,"

          !!! Czyli Ty też napisałeś "bardzo obok", bo wcale nie o studia i zgłupienie
          chodzi, tylko o coś zupełnie innego! To przykre, ale nie należy do tego wątku.

          Jeszcze raz podkreślam, że jest wiele innych sposobów na życie, w których
          studia, lub choćby dobre średnie wykształcenie są bardzo przydatne, pozwalają
          bowiem szybko się uczyć i elastycznie myśleć. Wykształceni ludzie raczej nie
          głosują na Leppera - chyba, że mają w tym konkretny interes. Rzadko też bywają
          bezrobotni. Z całą pewnością człowiek bez wykształcenia znacznie więcej nas
          wszystkich kosztuje, niż "niepotrzebne" studia kobiety - pomyśl o tym.

          Co do kariery (w Twoim pojęciu). Są sposoby na to, by kobieta mogła ją robić.
          Zajmowałam się dziećmi osobiście, ale wcale nie uważam, że jest im to
          niezbędne. Nawet godzina dziennie przeznaczona wyłącznie dla dziecka i dobrze
          wykorzystana jest lepsza niż rozdrażniona monotonią matka. Można znaleźć dobrą
          nianię, czy panią do prac domowych - wiele kobiet tak robi. To, że na kilka lat
          nieco zwalniają tempo pracy naprawdę nie jest wielką stratą. A poza tym mówimy
          o nielicznych jednostkach (obu płci), bo jakiż procent społeczeństwa stanowią
          wybitni naukowcy, lekarze, bankowcy itd.?
          Zapewniam Cię, że nie dziecko jest powodem zarzucenia kariery (?) przez Twoją
          żonę, lecz jedna z innych przyczyn, np.:
          - nie znalazła pracy, która by ją zafascynowała,
          - jest zwyczajnie leniwa i woli tkwić w domu,
          - boi się podjąć jakąś trudną decyzję,
          - nie może znaleźć pracy - itd.....
          Gdy kobieta ma pasję, to poruszy Niebo i Ziemię, by z niej nie rezygnować.
          A co do zgłupienia: to bzdura. Gdy jest się w domu, to ma się nieco więcej
          czasu na rozwój, trzeba tylko chcieć.


          • rybolog Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 09:41
            Do tego watku juz wszystko nalezy. Tak, mojej zony dni sa policzone. A ze
            zostalo ich bardzo duzo, to inna sprawa. I prawda jest, ze sa momenty ze jest mi
            przykro z tego powodu, jej zapewne tez.

            Jednym z powodow balaganu na tym watku sa rozne kraje w ktorym zyjemy i w
            zwiazku z tym, inne "rodzinne zwyczaje" w wychowaniu dzieci. Prawo tez ma z tym
            cos wspolnego. Matka w UK za wysoko nie podskoczy, chociaz zdarzaja sie wyjatki.

            Co do wyksztalcenia, Leppera i calego balaganu ktory sie w Polsce dzieje, to mam
            inne zdanie. Nie potrzebujesz dyplomu do obslugi koparki. A dyplom zdobyty
            roznymi dziwnymi drogami moze naprawde klopotu wszystkim narobic.

            Dzieci i s.zoo - Wlasciwie to mozna wszystko pogodzic, jedno i drugie. Tylko na
            jakim szczeblu? Napewno nie na tym najwyzszym albo prawie najwyzszym i nie w
            kazdym zawodzie. Nic i nikt nie zastapi matki.

            Co do mojego prywatnego zycia, to juz napisalem ze byla to nasza wspolna
            decyzja, prawdopodobnie nie przeczytalas wszystkich postow i wcale sie nie
            dziwie, za duzo juz ich.
            • procesor Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 10:03
              Rybie, mnie się zdaje że ja rozumiem i ciebie, i pania profesor, i twoją zonę. :)

              Ale oczywiście mogą miec tylko takie wrażenie.
              :)

              Ten watek to sliczny przyczynek do czytania tego co ktoś pisze - przez filtry
              własnych żalów i pretensji do losu, ew. poczucia własnej wyższości..

              PS Rybei nie mogę sie oprzeć wrażeniu że Josarna mi kogoś z tego forum z dawnych
              czasów przypomina. A tobie? I nie chodzi o tresci ale o formę..
              • myga Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 11:50
                procesor napisała:

                > Rybie, mnie się zdaje że ja rozumiem i ciebie, i pania profesor, i twoją
                zonę.
                ___________
                Co do mnie, to ja najlepiej rozumiem pania profesor... Tez bym z rybem na
                chiwaska poszla.....
            • josarna Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 10:37
              rybolog napisał:
              "Nie potrzebujesz dyplomu do obslugi koparki."

              Gdy byłam bardzo młoda to również wydawało mi się, że powinno się uczyć tylko
              rzeczy przydatnych. Teraz widzę to zupełnie inaczej: wykształcenie, zwłaszcza
              ogólne, przydaje się w bardzo wielu sytuacjach, nawet przy wypełnianiu głupiego
              PITa, napisaniu pisma do urzędu, zakładaniu i prowadzeniu własnej firemki
              (choćby malutkiej). Blade pojęcie o psychologii i socjologii może uratować
              przed sektą, pomóc w wychowaniu dzieci, budować związek dwojga ludzi. Podstawy
              ekonomii pozwoliłyby naszym rodakom zrozumieć, że pieniądze na utrzymanie
              kopalń idą z ich kieszeni, a nie rządu itd., itp. Do tego wszystkiego dochodzi
              możliwość rozmowy z własnymi dziećmi na każdy temat i błyskawiczne uczenie się
              wszelkich nowości. Dlatego popieram humanistyczne studia mojego syna, ale oboje
              uważamy, że nie po to się uczy, by pracować dokładnie w wyuczonym zawodzie -
              próbuje łączyć różne umiejętności i na razie się to sprawdza.
              Mieszkam ze staruszkiem, który nie ma wykształcenia. Doradź, co robić
              człowiekiem, którego absolutnie nic nie interesuje poza plewieniem grządek!
              Inna ciotka (92 lata), prawnik, ma za to tyle zajęć (książki, TV, polityka,
              koleżanki), że nie ma czasu jeść. Widzisz różnicę?

              P.S.: Pani Thatcher nie jest chyba bezdzietna?
              Ludzi robiących wielkie kariery (osobiście im współczuję) w ogóle nie jest
              wielu w populacji i nie ma znaczenia, czy mają dzieci, czy też nie - to po
              prostu takie osobowości.
              • procesor Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 10:56
                josarna napisała:
                > Mieszkam ze staruszkiem, który nie ma wykształcenia. Doradź, co robić
                > człowiekiem, którego absolutnie nic nie interesuje poza plewieniem grządek!
                > Inna ciotka (92 lata), prawnik, ma za to tyle zajęć (książki, TV, polityka,
                > koleżanki), że nie ma czasu jeść. Widzisz różnicę?

                Tak.
                I podejrzewam że gdyby ciotka nie miała wyształącenia bo tak by sie ułożyło
                chocby z powodu finansowych - i tak byłaby ciekawa życia i świata.
                A wielbiciel plewienia grządek mógłby mieć dyplom.. i tyle. Dalej grządki plewić.

                Wykształcenie formalne, dyplomy - wcale nie są jednoznacznym wskaźnikiem.

                Więcej.
                W ostatnich latach coraz więcej "dyplomowanych" wykazuje kompletna ignorancję co
                do dziedzin spoza swego "dyplomu" a nawet o zgrozo także w dziedzinie którą
                "studiowali"..

                A wokół widze też przykłądy tych co formalnie wykształcenia nie maja - a wiedzę
                mają rozległą, sa otwarci na świat i nowe propozycje.. No mądrzy są po prostu. :)
                • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 11:53
                  procesor napisała:
                  > I podejrzewam że gdyby ciotka nie miała wyształącenia bo tak by sie ułożyło
                  > chocby z powodu finansowych - i tak byłaby ciekawa życia i świata.

                  Moja babcia ma skonczone 4 klasy szkoly podstawowej - w tamtych czasach w jej
                  okolicach do szkoly mogli chodzic - o ile w ogole - tylko chlopcy, dziewczynkom
                  to 'nie bylo potrzebne'. Tak, babcia jest osoba niezwykle madra, gleboka
                  zyciowa madroscia, zupelnie nie podobna do zadufania glupka 'z dyplomem'.
                  Przez cale zycie jednak zalowala, ze nie mogla sie uczyc dalej, ze madrosci nie
                  mogla polaczyc z wiedza, bo czasy i plec nie taka.

                  Twierdzenie (w XXI wieku!) ze studia dla kobiety to 'egoizm przyszlej matki,
                  ktora chciala sie lepiej sprzedac' traci mizoginizmem i zwykla ciemnota
                  • josarna Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 16:08
                    Do procesor i ziemiomorze:
                    Moje drogie! Czyżbyście próbowały mnie przekonać, że jednak kobiety nie powinny
                    się kształcić, bo i bez tego potrafią być mądre i ciekawe świata?!! Oczywiście,
                    że tak! Mieszkam na wsi zabitej dechami (choć oficjalnie w wielkim mieście) i
                    znam tu wiele prostych, interesujących kobiet. Prawie zawsze ze starszymi
                    kobietami można interesująco porozmawiać - w przeciwieństwie do mężczyzn,
                    którzy potrafią zwykle tylko orać i sadzić. Rzeczywiście: kobieta zawsze
                    znajdzie sobie zajęcie i zainteresowanie, a facet oderwany od zwykłych zajęć
                    wlepia wzrok w ścianę i wyje, że mu źle. Mimo to propozycja wygnania 95-latka
                    do pracy w polu nie jest chyba na miejscu (choć i tak on próbuje to robić):).
                    • ziemiomorze Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 16:53
                      Nic bardziej blednego, josarna.
                      Probowalam napisac, ze obojetnie od plci i zyciowych planow kazdy powinien miec
                      prawo wyboru, a ten, kto ma intencje go pozbawic, powinien zostac wytarzany w
                      smole i pierzu, obojetnie od naukowych tytulow,
    • veritas Re: Kazda kobieta, ktorej marzy sie kariera... 19.04.05, 00:09
      Co rozumiesz pod słowem "kariera"? Bo jeśli jakieś rzeczywiscie duże życiowe
      osiągnięcia, to moim zdaniem można je osiągnąć tylko przy poświęceniu innych
      części życia; przy czym: 1. niewiele osób jest na to w ogóle gotowych (np. Ty
      nie marnowałbys tyle czasu na forum, gdybyś rzeczywiście był na coś
      ukierunkowany) 2. dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn, z tym że
      mężczyznom jest o tyle łatwiej, że to kobiety są - z róznych przyczyn - do
      poświeceń bardziej skłonne.
      Twierdzenie, że wyższe wykształcenie "marnuje się" na matce jest bez sensu z
      wielu powodów, przy tym także z tego, ze zwykle przerwa w pracy trwa do 3 lat i
      nie jest to okres długi.
      Nb analogicznie możnaby by było napisać, że wykształcenie marnuje się na ludzi,
      którzy po studiach nie pracują w zawodzie albo w ogóle przez dłuższy czas są
      bezrobotni.

      Nb uważam, że jesteś wobec żony bardzo nielojalny.
      ------------------------------
      Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
    • hsirk cholera, taka dyskusja... 19.04.05, 11:13
      wylacznie z powodu socjalizmu...


      przeciez wystarczy, zeby wszystkie wyzsze uczelnie byly odplatne

      i argumentacja tego watku bierze w leb


      nie bedzie mozna gadac ze "spoleczenstwo traci" na wyksztalceniu kobiety

      bo kazdy ma prawo zrobic z wlasnymi pieniedzmi co chce

      nawet wyrzucic, czy wydac na studia


      a nawiasem mowiac single ( obu plci) poswieceni pracy moga byc niesamowici w
      dokonaniach

      do czasu... bo z reguly sa nieszczesliwi

      i kiedys to moze peknac
    • xy2 rybologu 19.04.05, 12:02
      po tym wątku i po wątku komandosa, w którym wypowiadałeś sie i nie wiem czemu
      został usunięty powiem ci że jesteś niemęską, szowinistyczną, materialistyczną
      świnią. ty to nawet własną żone byś sprzedał, jak można wypominać pieniądze,
      które przeznaczane są na wykształcenie. jestes tchorzliwa menda, która kazdemu
      zajrzy do portfela, dla której pierścionek zaręczynowy znaczy mniej niż
      odkurzacz.
      mnie na przykład Rodzice płacili za studia i co wypomnisz im że mogli dac np.
      tobie na kariere bo mnie z racji płci studia nie są potrzebne? GOWNO cie
      obchodzi kto jak inwestuje w swoje dzieci średniowieczny kocmouchu.
      Mamy jeden z najniższych wskaźników poziomu wykształcenia wśród ludzi, a to
      przez takich jak kty, KAToliku-komunisto.

      i nie jestem taką świnią jak ty, nie powiem ci zebyś zdychał sam bez środków do
      życia bo nigdy nikomu bym tego nie powiedziała
      • hsirk xy2 19.04.05, 12:10
        > jestes tchorzliwa menda, która kazdemu
        > zajrzy do portfela, dla której pierścionek zaręczynowy znaczy mniej niż
        > odkurzacz.


        zanim zaczniesz kogos wyzywac, udowodnij najpierw ze sama nie jestes tchorzliwa
        menda i potrafisz np przezyc dzien bez chlania, cpania , kaca i zolci.

        masz wystarczajaco duze jaja? bo na forumie tego nie widac


        rzygasz ciagle tylko zalem ze tobie sie nie udaje a innym tak
        • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:20
          czy ja mówię, że mam żal że innym sie udaje? czy ja rzucam błotem na tych,
          którym sie udało? nie, nie robie tego.

          a czy potrafie wytrzymać dzień bez używek? oczywiście że tak
          podobnie nie zaglądam komuś do pottfela i pod kiecke co ma

          a tekst jakim pojechał pod moim adresem był wyjątkowo chamski.
          cały ten wątek jest przesycony żółcią i zawiścią rybologa
          • procesor Re: xy2 19.04.05, 12:29
            xy2 napisała:
            > czy ja mówię, że mam żal że innym sie udaje? czy ja rzucam błotem na tych,
            > którym sie udało? nie, nie robie tego.

            Zdarza ci sie. Być może niekoniecznie w tych którym sie udało..

            > a czy potrafie wytrzymać dzień bez używek? oczywiście że tak
            > podobnie nie zaglądam komuś do pottfela i pod kiecke co ma

            Hm..

            > a tekst jakim pojechał pod moim adresem był wyjątkowo chamski.
            > cały ten wątek jest przesycony żółcią i zawiścią rybologa

            Co do jadu i nienawiści - u Ryba tego nie znajdziesz.
            Natomiast i wielu rozmówców - tak.
            Problem w tym że nawet gdy on kpi - niektórzy odbierają to prawie jak atak na
            swoje życie..

            Ja z pewnościa nie jestem obiektywna - bo najzwyczjaniej bardzo Ryna lubie.
            Ale ci co na niego pluja - tez obiektywni nie sa.
            Często to osoby które NIC o nim nie wiedzą - poza tym co napisał w tym wątku. A
            już mu ocene życiorysu wystawiają..

            Dla tych co jego żonie współczują przewijania i karmienia w samotności - jego
            córka to juz całkiem duża pannica..
            I tylko jego żona mogłaby mu zarzucać zaniedbania - bo to ONA wie co Ryb robi
            lub nie w domu i zagrodzie..
            Uff.
            • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:35
              ja nie wystawiam oceny życiorysu Ryba.
              to Ryb mi powiedział że walczył kilkanaście miesiecy z taka jak ja i jaka to
              była lekcja. czy on mnie zna, że mnie tak radykalnie ocenia, robi ze mnie
              wiecznie pijaną i zaćpana, mówi żebym zdychała w samotności.
              Basia mnie widziała i czy wyglądam na osobę zdegenerowaną? chyba nie
              • procesor Re: xy2 19.04.05, 12:41
                Basia nie jestem, nie widziałam cię.
                Widzę cie taką jaką sie tu piszesz.

                A jestes jedyną osobą która czasowo wrzuciłam do wrogów by móc nie widzieć tego
                śmietnika jaki tu zrobiłaś nie dawno na forum.

                To co opisał Ryb jest świetnym tematem do dyskusji.
                Nie do rzucania gromów na Ryba.
                Przedstawił pogląd pani profesor - nie swój. A nawet gdyby był jego - to tez
                powód by przekonywać, rozmawiać - i zmienić zdanie lub pozostac przy swoim.

                A ty z równowagi potrafisz wyprowadzać XY swoim słowotokiem czasami.. lub
                znudzić tak że sie slalomem na forum człowiek porusza. To moje odczucia, żeby
                nie było wątpliwości.

                Wracając do tematu watku - jestem przeciwna okaleczaniu zdrowych ludzi - czyli
                histerektomia w imię kariery moim zdaniem jest niedopuszczalna. :) Zwłaszcza że
                każdy może zmienić zdanie - nawet ci żądni kariery a przeciwni rodzinie.
                • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:45
                  ja nikogo nigdy nie wrzucałam do wrogów, nawet nie zastanawiałam sie jak sie to
                  robi.

                  "Wracając do tematu watku - jestem przeciwna okaleczaniu zdrowych ludzi - czyli
                  > histerektomia w imię kariery moim zdaniem jest niedopuszczalna. :) Zwłaszcza
                  że
                  > każdy może zmienić zdanie - nawet ci żądni kariery a przeciwni rodzinie. "

                  ja też jestem temu przeciwna

                  w mailu dam ci foto wiecznie przećpanej alkoholiczki





                  • hsirk Re: xy2 19.04.05, 12:46
                    daj i mi
                    • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:52
                      ok, wysle
                      • hsirk Re: xy2 19.04.05, 13:38
                        ???
                  • procesor Re: xy2 19.04.05, 12:54
                    Wygląd o niczym nie świadczy.

                    Można być alkoholiczka - co nie znaczy że ty jesteś - i świetnie się maskowac
                    bardzo długo.

                    I dobra rada.
                    Nie wysyłaj swoich zdjęć.
                    Ja akurat jestem JA.
                    Ale nie wiesz do kogo tak naprawde wysyłasz zdjęcie i co z nim zrobi.

                    Dla mnie ważniejsze jest co i jak piszesz a nie jak wyglądasz. :)
                    Ot taka właściwość forumowa.
                    • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:57
                      nie sądzę żebys mogła coś z tym zrobić, po tym co piszesz nie podejrzewam

                      a jak ktoś mi wysyła swoje, też nigdy nie przekazuje go dalej
                      • procesor Re: xy2 19.04.05, 13:01
                        Z dobrego serca ci radzę.
                        Bo dobra pamięć mam.

                        Jedno wcielenie anielskie - drugie diabelskie.. Zdjęcie do jednego wysłane - dla
                        obu widoczne. :)

                        Aż sie nie chce do tego wracać.
                        Ale bywało na tym forum, bywało..
                        Nawet komisje hehe, śledcze..
                        • xy2 Re: xy2 19.04.05, 13:05
                          widzisz, ja nie wiem co bywało na forum kilka lat wstecz:)
                          nie miałam czasu na przesiadywanie w necie i nawet nie było takiej potrzeby
                          żeby zamykać sie w wirtualnym świecie.

                          a z tymi wcieleniami to fakt, może być różnie:))
          • hsirk Re: xy2 19.04.05, 12:32
            > czy ja mówię, że mam żal że innym sie udaje?

            nie wiem czy mowiesz. ale masz. i to potezny



            > a tekst jakim pojechał pod moim adresem był wyjątkowo chamski.
            > cały ten wątek jest przesycony żółcią i zawiścią rybologa

            zauwaz ze twoje teksty zaraz po smierci papieza, czesc ludzi ktora to mocno
            dotknelo tez moglaby potraktopwac jako wyjatkowo chamskie i bez klasy


            a ty chcialas udowodnic jaka madra jestes - niemalze na sile, nie zwracajac na
            nic uwagi

            tako i cie teraz postrzegaja. nie dziw sie
            • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:36
              bo dla mnie papież nie był bóstwem, nie leżałam krzyżem w rozpaczy, moja sprawa
              co myśle
              • hsirk Re: xy2 19.04.05, 12:45
                to jak rozumiem

                kiedy nastepnym razem napiszesz taki watek

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=22840615
                to bedzie ci przyjemnie jak ci wszyscy p r z y p i e r d o l a na odlew

                w koncu to nie ich rozpacz

                i ich sprawa co mysla
                • xy2 Re: xy2 19.04.05, 12:51
                  fakt
        • xy2 i nie mam kaca wyobraź sobie 19.04.05, 12:26
      • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 13:17
        Niech jeszcze zaplaca za Twoje leczenie. Tak, bo do szpitala trafisz predzej czy
        pozniej, nawet z rozwalonym lbem od przechlania. Co nie jest fair dla malych
        dzieci i innych chorych.

        Wypilas juz, czy jestes przed tym szczegolnie relaksujacym zabiegiem? Jak nie
        bedziesz miala gorzaly, to krzycz. Moze ktos Ci ja przywiezie. Nie kase, bo
        jeszcze cos durnego Ci do lba przyjdzie i kupisz sobie zarcie. A ja chce Cie
        widziec na samym dnie, z zapuchnieta geba, trzesaca sie i skomlajaca. I sama,
        jak palec. Im predzej tym lepiej dla wszystkich. Wtedy moze zrozumiesz co
        wyprawiasz, oczywiscie jak nie bedziesz miala zmian w mozgu...To wszystko co
        powyzej napisalem bedzie tylko mialo sens, jak w miedzy czasie Cie szlag nie
        trafi, spadajac ze schodow, czy nawet z krzesla. bo tez tak moze byc. Tylko nie
        wlaz pod autobus, oszczedz innym dodatkowego syfu. Wystarczy ze Twoja rodzina
        juz w nim jest - dzieki Tobie.

        PS. Do wszystkich co czytaja. Wbreb temu jak ten post brzmi, sa to naprawde
        dobre rady dla xy2 - zyczliwe.
        • xy2 Re: rybologu 19.04.05, 13:23
          "Wystarczy ze Twoja rodzina
          > juz w nim jest - dzieki Tobie."

          nie oceniaj mojek rodziny

          w życiu nie spotkałam sie z bardziej jadowitym postem. jestes podły
          niewyobrażalnie
          • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 13:26
            To dopiero poczatek moich super postow pod Twoim adresem. Podle? Nie wiesz co
            jest podle ale poznasz, nie przejmuj sie.
            • xy2 Re: rybologu 19.04.05, 14:07
              ktoś cie mocno musiał skrzywdzić w życiu.
              nie byłam to ja wiec nie rozumiem dlaczego swój jad kierujesz pod mój adres i
              po co mnie aż tak chamsko obrażasz
              • qw5 Re: rybologu 19.04.05, 16:34
                Przepraszam, że się wtrącę, zwłaszcza, że nie wiem do końca, co jest grane. Ale
                xy jeśli masz poważne problemy i podchodzisz do nich mniej powaznie, to
                prawdopodobnie Ryb w ten specyficzny sposób chce Ci pomóc. Niektórzy ludzie
                tego potrzebują. Kiedy inne sposoby zawodzą.
                Podziwiam, bo żeby tak kogoś zrypać, trzeba się zaangażować w sprawę. Doceń to,
                xy.
                • xy2 Re: rybologu 19.04.05, 16:44
                  powiem Ci, że cieżko było mi zasnąć wczoraj wieczorem, taki potok słów jest w
                  stanie wyprowadzić z równowagi każdego. Tymbardziej, że nie jest prawda że ja
                  non stop chleje, ćpam.
                  Wszystko ma swoje granice, "pobożne życzenia" też, a to co zrobil Ryb było
                  grubą przesadą.
                  Bo niedoczekaniem Ryba i innych "pobożnie życzących" jest zobaczyć mnie
                  zachlaną z rozwaloną po pijaku głową w szpitalu. Jak można było powiedzieć o
                  syfie u mnie w rodzinie spowodowanym moją osobą, coś takiego to jest jak
                  zaglądanie komuś w majtki. Jest to nie do przyjęcia
                  • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 21:46
                    Juz Ci sie dzien z noca myli. Dzisiaj napisalem ten watek, dopiero wstalas czy
                    wytrzezwialas?

                    cdn.
                • ziemiomorze Re: rybologu 19.04.05, 16:56
                  Ale dlaczego ryb nie rypie i nie angazuje sie w sprawe na priwie?
                  • qw5 Re: rybologu 19.04.05, 17:34
                    Nie wiem.

                    Ale chyba rozumiem Twoją frustrację. Też nie jestem w stanie tego przeczytać
                    wszystkiego. Znam tylko początek i koniec :) A lubię się wypowiedzieć, nawet
                    jak nie mam wiele do powiedzenia. Mam taką wewnętrzną potrzebę. I tu tkwi
                    dylemat.
                  • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 22:07
                    Bo to ryba watek...to sie angazuje i rypie.
                    • procesor Re: rybologu 19.04.05, 22:13
                      rybolog napisał:
                      > Bo to ryba watek...to sie angazuje i rypie.

                      Ale namieszałes nieźle.

                      O czym w poprzednim moim poście.
        • luty10 Re: rybologu 19.04.05, 17:58
          rybolog napisał:

          > Niech jeszcze zaplaca za Twoje leczenie. Tak, bo do szpitala trafisz predzej
          cz
          > y
          > pozniej, nawet z rozwalonym lbem od przechlania. Co nie jest fair dla malych
          > dzieci i innych chorych.
          >

          > Wypilas juz, czy jestes przed tym szczegolnie relaksujacym zabiegiem? Jak nie
          > bedziesz miala gorzaly, to krzycz. Moze ktos Ci ja przywiezie. Nie kase, bo
          > jeszcze cos durnego Ci do lba przyjdzie i kupisz sobie zarcie. A ja chce Cie
          > widziec na samym dnie, z zapuchnieta geba, trzesaca sie i skomlajaca. I sama,
          > jak palec. Im predzej tym lepiej dla wszystkich. Wtedy moze zrozumiesz co
          > wyprawiasz, oczywiscie jak nie bedziesz miala zmian w mozgu...To wszystko co
          > powyzej napisalem bedzie tylko mialo sens, jak w miedzy czasie Cie szlag nie
          > trafi, spadajac ze schodow, czy nawet z krzesla. bo tez tak moze byc. Tylko
          nie
          > wlaz pod autobus, oszczedz innym dodatkowego syfu. Wystarczy ze Twoja rodzina
          > juz w nim jest - dzieki Tobie.
          >
          > PS. Do wszystkich co czytaja. Wbreb temu jak ten post brzmi, sa to naprawde
          > dobre rady dla xy2 - zyczliwe.


          chyba masz zmiany w mozgu od chiwaska, rybie...hi hi
          wydaje Ci sie, ze brutalnosc i zepchniecie jest lekarstwem...?
          owszem, czasem jest, ale brutalni mozemy byc dla tych, ktorym chcemy pomoc w
          wychodzeniu z dna...dla tych, ktorzy moga liczyc na nasze wsparcie i milosc...
          dla tych, ktorzy moga liczyc na nasz czas i cierpliwosc...Twoja brutalnosc jest
          jalowa...
          • xy2 Re: rybologu 19.04.05, 18:07
            nie potrafie zrozumieć skąd taka ilość jadu, jak można w taki sposób powiedzieć
            komukolwiek. nie jestem świeta, powiedziałam w życiu wiele słów, których sie
            wstydzę, ale coś takiego nie przyszłoby mi nawet do głowy.
            z tak maksymalną podłościa jeszcze w życiu sie nie spotkałam (no.. może raz od
            znajomej doświadczyłam czegoś, czego nikomu bym nie życzyła, i to nie były
            tylko słowa).
            do tej pory cała sie trzęsę i bynajmniej nie z przepicia
          • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 21:48
            Ty sobie miluj, xy2 bedzie tego bardzo potrzebowala, bo jak napisem, to dopiero
            poczatek.
            • procesor Re: rybologu 19.04.05, 22:12
              rybolog napisał:
              > Ty sobie miluj, xy2 bedzie tego bardzo potrzebowala, bo jak napisem, to
              > dopiero poczatek.

              Przegrzałes Rybie.
              Nie uważasz?
              Może ale tylko MOZE, jest to poczatek drogi. Ale ty tez wiesz tylko to co z
              forum da sie wyczytac. Tak jak my o twych lunchach..
              Ona chyba nie jest jeszcze na etapie gdy terapia szokowa jest jedynym i
              najlepszym sposobem na pobudzenie myślenia. Wprost przeciwnie - raczej sie
              wycofa zamiast rozejrzeć.
              Takie teksty do do Wodza - chłopa byłoby nie było - moga trafic.

              Nie uważasz że jednak kobiety moga potrtzebowac innych metod?

              Zreszta..
              Na wszystko nadchodzi pora.
              Na zrozumienie też.
              Czas i miejsce i osoba w odpowiednim momencie zycia.

              Wiem że wbrew pozorom pewnie chcesz ja uchronić przed .. czymś.. co ty
              przewidujesz - ale tak sie nie da.
              • leszczynowa_witka Re: rybologu 19.04.05, 22:16
                Dziekuje, Procesor, tak i mnie sie wydaje :)
                • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 22:28
                  przelogowana? gotowa na dalszy ciag?
                  • leszczynowa_witka Re: rybologu 19.04.05, 22:29
                    Nie przelogowana. Gotowa.
                    Agresywny?
              • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 22:25
                Nie, nie przegrzalem. Ale rozumiem ze takie posty (moje) to nie na Twoje nerwy,
                jako ze wolisz miloscia i zrozumieniem. Twoj wybor.
                • procesor Re: rybologu 19.04.05, 22:43
                  rybolog napisał:
                  > Nie, nie przegrzalem. Ale rozumiem ze takie posty (moje) to nie na Twoje
                  > nerwy, jako ze wolisz miloscia i zrozumieniem. Twoj wybor.

                  Ja nie jestem taka anielska jak mnie czasem kreślisz.
                  Kawał wiedźmy we mnie tkwi, taki los. Czasem jędza, czasem dobra wróżka..

                  Ale choc czasem nerwy mnei ponosza - wiem że brutalne metody mogą byc pomocne -
                  ale tylko we własciwym momencie.
                  Na moje oko to dla XY nie ten czas.

                  Istnieje jednak możliwość że sie za późno kogos zatrzyma.
                  Ale tak naprawde - to dotyczy tylko tych nam bliskich.
                  Tylko to jest to o co warto ostro walczyć.

                  A net?
                  Mozna w necie zbawiac świat.. :)
                  Ale to donkichoteria ..
                  i trzeba miec tegoi świadomość.. nawet jeśli sie i tak walczy..
                  • rybolog Re: rybologu 19.04.05, 23:03
                    Widzisz jak dobrze na mnie dzialasz. Juz mi przeszlo. A piszesz ze nie jestes
                    anielska. Juz mi sie nie chce maltretowac xy2.:)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka