zoe7
16.04.05, 13:01
Nie śmiejcie się, ale właśnie przed chwilą przeżyłam znowu swój dramat - wyjście chłopa z domu (na jakieś 3-4 h prawdopodobnie, w celach rekreacyjnych). Mam pretensje. Ja mówię mu, ze dyskomfortowo się z tym czuję, a On to olewa i mówi, że nie bedzie pobłażał moim schizom. Wiem, że to chorobliwe, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nawet jeśli okazuje się, że nic mi się nie stanie, mam się całkiem dobrze bez niego, to wciąz pozostaje agresja - już po jego powrocie i nie umiem sobie z tym poradzić. Jesteśmy parą od 14 lat i nigdy nie wykazywaliśmy się zbytnią niezależnością (jakieś 3,4 dni spędziliśmy przez ten czas osobno - jeśli nie mniej). Pewnie poradzicie, żebym poszłą na terapię, ale co mogę SAMA zrobić?
Dodam, że na codzień to On więcej zajmuje się naszym synem, bo ja więcej pracuję,a raczej - więcej czasu spędzam poza domem (w pracy).
Poradźcie coś ludziki. Wróci a ja nie wytrzymam bez zrobienia awantury. Nawet jeśli wszystko będzie ok przez czas jego nieobecności. nie potrafię tego wytłumaczyć.
Nie śmiejcie się ;)
Pozdrawiam -T.