Dodaj do ulubionych

chora zależność ?

16.04.05, 13:01
Nie śmiejcie się, ale właśnie przed chwilą przeżyłam znowu swój dramat - wyjście chłopa z domu (na jakieś 3-4 h prawdopodobnie, w celach rekreacyjnych). Mam pretensje. Ja mówię mu, ze dyskomfortowo się z tym czuję, a On to olewa i mówi, że nie bedzie pobłażał moim schizom. Wiem, że to chorobliwe, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nawet jeśli okazuje się, że nic mi się nie stanie, mam się całkiem dobrze bez niego, to wciąz pozostaje agresja - już po jego powrocie i nie umiem sobie z tym poradzić. Jesteśmy parą od 14 lat i nigdy nie wykazywaliśmy się zbytnią niezależnością (jakieś 3,4 dni spędziliśmy przez ten czas osobno - jeśli nie mniej). Pewnie poradzicie, żebym poszłą na terapię, ale co mogę SAMA zrobić?
Dodam, że na codzień to On więcej zajmuje się naszym synem, bo ja więcej pracuję,a raczej - więcej czasu spędzam poza domem (w pracy).
Poradźcie coś ludziki. Wróci a ja nie wytrzymam bez zrobienia awantury. Nawet jeśli wszystko będzie ok przez czas jego nieobecności. nie potrafię tego wytłumaczyć.
Nie śmiejcie się ;)
Pozdrawiam -T.
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: chora zależność ? 16.04.05, 13:14
      Jeden z najwiekszych problemow - oddzielic 'my' od 'ja i ty'.
      Z tego, co zrozumialam, od 14 lat bycie 'nami' Wam nie przeszkadzalo -
      obydwojgu. Od jakiegos czasu sie to zmienia, tak? Maz potrzebuje pobyc sam ze
      soba, czy tez sam z innymi, bez Ciebie? A Twoja reakcja jest zlosc i agresja?

      Mysle, ze pod tymi uczuciami, ktorymi go po powrocie 'karzesz', kryje sie
      niepokoj, a pod nim - lek (przed opuszczeniem). Psychanalityk pewnie
      pogrzebalby w Twoim dziecinstwie - jakie byly Twoje relacje z rodzicami
      (ojcem?)? Nadopiekunczy (czyli - nie dali Ci sie od siebie oddzielic, zbudowac
      potrzeby bycia ze soba i wyraznej granicy 'Ja') czy tez moze nieobecni (co
      mogloby u Ciebie zostawic koszmarny lek przed porzuceniem i kurczowa chec
      nieustannego bycia razem z kims, kto kocha.

      Tak, na Twoim miejscu poszlabym do terapeuty. Najlepiej z mezem i dzieckiem,
      • zoe7 Re: chora zależność ? 16.04.05, 13:24
        Dzięki za odpowiedź.
        Czy ja wiem czy nie przeszkadzało nam bycie razem, miało chyba swoje tragiczne konsekwencje. To On od zawsze powtarzał, że jesteśmy jedną osobą... A ten brak dystansu doprowadził mnie tylko do braku szacunku dla Niego, jakieś takie zatracenie, jak mozna cenić coś co jest do bólu oczywiste, nalezy mi się? Tak jakoś przeinaczyłam Jego całkowite oddanie przez te wszystkie lata. A On się wypalił, chyba...
        Pozdrawiam - T.
        Na psychoterapeutę nie mam szans, u nas na wsi nie ma takich ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka