negritha
13.05.05, 19:43
Rozstałam sie na dobre z moim facetem. Jest mi lepiej, czuje sie wolna,
niezależna, mam więcej swobody i przede wszystkim nie odczuwam juz przymusu
odchudzania zeby mu sie podobac. Powoli odzyskuje poczucie wlasnej wartosci i
chec do zycia. Jednak co do pewnosci siebie mam wciaz strasznie duzo do
zrobienia.. Brak pewnosci siebie nie pozwala mi angazowac sie w nowa
znajomosc, ktora pojawila sie ostatnio w moim zyciu. Czuje sie nic nie warta,
nie godna kochania. Mam poza tym pelno kompleksow, wydaje mi sie ze kazdy
centymetr mojego ciala jest brzydki i nie warty uwagi. Dodatkowo totalnie nie
wierze w to ze moge kogos pokochac.. czasem zastanawiam sie czy umiem w ogole
kochac. Swiadomosc tego ze nie radze sobie z wlasnym apetytem powoduje ze
czuje sie do niczego. Poza tym mam wrazenie ze nic nie umiem dobrze zrobic,
jestem gapa, balaganiara, niezaradna zyciowo i kompletnie niedojrzala
emocjonalnie. Zanim zaczelo sie na dobre kompulsywne jedzenie bylam normalna,
poukladana osoba ktora wiedziala czego chce i mogla bez oporow angazowac sie w
zwiazki z facetami. Teraz czuje sie po prostu gorsza i boje sie wchodzic w
nowy zwiazek. Mam wrazenie ze kazde mniej przyjemne slowa w zwiazku zniszcza
mnie i maje zaczatki poczucia wlasnej wartosci, ze kolejne niepowodzenie
zniszczy moja wiare w milosc. Tak strasznie boje sie tego wszystkiego, ze
znow uciekam w jedzenie zamiast rozwijac znajomosc. Jemu na mnie zalezy, mnie
tez ale kompletnie nie czuje sie gotowa na uczucie. Mam wrazenie ze dopoki nie
rozwiaze problemu ED nie powinnam byc w zwiazku (wkoncu poprzedni tylko
poglebil problemy..) Doradzcie mi prosze! Czy warto przelamac ten ogromny
lek?? Boje sie ze kazda krytyka mnie zniecheci, ze sie bede wycofywac w
samotne siedzenie (i jedzenie) i ze w efekcie zranie i jego i siebie...