Dodaj do ulubionych

kochać czy być kochaną ?

07.07.02, 16:00
Co jest lepsze?
Być z kimś kogo kochasz (pierwszą, strasznie mocną i niesamowitą miłością)
czy też z kimś kto Ciebie kocha ?

marigold
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: kochać czy być kochaną ? 07.07.02, 16:03
      Eeee... dziwne pytanie
    • wredna2 Re: kochać czy być kochaną ? 07.07.02, 16:14
      Poruszylas samo jadro...tez mam ten dylemat, ale odpowiedz na to pytanie , jaka
      by nie byla, zawsze bedzie krzywdzic jedna ze stron... i to jest caly tego
      zagadnienia dramatyzm...
    • Gość: ida Re: kochać czy być kochaną ? IP: *.csk.pl 07.07.02, 16:48
      mari_gold napisał(a):

      > Co jest lepsze?
      > Być z kimś kogo kochasz (pierwszą, strasznie mocną i niesamowitą miłością)
      > czy też z kimś kto Ciebie kocha ?
      >

      hmm, a może chodziło Ci o to co jest łatwiejsze do zniesienia (raczej
      niż "lepsze")- kochać kogoś bez wzajemności, czy też żyć ze świadomością, że ktos
      jest bez wzajemności bardzo zakochany w tobie... Bez tego "być z kimś"?
    • zalamana1 Re: kochać czy być kochaną ? 07.07.02, 17:59
      mari_gold napisał(a):
      Być z kimś kogo kochasz (pierwszą, strasznie mocną i niesamowitą miłością)
      > czy też z kimś kto Ciebie kocha ?>

      Najlepiej kochać i byc kochaną, ale skoro w Twoim przypadku jest
      aż takie urozmaicenie, to wybierz te druge wersję: z kims kto ciebie
      kocha, a Ty.................. zakochasz sie później na bank.
      Bużka

      • mari_gold Re: kochać czy być kochaną ? 07.07.02, 21:31
        Pewnie że najlepiej jest kochać i być kochaną jednocześnie.
        Nie wierzę w to że jeżeli się kogoś nie kocha to miłość do tej osoby ma przyjść
        z czasem.
        Ze mną jest tak, że pokochałam pierwszą, na prawdę silną i niesamowitą
        miłością, człowieka który jest uosobieniem mojego ideału (psych), niestety nic
        z tego nie wyszło, on miał dziewczynę która się do niego przykleiła jak rzep,
        mnie traktował przede wszystkim jak przyjaciółkę, minęło troche czasu, poznałam
        kogoś z kim związałam się bo nie chciałam być dłużej sama, pokochałam go,
        przyzwyczaiłam się do niego, i teraz pojawia się ten pierwszy na horyzoncie.
        Czuje mętlik, zastanawiam się właśnie co jest lepsze. Być z kimś kogo ty
        kochasz nad życie, a kto w tobie ma przyjaciółkę, czy też z kimś dla kogo ty
        jesteś najważniejsza, a ty się do niego przyzwycziłaś i zaczęłaś wyobrażać
        wspólne życie .... ?

        marigold
        • Gość: Nika Re: kochać czy być kochaną ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.02, 22:08
          Miałam kiedys ten sam dylemat ... Wiem jakie to cholernie trudne. Wybrałam tego
          ktorego kochałam ( on mnie tez, ale jakby troszke mniej:))) Po 3 latach to sie
          skonczyło, ale nie żałuję, bo wiem że zrobiłam wszystko zgodnie z własnymi
          przekonaniami. Wiem, że gdybym wtedy nie spróbowała, "gdybania" nie byłoby
          końca, i tak naprawdę nigdy nie dałoby mi to spokoju.

          pozdroofka
          nika
        • Gość: złośnica Re: kochać czy być kochaną ? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.02, 22:59
          Bycie ze sobą z przyzwyczajenia?? Nie, to chyab najgorsze wyjście. Myślę i
          głeboko w to wierzę, ze pakowanie sie wcoś takiego nie ma sensu. Pozbawiasz sie
          wielu wrażeń, układasz plany nie zostawiając miejsca na przygodę i
          spontaniczność. A moz eto ma być ktoś 3 ? Pojawi sie za jakis czas, pokochasz
          go bardziej niż tego 1 ,a on ciebie uwielbiał bedzie bardziej niż 2. Warto
          poczekać i wierzyć, a wszystko sie ułoży. Jak sie bardzo, bardzo chce, to
          naprawdę ZAWSZE sie układa. Trzymam kciuki:)
        • kwieto Re: kochać czy być kochaną ? 08.07.02, 08:57
          Wiadomo, najlepiej kochac i byc kochanym. Ale jesli wybor jest pomiedzy kochac
          a byc kochanym to... najlepszym rozwiazaniem nie jest ani to, ani to.

          Dlaczego nie "byc kochanym"? Bo w ten sposob oszukujesz ta druga osobe.
          Wykorzystujesz ja, jej milosc, by samemu poczuc sie dobrze - a to niezbyt
          ladnie swiadczy o takiej osobie, oznacza, ze chcialaby tylko brac,
          niekoniecznie dajac z siebie cos z siebie :((
          Ja sie w takiej sytuacji czuje glupio, bo wiem, ze nie moge komus kto kocha
          niczego zaoferowac w zamian, a z drugiej strony byc z nim, udawac, ze zywie don
          uczucia cieplejsze niz przyjazn, nakrecac jego zakochanie... brrrrr

          Dlaczego nie "kochac"? Ten uklad jest chyba "lepszy" - przynajmniej pobudza,
          stymuluje nasze uczucia. Tylko... Mam takie dziwne wrazenie, ze zakochanie bez
          wzajemnosci ma wiecej wspolnego z zauroczeniem, zadurzeniem, niz z miloscia. No
          bo w koncu aby kogos kochac, trzeba go znac. Aby go znac, trzeba troche z nim
          przebywac. A w trakcie owego przebywania stosunkowo szybko wyklarowuje sie, czy
          jest to ktos nami zainteresowany, czy trzeba go traktowac jak przyjaciela.
          Oczywiscie, nie sa to zimne kalkulacje, ale mimo wszystko wiedzac ze nie ma co
          liczyc na czyjas milosc, mozna utrzymywac znajomosc na innym poziomie - np.
          rzadsze kontakty, albo mniej osobiste - i w ten sposob nie doprowadzic do
          zakochania. Czesto mi sie wydaje (zaznaczam, to moja prywatna opinia), ze
          ludzie ktorzy zakochuja sie w kims, kto ich nie kocha, robia to troche na
          oslep. I zakochuja sie nawet nie w danej osobie, ale we wlasnym o niej
          wyobrazeniu. Bardzo podejrzliwie traktuje slowa "to moj ideal, idealny typ" -
          bo idealow nie ma na swiecie, gdy ktos tak mowi, mam wrazenie, ze pewnych wad
          tego idealu nie widzi lub nie chce widziec. Z drugiej strony, tak intuicyjnie
          czuje, ze "idealny typ" chyba powinien byc "kims podobnym do mnie". A skoro ma
          byc to osoba podobna do mnie, dlaczego nie interesuje sie moja osoba, w koncu
          powinna tu dzialac relacja wzajemnosci?
          A moze ow "idealny typ" ma byc czyms w rodzaju przewodnika, mentora, mistrza, w
          ktorego patrzymy jak w obrazek? Ale zwiazki mistrz(yni) - uczennica(uczen)
          raczej sie nie sprawdzaja. Bo uczen w ktoryms momencie dorasta, i zaczyna
          zauwazac wady i mankamenty mistrza. Czy potrafi i te cechy pokochac?
    • Gość: muniek Re: kochać czy być kochaną ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.02, 22:52
      Nie wiem jak to jest u kobie...
      Ja wiem jedno dla mnie cierpienie związane z nieodwzajemnioną miłością
      jest o wiele wieksze
      Muniek
    • Gość: karina Re: kochać czy być kochaną ? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.02, 22:55
      a czy trzeba wybierać? nie można kochać i być kochanym jednocześnie. To by było
      zdecydowanie łatwiejsze i piękniejsze bo wybór zawsze łączy sie z cierpieniem -
      zakładające ż e2 osobom zależy na czymś innym, nie do pogodzenia
    • tula Ten trzeci? 08.07.02, 00:22
      Hei!

      A moze pisany jest ci ktos absolutnie inny niz ci dwaj panowie.
      Ten trzeci kochany i kochajacy?

      Ale jezeli musialabym wybierac miedzy tymi dwoma obecnymi panami to chyba
      wybralabym tego ktorego JA kocham.
      Jednak musisz sie liczyc ze zwiazek z "kochanym" moze okazac sie jednym wielkim
      rozczarowaniem. Ty napewno wiele od tego zwiazku oczekujesz, a "kochany" jest
      tylko czlowiekiem i gdy slodycz pierwszego okresu bycia razem minie mozesz
      zobaczyc go z calkiem innej i nieznanej ci strony.
      Coz nawet ta "prawdziwa, pierwsza i najwspanialsza" milosc traci swe barwy gdy
      codziennosc was dosiegnie.

      Prognoza dla twego obecnego zwiazeku z "kochajacym" jest bardzo watpliwa. Mysle
      ze z czasem zaczniesz sie w nim dusic.

      Mysl o sobie i o tym co jest najlepsze dla ciebie.

      Kogokolwiek wybierzesz badz przygotowana ze zwiazek ten moze okazac sie
      nietrwaly i ze w sumie stracisz ich ....OBU.


      Pozdr. i trzymam kciuki

      TULA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka