Dodaj do ulubionych

Hałasy sąsiedzkie

22.05.05, 10:30
Chciałbym zachęcić do dyskusji na temat hałasów sąsiedzkich: czy jest jakiś
sposób na potwornie głośnego sąsiada? (prośby i groźby nie pomagają).
Najgorsze, że przepisy prawa nie są w praktyce stosowane w przypadkach
zakłócania spokoju w dzień - tak naprawdę prawo chroni obywateli jedynie
podczas ciszy nocnej. Funkcjonariusze Policji i Straży Miejskiej są bezradni.
Założyłem nawet stronę www.StopHalasowi.org , żeby przy pomocy Internetu
zorganizować obywatelski projekt zmian legislacyjnych i skierować go do Sejmu,
ale... czy to się uda?
Zapraszam zainteresowanych tematem i ew. współpracą.
Obserwuj wątek
    • cokolwiekbadz Re: Hałasy sąsiedzkie 22.05.05, 13:58
      mam dwóch sąsiadów potworów w wieku mniej więcej gimnazjalnym. doprowadzają
      mnie do szału - szczególnie ostatnio. w ciągu dnia potfornie głośno gra u nich
      muzyka ( dzika tak samo jak oni) - u mnie tylko szyby trzeszczą. nie ma nawet
      sensu, żebym włączała telewizor czy cokolwiek innego - bo nic nie słychać.
      uczenie się czy czytanie książki jest niemożliwe. grzecznie i kulturalnie
      zwróciłam uwagę tym potworom - nie pomogło, porozmawiałam z ich matką - i
      zdołowałam się zupełnie. Matka nie widzi w tym nic złego. obraziła się na mnie -
      jak w ogóle śmiałam zwrócić jej uwagę. zastanawiałam się czy nie zniżyć się do
      ich poziomu - i nie kupić jakiejś specjalnej płyty, żeby też ich pomęczyć. ale
      te dzieci są po prostu inne - i nic tym sposobem bym nie wskórała. póki co -
      zadziałało ostatnio wkładanie w dzwonek do ich drzwi zapałki - żeby cały czas
      dzwonił. nie wiem co dalej robić - ale doprowadzają mnie do takiej furii, że
      mam ochotę chwycić za jakąś siekierę i porąbać im drzwi.
      • stophalas Re: Hałasy sąsiedzkie 22.05.05, 17:33
        Witam w "klubie" :) Nie będę opisywał swojej 5-letniej gehenny, bo byłoby tego
        za dużo... ale mam o tyle przerażającą historię, że moja żona po niedawnym
        zawale - do którego i sąsiad dołożył swoje - nie mogła normalnie zdrowieć bo
        sąsiada to nie interesuje(a lekarz zalecał bezwzględny spokój). Teraz, gdy żona
        kolejny raz wylądowała na kardiologii i ma niewesołe perspektywy - zgłoszenie
        problemu po raz kolejny na policji oczywiście nic nie dało! Facet jest
        niereformowalny! Żona jest w domu na tygodniowej przepustce, bo ma mieć
        koronarografię, a nad głową ma przez całe dnie z przerwami takie bębnienie od
        biegania, skakania i jakiś ćwiczeń sportowych, że i zdrowy człowiek kota
        dostaje. Nie mogę zrozumieć, dlaczego na kogoś takiego nie ma sposobu? On mi
        żonę w ten sposób z premedytacją zabije - i też nic mu nie zrobią!
        • cokolwiekbadz Re: Hałasy sąsiedzkie 23.05.05, 10:42
          właśnie - najgorsze jest to, że nie ma sposobu na takich ludzi. bo moi sąsiedzi
          spokój zagłuszają tylko w dzień - o 22 grzecznie wyłączają sprzęt. dodatkowym
          problemem jest jeszcze stosunek do całej sprawy pozostałych sąsiadów. mój blok
          zamieszkiwany jest głównie przez osoby starsze - przyzywczajone do spokoju - bo
          tak było, do póki nie wprowadzili się ci koszmarni sąsiedzi. Otóż kiedy zaczyna
          grać ta koszmarna muzyka ( a często ga cały dzień bo te dzieci rzadko do szkoły
          chodzą)- wszyscy wolą ewakuować się z domu niż cokolwiek z tym zrobić. jestem
          jedyną osobą, któa zwróciła uwagę upiornym sąsiadom i ich matce. bo podejście w
          moim bloku jest takie, że z sąsiadami trzeba żyć w zgodzie.
          najgorsze dla mnie jest to, że nic nie mogę z tym zrobić - a przecież tak być
          nie powinno. podczas jednej z moich interwencji gó..arz powiedział do mnie, że
          może sobie słuchać tak głośno muzyki jak tylko będzie chciał, bo nie ma jeszcze
          22. ręce mi opadają.
    • elle666 Re: Hałasy sąsiedzkie 22.05.05, 20:51
      hmmm, skoro trwa to juz piec lat, to pewnie chwytales sie wszystkich sposobów i
      wiesz jaka jest ich skutecznosc. w moim wypadku pomoglo jedno - dudniacy muzyka
      sasiedzi zadluzeni sa w spoldzielni na 10 tys. z tytulu nieplacenia czynszu i
      tylko dlatego udalo sie ich zastraszyc tzn. zostalo zapowiedziane ze jeszcze
      jedna balanga i pojda na bruk. naturalnie doprowadzenie do wezwania ich na
      rozmowe tez stanowilo nie lada problem gdyz administarcja odmowila pomocy i
      sprawa otarla sie dopiero o zarzad spoldzielni. na razie jest spokoj, ale cala
      sytuacja doprowadzila moja rodzine do decyzji o przeprowadzce do malego bloku z
      cieciem na dole i koniecznie na ostatnie pietro, tak by przynajmniej nad nami
      nikt juz nigdy nie rabał muzyka, nie tupal i nie uskutecznial pijackich
      awantur. rozumiem jednak, ze wielu ludzi nie moze sobie pozwolic na taki ruch.
      i mimo ze sie wyprowadzam to chetnie bym sie przylaczyla do jakiejs
      obywatelskiej inicjatywy tepiącej chołote, ktora zatruwa zycie normalnym
      ludziom.
    • m.malone Czy tu chodzi o odgłosy 22.05.05, 20:57
      charakterystyczne dla stosunków pozamałżeńskich?
      • fleuret Re: Czy tu chodzi o odgłosy 23.05.05, 10:47
        w domach z betonu
        nie ma wolnej miłości
        • m.malone Re: Czy tu chodzi o odgłosy 23.05.05, 12:57
          To był cytat z protokołu milicyjnego:DDDD
          • cokolwiekbadz Re: Czy tu chodzi o odgłosy 25.05.05, 12:34
            :-)
        • aretha04 Re: Czy tu chodzi o odgłosy 23.05.05, 18:50
          fleuret napisała:

          > w domach z betonu
          > nie ma wolnej miłości


          Blokowisko, niedzielne popołudnie. Mąż do żony posłał znaczące spojrzenie, żona
          wzruszając ramionami wskazała małego Jasia. -Jasiu, dziecko kochane posłuchaj
          tatusia i idź do kuchni, powyglądaj sobie przez okno. Jasiu posłuchał, ale po
          chwili krzyczy z kuchni. - Tato, tato! - Co, syneczku? - U Kowalskich też się
          bzykają, bo Arek w oknie stoi!
          pozdr.
          A.
    • truskafka86 Re: Hałasy sąsiedzkie 23.05.05, 12:12
      Co prawda jestem małolatą, mam dopiero 19 lat, ale mam podobny problem, tylko
      nie chodzi o muzykę... Mieszkam z koleżankami w mieszkaniu mego brata (on
      wyjechał na dłuższy czas). Przed rokiem wprowadził się sąsiad do mieszkania
      pietro wyżej (nade mną). Od roku codziennie słyszę stukanie młotkiem, pukanie,
      borowanie, jak wierci w ścianie coś. Przez pierwszy miesiąc rozumiałam to, bo
      myślałam, że po prostu remontuje mieszkanie. Ale przestało mnie to śmieszyć, jak
      się okazało, że potrafi od 6.30 do 21 ciągle coś remontować i tak już rok! No ja
      nie wiem co w mieszkaniu 48 m2 można remontować tyle czasu... Dzień w dzień
      męczarnia. Czasem odgłosy nie są mocno głośne i da się jeszcze je wytrzymać, ale
      bywa, że po prostu głowa zaczyna boleć od tego hałasu. Nic nie mogę zrobić, bo
      hałasuje w czasie, kiedy może to robić... Dodam, że ja nie słucham głośno
      muzyki, staram się nie przeszkdzać sąsiadom, nie robię imprez (ani moje
      koleżanki). To tak na wszelki wypadek, żeby zaraz się ktoś nie rzucił na mnie,
      że może ja tez imprezuję i hałasuje ;)
      Poprosiłam rodziców o pomoc, przyjechali, poszli do sąsiadów, ale on stwierdził,
      że on wcale remontu nie robi. Nie wpuścił rodziców do swego mieszkania,
      twierdząc, że ma małe dziecko, które śpi akurat. Przyszedł czas matury... nie
      mogłam się wręcz uczyć, chodziłam do biblioteki, do parku, gdziekolwiek.
      Wiedziałam, że w domu nie ma warunków do nauki, a ja nie moglam nic mu zrobić,
      bo prawo stoi po jego stronie... od 6 do 22 może hałasować...
      Zaczynam się zastanawiać, czy on przypadkiem nie ma tam jakiegoś warsztatu...
      • cze67 Podobny wątek... 23.05.05, 12:14
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=23647165&wv.x=1&v=2&s=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka