anwe
25.05.05, 12:04
byłam z kimś parę lat , bywało różnie . Zakończyłam związek rok temu po tym
jak on poznał panienkę i "się zakochał " . Potem chciał wrócić ale nie
chciał nic zmienic więc nie chciałam powrotu awantur, i poczucia pustki ale
czekalam . Dalej myslałam ze kiedyś bedziemy razem bo sądzę ze jest moją
drugą połówka.Próbowałam się spotykac z innymi ale nie wychodziło, zajełam
się pracą. On spotykał się coraz to z innymi dziewczynami, teraz poznał kogoś
i powiedział ze to jest to, chce sie z nia zenic. A ja warjuje i od kilku
dni nie mogę spać. Cały czas wyobrażam sobie ich razem , niby wiem ze się nie
zmienił i nie potrafiłabym mu zaufac ale z drugiej strony nie potrafię sobie
odpuścić. Nie moge przestać myslec ze ona jest ode mnie lepsza, ładniejsza i
ze on dla niej jest w stanie się zmienic, wszyscy uwazają ze są cudowną parą,
jego rodzice ją uwielbiają itd.
Nie wiem czy mi sie tylko wydaje ze go nadal kocham czy nie potrafie sie
pogodzić że ma inną i to jest poważne , a ja zniknę z jego życia chociaz cały
czas mi powtarza ze zawsze bede ważna dla niego. Cały czas o nim myslę i
dostaję paranoji, mam ochote błągac go by ze mną był a z drugiej myslę ze i
tak by nam nie wyszło. Nie umiem rozwiaząć tego węzła i żadne metody nie
skutkują. Wszyscy mi radza zeby zupełnie zerwac kontakty ale ja się tego
własnie strasznie boję . Może to jednak była prawdziwa miłosć, staram się
cieszyć z tego ze jest szczęsliwy ale przy kazdym słowie o niej czuje jakbym
miała umrzec ale na zewnątrz jestem opanowana i go wspieram.
Za to potrafię rozryczeć sie na ulicy , w pracy nic nie robię a smutek
zaczełam zalewać alkoholem. Nie mam już siły...