Dodaj do ulubionych

Na dobry początek!

03.06.05, 19:41
Chce przytoczyć kilka wskazówek i rad zamieszczonych w książce "Potęga
podświadoności".
W książce tej znajdujemy porady jak stać się szczęśliwym w dosłownym
znaczeniu tego słowa. Jak wiadomo na szczęście składa się bardzo wiele
dziedzin. Zdrowie, sukcesy zawodowe, bogactwo.
Każdy z nas chciałby być szczęśliwym i bogatym.
Ja postanowiłam na początek przedstawić sprawę dotyczącą bogactwa.

" Dlaczego zmagasz się z kłopotami finansowymi albo brak Ci pieniędzy na
sełnienie jakiegoś życzenia? Ponieważ nie zdołałeś przekonać podświadomości,
że zawsze żyjesz w dostatku. Błędem wielu ludzi jest to, że nie mają
niwidzialnego źródła dochodów. Stają bezradnie wobec każdego spadku
koniunktury,bessy i każdej straty w lokatach. Ktoś, kto boi się nędzy albo
czuje sie nędzarzem, stanie się nim. Jeśli jednak czyjeś myśli kierują się ku
bogactwu, wkrótce będzie on żył w dostatku. Nigdzie nie jest powiedziane, że
człowiek musi dokonać żywota w nędzy i upodleniu. Ty też możesz być bogaty i
żyć w dostatku. Twoje słowa są bowiem władne oczyścić umysł z błędnych
wyobrażeń, zastępując je słusznymi myślami.

1.Postanów sobie, że z pomocą poświadomości w prosty sposób osiągniesz
bogactwo.
2.Dochodzenie do bogactwa w pocie czoła to najkrótsza droga na cmentarz.
Takie marnowanie sił jest zupełnie nie potrzebne.
3.Bogactwo jest tylko i wyłącznie skutkiem wewnętrzenego przekonania. Niech w
Twoich myślach i uczuciach stale powraca wyobrażenie o własnej zamożności.
4.Przed zaśnięciem przez pięć minut spokojnie i z przejęciem powtarzaj
słowo "bogactwo", a wkrótce twoja podświadomość zrealizuje to wyobrażenie.
5. Świadomość i podświadomość powinny byc zawsze tego samego zdania. Twoja
podświadomość przyjmuje tylko to, co naprawdę uznasz za słuszne albo
prawdziwe. Kieruje się ona tylko dominującą myślą dlatego rozmyślaj o
bogactwie nie zaś o nędzy.
6.Bądź konsekwentny we wszystkim co twierdzisz.
7.Prawdziwym źródłem dobrobytu jest świat twoich myśli i wyobrażeń. Twoje
pomysły mogą być warte miliardy. Podświadomość dostarczy ci ich pod
dostatkiem.
8. Nie wahaj się stwierdzić, że masz prawo do bogactwa, a twoja poświadomość
uszanuje to prawo.
9.Nie zadawalaj się tym, co niezbędne do życia. Zapragnij posiąść sumy, które
pozwolą ci spełnić od razu każde swoje życzenie.
10.Powtarzaj sobie często:"Chętnie witam pieniądze, korzystam z nich mądrze
dla własnego i cudzego dobra. Potrafię wydawać pieniądze garściami, a wracają
do mnie pomnożone".
11.Wyobraziwszy sobie żywo i świadomie żądany rezultat, sprawisz, że
podświadomość doprowadzi cię do celu.

Takich formułek w tek siążce jest bardzo dużo i dotyczą one nie tylko kasy,
ale również sukcesów w pracy, w życiu osobistym. Bardzo polecam tę książkę.
Pamiętajcie, że wiara czyni cuda.
Obserwuj wątek
    • dilstor Re: Na dobry początek! 27.06.05, 21:18
      Witaj Ala!
      Oczywiście, ze wiara czyni cuda, ale wiara w Chrystusa, a nie w podswiadomość.
      Podswiadomość oczywiście istnieje, ale zalożenie że możesz na nią wpływać przez
      tzw. pozytywne myślenie i że efektem tego będzie rzeczywista zmiana w życiu
      jest całkowicie falszywe i zawiera w sobie elementy magii. Jest to także jedno
      z niepisanych załozeń New Age. New Age ma swoje korzenie w okultyźmie, ten zas
      jak rowniez i magia wywodzi się wprost od szatana. Jak sądzę doskonale wiesz,
      na świecie istnieje Dobro i zło, jedno pochodzi od Boga, drugie od szatana. I
      wbrew powszechnemu przekonaniu nie ma czynów, myśli, wierzeń "neutralnych" -
      albo wierzysz w Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą(podkreślam- Prawdą) i
      Zyciem, albo wierzysz we wszystkie inne klamstwa, które pochodzą od Złego.
      Wiem, ze masz "dowody" na potwierdzenie tego, że teoria przedstawiona przez
      Murphy'ego jest prawdziwa - w koncu nikt z nas nie uwierzy w coś, jezeli
      rzeczywistość go o tym nie przekona. Tak samo wierzą jasnowidzowie, wróżki,
      magowie, astrologowie, bioenergoterapeuci, kreglarze, wszelkiego rodzaju
      uzdrowiciele, a także - sataniści. Mają dowody na poparcie swojej wiary. Tak,
      tylko ze te dowody "podstawia" im szatan, który ma wpływ na rzeczywistosć tak
      samo zresztą jak Bóg. Rzeczywistość nie jest przypadkiem, i Twoja intuicja,
      która pcha Cię ku poszukiwaniu jakiejś głębii, jakichś ponadczasowych zasad
      które kierują tym światem, jest pragnieniem Prawdy. Bez niej nie da się żyć.
      Samym rozumem niestety nie da się pojąć rzeczywistości także tej niewidocznej
      dla oczu, a którą serce każdego człowieka pragnie poznać. Do tego potrzebne
      jest światło wiary. Wiara jest łaską od Boga, niestety sami z siebie nie możemy
      uwierzyć. Możemy natomiast prosić w modlitwie o wiarę i szukać Prawdy. Czy Bóg
      da nam szczęście? Czy Jezus Chrystus poprowadzi nas przez życie, ku Zbawieniu i
      ku życiu wiecznemu? Bogactwo (także to "duchowe"), kariera, sława, pragnienie
      szczęścia, sens życia. Świat mami nas pustymi odpowiedziami, półprawdami,
      falszywymi obietnicami. A jaka jest Prawda? Jedna, Wieczna, Ostateczna? Może
      nie jest ona treścią,słowem, piękną koncepcją? Może jest Osobą? Samym Bogiem?
      Ci szczęśliwcy, którzy widzieli Go 2000lat temu uwierzyli, w Piśmie Swiętym
      jest natomiast napisane: błogosławieni, ktorzy nie widzieli, a uwierzyli.
      Pozdrawiam. Robert
      • ala792 Re: Na dobry początek! 05.07.05, 11:21
        Witam.
        Piszesz:Podswiadomość oczywiście istnieje, ale zalożenie że możesz na nią
        wpływać przez tzw. pozytywne myślenie i że efektem tego będzie rzeczywista
        zmiana w życiu jest całkowicie falszywe i zawiera w sobie elementy magii.- Nie
        zgadzam się z tym. Czytając te książki, nie spotkałam się z jakimi kolwiek
        przejawem magii. Autor wręcz przytacza przykład kobiety, która stosowala całą
        tą otoczkę z odpowiednią muzyką, kadzidełkami, obracaniem się na wschód podczas
        modłów. Twierdził, że zachowanie tej kobiety jest złe i nieodpowiednie. Cóż
        złego jest w pozytywnym myśleniu. Nie wiem, czy czytałeś książkę "Magia
        przyciągania pieniądza", ale w tej książce autor odwołuje się tylko i wyłącznie
        do Boga. Wierzy w wysłuchaną modlitwę. Nie widzę żadnej magi w podświadomości,
        cóż może być złego w tym, aby tak jak twierdzi autor człowiek cieszył się z
        życia, był dobry dla bliźnich, myślał tylko o dobrych rzeczach, gdzie tu jest
        jakaś magia?
        Apropo wróżek i innych magików, to ja na własnej skórze tego doświadczyłam.
        Poszłam z czystej ciekawości, chodź do dzisiaj mam o to do siebie pretensje,
        ale przynajmniej na własnej skórze przekonałam się, że wróżki nie posiadają
        mocy przepowiadania, poprostu wszystko opiera się na podświadomości. My sami
        dążymy do tego, co nam przepowiedziała wróżka. Mi powiedziała, że jak moja
        córka będzie miała 7 lat(a obecnie tyle ma) ja zajdę poraz drugi w ciążę, tyle
        tylko, że nie ze swoim mężem(którego bardzo kocham i pozdrawiam). Wizyta
        u "wróżki" miała miejsce jakies 5 lat temu, ale ja wtedy wiedziałam już,że nic
        takiego nie będzie miało miejsca, poprostu było to dla mnie nie możliwe. Nie
        stało się tak ponieważ moja podświadomość nie przyjęła tej sugestii.
        Natomiast, moja koleżanka, często bywa u wróżki, i ta naopowiadała jej, że z
        mężęm się rozwiedzie i tak też się stało, zaczeła doszukiwać się w mężu samych
        wad, oskarżać o coś co wogóle nie miało miejsca, poprostu sama doążyła do tego,
        bo myślała że tak ma być.
        Ja jestem zdania, że jesteśmy sami odpowiedzialni za swoje życie. Wielu ludzi
        oskarża Boga za niepowodzenia, problemy zdrowotne, ale cóż jest tu winny Bóg,
        on dał nam tylko dobro, pomyślnoś we wszystkim czego się podejmiemy,a człowiek
        sam decyduje co jest złe a co dobre.
        Dla mnie książki tego autora, są bardzo cenne, ponieważ przez to stałam się
        lepszym człowiekiem. Zaczełam słuchać ludzi i tego co mówią. Sama nauczyłam się
        kontroli nad własnymi słowami, które nie raz wymykały mi się z pod kontroli.
        Nie czuję abym odprawiała jakieś magie.
        Oczywiście bardzo szanuje Twoje zdanie, każdy ma do niego prawo.
        Co się tyczy uzdrowicieli to przecież wszystko odbywa się na wierze. Przecież
        jeżeli człowiek uwierzy, że jest zdrowy, to tak się stanie. Wystarzy przeczytać
        Pismo Świete. Dlatego na jednych to działa, a na innych nie. Wszystko zależy od
        wiary. Dlatego nie widzę tu nic nieodpowiedniego,jeśli chodzi o moje
        przekonanie. Oczywiście zachowanie bioenergoterapeutów zostawia wiele do
        życzenia ponieważ oni twierdzą, że to "oni" leczą, ale każdy kto ma troszkę
        oleju w głowie wie na jakiej zasadzie to wszystko się odbywa.
        Ja osobiście nie potępiam ludzi, którzy z takowych usług korzystją, gdyż
        zdrowie jest najważniejsze i jak to mówią "tonący brzytwy się chwyta".
        Co do bogactw, sławy i innych luksusów, to jestem zdania, że każdemu się należy
        i jeśli przez stosowanie technik Murphy'ego ktoś może stać się bogatszy nie
        tylko fizycznie, to nie widzę żadnych przeszkód. Jak już wspomniałam, chyba nie
        raz, człowiek jest sam odpowiedzialny za swoje życie, nigdzie nie jest
        napisane, że człowiek ma dokonać żywota w nędzy i upodleniu, to nie jest żadna
        cnota, albo że człowiek ma sie dorabiać w bólu i trudzie. Trzeba korzystać z
        życia i dochodzić do wszystkiego najlepszymi i najprostszymi sposobami, nie
        raniąc przy tym nikogo.
        Pozdrawiam.
        Ala.
        • dilstor Re: Na dobry początek! 05.07.05, 14:55
          Cześć Alu!
          Widzę, że polemika z Tobą będzie bardzo trudna. Jesteś BARDZO głęboko
          przekonana, że szczęście jest najważniejsze w życiu, i ze zdrowie jest
          najważniejsze w życiu, i pieniądze, i że wogóle się TOBIE wszystko należy.
          A tymczasem nasze ziemskie życie jest tylko etapem, sprawdzianem, od ktorego
          zalezy jak będzie wyglądało zycie po smierci. Zadaniem naszym jest zyć po
          chrześciańsku, tj. (z grubsza mówiąc) w zgodzie z przykazaniami, nauką Jezusa i
          koscioła, czynić Dobro. Egoizm jest złą postawą. Taka wizja zycia oczywiście
          jest wyśmiewana we współczesnym swiecie, który propaguje konsumpcjonizm,
          korzystanie z zycia, dbanie tylko o własne interesy i zachcianki.
          W celu "przemycenia" tej ideologii, fałszuje się obraz Boga i przystosowywuje
          Go do spełniania naszych egoistycznych celow. A to mu mamy slużyć Mu , a nie On
          nam. On wie lepiej, co jest dla nas dobre.
          Zrozumiałe jest, ze wielu takich "propagatorów' powołuje się do Boga,
          uzasadniając swoje idee. Szatan w bardzo podstępny i inteligientny sposób
          zwodzi ludzi.
          A wracając do magii, spróbuję Alu, nieco zgłębić temat podswiadomości,
          afirmacji itp. Istnieje Rzeczywistość, taka jak naprawdę jest, i istnieje Twoje
          myślenie o niej. Powinno ono byc jak najbardziej obiektywne, czyli zgodne z
          prawdą. To, ze sobie cos pomyślisz, nie spowoduje ŻADNEJ zmiany w
          Rzeczywistości, spowodują ją dopiero Twoje czyny i słowa. Ale... rzeczywistość,
          o ile nie widzimy głębokiego sensu w tym, dlaczego jest tak jak jest, bardzo
          często przestaje nam się podobać. Pragniemy ją "przeskoczyć", ominac zasady nią
          rządzące. I tu otwiera się pole popisu dla szatana, który natychmiast oferuje
          nam "inną", łatwiejszą drogę. "Łykamy" jedną (kilka)
          z "nowoczesnych", "swiatowych" ideologii i zaczynamy wierzyć... Stosowanie jej
          wymaga wiary (że się sprawdzi). A zatem wierzymy w coś czego nie ma, bo szatan
          ZAWSZE kłamie i ma na celu odciągnięci nas od naszego celu, jakim jest
          ZBAWIENIE i życie wieczne w niebie. Fakt jest taki ze przyjęliśmy jego usługi.
          Czy ideologia, w którą wierzymy się sprawdzi? Szatan ma wplyw (w granicach na
          które zezwoli Bóg) na rzeczywistość. A zatem faktycznie MOŻEMY zacząć osiagac
          swoje cele. Bóg na to pozwoli, wszak jesteśmy wolni i mozemy wybierać pomiędzy
          Dobrem a Złem. Bóg cierpi gdy to robimy, i daje nam sygnały, by się nawrócić, a
          jednak nie ingeruje w nasze życie bo szanuje naszą WOLNOŚĆ. Droga którą wiedzie
          nas szatan prowadzi wprost do piekła. Kiedy się zreflektujemy? Bywa i tak ze
          nie zdążymy... Jezus powiedział: "łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho
          igielne, niz bogatemu wejść do krolestwa niebieskiego". Tylko On nas może
          zbawić, jest Prawdą, Drogą i Życiem. Idąc za Nim, będziemy mieć Nowe zycie,
          będziemy szli Jedyną sluszną Drogą, i będziemy znali Prawdę. I będziemy
          szczęśliwi, być może (to niewykluczone) bogaci, i bezpieczni. Nie oszuka nas,
          nie zwiedzie, ale pewną ręką doprowadzi do życia wiecznego w niebie. I to jest
          PRAWDZIWY interes naszego zycia, a nie uganianie się za mamoną.

          Alu, piszę trochę na forum Szaleńcy Boży, i choroba afektywna-dwubiegunowa,
          mozna tam spotkać bardzo ciekawe tematy i ludzi. Zajrzyj :)
          Pozdrawiam ! dilstor
          • ala792 Re: Na dobry początek! 05.07.05, 18:48
            Witam ponownie.
            Mi również wydaje się, że nie będzie łatwo nam się porozumieć, ale ja jestem
            asertywna i zawsze twierdzę, że każdy ma prawo do własnego zdania.
            Jak już wcześniej pisałam, nigdzie nie jest napisane, że człowiek ma dokonać
            swojego żywotu w biedzie i upodleniu. Wszystko co nas otacza jest dobre samo w
            sobie i pochodzi to od Boga, to człowiek sprawia, że coś jest dobre albo złe.
            Bieda nie jest żadną cnotą. W istocie jest to chorobliwy stan umysłu, którego
            powinniśmy się definitywnie pozbyć. Przecierz jesteśmy na świecie po to, aby
            znaleźć swoje miejsce w życiu i służyć światu swymi talentami, a także aby
            rozwijać swój potencjał otrzymany od Boga. Wytwarzać bogactwa duchowe, mentalne
            i materialne, stanowiące błogosławieństwo dla całej ludzkości.
            Przecierz człowiek urodził sie wyposażony we wszystko, co może zapewnić pełnię
            szczęścia i powodzenie w życiu. Możemy zawsze wygrywać, zdobywać, przezwyciężać
            wszystkie przeszkody. Mamy przecierz w sobie wszystkie właściwości i przymioty
            Boga. Nasze życie jest życiem Boga, który odnosi zawsze sukces, we wszystkim co
            tworzy, więc jeżeli będziemy żyli w jedności z Bogiem to przecierz nie może nam
            się dziać inaczej.Większość ludzi których znam, a którym się nie powiodło są
            zgorzkniali, żel traktują bliźnich, są obrażeni na cały świat, a już
            najbardziej na Boga, za doświadczenia jakie im funduje. To oni właśnie
            przestają wierzyć i tracą nawet tą ostatnią resztę tego co posiadają.
            W naturze Boga leży dostatek, a nie bieda. Bóg jest nieskończonym,
            niewyczerpalnym, wiecznym żródłem dostatku. Otrzymaliśmy od Boga ręce, oczy,
            głos - niby po co, aby żyć w biedzie? Bóg chce, żebyśmy byli szczęśliwi,
            radośni i wolni, abyśmy żyli wspaniale, bo przecierz "MOJE DZIECKO, TY ZAWSZE
            JESTEŚ PRZY MNIE I WSZYSTKO CO MOJE DO CIEBIE NALEŻY"(Łk. 15,31).
            Pragnę jeszcze poprawić Twój błąd - napisałeś - "i że wogóle się TOBIE wszystko
            należy" - ja nie jestem przekonana, że tylko mnie się należy, ale wszystkim.
            Każdy ma prawo do szczęśliwego i dostatniego życia, a Bóg daje nam wszelkie
            możliwe sposoby,abyśmy tego dokonali.
            Z chęcią odwiedzę forum.
            Pozdrawiam.Ala.
            • dana-56 Re: Na dobry początek! 08.07.05, 07:20
              Dzień dobry! Pozwolisz Alu, że dołączę do Waszej dyskusji.
              Na wstepie powiem, że książk (ich treść) na które tak wybrzydza dilstor
              uratowały mi życie.
              Dzisiaj dzięki nim jestem kobietą pełną energii, humoru, radości i
              optymizmu...mam oczywiście momenty bardziej lub mniej krytyczne, ale któż ich
              nie ma...ale żyję i co najwazniejsze pokonałam raka.
              Dilstor nie rozumie, że świat poszedł na przód i ciągle idzie, i że nasza wiara
              w Boga ciągle się rozwija. Nie czas by starszyć nas szatanem czy piekłem...Bóg
              jest wszedzie, jest Największą Mądrością, Największą Prawdą, Największą
              Miłością, Spokojem, Radością itd....a my jesteśmy stworzeni na jego
              podobieństwo i jestesmy jego dziećmi, które On ukochał i nie ocecnia nas za
              nasze złe czy dobre uczynki czy zycie...i nieprawdą jest, że jest gdzieś
              piekło...nie gdzieś, ale tu, w nas samych i po to zyjemy aby z niego uciec. Po
              to żyjemy, aby nauczyć się jak najwięcej...po to jest na potrzebna nauka, aby
              to nasze doczesne zycie przeżyć jak najmądrzej i najlepiej (od nas samych
              zależy jak odrobimy lekcje), aby nasze życie po śmierci było kontynuowane i
              abysmy się ciągle rozwijali., bo w momencie naszej śmierci nasze ciało umiera
              ale dusza nie.
              Aby tego dokonać trzeba zmienić siebie i coż złego jest np. w afirmacjach? Komu
              robię krzwdę powtarzając sobie w myśli, że "dniem i nocą mi wszystko sprzyja"?
              Przecież do jest fantastyczny sposób na pozbycie się czarnych senariuszy, które
              rujnują nam zdrowie, dobre samopoczucie...pamiętam kiedyś...myjąc naczynia
              myślałam o tym wszystkim co mnie przygniata i z minuty na minutę byłam bardziej
              rozgoryczona...to uczucie przeciągało sie na dalsze chwile, godziny, dni...itd.
              i brnęłam w bagno załamana totalnie i błagałam Boga o pomoc i kiedy nie
              otrzymywałam pomocy to oczywiście zwalałam całą winę na niego, ba to był czas
              kiedy się od niego odwróciłam. A przecież wszystko jest takie proste...dzisiaj
              przy myciu naczyń potrafie się świetnie bawić (rozumiecie, że to jest tylko
              jeden przyklad).
              Możę skończę z Bogiem...bo to jest temat woda, ale nie mogę rozkręcać mojego
              gadulstwa :) bo Ala wyrzuci mnie z tego forum :( :).
              Alu przede wszystkim cieszę się bardzo, żę poruszyłaś ten temat...jest
              pyszny :) na dzisiaj muszę kończyć, ale jeżeli mogę to chcialabym Ci plecić
              jeszcze "Magię wiary" znanego Ci pana J. Murphy-ego, nie czytałam książeczki o
              pieniądzach. ale "Potęgę...." bardzo lubię, ale szczególnie polecam Ci, jeżeli
              jeszcze nie czytałaś, "Możesz uzdrowić swoje życie" pani Louise L. Hay...zaufaj
              mi i siegnij po nią, a jestem pewna, że nie pożałujesz. Radzę Ci także poczytać
              samego Paulo Coelho zwłaszcza "Pielgrzyma"
              Ja jestem na etapie przerabiania "W harmonii z nieskończonością" - genialna a
              czeka mnie jeszcze "Niewykorzystane siły życia"...już się na nią cieszę.
              No cóż, to nie wszystkie "poradniki" bo tak je nazywam, które czytałam i bardzo
              lubię je czytać a to, że chcę się zmienić by innym było lepiej ze mną, bym
              mając wiecej mogła się dzielić z innymi nie bojąc sie, że dla moich najliższych
              zabraknie, że kochając siebie będe kochać wszystkich ludzi jest jakąś utopią?,
              przekłamywaniem rzeczywistości?...bzdura...nauczyłam się odnajdywać w ludziach
              których dotychczas nie trawiłam...dobro i piękno...czyż to jest fantastyczne?
              Alu buziaczki....czy mogę jeszcze Cię odwiedzić?...jeżeli się zgodzisz ...to
              pamietaj, jestem straszną gadułą....pa
              • ala792 Re: Na dobry początek! 08.07.05, 08:50
                Witaj dana-56. Bardzo się cieszę, że jeste w końcu ktoś kto ma podobne jak nie
                takie samo podejście do owych lektur.Chciałam właśnie przekazać na tym forum to
                co Ty przekazałaś. A mianowicie to, że pięknie jest odkryć w sobie takie
                pokłady miłości i ufności, że świat wcale nie jest taki straszny jak był
                przynajmniej dla mnie do tej pory. Patrzeć na ludzi i widzieć w nich miłość,
                dobroć, poczucie piękna. Mnie również te książki odmieniły i nie dam sobie
                wmówić, że to magia. Magiczne w tym wszystkim jest to, jak człowiek się
                zmnienia na lepsze.(magiczne - to przenośnia oczywiście).
                Dilstor ma prawo do swojego zdania, ale czytając troszkę forum na które mnie
                zapraszał zauważyłam, że on wszystkim propaguje swoją wiarę, która wcale nie
                musi być właściwą. Znam kilka osób bardzo wierzących i mają oni zgoła odmienne
                zdanie od Dilstora.
                Piszesz, że pokonałaś raka, to wspaniale. Wierzę, że nastawianie ludzkie i
                odpowiednie podejście do choroby daje cudowne rezultaty i o tym nie mówią tylko
                książki Murphy'ego, ale także wiele innych książek np."Droga do zdrowia".
                Bardzo się cieszę, że tu trafiłaś, mam nadzieję, że będziemy mogły wymieniać
                się uwagami i sposobami, jak stać się jeszcze lepszymi dla innych.Oczywiście,
                przeczytam książki o których piszesz, czytanie sprawie mi wiele radości i muszę
                powiedzieć, że moja przygda z tym tematem zaczęła sie bardzo dawno temu, ale
                zapomniałam o niej i teraz na nowo zaczynam czytać i jak narazie trwam.
                Przyznam szczerze, że nigdy nie miałam większych problemów ze sobą, nie miałam
                czarnowidztwa, powiem tylko, że życie jakby mi się wymykało, nie miałam czasu
                się zastanowić, przyjrzeć ludziom, słuchać ich, oczywiście słuchałam, ale za
                chwilkę nie wiedziałam co mówią tak byłam zajęta sobą i życiem. Teraz mam
                więcej jakby czasu, wszystko jest jakby prostsze i podoba mi się to, nie mam
                zamiaru z tego zrezygnować. Zapraszam tak często jak tylko będziesz miała na to
                ochotę. Bardzo mi miło wirtualnie Cie poznać.
                Pozdrawiam serdecznie.
                Ach:) nie przeszkadza mi to, że jesteś gadułą:)bardzo lubię słuchać a czytać to
                już wogóle:)

                Pozdrawiam raz jeszcze
                Ala.
                • dilstor Re: Na dobry początek! 09.07.05, 23:56
                  Cześć! Ala, dana i wszyscy którzy czytają.
                  Szczerze powiem, ze bitwa na argumenty, już mnie nie tyle co zmęczyla, co widzę
                  że właściwsza bedzie... inna postawa. Postaram się nikogo nie zrazić, zdolować,
                  odebrać nadzieję. Takie radykalne podejście zwłaszcza w sprawach wiary chyba
                  niezbyt dobrze SŁUŻY innym (do takiego wniosku skłonil mnie przebieg wydarzen
                  na tamtym forum <choroba afektywna-dwubiegunowa>) jak również Ty sama. I chyba
                  korzystniej będzie jak wykażemy się tolerancją, twoją Alu
                  ulubioną "asertywnościa",.....wyrozumialością, a przy tym nie wpadniemy w
                  obojętność czy niechęć wobec siebie. Kazde wypowiedziane przez nas słowo ma
                  znaczenie. każde moze przyczynić się do DOBRA.

                  Wypada mi się ustosunkowac do pewnych KONKRETÓW wcześniej poruszonych.
                  Sprawa Boga i religii. To nie jest tak, że mozna Boga "przystosować' do naszych
                  czasów, poprzekręcać prawdy biblijne... To znaczy to oczywiście jest mozliwe,
                  ale jest ZŁE. I wcale Was nie straszę szatanem, czy piekłem, istnienie i
                  działanie ich jest taką właśnie prawdą objawioną. Niewygodną, a coś
                  niewygodnego najlepiej usunąć z zycia. Związek miedzy szatanem a afirmacjami
                  może się wydawać wręcz kosmicznie odległy... Tak jest ze wszystkim. Nie widzimy
                  związku.A zwiazek z Bogiem? Tu prędzej UWIERZYMY w pewne zaleznosci, bo Bóg
                  jest dla nas "korzystny". Nie znosimy obrazu Boga który czegos zabrania.
                  Kierujemy się moralnością świata, który potępia ewidentne zło, np. morderstwo,
                  gwałt, natomiast "dopuszcza" wszystkie dzialania moralnie dwuznaczne, jako
                  niejednoznacznie ocenialne czyli w zasadzie nie złe.A nawet jesli zło jest dośc
                  mocno widoczne, to jesli nie podlega pod kodeks karny jest tolerowane. Szatan
                  usiluje zatrzeć granice miedzy Dobrem a Złem, a my często mu ulegamy. I nie
                  widzymy czy cos jest dobre czy złe, jest... dopuszczalne. A tymczasem gdybyśmy
                  widzieli że cos jest złe czy dopuscilibysmy się tego? Oczywiscie ze nie, bo
                  karą za grzech jest smierć. Nie rozumiemy tego, dla nas karą jest więzienie,
                  grzywna,mandat. A smierć, która doznajemy w chwili gniewu, kłotni, rozpaczy?
                  Nie jest dla nas sygnałem do nawrócenia, ale sygnalem ze trzeba COŚ (co?)
                  zmienić, aby od niej uciec, a zatem... "poprzestawiać" swiat wokół siebie. Jak
                  to się robi? Ooo, bardzo łatwo, tu zmienimy pewne zasady, tam ustalimy nowy
                  porządek, ajesli nie mozemy komus nakazać co ma robic, to wpłyniemy na niego
                  sposobem. A jaki może być sposób, żeby swiat był dla nas "korzystny"? Ot
                  chociazby taka afirmacja... Nawet Boga, przystosujemy, by działał na naszą
                  korzysć, jest przecież Największą Dobrocią itp. A gdzie w tym wszystkim
                  umiescic szatana?...nie da, po prostu się nie da go tu umieścić, ŻADNYM
                  sposobem.

                  Chcialbym sie usmiechnąc na koniec, powiedzieć cos miłego, "optymistycznego" na
                  koniec, ale nie potrafię.
                  Wszystkiego najlepszego . Robert
                  • ja.ja222 Re: Na dobry początek! 11.07.05, 12:11

                    >
                    > Chcialbym sie usmiechnąc na koniec, powiedzieć cos miłego, "optymistycznego"
                    na
                    >
                    > koniec, ale nie potrafię.
                    > Wszystkiego najlepszego . Robert

                    To musiał ci strasznie ten szatan zamącić w główce, że nawet usmiechnąć się nie
                    potrafisz ani powiedzieć coś miłego. Bardzo mi Ciebie żal Robercie ale z
                    drugiej strony to Twój wybór i Twój problem, a może Bóg Ci pomoże.
                    • dilstor Re: Na dobry początek! 12.07.05, 03:40
                      Tak się właśnie czułem, jak pisalem tą ostatnią linijkę, uważasz za głupie, że
                      mozna się poczuć smutnie gdy się zrozumie taką dosć straszną prawdę?
                      I nie potrzebuję Twojego żalu (który zreszta i tak nie jest szczery), bo miewam
                      się dobrze.
                • dana-56 Re: Na dobry początek! 12.07.05, 14:12
                  Alu, przepraszam, że milcze, ale czas mi ucieka przez palce i nie moge sie
                  włączyć do dyskusji....za kilka dni odezwę sie, a może wcześniej ...sorry...ale
                  zauważ, z dyskusji o podświadomości Twoje forum przekształciło w pole bitwy o
                  nasza wiarę w Boga. Pozdrawiam Roberta i cenię go za to, że tak dzielnie walczy
                  o swoje. Pa Dana
                  • ala792 Re: Na dobry początek! 12.07.05, 16:36
                    Witam.
                    Oczywiście rozumiem Cię dana-56. Sama nie mam za dużo czasu, ale staram sie
                    wpadać tu jak najczęściej. Ja również szanuję poglądy Roberta i jak najbardzie
                    ma prawo brać udział w dyskusji:),nawet jeśli nasze poglądy tak róznią się od
                    siebie. Pozdrowienia dla Roberta.
                    Chcę również powiedzieć, że czym dłużej zajmuję się swoją osobistą stroną, tym
                    lepjej mi się powodzi, oczywiście nie mówię tu tylko o sprawach finansowych,
                    ale o swoim życiu duchowym. Nie wiedziałam, że życie ma tyle do zaoferowania,
                    że tyle mogę. Zawsze myślałam, że muszę brać życie takie jakie jest, że takie
                    życie dał mi Bóg i taki był jego plan, ale teraz już wiem, że sama wyznaczam
                    sobie ścieszki, którymi chcę podążać, ponieważ Bóg dał mi wolną wolę.


                    Robercie, odwiedziłam fora na których się udzielasz. Forum "choroba afektywna
                    dwubiegunowa" przeczytałam od deski do deski. Oczywiście nie wypowiadałam się
                    na forum, gdyż temat mnie nie dotyczy,nie posiadam również fachowej wiedzy na
                    ten temat. Pozdrawiam jednak wszystkich bywalców tamtego forum i Ciebie
                    Robercie raz jeszcze pozdrawiam również:)

                    Mam nadzieję, że pogoda zacznie mam w końcu dopisywać i będzie można
                    przyzwoicie spędzić urlop.

                    Pozdrawiam słonecznie wszystkich.
                • ausum hmm 20.07.05, 01:44
                  A prawda jak zwykle lezy po srodku-czlowiek i to co mysli a nawet to co czuje
                  moze byc (i w wiekszosci jest) wytworerm kultury w ktorej zyje,czlowiek od
                  urodzenia poddawany jest ksztaltownianiu psychiki o czym nikogo przekonywac nie
                  musze-jacy MY jestesmy naprawde???to wlasciwie pytanie retoryczne,bo MY to to
                  co mamy w naszych glowach-a to co mamy w naszych glowach to to co nam do tej
                  glowy nawsadzano:) to tak bardzo prymitywnie i w skrocie-oczywiscie ze to nie
                  ejst zadna regula ale wtyjatki tylko potwierdzaja regule-chodzi o to ze nasze
                  myslenie jest abrdzo wazne ale nie jest jednoczesnie sprawca wszystkiego ,bo
                  nie ejstesmy sami-gdyby 3 zawodnikow startowalao w zawodach i kazdy wierzylby
                  tak samo ze je wygra-to jak wytlumaczyc fakt ze wygral tylko 1-poprostu MY
                  musimy wziac zycie w swoje rece,starac sie dazyc do szczescia ,milosci itd bo
                  przeciez to co myslimy ,mowimy jest abrdzo wazne "bo czlowiek mowi to co
                  przepelnia jego serce" ,"Bog moze Was tak hojnie wynagrodzic ,ze niczego wam
                  nie zabraknie i bedziecie mogli czynic wiele dobrego" "-pochwala dóbr ,ktore
                  moga stac sie narzedziem do czynienia dobra ,"wszystko o co poprosicie w
                  modlitwie stanie sie wam,tylko uwierzcie ze otrzymaliscie"-jak juz tak
                  zarzucacie cytatami to miejcie na wzgledzie i te.Bog-wyobrazasz sobie ..BOG-nie
                  jestesmy w stanie pojac JEGO milosci do nas-BOG to milosc a milosc to DOBRO a
                  jak cos jest dobre to pochodzi od Boga.Milosci sie nie sprawdza,Bog nas nie
                  wystawia na proby,to obled,to tlumaczenie z tymi probami-jak Bog nas moze
                  wystawiuac na proby, jak Bog wsyztsko wie,wie jacy jestesmy,a kazda porazka ma
                  NAm cos udawadniac a nie Bogu.Bog chce abysmy byli szczesliwi ,nie tlyko tam w
                  niebie ale takze tutaj-i tak dosyc mamy
                  cierpien,trudu,pracy,zmeczenia,starosci,samotnosci,chorob itd zeby jeszcze
                  dokaldac do tego zbiorową depresję-Bog chce abysmy byli szczesliwi i my mamy
                  starac sie tacy byc na tyle na ile ten ziemski swiat nam na to pozwala i zyjac
                  w zgodzie z wlasnym sumieniem.Gdzie wsrod 10 przykazan masz zakaz bycia
                  happy,gdzie tam masz pochwale ubosta,choroby ,cierpienia-jak ktos z wlasnej
                  woli wyrzeka sie dobr tego swiata to raczej nie ejst to traktoweane przez Boga
                  jako wymog dostania sie do raju ale jako dar..DAR-rozumiesz.Uwazam ze dosyc
                  krzywdy zrobily sredniowieczne ,ascetyczne poglady,ktore odciagaja od
                  wiary,ktora ma byc wiara radosna,noszaca DOBRA NOWINE,a nie tą,ktora zmusza
                  jednostke do zycia w upodleniu,biedzie i nieszczesciu.Podswiadomosc to cos co
                  jest dane przez Boga,nie jest to jakas "druga osoba" ktora wybiera sobie imie i
                  chce bysmy o niej wciaz mowili-jak to w jakiejs publikacji przeczytalam-to
                  jest ta czesc naszej psychiki ktora nie potrzebuje naszej swiadmoej kontroli
                  by "wykonywac swoja prace"-ona ma na celu sterowanie sterowaniem naszym
                  sercem,plucami...,ochroną psychiki itd ,mozemy przeciez na nia wplywac-dowod? a
                  prosze-wejdz do pokoju pelnego ludzi i pomysl sobie ze oni Cie wszyscy
                  starsznie nie znosza-jak w to uwierzysz zaczniesz byc nieufna,bardziej skryta
                  itd itd,zupelnie inaczej zachowalabys sie jakbys wiedziala ze wchodzisz do
                  pomieszczenia pelnego ludzi ,ktorzy darza cie ogromna sympatia-ten prosty
                  eksperyment dowodzi tym,ze nasze mysli wywoluja odpowiednia reakcje ciala,mowy
                  itd a to przeciez wplywa na cale nasze zycie.Podswiadomosc isnieje-to przeciez
                  prawda,wierze w Boa i wierze w to ze ON dal nam wszystko czego potrzebujemy i
                  przeciez dal nam czastke boskosci,bo przeciez tak nas umilowal-wiec dal nam
                  WOLNA WOLE-skoro jak masz to mozesz JEGo dary wykorzystywac tak jak chcesz-
                  tyle,koniec kropka.
                  pozdrawiam
      • ja.ja222 Re: Na dobry początek! 11.07.05, 11:43
        Strasznie mnie rozśmieszyłeś.Dopiero od Ciebie dowiedzialem sie, że wchodze w
        komitywe z szatanem ( o ile on istnieje. Musisz mieć strasznie przerąbane
        życie. Nawet mój brat, który jest księdzem serdecznie z tego sie śmiał. A
        poniewaz "wiara czyni cuda" więc wierząc w tego szatana sam go kolo siebie
        musisz często widywać. Wyrazy współczucia.
        • ala792 Re: Na dobry początek! 11.07.05, 17:25
          Witaj ja.ja222:)
          Fajnie, że wpadłaś na forum:)
          Napisałaś, że Twoj brat jest księdzem, może mogłabyś popytać brata jak to jrst
          z tą podświadomością i napisać troszkę na forum. Miałabym jeszcze pytanie
          dotyczące bogactwa w wierze katolickiej, ponieważ dilstor twierdzi, że bogactwo
          jest złe:(.
          Pozdrowienia dla Ciebie i brata:)
        • dilstor Re: Na dobry początek! 12.07.05, 03:49
          No to zapros tego brata, niech mnie (nas) oświeci.
          • ja.ja222 Re: Na dobry początek! 12.07.05, 08:20
            Nie wydaje mi się aby ktokolwiek był w stanie Ciebie "oświecić". Masz
            przekonania takie jakie masz i nie wierze w to abyś był w stanie je zmienic na
            inne. Tak więc szkoda czasu na jałową dyskusje.
    • dana-56 Re: Na dobry początek! 14.07.05, 08:21
      Witaj Alu!
      Pamietam pierwsze zdanie z książki "Możesz uzdrowić swoje życie" - "Życie jest
      naprawdę bardzo proste. Otrzymujemy to, co dajemy" i pamietam mój bunt...iż
      jest to nieprawdą, bo ja daję z siebie tak wiele a ta niewiele
      otrzymuję....byłam wściekła...a przecież to takie proste...dawać, a dawać...to
      znaczna różnica, bo jezeli dajemy z musu, z obowiązku...to czegoż możemy
      oczekiwać?...co innego dawać z serca i Bóg mi świadkiem...za serce dostaję
      serce, aż czasami czuję się nieswojo...ciągle jest to dla mnie fenomenem, że w
      ludziach jest tyle dobroci.
      Powiem Ci, że momentami było mi bardzo trudno...ponieważ dużą rolę odgrywa
      nasze wychowanie i stosunek rodziców do nas. Ja nie mam czym się chwalić.
      Musiałam się nauczyć kochać siebie, wybaczyć sobie, że mało mam serca dla
      rodziców i w końcu wybaczyć im...ciągle nad tym pracuję...widzę efekty.
      Mówi się, że myśl, która jest bardzo szybka, można ją jednak wycofać, zmienić,
      ale przecież momentami nie zauważam, że "źle" myślę (już widzę jak Robert
      uśmiecha się ironicznie?) ponieważ tak głęboko to we mnie siedzi i po czasie
      reflektuję się, że znowu "przegięłam"...ale spokojnie, teraz wiem co robić i
      zaczynam naginć rzeczywistość do swoich potrzeb - jak to widzi Robert czyli
      zaczynam klepać afirmacje. Bardzo mnie uspokajają.
      Robert uważa to za profanację Prawd Wiary, ale myślę, żę się myli, ponieważ ja
      bardzo często uważam za afirmację....rozmowę z Bogiem, czyli modlitwę a
      zwłaszcza lubię odmawiać różaniec i zazwyczaj robię to gdy już mam wolne czyli
      przed snem i odmawianie różańca tak mnie wycisza, że nawet nie wiem kiedy
      zasypiam. To mi raczej wygląda na medytowanie z Bogiem....co Ty na to Robert.
      To tez są podszepty szatana?
      Alu, "Potęgę podświadomości" czytalam sto lat temu i pożyczyła,ją paru
      dziewczynom i jak do tej pory nie odzyskałam. muszę coś z tym fantem zrobić -
      nie musze, ale chcę żadnych musów.
      Możesz mi napisać co na Tobie zrobiło najwieksze wrażenie?
      Buziaczki dla Ciebie i serdecznie pozdrawiam tych, którzy są z nami. Papapa.
      Robert? żyjesz? :)
      • ala792 Re: Na dobry początek! 14.07.05, 11:23
        Witaj dana-56:)
        Pamiętam dokładnie dzień kidy po raz pierwszy wpadłam mi w ręce "Potęga
        podświadomości". Miałam ciężki okres w życiu, mąż był daleko ode mnie, pracował
        za granicą z czym nie mogłam sobie kompletnie poradzić. Byliśmy wtedy już 6 lat
        po ślubie i myślałam, żę nic nie jest w stanie zagrozić naszym relacją, ale
        moja wybrazie pracowała na najwyższych obrotach.Oczywiście teraz muszę
        przyznać, że sama wpędzałam się w to błędne koło.
        Książkę zaczęłam czytać z nudów, nigdy w cześniej nie słyszałam o
        podświadomości, a raczej o jej sile. Przeczytałam i zrobiła na mnie wielkie
        wrażenie. Jestem pewna że z jej pomocą udało mi się wyjechać do męża chociaż
        wsztko było wtedy przeciwko mnie. Oczywiście, kiedy znalazłam się blisko niego
        zapomniałam o książce, podświadomości aż do teraz. Przeczytałam ją poraz drugi
        w maju tego roku i pomyślałam, żę straciłam tyle czasu, tyle fantastycznych
        rzeczy mnie ominęło. Nie mogłam do końca zrozumieć treści w niej zawartych
        ( Robert pewnie by powiedział, że to umysł bronił się przed zafałszowaniem),
        więc przeczytała ją jeszcze dwa razy i cały czas do niej powracam. Metody
        podane w tej książce wcale nie są proste, ponieważ uczą jak stać się dobrym
        człowiekiem, co w dzisiejszych czasach nie jest łatwe, ale podkreślam, że jest
        możliwe. Nie zawsze dostajemy to co dajemy innym, ale sztuką jest umieć dawać
        dobro pomimo wszystko i tu jest cały fenomen. Nie jesteśmy w stanie uzdrowić
        całego świata, ale jeżeli uda się nam uzdrowić siebe to już będzie sukces.
        Patrząc na ludzi doszukuję się w nich dobrych rzeczy, przestałam oceniać co
        było moim skrzywieniem. Nie mówię, że jestem alfa i omegą i że panuję nad
        wszystkim, ale przynajmniej jestem świadoma, świadoma tego kim jestem i kim
        chcę być. Pamietam dokładnie okres, kiedy na wszelkie ataki odpowiadałam
        atakami, mój teść zawsze powtażał, że jestem zawsze "kontra", bardzo się
        zmieniałam i nie tewierdzę, że stałam się uległa, poprostu potrafię rozmawiać i
        słuchać, co kiedyś przychodziło mi z trudnością. Mogę powiedzieć, że jest mi
        teraz dobrze, oczywiście życzyłabym sobie szybszych może większych efktów, ale
        nauczyłam się także cierpliwości co w moim przypadku było bardzo widoczne
        również i na zewnątrz. Nie mówię, że stałam się Matką Teresą i nawracam
        wszystkich po kolei, ale również chetnie pożyczam książki i jeżeli ktoś będzie
        potrafił z nich skożystać to będzie dobrze:)

        Buziaczki i pozdrawiam serdecznie.
        Ala.
        • dilstor Re: Na dobry początek! 18.07.05, 14:01
          Cześć!
          U mnie wszystko OK. Mam upadki i wzloty, a także świadomość tego, jak wiele
          jeszcze muszę zrobić w życiu. Na forum piszę teraz trochę mniej, na tamtym
          forum zrobiła się nieciekawa sytuacja, i pozostal mi po tym (mam nadzieje ze
          chwilowo) spory niesmak. Cieszę się, ze Wam się wszystko układa. Jakby co,
          jestem pod e-mailem i GG:6146167. Pozdrawiam :)
          dilstor
    • alexia17 Re: Na dobry początek! 17.09.05, 23:26
      ,,wszystko o co poprosicie w
      modlitwie stanie sie wam,tylko uwierzcie ze otrzymaliscie''jak dla mnie drogie
      ludziki to jest bardzo przekonywujący cytat.Mozna wiedziec o podswiadomosci lub
      nie ,wierzyc w nia czy nie.Tego cytatu chyba nie trzeba wyjasniać.Jest on jasny
      i klarowny,więc jesli ktos wierzy w Jezusa i jego nauki kieruje sie wg nich to
      nie ma o co sie spierac.Jest tu w tym cytacie przeciez jasno napisane o co
      chodzi w tym wszystkim.Po za tym najwazniejsza jest milosc do bliznich i
      przykazania i wg tego moim zdaniem trzeba sie kierowac .Powierzyc swoją droge
      zyciowa Bogu i wtedu jest oki.pozytywne myslenie afirmacje dlaczego mialo by
      byc to zle???czy to w jakis sposób przeczy lub jest niezgodne z przykazaniem
      milosci???najwazniejszym przykazaniem ?mysle ze nie.Bóg jest miloscią.Bogactwo
      nie jest zle jesli nie staje sie dla kogos głównym celem zycia,bogiem.przeciez
      jak ma sie duzo kasiorki to mozna sie duzo dzielic.a to przeciez dobre jest.Ja
      do konca nie zgadzam sie z naukami kosciola i nie do konca tez z tym co jest
      napisane w ksiązkach Murphiego.Dla mnie najwazniejsze są słowa Jezusa i z tego
      wyciągam wszelkie wnioski.Najbardziej zgadzam sie z ausum czytając to forum.Ale
      posrednio tez z innym.Moze troszke zagmatwane jest to co napisalam ale chyba
      sie zoriętujecie mniej więcej o co mi chodzi.Moja opinia jest posrodku tego co
      jest tu na forum napisane.U kazdej osoby która pisala na tym forum znajduje cos
      z czym sie zgadzam i cos z czym sie nie zgadzam:).wlasciwie to prawie kazdej
      osoby zbytnio nie przekonuja mnie wypowiedzi ,,ja,ja''ale coz kazdy ma swoja
      teorie.W kazdym razie pozdrawiam serdecznie wszystkich:)
      • kowal75 Re: Na dobry początek! 17.07.06, 20:44
        zgadzam sie z AUSUM I Alexia17. mimo, ze podstawa jest wiara trzeba miec dystans
        do wszystkiego. są rzeczy, które od nas nie zależą i zależeć nigdy nie będą.
        mój przyjaciel jest gorącym zwolennikem tez murphego i "potęgę....." czytał
        pewnie kilkanaście razy i myślę, że naprawde wierzy. mimo to zostawiła go żona
        bo zaklochala sie w innym facecie i dostał porządnego kopa. jednak dalej
        uparcie wierzy, ze wszystko sie pouklada i o to sie modli, choc moim zdaniem i
        calej naszej paczki tak sie nie stanie. uważam, że pozytywne myślenie bardzo
        pomaga ale nie załatwia spraw za nas. pogoda ducha i pozytywne myslenie zawsze
        pomagaja i murphy zadnej ameryki nie odkryl. jego ksiazka jest banalna i pelno
        w niej oczywistosci. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka