anulka88
14.07.05, 21:23
Z dnia na dzien coraz bardziej mnie przytłaczają słowa wypowiadane przez
mojego chłopaka, coraz bardziej te slowa mnie ranią. Te słowa to jestes
niewykształcona, niedouczona, nic nie wiesz, nie umiesz itd. Słysze je od
pewnego czasu, kiedy to mój chłopak skonczył studia. Tak,nie mam studiów i
najprawdopodobniej nie bede miala.Nie z braku ambicji czy lenistwa a z braku
pieniedzy.Wszelakie uczelnie znajdują sie poza moim miejscem zamieszkania,
pochodze z rodziny, która nie stac na opłacenie studiów córki. Owszem ,
mogłabym sma na nie zarobic i zarabiam na swoje utrzymanie i pomagam
finansowo rodzicom. Z mojej marnej pensyjki nie mam mozliwosci finansowac
nauki. Moj chłopak poczatkowo w ogóle nie zwracal na to uwagi. Nie naleze do
osób, ktore maja pstro w głowie. Mam zainteresowania, które w miare
mozliwosci rozwijam. Duzo czytam, ogladam...mozna by rzec,ze nabywam wiedze
indywidualnie.Czuje sie mądra, inteligentna osoba ale bez mgr. Mój męzczyna
mnie dołuje, zaczynam wpadac w kompleksy. Zastanawiam sie rozmawiajac z
ludzmi czy ze mnie nie drwia,nie stronia ode mnie itd...Zastanawiam sie jak
zyc z człowiekiem , ktory przestał akceptowac taki stan rzeczy jaki był. Nie
domaga sie ode mnie skonczenia studiów, tylko sie wyśmiewa.
Czy dobór pod wzgledem wykształcenia jest az tak istotny. Myśle o rostaniu,
nie zniose przez lata upokorzen...