slonce111
09.06.25, 15:03
Witam,
Chciałabym prosić o radę i wsparcie.
Mam dwójke wspaniałych i mądrych dzieci, dobrą pracę, życie z pozoru fajne ale niestety mam męża, który mnie wykańcza psychicznie. Od lat jak coś mu się nie podoba robi awantury, nawet na spokojnie jeśli mówię mu swoje zdanie wyśmiewa sie ze mnie, obraża, wyzywa, poniża mnie. Pokazuje mi, że jestem nikim - przy dzieciach nie hamuje się i mówi im źle o mnie. W zasadzie teraz jego zachowania eskalowały, myślę, że dlatego, że zaczełąm stawiać granicę i Panu to się nie podoba. Wcześniej dzieci byly mniejsze i byłam zaślepiona, tolerowałam wiele i wierzyłam, że człowiek się zmieni - niestety nie zmienił się. Człowiek ten oczekuje wiecznej atencji, zaangażowania i skupiania się na jego sprawach - przestałam to robić, dzieci sa wieksze, on jest dorosły (40 lat), jest tylko miły dla mnie jeśli wszystko jest po jego myśli. Dodam, że jest to człowiek wykształcony, na wysokim stanowisku. Jeśli ja czegoś potrzebuje - nie interesuje go to, olewa, bagatelizuje. Czuje się przy nim źle, natomiast jak nie ma go w pobliżu moje samopoczucie jest lepsze, odżywam, cieszę się każdym drobiazgiem - w jego obecności spinam się, nie czuje się dobrze. Jutro wyjeżdża w delegacje i już czekam aż wyjdzie z domu a najlepiej gdyby nigdy już nie wrócił. Potrafi obrazić się na tydzień o pierdoły i śpi w salonie, nie odzywa się - również do dzieci, wszystko jest na mojej głowie (pracuje zawodowo) i oczekuje że ja go będę przepraszać, nawet nie wiem za co. Czasami jak sie obrazi to wychodzi wieczorem i nie wiem kiedy wróci, zdarzyło sie ze przyszedł w nocy do sypialni i wyrwal mi poduszke spod głowy gdy spałam bo spałam w łozku po "jego stronie". Czasami sie jego boje. Dotychczas dbałam o niego, o nas - organizowałam wspólne wyjscia, wyjazdy, nawet ubrania dla niego, żeby byl elegancki. Uswiadomiłam sobie, że z jego strony tego nie mam/nie miałam. Już wiem na 100%, że zwiazek z tym człowiekiem nie rokuje, nie wyobrażam sobie z nim żadnej przyszłości - on mnie zniszczy. Chciałabym uwolnić się psychicznie od tego człowieka najpierw, żebym mogła pojść dalej. Jak to zrobić? Niestety mam w sobie dużo lęku. Proszę o rady i wsparcie.