Dodaj do ulubionych

Podejście do terapeuty

15.07.05, 17:22
Nie wiem, czy tylko ja to tak odczuwam, ale terapeuta w swoim czasie stał się
dla mnie wrogiem. To dość dziwne, bo z założenia powinna to być osoba, która
ma nam pomóc, a doszło do tego, że nie chciałam z nim rozmawiać, bo po prostu
mnie wkurzał tym, co mówił. To moja wina, czy jego? Jak można rozwiązać taką
sytuację?
Czy ktoś jeszcze ma takie odczucia?
Obserwuj wątek
    • hieroglif1 Re: Podejście do terapeuty 15.07.05, 17:25
      oczywiście. przestań sprawdzać swoje możliwości i szukać obciążeń o których Ci
      kiedyś naopowiadano... nie tylko rodzinka potrafi być toksyczna :), szukanie
      odpowiedzi na ich pytania również :)
    • hsirk Re: Podejście do terapeuty 15.07.05, 17:25
      czy wszyscy na tym forum, a moze i w tym kraju, niezaleznie od wieku maja
      swojego terapeute ?



      ja chyba staroswiecki jestem
      • bba4 Re: Podejście do terapeuty 15.07.05, 17:27
        ja tez staroscwiecka

        :)
        • hieroglif1 Re: Podejście do terapeuty 15.07.05, 17:30
          a mozna do tego być liberalnym ?;)
      • kobieta_po_30tce nie :) 15.07.05, 17:28
        ja chodze do psychologa z NFZ ;)
        • kobieta_po_30tce ale nie uwazam jej za terapeute 15.07.05, 17:30
          musze z kims pogadac a ona ma obowiazek sie nie wygadac o moich ciemnych
          poczynaniach :)))))))
          • czesny Re: ale nie uwazam jej za terapeute 16.07.05, 18:45
            kobieta_po_30tce napisała:

            > musze z kims pogadac a ona ma obowiazek sie nie wygadac o moich ciemnych
            > poczynaniach :)))))))

            skladasz falszywe zeznania podatkowe, czy jeszcze cos gorszego?
    • ziemiomorze Re: Podejście do terapeuty 15.07.05, 17:37
      Generalnie, to stosunek do terapeuty powinien z bezgranicznego zaufania przejsc
      w dosc krytyczne i przytomne nastawienie (i wtedy sie konczy terapia).

      Co to znaczy, ze 'terapeuta stal sie Twoim wrogiem'?
      Dlaczego nie porozmawiasz z nim, zamiast z banda obcych ludzi?
      • cicha_1 Re: Podejście do terapeuty 16.07.05, 17:11
        ziemiomorze napisała:
        > Co to znaczy, ze 'terapeuta stal sie Twoim wrogiem'?
        > Dlaczego nie porozmawiasz z nim, zamiast z banda obcych ludzi?

        Znczy to tyle, że to, co mi mówił, sposób w jaki tłumaczył sprawiał, że
        rozumiałam jeszcze mniej i bardziej się denerwowałam. Wiem, że czasem prawda o
        samym sobie może byc nieprzyjemna, ale chyba aż taka pokręcona to nie jestem...

        A rozmawiam z "bandą obcych ludzi" z dwóch powodów. Po pierwsze interesuje mnie
        zdanie osób z zewnątrz (do tego chyba m. in. służy forum, prawda?). A po
        drugie, czasem tu łatwiej sie dogadać, niż z kims, komu patrze w oczy i do kogo
        jestem negatywnie nastawiona.
        • tropiacalala Re: Podejście do terapeuty 16.07.05, 17:22
          moze mowi prawde o Tobie ,dlatego Cie to denerwuje.
          ja jakbym miala miec terapete,to napewno nie milutkiego i mowiacego mi same
          mile rzeczy;)))
    • joszka30 Re: Podejście do terapeuty 18.07.05, 08:17
      Terapauta to faktycznie z założenia osoba, która ma nam pomóc. Ale to nie
      znaczy, ze może nam nie wkurzac. wg mnie- to kolejny etap Twej terapii. Wyglada
      to na zdrowe relacje. Na oko- nie grozi Ci emocjonalne uzaleznienie od niego..
      a tak w ogóle, to polecałabym powiedzenie jemu o tym, ze Cię wkurza. może to
      jest rozwiązanie? Autentycznie, to co się dzieje w Twojej terapii to dla mnie
      zdrowy proces.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka