09.08.02, 21:35
Piję. Nie wiem, czy jestem alkoholiczką. Zdecydowanie jestem pijaczką.
Pijuską. Tankerką.
Zawsze lubiłam alkohol, ale przez wiele lat moje picie było "w normie".
Imprezy, imieniny, czasem "kielonek" przy okazji jakiejś wizyty - standard.
Dokładnie 3 lata temu, w wakacje, w sklepie stwierdziłam, że mam ochotę na
szampana - ot tak kompletnie bez przyczyny. Szampan trafił do koszyka.
Pamiętam, jak mnie to rozśmieszyło - ot tak biorę i kupuję alkohol, z czystej
fantazji.
Zaczęłam pić bez okazji coraz częściej. Kupowałam zazwyczaj butelkę wina i
sączyłam sobie wieczorami. Po kilku miesiącach okazało się, że mogę taką
butelkę wypić w ciągu jednego wieczoru i nawet się nie porzygam. Rano czułam
się chora, ale wiedziałam, że to cena za moje ciągoty...
Był mężczyzna, nie było picia. Mężczyzna odszedł. Przyjaciele są, ale albo
daleko, albo mają już własne życie rodzinne, zajęci są partnerami, dziećmi.
Ja mam swoje mieszkanie i kota. I komputer.
Pewnego dnia okazało się, że to już jest picie codzienne. Wciąż to samo wino.
Pewnego dnia okazało się, że skończyłam butelkę, a chętnie bym jeszcze coś
wypiła. Więc poszłam do oddalonego o 20 minut drogi supermarketu. Tylko po to
wino.
Schemat zawsze był taki sam. Po powrocie z pracy - piwo. Dla ugaszenia
pragnienia. Potem, wieczorem - wino albo dwa wina. Niespokojna noc, wiadomo
przecież, że alkohol uwalnia substancje mocno pobudzające organizm. Po
pierwszym pijackim twardym odpłynięciu - płytki sen. Nad ranem wyrzuty
sumienia, wymyślanie sobie od pijaczek, dziwek, alkoholiczek i twarde
postanowienie, że to już był ten ostatni raz... Pół dnia, żeby dojść do
siebie po kiepsko przespanej nocy. Po południu już o tym wszystkim nie
pamiętałam... nie, pamiętałam, ale nie myślałam. Myślałam tylko o tym lekkim
radosnym feelingu, jaki daje mi "moje" wino. I szłam do sklepu. I rano znów
było to samo, plus lekkie pobolewanie wątroby...
Kilka miesięcy temu zrobiłam (nieważne z jakiej przyczyny) poważny rachunek
sumienia. Ważyłam 20 kg za dużo (do wina potrzebny jest serek, paluszki,
chipsy), miałam kłopoty z pamięcią i koncentracją, traciłam pieniądze w
sposób niekontrolowany. Spojrzałam sobie prosto w oczy. Nie powiem, co
zobaczyłam.
Od trzech miesięcy jestem na restrykcyjnej diecie. Biegam, ćwiczę, jeżdżę
konno, piję wodę mineralną i czerwoną herbatę. Piszę felietony do lokalnej
gazety, uczę się języka obcego (kiedyś płynnie posługiwałam się trzema).
Zmieniłam image, schudłam 13 z owych 20 alkoholowych kilogramów. Przesypiam
spokojnie noce, czuję się wyspana i wypoczęta. I tylko jedno mnie martwi. Od
czasu do czasu zdarza mi się powrót do "mojego" wina. Tak raz na dwa-trzy
tygodnie. Okazja jest banalna - sukces zawodowy, finansowy, towarzyski,
albo... "z okazji braku okazji". Rano budzę się ciężko chora (organizm już
nie toleruje alkoholu tak jak jeszcze pół roku temu) i ciężko zmartwiona. Dwa
dni dochodzę do siebie i wracam do mojego nowego stylu życia, aż pewnego
wieczoru znów...
Wiem i widzę po sobie, że umiem żyć bez alkoholu i dobrze mi bez niego. Muszę
tylko odepchnąć od siebie tego demona, który raz na jakis czas kusi mnie
wizją krótkotrwałego zapomnienia. Czy potrafię dać sobie z tym radę sama -
bez niczyjej pomocy, tylko siłą swego charakteru?...

PS. Ten sam post umieściłam na "Kobiecie" bo tam wierzę w rady płynące z
serca, a tu i na nie, i - na ewentualną pomoc specjalisty. Proszę, uwierzcie,
że to nie jest żadna prowokacja, tylko szczera prawda. Mój pamiętnik
ostatnich trzech lat.

Obserwuj wątek
    • aka10 Re: PIJĘ!!!! 09.08.02, 22:10
      Mialam znajomego,z ktorym bylo dokladnie,jak z Toba.Tyle,ze to jego okresowe
      picie powodowalo,ze nie byl w stanie przez dwa dni pracowac.Zazwyczaj bylo to
      raz w miesiacu.Odeszla od niego zona razem z dzieckiem.Wtedy zaczal brac
      Antabus (Disulfiram)i od kilku lat jest trzezwym alkoholikiem.Nie pije
      wcale.Zalozyl rodzine,ma drugie dziecko.Moze i Tobie by taka minimalna dawka
      pomogla,zeby do wina nie wracac.Pozdrowienia i powodzenia.
    • Gość: kk Re: PIJĘ!!!! IP: *.jci.com 09.08.02, 23:38
      bardzo piekny list
      nie po raz pierwszy przkonuje sie ze osoby majace problem z alkoholem moga byc
      przy tym blyskotliwe, wrazliwe i tworcze. podziwiam twoje przebudzenie i
      trwanie przy nim mimo wpadek. jestes juz tak blisko wyjsca na prosta, ze pora
      znalezc sobie kolejny cel - tym razem wyzej, dalej niz tylko powrot do 'ja'
      sprzed 20 kg... tak sobie mysle ze kobieta z taka energia i determinacja
      potrzebuje wyzwan by rozwinac skrzydla.
      i dzieki za podzielenie sie swoja historia!
      • Gość: GG Re: PIJĘ!!!! IP: *.sympatico.ca 10.08.02, 04:12
        Podziwiam Cie za szczerosc otwartosc....uwazam,ze jestes silna kobieta,ze juz
        jestes na dobrej drodze,pomysl pozniej o pomocy innym,ktorzy znalezli sie w
        podobnej syt,Udzielaj sie troche w tym kierunku...zrobisz dobra
        robote ...uratujesz wielu zzabladzonych.
        Ja mysle,ze sam fakt ze juz sama siebie okreslilas jest sukcesem.
        Naprawde trzymam kciuki za Ciebie zycze Ci z calego serca wytrwalosci...a moze
        idz do AA lub tym podobnym miejscom.
        Napisz jak Ci idzie...w te wieczory nijakie wybierz sie gdzies do
        ludzi,kina,idz do gymu...zmien rytual spedzania samotnych wieczorow.
        Jeszcze raz Cie pozdrawiam i TRZYMAJ sie juz wiele pokonalas.A warto,bo zycie
        jest piekne prawda???
    • Gość: GG Re: PIJĘ!!!! IP: *.sympatico.ca 10.08.02, 04:16
      PS.sluchaj moze skorzystaj teraz z porady psychologa....bardzo Ci pomoga
      rozmowy wlasnie teraz...pomysl nad tym
      papa
      • Gość: krzysztof Re: PIJĘ!!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.08.02, 22:22
        szczerosc twojej wypowiedzi mnie ujela.jest to bardzo wstydliwy temat ,nawet
        dla mnie chociaz juz troche czasu nie pije.jak sobie radze z tym -chodze na
        terapie do osrodka uzaleznien od alkocholu.poznaje na czym polega ta choroba,
        jedno popoludnie przeznaczam na to w tygodniu.jest to wedlug mnie bardzo mala
        cena za to ze juz niepije od ponad roku.zycze powodzenia na drodze trzezwosci .
        papa
    • Gość: koki12 Re: PIJĘ!!!! IP: 2.3.STABLE* / 10.20.20.* 13.08.02, 02:20
      Świat na trzeźwo, dla osoby wrażliwej, jest nie do zniesienia.

      pozdrawiam
      • Gość: wera Re: PIJĘ!!!! IP: 217.153.88.* 23.08.02, 11:37
        Gość portalu: koki12 napisał(a):
        > Świat na trzeźwo, dla osoby wrażliwej, jest nie do zniesienia.

        to jest świetne wytłumaczenie słysze je od 3 lat, a co ja mam zrobic ze swoja
        wrazliwoscia też isc sie upić , ale mi nikt nie pomoże i nikt sie nie uzali,
        nie da pieniedzy i nie bedzie walczyl ze zlym swiatem. poza tym na swiecie
        oprocz zla jest tyle dobrych rzeczy ,ktorych pijacy nie wdzi bo tylko alkohol
        przeslania mu swiat. Tak naprawde to nie wrazliwosc ale tchorzostwo . Ucieczka
        przed samym soba i swoimi lekami.
    • Gość: h Re: PIJĘ!!!! IP: *.acn.waw.pl 23.08.02, 11:56
      Moim zdaniem nie wolno ci pic alkoholu nawet co 2-3 tygodnie. Zero alkoholu!
      Nawet piwa. Nie prowokuj swojej choroby (alkoholizm jest choroba), bo ktoregos
      dnia nie bedziesz mogla sie powstrzymac.
      • Gość: Imagine Mozna samemu IP: *.unl.edu 23.08.02, 15:42
        Mozna przestac samemu, bez zadnej pomocy z zewnatrz. Sam to zrobilem.
        Choc musze przyznac, ze jakby to nie nazwac, bez swego rodzaju "interwencji
        ducha swietego", to nigdy nie nastapi. Ale i tu nie jestesmy kompletnie
        bezradni. Trzeba sie przygotowac na ta interwencje, poprzez medytacje,
        i generalnie rzecz biorac, poprzez uswiadomienie sobie absurdu jakim jest
        popijanie alkoholu. Bez tego uswiadomienia zawsze ow "zly duszek" bedzie
        nam siedzial na karku i podszeptywal swoje trele. Jak ja sie czuje dzisiaj
        po 8 latach bez ani kropli, bez ani minuty z terapeuta, bez jakiejkolwiek
        pigulki ? WSPANIALE. Pokonalem nie tylko siebie ale i tych, ktorzy twierdzili,
        ze bez pomocy "antabusow" nic mi sie nie uda. Jak patrze na alkohol ?
        Smieszy mnie ten plyn, o ile wogole znajdzie sie chwila, ze o nim pomysle.
        Moje NIEPICIE jest moim skarbem i za nic nie oddalbym go w rece alkoholu.
        Przeszedlem pieklo po rzuceniu picia, a to ze wzgledu na to, ze nie mialem
        gdzie sie schronic nie pijac juz. Wszystkie fobie zaczely wylazic na wierzch
        tylko ze kiedys bronilem sie piwem czy wodka, teraz stalem nagi, ja i moje
        problemy. To bylo straszne. Ale i to sie skonczylo. W moje zycie weszla joga,
        Qigong, medytacje, dlugie spacery i jestem juz innym czlowiekiem. Wiem ze nie
        wroce juz w objecia butelczyny. TO ABSURD.
        Pozdr, Imagine.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka