IP: 195.136.3.* 14.08.02, 13:16
Witam wszystkich
Nigdy nie myslałam, że bedę miała taki problem, zawsze wydawało mi się, że
nie jestem zazdrosna a jednak...
Byłam z chłopakiem od wielu lat, wydawało mi się, że jesteśmy fajną parą,
chyba było ok, chociaż jakieś pół roku temu coś się popsuło. Trochę dlatego,
że mnie wydawało się, że już czas na zalegalizowanie naszego związku, a jeśli
nawet nie czas to chciałam czuć jego gotowość. A on twierdził, że nie jest
gotowy i małżeństwo go nie interesuje.
Przede wszystkim jednak nie czułam , że jemu na prawdę zależy, że faktycznie
nie dojrzał, nie czułam, że jestem jedyna (a może nie powinnam się tym
przejmować? moze to tylko jakieś śmieszne ideały dot. związków a one po
prostu czasami są...chłodniejsze? zwyczajne?)
W każdym razie zerwaliśmy ze sobą ok. 3 miesiące temu.
I jakieś 2 tygodnie temu zdecydowaliśmy, że jednak warto spróbować jeszcze
raz.
I zaczął się problem - nie mogę przestać myśleć o tym co on robił przez ten
czas, z kim się spotykał. Wiem, ze coś tam sie działo, była jakas dziewczyna
i strasznie mnie to boli. Bo tak szybko znalazł sobie pocieszenie. Nie mogę
przestać o tym myśleć gdy jesteśmy razem i zastanawiam się czy to kiedyś
minie.
A może takie powroty nie mają sensu?
I czy ma sens pytanie o przeszłość?
Nie piszę o miłości, bo to wydaje mi się oczywiste, nie próbowałabym jeszcze
raz gdyby jej nie było.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • agniecha. Re: Zaufanie 14.08.02, 15:25
      witam serdecznie imienniczke :)

      czy pytalas go o te dziewczyne wprost?
      kim jest i czy jest dla niego kims waznym?
      byc moze to po prostu jakas znajoma, ktorej
      sie wyplakiwal w rekaw.

      mam tez jedno pytanie: czy on zmienil zdanie, jesli chodzi o
      "zalegalizowanie" zwiazku? pisalas, ze Tobie na tym zalezy, wiec jesli on dalej
      twierdzi, ze nie jest gotowy, to byc moze w przyszlosci znowu pojawia sie
      problemy na tym tle.
      • Gość: Agnieszka11 Re: Zaufanie IP: 195.136.3.* 14.08.02, 16:24
        Pozdrawiam również bardzo serdecznie i dziękuję za odpowiedź :-))
        Pytałam, rozmawiałam i wiem, ze to nic ważnego...chodzi raczej o to, że myślę,
        że coś zaszło w czasie kiedy nie byliśmy razem, wiesz, coś o czym mężczyźni
        mówia, ze jest bez znaczenia ale i tak boli...myślę a nie wiem - bo trudno mi
        uwuerzyć w jego "nie". Ale - emocjonalnie - to podobno była znajomość bez
        większego znaczenia.
        No i nie byliśmy wtedy razem, a ja też mogłam się z kimś spotykać przecież.
        Ale i tak tridno mi się z tym pogodzić, zwłaszcza gdy słyszę, że dwa razy nie
        wchodzi się do tej samej rzeki...
        A z drugiej strony - może nie warto się przejmować, bo jest teraz na prawdę
        dobrze? Ach, no i nie deklaruje już, że kawaler to jego ulubiony stan na
        zawsze:))
        Aga
        • zlakobieta Re: Zaufanie 15.08.02, 09:01
          Nie przejmuj sie Aga. Jest Ci dobrze - kochasz go, jestescie razem i ciesz sie
          tym. Z tego, co piszesz twoj mezczyzna przez caly okres trwania waszego zwiazku
          nie zrobil nic takiego, co mogloby wzbudzic Twoje podejrzenia. Dlaczego
          przejmujesz sie jakims krotkim epizodem, ktory mial miejsce kiedy byliscie
          osobno? Bylo minelo. Skoro mowi, ze to niewazne, to pewnie tak wlasnie jest.
          Gdyby bylo inaczej, to teraz bylby z nia, a nie z Toba. Nie ma sensu zatruwac
          sobie zycia jakimis chorymi podejrzeniami, czy malo konstruktywna i wlasciwie
          nieuzasadniona zazdroscia. Spojrz na to moze z innej strony - spotykal sie z
          inna kobieta ale wrocil to Ciebie, bo przekonal sie, ze jestes lepsza i warta
          tego, by zmienic swoje postanowienia (na przyklad odnosnie slubu). Nie bedzie
          myslal przez reszte zycia "moze inna bylaby lepsza" albo "dlaczego nie
          sprobowalem byc z inna kobieta". Sprobowal i sie rozczarowal, bo Ty jestes
          kobieta jego zycia.

          Uszy do gory i powtarzaj sobie moja sygnaturke. Buziaki.
    • Gość: Allegra Re: Zaufanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 02:13
      Ech.. trudno o dobrą radę w takiej sytuacji. Z jednej strony rację ma
      złakobieta kiedy mówi"nie zastanawiaj się nad tym co było, ciesz się chwilą"..
      Ale jest jeszcze druga strona tego medalu.. Rwie się zaufanie i dzieje się to
      niezależnie od naszej dobrej woli..
      Sama przeżyłam podobną sytuację i wybaczyłam.. ale nie zapomniałam. I - mimo,
      że teraz nie mam najmniejszych powodów, żeby nie ufać - tamta sprawa tkwi we
      mnie jak cierń..
      Niestety.. kiedy zbije się filiżanka z delikatnej porcelany mozna ją skleić,
      oczywiście... może nawet nie będzie przeciekać ale rysa po zbiciu będzie
      widoczna już zawsze...

      Pozdrawiam..
      • Gość: Agnieszka11 Re: Zaufanie IP: 195.136.3.* 16.08.02, 08:27
        Bardzo dziękuję za odzew...
        Czuję się dokładnie tak, jak mówi Allegra, oczywiście wszystko jest teraz
        dobrze, nawet super, ale to cały czas we mnie tkwi. Piszac o tym nie myślałam
        nawet, że ktokolwiek odpowie mi na pytanie co robić, bo zdaję sobie sprawę, ze
        to niemożliwe. Słowa Złejkobiety niesamowicie mnie ucieszyły, ponieważ sama
        także uważam, ze nie mam innego wyjścia tylko cieszyć się tym co jest i nie
        przejmować - dziękuję Ci baardzo :))
        Ale, oczywiście , to nie jest takie proste...
        Ja też wybaczyłam ale nie zapomniałam - chociaż właściwie nie mam nic do
        wybaczania, bo nie mam prawa być zazdrosna o czas kiedy byliśmy oddzielnie. Ale
        co z tego, skoro cały czas mam ochotę przeszukać jego kieszenie, szuflady,
        rzeczy osobiste? Zastanawiam się, czy ta chęć będzie słabła czy bedzie tak już
        zawsze, i czy np. w jakiejś chorej chęci odwetu nie zrobię kiedyś czegoś bardzo
        głupiego, żeby mu pokazać?
        I przede wszystkim - czy obdarzanie go zaufaniem nie jest z mojej strony
        głupotą - jeśli szybko potrafił się pocieszyć po rozstaniu, to może powtórzyć
        sie jeszcze raz?
        Hm...trudne to wszystko.
        Chociaż staram się mówić sobie, że są większe problemy na świecie.
        Jeszcze raz dziękuję za Wasze słowa,
        Pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka