27.07.05, 10:06
Napisalem przed chwila list do pewnej pieknej dziewczyny ( naforum , ktore
regularnie odwiedzam).

Licze, ze staniesz na wysokosci zadania. Sa w zyciu chwile, gdy trzeba
zapomniec o swoim ego, o swoich malych wygodach, egoizmie, zabawie i zrobic
cos dla drugiego czlowieka, czlowieka, ktory jest Tobie bliski, czlowieka,
ktory poswiecil siebie, swoj czas, bys Ty poczul sie lepiej.

Masz dlug do splacenia.

To Twoj test na bycie mezczyzna, na bycie CZLOWIEKIEM.

Od Ciebie zalezy, czy go zdasz.

Klaniam sie,
kardiolog
Obserwuj wątek
    • rainer_calmund Re: Do Niego 27.07.05, 10:39
      Kardiologu, wiem, ze nie masz zbytnio czasu a i przerwe od forum wkrotce
      zrobisz. Musze jednak zadac pytanie:
      dlaczego chcesz, zeby ten "niego" byl czlowiekiem? Dlaczego zalezy Ci na tym,
      zeby piekna kobieta, o ktorej piszesz byla piekna?

      Przeciez mowisz, ze jest brzydka. To jest brzydka czy piekna w koncu?

      R.C.
      • kardiolog Re: Do R.C. 27.07.05, 11:04
        Kiedys sluchalem wynurzen "Onego". Meczy go jedna mysl, z ktora byc moze juz
        sie uporal, a moze zakopal gleboko, by nie wracala.

        Sa to wyrzuty sumienia w pewnej sprawie. Nie bylo jego winy, w tym co sie
        stalo, ale on ma wyrzuty sumienia (rzecz odnosi sie do kregu poza).

        Dzis, jest w kregu, ktory STAL SIE JEGO UDZIALEM. Ma wplyw na wydarzenia. Od
        niego zalezy, czy upora sie z wyrzutami sumienia: wtedy nie mogl nic zrobic,
        dzis moze.

        Usprawiedliwia swoje zachowanie podloscia swiata, wg niego z nia musi sie
        zmierzyc, zapomina na jakim gruncie i dlaczego podlosc zostala zrodzona.
        Usprawiedliwia sie, gdyz on chce tylko radosci, cena dochodzenia do niej jednak
        go nie interesuje. Cena jest zbyt wysoka, po zaplaceniu pozosatnie wylacznie
        smutek. Nie chce miec nic wspolnego z problemami tego swiata i choc jest-
        fizycznie zbudowal mur wokol siebie, ktorego nikt nie ma prawa przekroczyc. W
        twierdzy jest bezpieczny, dlatego tak bardzo jej strzeze. A przeciez pyta mnie
        niekiedy co o niej sadze, o jego prawdziwej, realnej twierdzy. Nie odpowiadam,
        nie wychodze poza krag "tu", nie wchodze "tam". Dlaczego on chce wiedziec? Bo
        chce, zeby ktos go stamtad zabral, ale nie potrafi otworzyc drzwi przed tymi,
        ktorzy stoja obok.
        On musi zmierzyc sie ze soba, z przeszloscia. Nie wystarczy powiedziec, to co
        robie "tam", robie lepiej lub gorzej, najlepiej jak potrafie. Jest jeszcze
        stworzone przez niego owe "tu", za ktore nie chce wziac odpowiedzialnosci. I
        nie mowa bynajmniej o wilekich dzialaniach na skale nagrody Nobla, lecz o
        rzeczach prostych, ale uczciwych.

        Nazwano go przyjacielem, osoba bliska itp. Ma okazje wykazac sie, czy
        rzeczywiscie zasluguje na miano przyjaciela (to czlowiek, ktory pomaga
        przyjacielowi w potrzebie), czy rzeczywiscie jest osoba bliska, czy tylko innym
        sie tak sie wydaje.

        Dla mnie jest sprawdzian na jego czlowieczenstwo.

        Co do pieknej dziewczyny. Wkurza mnie niejednokrotnie, ale zupelnie w innych
        momentach niz reszte zgromadzonych. To prawda, ze nie starcza mi cierpliwosci
        dla niej. Rzecz w tym, ze sa chwile (bardzo duzo chwil), gdy widze, ze ona
        staje sie kopia kogos, kogo juz nigdy nie zobacze. Takie same reakcje i te
        wlasnie reakce sprawiaj mi fizycznie bol. Wiem, ze doszedlem do granicy
        wlasnych mozliwosci. Wiem o tym.

        I ja mialem dlug do splacenia.

        Rzecz w tym, ze wszyscy maja dlug do splacenia, ona rowniez, kazdy jednak
        innemu komornikowi, innej wysokosci zobowiazania. Niezdolnosc splaty dlugu
        jednej strony, druga przyjmuje automatycznie jako usprawiedliwienie wlasnej
        niezdolnosci splaty kredytu: ty nie mozesz, to dlaczego ja mam sie wysilac,
        twoje obciazenie jest wieksze niz moje". Porownania zyciowych hipotek, z
        porownan ktorych nic nie wynika. Rosna tylko odsetki od niesplaconych wczesniej
        kredytow. Narastaja kazdego dnia.
        • mathias_sammer Re: Do kardiologa 27.07.05, 11:54
          Przeczytalem, postanowialem dopisac kilka slow.

          Kardiologu, boli Cie Twoja wlasna bezsilnosc, wypelnia poczucie straconego
          czasu. Nie mysl, ten czas byl stracony, dla CIEBIE nie byl stracony.

          Kiedy moja mam zaczela nalogowo pic bylem sam samiutenki jak palec w walce o
          jej zdrowie i zycie. Mama byla calkowicie uzalezniona od ojca. Na moich oczach
          rezygnowala najpierw z pracy, potem z hobby, z czytania ksiazek, z przyjaciol,
          na koncu z siebie. Z pieknej kobiety przeistoczyla sie w potwora. I wiesz co
          moj ojciec wtedy mowil: Przeciez wie co robi, jest dorosla. Kiedys byla taka
          piekna,a teraz jest niczym". Byl taki dumny ze mnie, gdy biegalem od AA do
          przychodni, pisywalem listy do paradni, szukalem lekarzy, gdy probowalem pomoc
          mamie. Mowil, ze tylko ja go rozumiem, ze mama jest chora, ze musimy trzymac
          sie razem. Inne dziec szly do kina a ja szukalem pomocy. Bylem sam, choc ojciec
          poklepywal mnie wyrozumiale po ramieniu. Matka mnie nienawidzila za kazda
          znaleziona i wylana do zlewu butelke, a ojciec wciaz poklepywal mnie ze
          zrozumieniem po ramieniu. Przez lata prowadzilem samotna walke i przegralem.
          Jedynym pocieszeniem bylo to, ze siedem dni przed smiercia rozmawialem z nia
          przez telefon. Powiedziala: "Synku, bardzo cie kocham, byles sila i podpora w
          moim zyciu. Nigdy nie zapomnij jak bardzo cie zawsze kochalam. Sprobuje sie
          leczyc, sprobuje.." Umarla dokladnie tydzien pozniej. Nie bylo mnie, bylem
          daleko, zostawilem ja. Wygralem siebie, stracilem ja.

          Kardiologu, to co nalezy do nas musimy SAMI zrobic. Tak jak ja nie moglem jej
          uchronic, tak Ty nie pomozesz innym. Mozesz pomoc tylko "chorym niemowlakom" z
          czysta kartoteka.

          Moj ojciec znalazl nowa kobiete, jest szczesliwy. O wydarzeniach tamtych dni
          nie chce rozmawiac, twierdzi "bylo minelo". Wiem, ze jej smierc sprawila mu
          ulge. Rzadko go odwiedzam. Tak bardzo brzydze sie bierna postawa zyciowa, tak
          bardzo brzydze sie tchorzostwem i niezdecydowaniem, ze chyba sam musze oddac
          sie na leczenie, by wykrzesac w sobie odrobine empatii dla postawy ojca i jemu
          podobnych. Ojciec powtarza, ze mnie kocha, zawsze jak wypije jest strasznie
          sentymentalny. Patrze wtedy na niego, mowie, ze tez go kocham, choc wiem, ze w
          srodku to nieprawda. Nie chce jego milosci, ona mnie parzy. Chcialbym, by
          pewnego dnia zrozumial ogrom wydarzen, wlasny egoizm, by mial swiadomosc, ze
          mogl zrobic wiecej, a nie zrobil nic, kompletnie nic.

          Musze isc. Nie sadzilem, ze zmusisz mnie do napisania wynurzen. Wiem jednak, ze
          bylo Tobie to potrzebne by zrozumiec, ze sprawa tych dwojga jest ich sprawa,
          mimo, ze nikt oprocz Ciebbie z zewnatrz nie zna ich lepiej.

          Pozwol im zyc jak chca. Prosze Cie o to, kardiologu. Prosze Cie ze wzgledu na
          moja mame. Nie pomozesz komus, jesli ta osoba nie hcce sobie pomoc, ale omogles
          mnie, kardiologu. Dziekuje.

          M.S.

          • kardiolog Re: Do kardiologa 27.07.05, 12:13
            Nie placz juz , chlopcze. Ona nie zyje juz od lat.

            Chodz ze mna, bedziesz bezpieczny, pomaluje Twoj swiat "na zolto i na
            niebiesko". Wiem, ze nie moge nic zrobic, musze pogodzic sie ze swiadomoscia
            straty, musze pogodzis sie ze swiadomoscia , ze z glodu i od chorob codziennie
            umieraja ludzie. Jestem tak bardzo ograniczony w dzialaniu, jestem maenkim
            trybikiem, ziarenkiem piasku...ale tak jak Ty nie pozostaje bierny. Jesli
            pomoglem na swiecie choc jednej osobie to jest moj najwiekszy sukces.
            Nie wskrzesisz umarlych , pozwol im spoczywac w pokoju.
            Pogodz sie z przeszloscia, zyj terazniejszoscia i przyszloscia.
            Ty, chlopcze, nigdy nie bedziesz uzalezniony i to jest Twoja najwieksza wygrana.
            Uwierz mi, doskonale wiem, co mowie.

            Idz juz. Idz.

            kardiolog
    • alaaa6 Re: Do Niego 27.07.05, 16:22
      smieszne te wasze teksty,ale bardzo ciekawe;)
    • hieroglif1 Re: Do Niego 27.07.05, 16:47
      bardzo chwytliwe, jednak, jeżeli pisze się do kobiety nalezy uwzględnić jej
      płeć. Bo w tekście tkwi pewien błąd. Jak to kobieta ma wykazać, że jest
      mężyczną? Chyba to powinien zrobić mężczyzna?
      A po zwyzywaniu kobiety różnego rodzaju epitetami, nie wszystkimi, którymi
      mozna byłoby ją nazwać liczy się na to, iż okaże się ona po usłyszeniu ich jak
      kobieta i zachowa się jak człowiek? Jeżeli reagowanie złością na coś wyklucza
      nazywanie jej kobietą i człowiekiem, to rzeczywiście zamyka się ją samemu, ten
      kto ją bez uzasadnienia nazywa tak a nie inaczej- w kółku.
      Swoją droga- dobrze pomyślane. Zrozumiesz, to zrozumiesz, nie to nie.
      Odpwiedzialnośc spoczywa na Tobie, ja umywam ręce - to mozna wyczytać po
      zestawieniu tematu, wstępu i treści listu.
      Najciekawiej w zestawieniu z tym brzmi owo :"odp" się na Twój list, po tym,
      kiedy zanim go napisałeś jeszcze wielokrotnie przed tem dawało się autorowi do
      zorzumienia, że czas to najwyżej jemu się poświęca. Długości się nad tym
      zastanawiali, czy aby ten czas nie jest wymuszony, w poświęcaniu go jemu.
      Co tam jeszcze?
      "Kłaniam się, ale mało komu"
      i oto mamy rozwiązanie.
      kilka kluczowych słów- swoje ego, swoje małe wygody (!!!), egoizm, zabawa, itp.
      itd.
      na których autor zbudował treść polecenia w liście,
      Na to, czy jest się człowiekiem czy nie, ponadto ma się i zna inne sposoby. Ale
      zaliczanie testu w ten sposób to chyba małe przegięcie?
      Śledź tok myśli. Kardiologu.
    • rybolog Re: Do Niego 27.07.05, 17:57
      Za duzo wymagasz, otoczenie go zniewolilo, za bardzo sie nad nim rozczulaly. On
      ma teraz wstret do plci meskiej, bedzie ich za wszystko winil i brzydzi sie siebie.
      Nie da sobie z tym rady, szczegolnie tu na forum. Bedzie dalej bujal w oblokach
      i szukal odpowiedzi ktorej nigdy nie chcial, nie chce i nie bedzie chcial
      wysluchac. A odpowiedz jest prosta...
      • skandynawia6 Re: Do Niego 29.07.05, 11:56
        Jaki jest ratunek dla kobiet jak mama Mathiasa?
        Co można było zrobić wcześniej?
        Co by było gdyby nie spotkała twojego ojca?
        Czy umialaby kochac inaczej?
        Jaka jest odpowiedz Rybologu?
        Moze on wyslucha
        • rybolog Re: Do Niego 30.07.05, 21:57
          Dystans...tylko tyle Ci napisze, jako ze juz wystarczajaco wielkiego oprawce
          zrobilem z siebie na tym forum:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka