Dodaj do ulubionych

płaczliwość

28.07.05, 22:36
Witam Wszystkich!
Pękam, zaczynam płakać. W ciągu paru ostatnich miesięcy wydarzyło się trochę.
Facet, który chciał mnie za żonę, okazało się, że już ma żonę i dwoje dzieci.
Zmarła mi nagle ciocia, zdechł pies. Okrutnie okłamał człowiek, którego
miałam za brata. Teraz jestem w trakcie sesji na studiach. A pare dni temu
wróciły do mnie bardzo nieprzyjemne wspomnienia z dzieciństwa. Wszystko
rekompensuje sobie jedzeniem, a że wcześniej mało jadłam, to przytyłam.

Może to wszystko to nic, ludzie mają większe problemy i tragiczniejsze
sytuacje, ale powiedzcie czemu płaczę? Czy to z nagromadzenia się tego
wszystkiego? Czy powinnam zwrócić się o pomoc do specjalisty?
Wspomnę, że mam takie okresy płaczliwości, czasem z radości. Ogólnie tłumię
emocje, więc może to taki "wentyl" i to jest dobre? Ale czemu boli?
Obserwuj wątek
    • caprissa Re: płaczliwość 28.07.05, 22:38
      Tak jak sie nagromadzi albo natspi tyle pryzkrych rzeczy z nienacka to czlowiek
      odczuwa bo. I kazdy przezywa go inaczje. Zwykle placzemy albo jestesmy "struci".
      Bol trzeba przezyc, wyplakc bol dusyz. To daje ukojenie.
      Ale jak masz takie ciagle hustawki nastroju to nie jest to cos co sluzy. trzeba
      szukac dlaczego tak mas.z
    • mskaiq Re: płaczliwość 29.07.05, 08:37
      Placz to oznaka zalu, zawsze pojawia sie kiedy zaczynasz rozpamietywac wszystko
      zlo ktore sie wydarzylo.
      Nie wolno budzic zalu, jest to jedno z najbardziej niebezpiecznych uczuc. Kiedy
      przychodzi zal musisz pozbywac sie jego. Stalo sie wiele zlego w Twoim zyciu
      ale to juz przeszlosc, zacznij zyc do przodu, nie zyj tym co sie wydarzylo bo
      wtedy zyjesz cierpieniem. To cierpienia narasta i zwykle zamienia sie w
      depresje.
      Musisz zyc przyszloscia, wiele rzeczy jest przed Toba, ale musisz zapmiec i
      wybaczyc Sobie to co sie stalo w przeszlosci.
      Znajdziesz innego czlowieka, znow wroci do Ciebie milosc i radosc ale musisz
      zapomiec. To nie jest latwe bo mysli sa bardzo natretne i wracaja. Najlatwiej
      pozbyc sie ich kiedy bedziesz aktywna, wtedy nie masz czasu myslec o tym zlych
      sprawach ktore sie wydarzyly.
    • alfika Re: płaczliwość 29.07.05, 09:07
      bo w życiu nie wszystkojest tak, jak chcemy - i czasem boli, że pozbierać się
      trudno

      bo płacz to wentyl bezpieczeństwa - i jak chce się płakać, to trzeba płakać i
      nigdy, ale to nigdy nie należy sobie odmawiać płakania - dla zdrowia choćby,
      psychicznego też
      nie trzeba przy kimś, wystarczy samemu - to dla tych, co tłumią emocje...
    • hellio Re: płaczliwość 29.07.05, 10:31
      Wysunęłaś dwie koncepcje i - jak to miło - obydwie wydają mi się słuszne.
      Pierwsza sprawa, to "nagromadzenie". Naprawdę, zebrało ci się w krótkim czasie
      dużo doświadczeń trudnych i deprymujących - bardzo współczuję... Ale może już to
      wahadło leci w drugą stronę i przed tobą, tuż za rogiem czeka cała seria
      dobrych, miłych niespodzianek? Życzę ci tego serdecznie!
      A druga sprawa, to rozładowywanie emocji przez płacz - mam wrażenie, że
      znakomicie to w sobie "rozpoznałaś". Bardzo, w moim odczuciu, roztropnie pisze o
      tym gdzieś w wątku alfika. Ja bym cię jeszcze namawiała do ćwiczeń oddechowych
      (przepona!) - myślę, że to przyniesie trochę ulgi.
      Trzymaj się, fusigi. Pozdrawiam, H
    • fusigi Re: płaczliwość 29.07.05, 18:09
      Dziękuję za odzew.
      Mam pytanie: PŁAKAĆ CZY NIE??
      • fusigi Re: płaczliwość 29.07.05, 18:13
        tzn. niektórzy twierdzą, że łzy (te nie ze szczęścia) są niepotrzebne i szkodzą
        tylko. Wiem po sobie, że jak zaczne płakać, tak jak teraz to to mnie nie
        oczyszcza, a tylko bardziej pogrąża. Hmmm.. a może mi się tak tylko zdaje.
        Zdarza mi się płakać z radości, wzruszenia. TEraz to chyba rozpacz czarna :(..
      • borewicz.porucznik Re: płaczliwość 29.07.05, 18:14
        fusigi napisała:

        > Mam pytanie: PŁAKAĆ CZY NIE??


        rób, co chcesz, tylko nie pal
      • mskaiq Re: płaczliwość 30.07.05, 02:45
        Czy czujesz sie dobrze z tym placzem. Zastanow sie nad tym. Placz i zal
        prowadza do depresji, czy nie lepiej wrocic do radosci, do zycia ktore
        przyniesie satysfakcje?
        Serdeczne pozdrowienia.
        • alfika Re: płacz i żal prowadzą do depresji??? 02.08.05, 07:26
          a od kiedy?....
          bo o ile wiem, niewypłakany płacz i powstrzymywanie przeżywania żalu prowadzi
          do depresji, chorób psychosomatycznych itd

          szczerze mówiąc, nie widziałam człowieka, który płacze z nudów i wpędza się w
          ten sposób w depresję :))))))
      • hellio Re: płaczliwość 01.08.05, 11:02
        Bardzo przestrzegałabym, w każdym razie, przed zabranianiem sobie, blokowaniem
        płaczu - zaciskam zęby, ściskam gardło, ramiona, brzuch, blokuję przeponę i...
        No, co wygrałam? Zawiązałam się jak supełek, nic nie wpuszczam, nic nie
        wypuszczam...Próbuj przyglądać się temu, co się dzieje. Skąd bierze się płacz,
        na poziomie fizjologicznym, skąd idzie? Co w nim bierze udział, które części
        ciebie? Jakie skojarzenia to budzi? Jakie refleksje?
        I na poziomie psychologicznym - dlaczego? Jakie są w tym emocje? Czy płaczesz
        dla siebie, czy przeciwko sobie? Może przeciwko komuś? Kto powinien to zobaczyć,
        komu chciałabyś wytłumaczyć, co się dzieje, albo komu chciałabyś coś pokazać
        swoim płaczem? Coś ZA twoim płaczem jest - może dałabyś radę przyjrzeć się temu?
        Serdeczności, Hania
    • moc_ca Re: płaczliwość 30.07.05, 09:52
      płacz fusigi.
      Płacz ale tylko tyle by wypłynął z Ciebie żal. Uważaj jednak abyś nie zatraciła
      się w płaczu bo taki stan może zablokować myślenie o przyszłości, o przejściu
      do następnych, dobrych zdarzeń, czynów, uczuć które wierz mi czekają na Ciebie.
      pozdrawiam :-)
    • b-beagle Re: płaczliwość 01.08.05, 11:34
      Z płczem wypływają złe emocje.Płacz jest bardzo potrzebny bo ma oczyszczającą
      moc.
      • nnniet jasne, że płacz! 01.08.05, 17:53
        placz oczyszcza. paradoksalnie, po przepłakanej nocy jestem gotowa do walki jak
        nigdy. bądź silna, ale nie tłum swoich uczuć, bo to może się skończyć źle.
    • natka369 Re: płaczliwość 01.08.05, 17:56
      placz tak dlugo az cie sie znudzi - po pewnym czasie dojdziesz sie do wniosku
      ze masz juz dosc uzalania sie nad soba - po paru dniach wezmiesz sie w garsc i
      bedziesz duzo silniejsza.
      nie mozna tlumic w sobie uczuc, trzeba je "przezyc" do konca, az uznasz ze juz
      cie to nie boli.
    • wredny_typ Re: płaczliwość 02.08.05, 08:14
      Ty to masz przynajmniej powody do płaczu - znam taką jedną miłą osóbkę która na
      zawołanie płakać potrafi i jakoś nie zauwazyłem by ten płacz jakoś źle na nią
      wpływał
    • fusigi A ci co nie umieją płakać?? 02.08.05, 08:48
      Mam kolege. Mówi, że nie potrafi płakać. Jest bardzo zamknięty w sobie, ale
      żeby aż tak? Mówię mu, że może by płakał jakby zobaczył jak łka ktoś kogo
      bardzo lubi/kocha, a on odpowiada, że nie. Chciałby sobie popłakać, nie
      potrafi :/
      • alfika Re: wtedy najlepiej 02.08.05, 08:51
        kupić jedną, góra dwie średniej wielkości młode cebule - niech kroi
        tak w kosteczkę 0.5 cm
        - myślę, że to mu pomoże
    • zielonarzeka Re: płaczliwość 02.08.05, 20:59
      Płacz, płacz.
      Jak ja Ci zazdroszczę. Nie mogę płakać a bardzo chcę. To czasem pomaga.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka