Dodaj do ulubionych

bylem kochankiem pani chyba z BPD

18.12.15, 23:41
Witam, być może wypada się cieszyć że już po. ale chciałbym znaleźć jakieś potwerdzenie moich przypuszczeń.
Poznaliśmy się 4 lata temu, ona miała męża, długoletni związek i 2 letnie dziecko. Zaczeliśmy rozmawiać. Ona idealizowała swojego męża, mówiła jak z nim ma super (seks). Po jakimś czasie coś tam zbliżyliśmy się do siebie. Nagle okazało się że ona twierdzi, że jej małżeństwo się zepsuło. Zaiskrzyło między nami w pracy. Po jakimś czasie zaczeliśmy się spotykać, randkować, potem poszliśmy do łóżka - mimo iż twierdziła że nie posunie się tak daleko.
Była chemia, to się czuło, że nas ciągnie do siebie. Zaczeliśmy regularnie sypiać i spotykać się - niestety po pracy. Od godziny 18 - nie istaniałem. Była rodzina, dziecko itp. Na początku to była zwykła zabawa, nic poważnego. Ale z czasem zaczeło nam chyba na sobie zależeć - ona zaczęła jakieś tam deklaracje - że kocha itp. Ja miałem wątpliwości, ale poddałem się po czasie temu uczuciu. bo wyglądło mi na szczere i że coś z tego może być. Niestety sam ją usprawiedliwiałem - to jej 2 życie z mężem - dla dziecka.
Po jakimś czasie 2 lata zacząłem z nią rozmawiać poważnie. Niestety na rozmowach się kończyło. Zerwaliśmy w sumie kilka razy.
Ale po miesiącu, 2 czy 3 wracaliśmy do siebie. Tak nagle, przez przypadek.

Ona wiecznie opowiadała jak to ze mną czuje chemię, namiętność, ale jego uważa za b.dobrego ojca. Zdradzanie jego uzasadniała tak, że ona tego nie żaluje, po tym co one jej robił (olewał ją, traktował jak powietrze, nie rozumiał). Ok, ale z drugiej strony był kontrast - rodzina uważała go za ideał. Wspaniały ojciec, zięć, złota rączka itp. Powiedziała, że jej rodzina mnie nie zaakceptuje bo on jest taki mocny.

I tak mineło 3 lata. Zerwałem kolejny raz nie mogąc wytrzymać jej olewactwa, spotkań 1x na tydzień, kamuflowania się, więcznego lęku - że ona straci dziecko jak będzie ze mną. Do końca nie wiem jaki jej mąż był - czy taki jak ona o nim mówiła, czy jak rodzina.
Potrafiła go zdradzać tak długo. Natomiast sypiała z nim, żeby zachować pozory. Jak pytałem ją o to - dlaczego nie zdecyduje - że ona tak tługo podejmuje decyzje, że ona musi być pewna. I dalej grała na 2 fronty. Wpadła w depresje, brała SSRI, miała lęki, pewne paranoje - że zwolnią ją z pracy, że on dowie sie, bo ją sprawdza itp.
Po 5 miesiącach wrócilismy do siebie. Była długa rozmowa, miała zdecydowac do miesiąca czy się rozwodzi. Poszlismy na całość i zaszła w ciąże. i to był chyba duży błąd.
Wpadła w panike, probowała udowodnić że dziecko nie jest moje, chociaż wcześniej powiedziała, ze od powrotu do mnie z nim nie sypiała. A wcześniej rzadko i tylko dlatego że on wymuszał i że nie miała nadzei że będziemy razem. Paranoja. Jak mnie nie było - to dostała depresji i twierdziła że to z powodu że mnie nie ma. że tęskni itp.
A jak wrócilismy do siebie to takie zachowanie - okazało się że po miesiącu sprawa ciąży się wydała przez przypadek - on się dowiedział. Ona skłamała mu że to jego dziecko. Uczestniczyła w tym jej siostra.
Jakbym wyparła mnie i próbowała manipulować mną i nim. On łyknął bajer - szczęsliwy ojciec. Ona w to brnęła - jak powiedziałem jej że jak tak dalej będzie kłamać to skończy pod mostem z 2 dzieci. Dostała ataku - jej siostra dzwoniła do mnie żebym jej nie "straszył" a ja tylko powiedziałem co sądze na temat tych manipulacji.

Poroniła po miesiącu - dostała totalnej depresji. Nagle jej mąż zaczał być taki dobry. Wycieczki, itp. Pomimo tej sytuacji z ciążą wrócilismy do siebie. Niestety teksty jakie słyszałem przerastają moje pojęcie. Czy z nim sypiasz? Ona nie, ale on ma argumenty. Później miesiąc później - czy robisz coś przeciwko mnie - że nie, ze ona jest szczera ze mną, przecież nie mogłaby mnie okłamywać. Spali w 1 łóżku. Nadal.
Zaczeła z nim mówić o rozwodzie - tak mówiła. Dała mu ultimatum, że on ma czas 2 miesiące albo ona sie rozwiedzie. ale teraz nie wiem czy tak było. Wyglądało mi to na zrobienie castingu - nagle mi zaczęła mówić jaki jej mąż jest przystojny, wysoki, dobry, jak zna się na gotowaniu, budowlance, dobrze zarabia. I że kocha go, i że kocha mnie. Że kocha 2 naraz..............
Co do jej uczuć to nie wiem - takie przesadne emocje, mówienie kocham, a sypanie z nim w łóżku. Chwiejność, płaczliwość, urojenia - że ktoś ją rozpozna i wpadnie. Urojenia na inne tematu. Ale generalnei seks super - 4x w tygodniu nawet, w miejscach różnych, itp. Dawała z siebie w tym temacie dużo. Powtarzała że nie zdradza mnie z nim. Ale czy wierzyć.
Przed terminem ultimatum dla mężą - zapytałem co ona zamierza zdecydować. No to wielkie halo, że ją naciskam. Poszła do psychiatry - i tam odegrała scenę że ją osaczam itp nie wiem co jeszcze. Pomimo że to osaczanie to było tylko zapytanie - co zamierza. Mówiłem jej że po prostu chce zeby zdecydowala - obojetnie czy ja czy on.
A ona na to że boi się mnie stracić, że będzie tęsknić. Że mnie kocha, ale że jego też. I że starała mi się to powiedzieć ciągle....

Paranoja. W końcu zaczeła bardziej wariować - nagle powiedziała, że chyba jego kocha bardziej. A potem znowu ze mną poszła do łóżka. Całkowity brak konsekwencji, huśtawki, płacze, wyolbrzymanie. że ona ma problem z decyzją - bo boi się że odbiorą jej dziecko itp.

W końcu nie wytrzymałem, powiadomiłem męża o 4 letniej zabawie. Miałem już dość. Od dłuższego czasu czułem, że nie pociągne dłużej tej huśtawki emocjonalnej, tego udawania, kłamania w żywe oczy. Wypierania się i przeinaczania faktów. Plus totalna ruina w moim życiu zawodowym - aż musiałem się zwolnić z pracy - bo pracowaliśmy razem.
Dostałem sms zwrotny od męża - że ona i on nie życzą sobie ze mną żadnego kontaktu, i jeżeli nawet do mnie coś czuła, to tak już nie jest. I żebym nie próbował im zakłócać spokoju, bo zgłosi w odpowiednie miejsce.

I tyle w temacie. Od 3 miesiecy cisza. Pewnie wypada się cieszyć. Ale zaczałem kojarzyć fakty z jej zachowania, z Borderline.

pytanie do znawców tematu - czy to co wyżej napisałem - to może być borderline? ona nie była agresywna, nie wściekała się. Ale opowiadała, że w domu ma takie momenty w depresji - że leży w łóżku, nie może zasnąć, ma lęki, kilka razy powiedziała - czy ja też tak mam - że myśle o samobójstwie, ze ona już tego nie wytrzyma. Że ona jest nijaka, nie ma zaintersowań, czuje pustke. Potrafiła płakać, użalać się nad soba, przeżywać.

Wiecznie były problemy, jak to ona odczuwa, nie mogłem powiedzieć nic konkretnie - bo ją mogę skrzywdzić tym, że jestem taki bezpośredni. Wyolbrzymiała fakty. I robiła z tego niebywałe sceny. Do tego stopnia że bałem się jej pytać o pewne sprawy - żeby jej nie urazić. A ona wykorzystywała to do manipulacji. np. mówiła że jej mąż już się chciał wyprowadzić, a nic takiego nie miało miejsca, pojechali na wakacje itp. Stawiała mnie pod ściana, przed sprawami dokonanymi - i tłumaczyla to tym, że to nic takiego, że on zapłacił za weekend i ona musi pojechac. mimo ze nie chce itp. Co bylo oczywistą nieprawdą. robiła casting - zauważyła że może go straszyć rozwodem. pośrednio straszyć mnie. przeżyłem naprawdę wiele stresu. chyba sam mam depresję. w pewnym momencie już nie wiedziałem czy ja zgłupialem czy ona. Wiecznie byłem w pogotowiu, i próbowałem rozwiązać jej problemy. Poszedłem do psychologa - ale nie kojarzyłem bpd. A ona nie podejmowała decyzji, odlekała - raz mówiła że kocha, potem że obu naraz. i że ona wcale się nie bawi nami. Czy z nim ona mogła inaczej się zachowywać? jezeli potencjalnie ma BPD to jak ponad 15 razem wytrzymali? czy to moglo dopiero wyjśc po ciąży? dowiedzialem sie o jej dziecinstwie - byla najmlodszą córką, ojciec raczej typu uciekający, obwiniający o porażki, chyba odrzucał ją na przemian z kochaniem. Ona byla od malego zmuszana do pracy w sklepie i odpowiedzialna, nie miala zycia jako nastolatka, bulimie itp.

Czy ten temat powyżej - to pewne objawy BPD?
dzieki za info i pochylenie się nad tematem
Obserwuj wątek
    • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 19.12.15, 02:19
      Dodam jeszcze - iż ona twierdziła, że chyba nie wie co to jest kochać naprawde. Że nigdy nie będzie chyba mnie tak kochać jak ja ją. I że na jej miejscu każda kobieta byłaby w 7 niebie, że ją tak kocha jak ja. Że to jest jak w książkach. A ona tego nie potrafi odwzajemnić na takim poziomie.
      Twierdziła także, iż jest pewna, że ja jej zawsze wybacze.... dlatego pewnie robiła co chciała, nie rozumiała tego że we mnie się już gotuje coraz bardziej - że to zbywanie z decyzją, wieczne ściemy, wieczne użalanie nad sobą przez nią, wieczne szukanie problemów - że ja tego nie wytrzymam zwłaszcza w kontekscie słuchania jaki to cudowny jednak po 4 latach jest jej mąż. Tak nagle - bo wcześniej nie był - dopiero jak wystraszyła go rzekomo rozwodem. Chociaż tak naprawdę, to chyba ona zobaczyła że może nim sterować i zobaczyła że daje to efekt
    • brz_a_sk Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 19.12.15, 17:42
      zrób badania na HIV ...

      z tymi bajami wylot stąd
      polowanie na ludzi, kobiety z małymi dziećmi, pogubione to nieuczciwe życie
      naciąganie ludzi na zwierzenia, klecenie z tego gniotów niesmacznych to cały interesik

      ludzie odbiorą sobie to co im ukradziono
      tak należy
      pięknym za nadobne

      sumienie ma się jedno - na wystawę z nim pchasz się



      • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 19.12.15, 18:24
        najwyrazniej tobie nic juz nie pomoze. wiec opusc ten temat i pisz sobie te chore komenty gdzie tam u siebie. powinno sie takich leczyc i to przymusowo. widac ze masz problem z glową i to powazny
    • toxic_chick Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 19.12.15, 20:06
      Urzekła mnie twoja historia... serio.. ^^
      Pozwól, że sparafrazuje ten przydługawy, dość nudny monolog: Miałeś kochankę, mężatkę, z dziećmi - o czym wiedziałeś. Dałeś się traktować jak przysłowiowa szmata tudzież wykorzystywać - jednocześnie wykorzystując i gnojąc. Mylisz pojęcia, sytuacje i wszystko co napisałeś to bełt i syf i nie wiem po co i na co i jaki cel bo z borderline to ma mało wspólnego... polecam jakikolwiek JAKIKOLWIEK rzetelny artykuł na temat BPD - serio!

      Także super, że wpadłeś - ale jakby to nie jest odpowiednie miejsce. Do widzenia w sensie żegnam.
      • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 19.12.15, 20:15
        jak zwykle BPD ma monopol na prawde i wszystko wie. byc moze nie opisalem doslownie jej zachowan. moj znajomy psycholog powidzial ze na 99% ona jest borderline. i nie bede sie spieral. nie opisal doslownie jej zachowan - tego falowania. jej zmian w nastroju, ze jednego dnia kochala mnie na zaboj, a po tygodniu mowila ze ona juz tak nie czuje. czytam to forum i inne na ten temat. i z BPD zetnalem sie juz wczesniej 10 lat temu. i troche juz poczytalem. nie mowie ze ona ma BPD - ale po mojej historii i tym co czytam na np. na koniectoksycznych.blogspot.com/ jestem dosc pewny ze tak moglo byc. nie oceniam nikogo. chcialem sie zapytac - i najlepiej tych ktorzy byli w takich zwiazkach, odpowiedzi zaburzonych osob mnie nie interesuja - bo wiadomo ze przeinaczacie wszystko i tak tez BPD dziala. poza tym kazdy jest inny. ona ma wiele cech wspolnych i jej zachowanie bylo b. podobne do tych historii ktore tu czytam, za wyjatkiem tego - ze zagrala grę w 2 facetow naraz. raz jedengo odpychala, raz drugiego. lawirowala. szantazowala i wykorzystywala. jej meza nie znam - ale wydaje mi sie ze on nie wie o co chodzi i w pewnym momencie zaczal ją olewać - co spowodowalo ze zwrocila sie ku mnie. ona swoja pseudo-szczeroscia otworzyla mnie i zmiekczyla. a potem przez 2-3 lata robila hustawki mowiac jak trudno podjac jej decyzje. miala b.niskie poczucie wartosci, i wszystko to o czym czytam u borderlineowcow. i tyle. liczylem na merytoryczne odniesienie sie - najlepiej osob ktore zyly z takimi osobami, a nie zaburzonych borderowcow
    • demantio9 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 01:59
      Żałuje ze to czytałem ale mnie wkur...les. Wiesz co, powinieneś się wstydzić. Jesteś takim typowym frajerem kur..a. męska dziwk@ z Ciebie o tak Ci powiem. Wynika na to ze Ty masz mniej empatii niż osoba z BPD lub nawet brak mózgu. Co Ci teraz z Twych analiz. Szukasz ukojenia jeśli ta osoba będzie miała BPD? To jest obojętne bo tak naprawdę jesteś Ty winien całej sytuacji. Wygląda na to ze Ty byś wyruchał wszystko co by na drzewo nie uciekło. Poznałeś kobietę która mówiła Ci o jej życiu. Powiedziała Ci że jest mężatką ze mają dziecko. Chwaliła swego męża i tak dalej. Chciała się raczej może wygadać komuś tak po prostu. Może miała zły dzień wtedy ale nawet obojętne. A ty to oczywiście wykorzystałeś i kto tu ku..wa nie jest w tej sytuacji bardziej nie odpowiedzialny. Sorry ze tak pisze chaotycznie bo mnie rwie normalnie. Jej mąż powinien Ci konkretnie zaje bać. Szukasz usprawiedliwienia, mam Ci powiedzieć jakiś Ty jest biedny. Jeśli się już tak jaraleś jak pawian mimo że Ci o wielu rzeczach powiedziała co powinno przemówić Ci do rozsądku. Czyli moment w którym Twe komórki powinny zacząć działać... aha mężatka, kobieta, widzę że ma jakieś problemy może spróbuje jej jakoś pomóc, dać jej jakieś oparcie no nie wiem powiedzieć żeby się nie martwiła ze będzie wszystko dobrze ze ma dobrego męża i tak dalej. Stary to jest rodzina a ty się w nią "wjebales". Mogłeś sobie zmarszczyć freda i było by po sprawie. Wynika raczej na to ze chodziło Ci tylko o jedno. Na takich jak TY trzeba raczej otworzyć nowy wątek na forum bo tu kompletnie to nie pasuje. A tytuł powinien brzmieć: pomocy jestem bezmózgowcem. Nie na widzę ludzi którzy wykorzystują słabości innych ludzi w takich i podobnych sytuacjach tylko po to by przytulić się do cycka. Sorry mam trochę już wypite.
      • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 12:47
        jestes żalosnym mętem. ktory ma 0:1 spojrzenie na swiat i wypaczony obraz. oraz myslisz ze to ja rozbijalem malzenstwo. to ona sama decydowala o tym co robi i kogo zdradza. a zdradzala takze mnie - gdyż bylo jasno powiedziane ze ja nie bede akceptowal tego ze ona sypia z nim, podczas gdy sypia ze mna i mowi mi ze kocha. i co z tego ze mężatka? skoro przez x miesiecy przed - codziennie probowala mnie urabiac. to ona chciala cos ode mnie na poczatku a nie ja. i to byla jej decyzja ze zdradza. ja bylem wolnym czlowiekiem. i mnie gowno obchodzi jej maz - zwlaszcza jak sluchalem opowiesci o nim co wyprawial. wiec sorry ale twoja ocena jest jednokierunkowo spaczona
    • cair.enn Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 11:33
      "Mówiłem jej że po prostu chce zeby zdecydowala - obojetnie czy ja czy on."

      No i dostałeś odpowiedź. Kobieta wybrała rodzinę.
      Sprawa załatwiona.

      Po co przyszedłeś z tym na forum? Po co nadal grzebiesz jej w życiorysie?
      Szukasz winnego tych wtopionych 4 lat?
      Błąd.
      Teraz raczej czas abyś spojrzał na siebie, siebie poznał i siebie rozliczył.
      Próbowałeś rozbić rodzinę, zastraszać, rozwalić czyjeś małżeństwo.
      To wg Ciebie jest w porządku?
      O wiele więcej zyskasz skupiając się na sobie, swoich winach i zmienianiu siebie niż na analizowaniu osobowości byłej znajomej.
      • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 12:44
        Nie probowalem rozbijac żadnej rodziny. Ona sama do mnie przychodzila. To byla jej decyzja. Wiele miesiecy przed. To ja 5x zakonczalem ten "związek" a ona ciagle przychodzila. To ona zaczela mowic mi o powaznym zwiazaniu, ze mnie kocha itp. To ja bylem tu osobą która najwięcej straciła - bo 4 lata mojego życia słuchalem jej obietnic, wierzylem ze jak cos mowi to tak bedzie. A ona robila sobie jaja, na początku nie wiedzialem wogole co jest grane. Dopiero teraz zdalem sobie sprawe ze ona mogla miec BPD i ze to zachowanie jej mozna tak tlumaczyc. I nie robmy z niej ofiary. ona miala 2 kolesi pomiedzy ktorych sobie skakala jak chciala i rozgrywala jak jej pasowalo. to ja mam traume, ja stracilem prace, ja mam zrypane 4 lata, ja nie moge sie otrzasnac z tego.
        ps. i tym bardziej nikogo nie zastraszałem - po prostu zapytalem kiedy w koncu zdecyduje sie kogo wybiera. to ona zastraszala swojego meza i mnie - dawala mu ultimatum, a mnie sciemy z odroczonym czasem - tak zebym czekal i czekal
        • cair.enn Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 13:29
          "słuchalem jej obietnic, wierzylem ze jak cos mowi to tak bedzie."

          Sam piszesz o swoich chęciach, wierze, woli rozbicia czyjegoś małżeństwa i przejęcia czyjejś żony.
          Wcale nie jesteś taki dobroduszny i bezwolnie poddający się czyjejś władzy jak sam chciałbyś to teraz widzieć.
          Poza tym to też nie jest tak, że tylko jedna strona ponosi odpowiedzialność za zło, a druga jest tylko dobra. Związek to dwie osoby i one obie są odpowiedzialne za wszystko to co się między nimi wydarza.
          Ale dobra, dość ględzenia. Zakochałeś się, narobiłeś głupot, zdarza się, było, minęło.
          Teraz przyjrzyj się sobie i pomyśl gdzie się podziały Twoje zasady. Masz jakieś zasady?
          Te staroświeckie - nie pożądaj czyjejś żony, nie romansuj z mężatkami, nie wykorzystuj sytuacji i ludzi, nie folguj każdej swojej zachciance, szanuj siebie i innych, nie rozbijaj związków? itd.itp.
          Może one staroświeckie i niemodne ale za to warto je mieć - bo ich posiadanie ratuje tyłek i chroni człowieka przed wtopieniem w taką relację w jakiej Ty ugrzązłeś.
          Więc teraz zamiast obwiniać kobietę pomyśl o sobie - o tym jaki jesteś i jaki jest procent Twojej odpowiedzialności za nieudaną relację.
          Tylko w taki sposób ruszysz o przodu.
          • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 18:23
            Sluchaj czy ja napisalem w tym watku - zeby otrzymac ocene moralna mojego postępowania? NIE. Ja napisalem konkretne zapytanie - czy jej zachowania pasuja wg was do wzorcow BPD. bo ja mam takie wrazenia. nie interesuje mnie ocena tego - czy komus sie podoba zdrada czy nie. nie interesuje mnie czy ktos tu jest wierzacy itp. zapytalem grzecznie o BPD i jej zachowania. a dostaje odpowiedzi NIE NA TEMAT......
            • cair.enn Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 21:28
              Po pierwsze diagnozy stawiają lekarze, a nie użytkownicy internetowego forum.
              Po drugie odpowiedzi na Twoje pytanie udzieliła toxic_chic.
              • amd1981 Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 22:56
                czyli border jest pewny ze inni nie maja borderline. no dobre
                • cair.enn Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 20.12.15, 23:17
                  Szkoda, że na wstępie swojego posta nie zaznaczyłeś, że interesuje Cię tylko jedna odpowiedź - "tak, ta pani ma bpd i jest w 100% winna Twoich życiowych zawirowań i niepowodzeń", to nie marnowalibyśmy na Ciebie swojego czasu.
                • zmeczylamsiezyciem Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 21.12.15, 19:14
                  ,,czyli border jest pewny ze inni nie maja borderline. no dobre"

                  I robisz z logiki panią lekkich obyczajów. W takim razie czego tu szukasz, wyłącznie potwierdzenia innego bordera, bo zaprzeczenie jest nie po twojej zaburzonej myśli? Koleś, lecz się, bo widocznie coś jest z tobą nie halo.
        • zmeczylamsiezyciem Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 21.12.15, 19:11
          To tylko relacja jednej ze stron. Pewien border, z którym miałam do czynienia, również mnie szkalował publicznie i przerzucał swe prymitywne rozchwiane emocje na mnie. Prawdopodobnie to, co robisz, to identyfikacja projekcyjna oraz projekcja.
          Nie szanuję.
    • brz_a_sk Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 21.12.15, 14:18
      www.youtube.com/watch?v=XEEasR7hVhA
      zagram

      ku opamiętaniu
      oszukani szybko podejmują decyzję





    • zmeczylamsiezyciem Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 21.12.15, 19:03
      tl;dr, lecz z doświadczenia wiem, że osoba z bpd i brakiem zdolności introspekcji (czyt. mało inteligentna) wszystkim wokół zarzuca borderline i inne zaburzenia psychicznie, siebie - rzecz jasna - wybielając. Z tego, co udało mi się przeczytać z Twoich wypocin, wynika, że to ty masz problem, kolego.
      • zmeczylamsiezyciem Re: bylem kochankiem pani chyba z BPD 21.12.15, 19:07
        Odnośnie do tego doświadczenia. Otóż niestety trafiłam kiedyś na kolesia, który był tak ciężkim przypadkiem osobowości z pogranicza, że po kilku miesiącach przebywania z nim wpadłam w jeszcze głębszą depresję. Był sprytnym manipulatorem i znakomicie stosował projekcję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka