15.08.05, 20:36
Sprawa tyczy sie mojej kolezanki,która facet zdradza. Nie powinnam się
wtracac ale szkoda mi dziewczyny. Zwłaszcza,ze jest po miłosnych
przejsciach,raz juz została skrzywdzona. Pojawił sie on i wyrwał ja z dołka,
on tez po przejsciach podobno nie układalo sie jemu z dziewczyna. Oboje po
30stce.Gdy ona wyjedzie lub on nie chce sie spotkac, myka do innej. Moze jest
ich wiecej-nie wiem. Wiem ,ze ja zdradza. On tez wie,ze ja wiem i tym sie nie
przejmuje. Ostatnio mnie zaczał jawnie podrywac , nie omieszkajac dodac,ze
chcetnie widzi mnie w jego łozku. Wszystko na poważnie. Zignorowałam go.
Kolezanka udaje slepą, mozna jej kazdy kit wcisnąc, co tez jej facet robi.
Wraca do niej i jest sielanka, wynagradza jej to ,bedac czułym.I tak w kółko.
Ta ufa jak głupia. Sugerowałam jej,ze to nie jest facet dla niej. Traktuje ja
jak odkocznie,wygodnie jemu jest tak jak jest. O zdradzie nie wspominałam nie
wiem czy powinnam. Ta wierzy we wszystko co on powie.
Nie wiem, ,moze ja nie wierze w ten zwiazek, sa od kilku miesiecy a ten
zamiast sie skupic na niej i zwiazku, to sobie skacze gdzie chce.
Moje rokowania sa takie,ze któregos dnia ja zostawi a ta sie znów załamie.
Moze trzeba jej powiedziec, poki jeszcze nie ma planów na pszyszłosc itp
Obserwuj wątek
    • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:39
      powiedziec...najlepiej przy nim..
      • xy2 Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:47
        ale czy ona tego do k.nędzy nie widzi

        czemu nie pozwoli gosciowi odejsc
        • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:52
          xy2 napisała:

          > ale czy ona tego do k.nędzy nie widzi
          >
          > czemu nie pozwoli gosciowi odejsc

          bo my zwykle widzimy to co chcemy zobaczyc...
          takie mamy skrzywienie charakteru...
          • xy2 Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:56
            nie to nie tak...

            jak widzimy, że zdradzil mówimy spie..j i nie ma że boli, a jak błagaja o
            szanse dajemy ją czytaj nie sypiamy z osobnikiem tylko patrzymy jak się błaźni
            na własne zyczenie, patrzymy z politowaniem i kop w dupe
            • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:00
              xy2 napisała:

              > nie to nie tak...
              >
              > jak widzimy, że zdradzil mówimy spie..j i nie ma że boli, a jak błagaja o
              > szanse dajemy ją czytaj nie sypiamy z osobnikiem tylko patrzymy jak się
              błaźni
              > na własne zyczenie, patrzymy z politowaniem i kop w dupe

              dajemy szanse po zdradzie i nie sypiamy z nim?
              a z kim on ma sex uprawiac?
              nie rozumiem tego...
              • xy2 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:03
                no właśnie, nich spie.. i nie prosi o szanse
                • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:06
                  xy2 napisała:

                  > no właśnie, nich spie.. i nie prosi o szanse

                  kobieto nie wolno w zyciu tak czarno/bialo odbierac...
                  • xy2 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:07
                    nie ma półśrodków, ja nikogo nie błagam zeby ze mna był i nie zamierzam
                    • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:08
                      xy2 napisała:

                      > nie ma półśrodków, ja nikogo nie błagam zeby ze mna był i nie zamierzam

                      i slusznie
                    • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:10
                      ale jaki jest sens takiego zwiazku?
                      Moim zdaniem to on sie leczy po tej swojej byłej dziewczynie, wział sobie co
                      było łatwe i dostępne, czyli moja kolezanke. Ta łakneła bliskosci ,miłosci wiec
                      zafascynowała sie nim. Ten ja wali w ch.. od pocztaku a ta daje soba
                      manipulowavc. I co , któregos dnia on sie ustatkuje i powie,ze tak-to ona jest
                      kobieta mojego zycia. Ja nie wyobrazam siebie ,ze mozna życ latami z takim
                      kłamstwem-jak łajdaczenie sie na boki.
                      • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:11
                        taka_jedna_sobie napisała:

                        > ale jaki jest sens takiego zwiazku?
                        > Moim zdaniem to on sie leczy po tej swojej byłej dziewczynie, wział sobie co
                        > było łatwe i dostępne, czyli moja kolezanke. Ta łakneła bliskosci ,miłosci
                        wiec
                        >
                        > zafascynowała sie nim. Ten ja wali w ch.. od pocztaku a ta daje soba
                        > manipulowavc. I co , któregos dnia on sie ustatkuje i powie,ze tak-to ona
                        jest
                        > kobieta mojego zycia. Ja nie wyobrazam siebie ,ze mozna życ latami z takim
                        > kłamstwem-jak łajdaczenie sie na boki.

                        masz chlopaka /przyjaciela?
                        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:12
                          mam męza.Normalne małzentwo.
        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:59
          gosc nie chce odejsc, dobrze jemu i wygodnie
          dobra dziwewczyna z niej alle głupia jak but
          • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:04
            taka_jedna_sobie napisała:

            > gosc nie chce odejsc, dobrze jemu i wygodnie
            > dobra dziwewczyna z niej alle głupia jak but

            nie mow o niej ze glupia jak but...
            moze po prostu uczciwa i dobra...

            a jak jest w Twoim zwiazku?
            • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:06
              jest uczciwa, dobra, uczynna , wierna ale tez naiwana

              w moim oki:)
              ja mam normalnego meza:)
              • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:19
                taka_jedna_sobie napisała:

                > jest uczciwa, dobra, uczynna , wierna ale tez naiwana
                >
                > w moim oki:)
                > ja mam normalnego meza:)

                to moze niech Twoj maz z tym drugim porozmawia..
                • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:22
                  on na pewno nie bedzie sie chciał mieszac w to,

                  mam przeczucie,ze ten ich zwiazek zle sie skonczy ,znów bedzie mi sie
                  wypłakiwac na ramieniu mimo,ze obiecywała sobie,ze juz nie da sie wykozystac.
                  Moje argumenty do niej nie trafia, jest zakochana i nic nie widzi
                  • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:24
                    taka_jedna_sobie napisała:

                    > on na pewno nie bedzie sie chciał mieszac w to,
                    >
                    > mam przeczucie,ze ten ich zwiazek zle sie skonczy ,znów bedzie mi sie
                    > wypłakiwac na ramieniu mimo,ze obiecywała sobie,ze juz nie da sie wykozystac.
                    > Moje argumenty do niej nie trafia, jest zakochana i nic nie widzi

                    to jej udowodnij ze tak jest,wiesz z kim on sie spotyka poza jej plecami?
                    • alpha01 [...] 15.08.05, 21:25
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:27
                      wiem z kim

                      co ma ich sledzic?
                      • alpha01 [...] 15.08.05, 21:28
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:29
                          apha jak zawsze masz racje:)
                          • alpha01 [...] 15.08.05, 21:31
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:32
                            taka_jedna_sobie napisała:

                            > apha jak zawsze masz racje:)

                            i stawia kolacje;)))
                      • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:30
                        taka_jedna_sobie napisała:

                        > wiem z kim
                        >
                        > co ma ich sledzic?

                        nie .powiedziec jej z kim ja zdradza...
                        sluchaj ja mam nadzieje ze chcesz cos zrobic,nie tylko poplotkowac o naiwnosci
                        kolezanki...
                        jesli kazda moja propozycje bedziesz odrzucala,to rozmowa jest bez sensu...
                        Plotkowac nie lubie...
                        • alpha01 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:32
                          alaaa6 napisała:

                          > jesli kazda moja propozycje bedziesz odrzucala,to rozmowa jest bez sensu...
                          > Plotkowac nie lubie...

                          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                          twoja wypowiedz jest jak turbolax
                          • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:34
                            alpha01 napisał:

                            > alaaa6 napisała:
                            >
                            > > jesli kazda moja propozycje bedziesz odrzucala,to rozmowa jest bez sensu.
                            > ..
                            > > Plotkowac nie lubie...
                            >
                            > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                            > twoja wypowiedz jest jak turbolax
                            >
                            >
                            ogladales film..."glupi i glupszy"?;)))
                            • alpha01 [...] 15.08.05, 21:38
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:39
                                alpha01 napisał:

                                > alaaa6 napisała:
                                >
                                > > ogladales film..."glupi i glupszy"?;)))
                                >
                                > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                > nie.wystarczy ze na ciebie patrze idiotko

                                ;)))kicius...
                                to nie ja...to twoja wyobraznia;)))
                        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:34
                          chce cos zrobic lecz nie wiem czy powinnam
                          Mieszanie sie w zwiazku zwłascza jak jedna strona wielbi ma negatywne skutki.
                          Ja wypaplam, on sie bedzie kajac i zapewniac,ze to nieprawda a ja zostane
                          wredna kolezanka, która chce z jakis przyczyn rozwalic zwiazek. Zastanowie sie
                          nad tym, sama nie wiem.
                          • alpha01 [...] 15.08.05, 21:39
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:40
      a jak ja jednak kocha?
      w co watpie:P
      • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:44
        taka_jedna_sobie napisała:

        > a jak ja jednak kocha?
        > w co watpie:P

        ja tez w to watpie...
        to jakis no...niezrownowazony osobnik...
        jak jej teraz nie powiesz,kiedys gdy dowie sie ze o tym wiedzialas..bardzo
        sie na Ciebie obrazi.
        Wiem cos na ten temat...
        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:46
          obawiam sie,ze uwierzy jemu watpie aby sie ten przyznał
          a ja moge zostac wrogiem
          • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:50
            taka_jedna_sobie napisała:

            > obawiam sie,ze uwierzy jemu watpie aby sie ten przyznał
            > a ja moge zostac wrogiem

            ja bedziesz mowic to przy nim,uwierzy...
            przeciez nie jestes samobojca.
            A co on powie to bez znaczenia...Ona zaczenie sie jemu uwazniej przygladac.
            Pytac co robi w wolnym czasie ,itd..
            Dlugo zaden chlop tego nie wytrzyma...
            • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 15.08.05, 20:53
              to juz zaczeła robic, przyglada sie baczniej a ten słodziutki jak nigdy, ale
              tylko sprawa ucichnie a on wyjaduje z inna w łozku. Tak juz bywało.
              Cholera czy taki zwiazek ma szanse przetrwac i na czym jest oparty?
              • alaaa6 Re: Wypaplac? 15.08.05, 21:02
                taka_jedna_sobie napisała:

                > to juz zaczeła robic, przyglada sie baczniej a ten słodziutki jak nigdy, ale
                > tylko sprawa ucichnie a on wyjaduje z inna w łozku. Tak juz bywało.
                > Cholera czy taki zwiazek ma szanse przetrwac i na czym jest oparty?

                jak kazdy zwiazek,,,na zludzeniach...
    • alpha01 [...] 15.08.05, 21:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • taka_jedna_sobie Re: poje_nie pierwszego stopnia.dymac 2 razy 15.08.05, 21:10
        no widze ciebie, starczy:)
        • alpha01 [...] 15.08.05, 21:14
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kardiolog Re: Wypaplac? 16.08.05, 09:56
      Podkusilo mnie, zeby zajrzec na FP i wpadlem na ten oto wpis. Skoro juz
      go "przerobilem" ustosunkuje sie.

      Nie rozumiem jak moze mezczyzna, ktory niejako wybral kobiete na partnerke
      swojego zycia tak ja traktowac? Albo inaczej powiem: rozumiem, ale calkowicie
      nie zgadzam sie! A jak wyglada moj wniosek? Rani ja przy kazdej nadarzajacej
      sie okazji chcac powiedziec, ze ona musi bronic sie przed zadawanym przez niego
      bolem. On mowi, ze jest tylko jeden na to sposob. Jesli z niego nie skorzysta
      bedzie dalej ja ranil, az pewnego dnia rzeczywiscie skamienieje, az ja pewnego
      dnia psychicznie wykonczy. Ona o tym wie, ale nie potrafi uwolnic sie, bowiem
      lepszy bol juz znany, sprawdzony, do ktorego jest przyzwyczajona niz pustka.
      Mniejszym zlem wg niej jest wiec poczucie bolu i nieszczescia, niz proznia,
      emocjonalna pustka. A czy ta proznia, wypalenie nie jest juz blisko? On wie, ze
      ona od niego nie odejdzie dlatego jest bezkarny, ma calkowity wplyw na nia. On
      ma nad nia wladze. Systematycznie pozbawial ja dobrego samopoczucia, odbieral
      wszystko co jej ofiarowal (milosc, wyjatkowosc, zaufanie, bezpieczenstwo,
      nadzieje). Pozostawil tylko smycz dlugosci 50 cm i ja zgarbiona, wyplowiala,
      samotna.

      Mozecie teraz krzyczec, oponowac, jestem tylko goncem przynoszacym zle
      wiadomosci...

      Obawiam sie, ze on jej juz nie kocha, nie szanuje, on jej nawet nie lubi, lubi
      na pewno te durna przemadrzala kolezanke, ktora "paple" na jego korzysc (dla
      niego korzyscia bedzie kazda sytuacja poza ta, w ktorej obecnie sie znajduje,
      dlatego nie ma znaczenia paplanina tej durnej).

      On nie zrezygnuje ze "swojej kobiety" i nie milosc bedzie go przy niej trzymac
      lecz poczucie dominacji i sily. Ten zwiazek obudzil w nim najgorsze, zwierzece
      uczucia i nie ma sensu zastanawiac sie jak do tego doszlo, tylko co zrobic,
      zeby jej bylo lepiej. Ona rzeczywiscie ma najgorzej, zostala sama. Byla jednak
      zawsze sama, z wlasnego wyboru, odrzucila wszystko i wszystkich i teraz na niej
      mszcza sie wczesniej podjete decyzje. Wydaje mi sie jednak, iz niezaleznie
      jakie (dobre czy zle) poklady emocji w nich drzemia WYSTARCZY juz jej
      cierpienia, bo tylko ona w opisanej tu historii cierpi! Jedynym lekarstwem dla
      niej, bo juz nie dla tego zwiazku (przez niego zostal spisany na straty, a ona
      nie ma do swojego partnera juz zaufania , za bardzo ja zranil) jest proba
      uniezaleznienia sie od niego. Musi stac sie znow niezalezna, silna. Nie da sie
      zmienic myslenia w ciagu jednego dnia, nawet tygodnia, trzeba pomalenku, krok
      po kroczku probowac. To tak jak z jazda na rowerze: najpierw uczymy sie jedzic
      na rowerze o czterech kolkach, gdyz poczujemy sie juz na tyle pewnie na
      siodelku odpinamy dwa male kolka, dzieki ktorym moglismy uniknac wywrocenia sie
      i wkladamy patyk. Ten z kolei jest przytrzymywany przez osobe stojaca z tylu.
      Nie jest latwo, ale probujemy jechac. Chwile pozniej jedziemy i to na dwoch
      kolkach zapominajac, ze przed chwila ktos nas trzymal. Jedziemy! Jedziemy sami,
      bez pomocy, o wlasnych silach! Czyz to nie piekne? Ona musi odpowiedziec sobie
      na ktorym etapie nauki jazdy na rowerze jest: czy jezdzie jeszcze na 4 kolkach,
      czy ktos zastapil kolka patykiem, czy jedzie juz sama? Najwazniejsze, zeby nie
      oszukiwac siebie, bo cokolwiek powinno byc zrobione musi byc zrobione z mysla o
      sobie.

      Nie potrafie nic wiecj dodac. Chcialbym tylko, zebys Ty nie pisal tak
      upokarzajacyh listow nawet jesli jest to tylko forum i zabawa, ktora nie stala
      sie prawdziwym zyciem. Niezaleznie od wlasnych przemyslen- osobie ktora wybrano
      na partnera- nalezy sie minimum szacunku i nie o szacunek od glupiej kolezanki
      chodzi, lecz od jej MEZCZYZNY, ktoremu trafnie lub nie oddala serce. Kolezanka
      nie jest wazna, jest tylko ersatzem, niezdarnym tlumaczeniem, ucieczka przed
      odpowiedzialnoscia i podjeciem decyzji. Obawiam sie, ze ta prawda jednak znana
      jest juz od dawna i nie ma sensu wracac do czegos, co bylo zapewne szczegolowo
      omowione.

      Dzis, pytaniem jest raczej co zrobic, by dac tej kobiecie sile i zredukowac jej
      cierpienie? On jej niestety nie pomoze, bedzie ja nadal wykorzystywal, az do
      konca. Óna musi byc swiadoma, ze nie bedzie inaczej. To ona teraz musi odwrocic
      sytuacje czyli stac sie jej pania, to trudna droga ale mozliwa do wykonania.
      Jesli nie potrafi sie uwolnic to przynajmniej niech sprobuje wydluzyc smycz.
      Nie zrozumcie mnie zle, ja jej nie chce obrazic uzywajac przenosni "smycz",
      chce tylko oddac obraz sytuacji, jaki wywnioskowalem z tej historii. A jesli
      wywioskowalem z innej historii to powzolilem sobie ja ze wzgledu na
      ograniczenie czasowe przytoczyc przy okazji tego opowiadania o zyciu jakie nie
      powinno byc.

      Za wspolnie spedzony czas, piekne emocje, nawet zle, ktore przeciez sa tez
      elementem zwiazku nalezy sie MINIMUM SZACUNKU i tego nalezy oczekiwac od
      mezczyzny.
      Mam tylko nadzieje, ze opisany tutaj osobnik nim jest, a jesli nie jest to
      przynajmniej niech sprobuje nim stac sie, aby i jemu mozna te minimum szacunku
      ofiarowac..

      kardiolog
      • alaaa6 Re: Wypaplac? 16.08.05, 10:02
        imponujace....zapraszamy czesciej

        --------------------------------------------------------------------------------
        Podkusilo mnie, zeby zajrzec na FP i wpadlem na ten oto wpis. Skoro juz
        go "przerobilem" ustosunkuje sie.
        • jula09 Re: Wypaplac? 16.08.05, 10:10
          Wypaplać!
      • rainer_calmund Re: Wypaplac? 16.08.05, 10:25
        Wiec nie kus sie juz wiecej - do kardiologa

        ----------------------------------------
        Nie widze w Twojej opowiesci nic nowego, poza przypominaniem niewygodnych
        faktow. Co do kolezanki to przeciez przez takie jak ona dochodzi do rozbicia
        calych fatastycznych i szczesliwych rodzin. Ona na pewno chce tego kolesia dla
        siebie, ona go kocha i robi wszystko, zeby tamta go zostawila. Tak, tak, czuje
        to przez skore. A potem beda zyli dlugo i szczesliwie, jak ta jej odda chlopa.
        Albo nie beda zyli dlugo i szczeliwie, bo bedzie chcial zarzucic jej smycz tak
        jak kazdej i ta smyczka ja przydusi do ziemi, ze ta ani pisnie. Same trupy beda.

        Nie dajcie sie zwiesc ani oszukac tej koleznace, ona to robi wylacznie dla
        siebie, chce odseparowac go od milosci jego zycia. Co za potwor.

        R.C.
        • kardiolog Re: Wypaplac? 16.08.05, 10:30
          To juz bylo, R.C.

          Wazne jest jedynie, aby nie bylo cierpienia.

          Kolezanka papla mnie nie interesuje, jej rola jest tu zadna, nawet jesli jej
          nie ma to ja mozna wymyslec. Ani kolezanka czy chec posiadania dzieci nie
          naprawi ani nie zepsuje tego, czego nie naprawia czy nie zepsuja sami
          zainteresowani.

          kardiolog
        • swinka_peggy Re: Wypaplac? 16.08.05, 10:54
          a kto to ZL?
        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 16.08.05, 11:23
          rc myslisz sie
          gdyby ta papla chciała to rozwalic zrobiłaby to juz dawno, uwikałaby sie w
          romans z tym bawidamkiem po czym wszystko wypaplała owej kolezance, tak sie nie
          stało. Bowiem ani on piekny, madry, a poza tym owa papla ma o wiele
          atrakcyjnego meza , którego szanuje, jak równiez sama siebie:)

          Gdyby ta papla miała długi jęzor i nie liczyła sie z uczuciami kolezanki juz
          doniosłaby o zdradach swego lubego. Tak sie nie stało bowiem, nie chce sie
          mieszac, nie chce ranic kolezanki bo tego goscia to ja najchetniej kopnełabym w
          d..e:).

          Po prostu widze co sie dzieje,widze,ze nic z tego dobrego nie bedzie, a
          dziewczyna ma wielkie plany wobec niego, chce byc jego zona, matka jego
          dzieci , ufa jemu, swiata poza nim nie widzi. On sie nawet z tymi swoimi
          podobojami specjalnie nie kryje...


    • joa1001 Re: Wypaplac? 16.08.05, 11:28
      Jeżeli to bliska Ci osoba- powiedz.
      Jeżeli nie bardzo- lepiej siedź cicho. Myślę, ze nie uwierzy.
      Ja kiedyś tak zrobiłam, powiedziałam i stałam się wrogiem. Poinformowana śmiała
      mi się potem w twarz. A teraz ja się smieję, bo on dalej ją zdrazda, a ona się
      miota.
    • jula09 Re: Wypaplac? 16.08.05, 11:35
      Nie na prózno mowi się ze najciemniej jest pod latarnia. Jeśli wiesz na pewno
      że mężczyzna jest niuczciwy powinnaś powiedzieć o tym koleżance bo w obecnej
      sytuacji trzymasz stonę mężczyzny. Koleżanka gdy dowia się że facet ją zdradza
      będzie czuła się podwójnie rozczarowana raz Tobą raz mężczyzną.
      • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 16.08.05, 11:43
        Ona wie, ze spotyka sie z innymi kobietami ale on tak jej nawkłada do głowy,
        przetłumaczy, posłodzi,ze ta uwierzy we wszystko. Mówiłam jej wiele razy,
        obserwuj, pojechał na urlop bez ciebie, fakt,ze nie mogła sie wyrwac z pracy.
        Mówie, mógł zostac z Toba, wyrwalibyscie sie na weekend a tak -on gdzies sam.
        Nie badz az taka ufna , bo facet kreci. A ta dalej swoje, broni go. Wkurza sie
        na niego i odpuszcza. Zrestza sam mi mówił,ze ona robi wszystko co on chce.
        To ,ze jej powiem,ze ja zdradza moze nie zadziałac, jesli zobaczyłaby go z inna
        to mzoe klapki spadłyby z oczu. Moze a moze wybaczyłaby i zyli by dalej.
        Wbrew pozorom wypaplanie nie jest łatwa sprawa...
        • joa1001 Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:00
          Wiem, czasem powiedzenie niewiele daje, gdy obieta widzi co chce widziec.
          Mialam taka sytuację w swoim bliskim otoczeniu, facet nawet specjalnie się nie
          krył, robił co chciał, naopowiadał mojej znajomej ze to sa koleżanki, że ma
          prawo mieć koleżanki. Jeżdił na kilkudniowe wypady bez niej, Sylwester bez
          niej, bo akurat za coś ją pokarał, bo podskakiwała. Bawidamek, gość którego
          miało się ochotę odstrzelić. A ona wpatrzona, nawet jak czuła że robi ją w ch..
          to i tak w końcu jemu wierzyła, bo chciała wierzyć. Wolała ten chory związek,
          niż poczucie pustki. To była bliska mi osoba, ciężko było patrzeć na nią.
          On nawet sam mi powiedział kiedyś, ze ona zrobi dla niego wszystko. Taki był
          bezczelny. Jakby nie poznała jego- nie uwierzyłąbym że są tacy "mężczyźni" .Ale
          są. Powiedziałam jej w końcu, nie uwierzyła, on jej zrobił wodę z mózgu, ze
          mnie zrobił frustratkę i zazdrosną "ich szczęściu". Ona potem śmiała mi się w
          twarz. Nie utrzymujemy teraz kontaktu bliższego, ale wiem że on dalej żyje jak
          żył, może trochę bardziej się wsytraszył i się kamufluje bardziej. Ale mnie to
          nie interesuje. Jej wybór. Chce być głupia, niech będzie. Ale tego że wtedy
          powiedziałam nie żałuję. Bo musiałam.
          Twoja koleżanka pewnie nie uwierzy Ci. Ale jeżeli jest Ci bliska powiedz, nawet
          przy nim.
          • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:05
            Nie wiem sama , poczekam jeszcze troche. Za bardzo sie tym pzrejełam, musze tez
            ochłonac z emocji. gdybym wiedziała,ze to silna dziewczyna i w razie czego da
            sobie rade , odpusciłaby. Lecz, wiem,ze po ostatnim odrzuceniu przez faceta
            chciała popełnic samobójstwo, była w depresji. Teraz jest szczesliwa i
            ślepa...łatwowierna i naiwna, daje soba sterowac.

            dzieki:)
            • rainer_calmund Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:15
              taka_jedna_sobie napisała:

              > Nie wiem sama , poczekam jeszcze troche. Za bardzo sie tym pzrejełam, musze
              tez
              >
              > ochłonac z emocji. gdybym wiedziała,ze to silna dziewczyna i w razie czego da
              > sobie rade , odpusciłaby. Lecz, wiem,ze po ostatnim odrzuceniu przez faceta
              > chciała popełnic samobójstwo, była w depresji. Teraz jest szczesliwa i
              > ślepa...łatwowierna i naiwna, daje soba sterowac.
              >
              > dzieki:)


              Przestan juz. Po pierwsze to jej zycie, wiec musi sama dokonac wyboru, brak
              decyzji tez jest wyborem.

              Po drugie nie wierze, zeby byla szczeliwa, nikt nie bedzie w takiej sytuacji
              szczesliwy.

              PO trzecie nie wierze, ze targaja Toba duze emocje. Nie wiem, czy ta kobieta
              jest Tobie bliska, ale niezaleznie- JEJ nalezy sie minimum szacunku i
              zmniejszenie cierpien (jak napisano). Czy nikt nie wiedzi, ze ja taka sytuacja
              boli?!

              R.C.
      • rainer_calmund Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:04
        jula09 napisała:

        > Nie na prózno mowi się ze najciemniej jest pod latarnia. Jeśli wiesz na pewno
        > że mężczyzna jest niuczciwy powinnaś powiedzieć o tym koleżance bo w obecnej
        > sytuacji trzymasz stonę mężczyzny. Koleżanka gdy dowia się że facet ją
        zdradza
        > będzie czuła się podwójnie rozczarowana raz Tobą raz mężczyzną.

        Wiesz co jula, mysle, ze facet SAM powie dlaczego nie chce wiazac sie z
        kobieta. Ja w ciagu 5 minut przeczytalem odpowiedzi dlaczego ten zwiazek nie
        moze sie udac, wiec pewnie Wy tez przeczytaliscie.

        Kobieta, ktora pozostaje w zwiazku z opisywanym tutaj osobnikiem:), nie miala
        zadnych obowiazkow i powinnosci wobec durnej kolezanki, tak wiec i owa durnota
        nie ma zadnych obowiazkow ani powinnosci wobec tej kobiety.

        Wielokrotnie pisywalem, ze znajomosc prawdy w niczym nie pomaga, jesli nie
        mozna z tej prawdy skorzystac dla wlasnego uzytku. Przeszkadza natomiast bardzo
        w sytuacji odwrotnej, tak jak bedzie przeszkadzac durna:) kolezanka i ow
        osobnik prowadzacy inne zycie, gdzies obok, do ktorego kobieta nie ma dostepu.

        Smutne to wszystko i czytajac znow widze krecenie sie w kolko po tej samej
        orbicie. Troche jak na mszy satanistycznej podczas ktorej nie opuszcza sie
        plonacego kregu.

        R.C.
        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:19
          oki pojdzmy wiec dalej..



          Kobieta, ktora pozostaje w zwiazku z opisywanym tutaj osobnikiem:), nie miala
          > zadnych obowiazkow i powinnosci wobec durnej kolezanki, tak wiec i owa
          durnota
          > nie ma zadnych obowiazkow ani powinnosci wobec tej kobiety.


          owa kobieta nie ma zadnych obowiazków wobec pali, zgodze sie z tym,owa kobieta
          za to czesto wypłakiwała sie na ramieniu owej papli a owa pala zarzucała swoje
          obowiazki na rzecz problemów kobiety, dalej... owa pala nie raz wyciagała ja z
          doła, stawiała na nogi itp....

          >
          > Wielokrotnie pisywalem, ze znajomosc prawdy w niczym nie pomaga, jesli nie
          > mozna z tej prawdy skorzystac dla wlasnego uzytku. Przeszkadza natomiast
          bardzo
          >

          znajomosc prawdy moze pomóc ale niekoniecznie jak sie słyszy wybiorczo, to co
          chce usłyszec i zaprzecza sie faktom, widzi to co się chce zobaczyc, zyje
          wyobrazeniami na temat idealistycznej miłosci, czy idealizuje partnera...nie
          dostrzega sie rzeczywistosci, byle by z kims byc, uzaleznic sie na amen,
          Papla nie ma zadnego z tego uzytku, jedyny , to taki,ze ma dosc zalów, jeków
          owej kolezanki, ma swoje zycie i swoja rodzine.:). Nie odtraci owej kolezanki
          bo za duzo w niej empatii ale równiez ma swiadomosc straconego czasu, skoro to
          wszystko jak grochem o sciane...



          > Smutne to wszystko i czytajac znow widze krecenie sie w kolko po tej samej
          > orbicie. Troche jak na mszy satanistycznej podczas ktorej nie opuszcza sie
          > plonacego kregu.


          Załosne to wszystko, tak sie upodlic, zatracic, swoja godnosc w imie czego?
          złudzen? marzen? i bycia dla samego bycia, oby z kims..

          tjs
          >
          > R.C.
          • kardiolog Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:29
            Hm....
            Paplu (niech tak juz pozostanie:)), odnosze wrazenie, ze naprawde chcialas
            pomoc tej kobiecie, nawet za cene bycia wrogiem. Na pewno jedno osiagnelas-
            bycie wrogiem, to juz przynajniej cos. Kobiety maja taka nature (mysle, ze
            wynika to z ich genetyki), ze staraja sie ustrzec innych, najczesciej dzieci
            przed wsadzaniem raczki do ognia, ale kazdy musi sam wlasna raczke oparzyc, by
            poczuc bol i zapach spalonej skory. Nie nauczymy sie na bledach innych, nawet
            jesli mamy "oczy szeroko zamkniete".


            Istnieje uniwersalna recepta na unikanie bolu- trzeba omijac zrodlo jego
            pochodzenia. Brzmi dobrze, nieprawdaz?

            Tyle definicja.

            kardiolog
    • j_ar Re: Wypaplac? 16.08.05, 12:58
      gdyby to moj przyjaciel albo przyjaciolka mieli takie problemy to na pewno bym
      powiedzial, ale kolega badz kolezanka.. nie, na pewno nie
      • rainer_calmund Re: Wypaplac? 16.08.05, 13:45
        j_ar napisał:

        > gdyby to moj przyjaciel albo przyjaciolka mieli takie problemy to na pewno
        bym
        > powiedzial, ale kolega badz kolezanka.. nie, na pewno nie
        >
        >

        Obawiam sie, ze ta kolezaneczka durna nie powie i tak najwazniejszego a
        odbierajacego nadzieje.

        R.C.
        • taka_jedna_sobie Re: Wypaplac? 16.08.05, 14:22
          rc co w tym jest najwazniejsze?:)

          durna papla powiedziałaby wprost facet cie zdradza ,otrzasnij sie kobieto.
          Jesli ci to nie przeszkadza to...szczesliwego zycia;)
          • rainer_calmund Re: Wypaplac? 16.08.05, 14:23
            taka_jedna_sobie napisała:

            > rc co w tym jest najwazniejsze?:)
            >
            > durna papla powiedziałaby wprost facet cie zdradza ,otrzasnij sie kobieto.
            > Jesli ci to nie przeszkadza to...szczesliwego zycia;)



            No wlasnie to- co napisalas :)

            R.C.
          • j_ar Re: Wypaplac? 16.08.05, 14:25
            oj nie, bo wtedy to uslyszy od swojego, ze to nieprawda, ze ty go podrywalas i
            takie tam pierdoly.. i tylko zamieszanie sie zrobi i nic nie uzyskasz...;)
    • witch-witch Re: Oczywiscie.. 16.08.05, 13:14

      Czytajac twoj post widze,ze nalezaloby Te dziewczyne w jakis sposob
      poinformowac o wyczynach jej chlopaka a i znim ostro porozmawiac. Wydaje mi
      sie, ze postapisz rozsadnie jeseli powiesz jej jaki on jest naprawde.
      W sumie nie wierzylam kiedys w takie jasne stawianie spraw i otwieranie oczu
      kolezankom ale wydaje mi sie ze taka informacja wypowiedziana w pore moze
      uratowac nie jedna osobe od zyciowych tragedii. Jak najbardziej powiedz jej
      wszystko co wiesz.....
      __________
      • rainer_calmund Re: Oczywiscie.. 16.08.05, 13:46
        Nie sluchaj, nie mow nic wiecej :)))))

        R.C.
    • mila1009 Re: Wypaplac? 17.08.05, 13:36
      Po prostu powiedz jej to co wiesz, nie uwierzy - trudno. Ale to jest
      najuczciwsze rozwiązanie. Przynajmniej spróbujesz przerwać sytuację, w której
      ona jest oszukiwana i krzywdzona. Jeżeli ona wybierze dalsze samooszukiwanie
      się, zrobi to już na własne życzenie, ale musi mieć szansę.
    • vlad-srollovnik nie wtrącaj sie 17.08.05, 13:40
      ona doskonale wie o tym, że ja zdradza. a skoro to akceptuje, bo sie boi
      samotnosci jej sprawa, nie twoja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka