taka_jedna_sobie
15.08.05, 20:36
Sprawa tyczy sie mojej kolezanki,która facet zdradza. Nie powinnam się
wtracac ale szkoda mi dziewczyny. Zwłaszcza,ze jest po miłosnych
przejsciach,raz juz została skrzywdzona. Pojawił sie on i wyrwał ja z dołka,
on tez po przejsciach podobno nie układalo sie jemu z dziewczyna. Oboje po
30stce.Gdy ona wyjedzie lub on nie chce sie spotkac, myka do innej. Moze jest
ich wiecej-nie wiem. Wiem ,ze ja zdradza. On tez wie,ze ja wiem i tym sie nie
przejmuje. Ostatnio mnie zaczał jawnie podrywac , nie omieszkajac dodac,ze
chcetnie widzi mnie w jego łozku. Wszystko na poważnie. Zignorowałam go.
Kolezanka udaje slepą, mozna jej kazdy kit wcisnąc, co tez jej facet robi.
Wraca do niej i jest sielanka, wynagradza jej to ,bedac czułym.I tak w kółko.
Ta ufa jak głupia. Sugerowałam jej,ze to nie jest facet dla niej. Traktuje ja
jak odkocznie,wygodnie jemu jest tak jak jest. O zdradzie nie wspominałam nie
wiem czy powinnam. Ta wierzy we wszystko co on powie.
Nie wiem, ,moze ja nie wierze w ten zwiazek, sa od kilku miesiecy a ten
zamiast sie skupic na niej i zwiazku, to sobie skacze gdzie chce.
Moje rokowania sa takie,ze któregos dnia ja zostawi a ta sie znów załamie.
Moze trzeba jej powiedziec, poki jeszcze nie ma planów na pszyszłosc itp