skrzywdzony.przez.przypadek
18.08.05, 15:54
Z każdym rokiem życia czuje sie coraz mniej pewnie. Mam problem z
zaakceptowaniem moich mijających lat. Patrze w lustro i nie widze juz
uśmiechnietego, zadowolonego z zycia mężczyzny, zaczynam dostrzegac w nim
dziadka, który do niczego nie nadaje sie oprócz zakładania kapci i ogladania
telewizji.
Na tym jednak mój problem sie nie kończy. Z każdym mijającym rokiem staje sie
coraz bardziej werdny, swoją niechęć odczuwam głównie w pracy. Zaczynam
nienawidzic młodszych od siebie, czuje sie od nich slabszy, mniej atrakcyjny,
mniej przydatny. Młodzi demonstują swoją wiedze, a mnie robi sie źle. Widzę
jak patrzą na mnie i czekają, aż mi sie powinie noga, czuję, że tylko na to
czekają. Ja też nie pozostaje im dłużny. Przy każdej nadarzjącej sie okazji
knuję i szukam w nich niedoskonałości, przy czym jak znajde cokolwiek
obwieszczam wszystkim ten fakt, polaryzuję towarzystwo, buntuję jednego
przeciw drugiemu. Najbardziej przeszkadzają mi ci, którzy są dodatkowo
przystojni. Ich nienawidze najbardziej.
Czy wiek usprawiedliwia moje zachowanie czy powinienem zaczac nad soba
pracować. Prosze o rady