malluszek
22.08.05, 10:04
Znam faceta, który pochodzi z tzw. rodziny dysfunkcyjnej, wychowywany tylko
przez matkę. Przeżył już swoją wielką, nieszczęśliwą miłość i to był punkt
przełomowy w jego życiu, tzn. zamknął się w sobie na wszelkie możliwe
sposoby. Jego stosunki z kobietami polegają na relacji: rozkochać i rzucić.
Gdyby cokolwiek nawet do któreś poczuł zaraz sie wycofuje. Od rozstania z "tą
jedyną" minęły już 3 lata a mam wrażenie, że to dalej w nim żyje. Mówi, że
nie odczuwa żadnych pozytywnych uczuć w stosunku do nikogo, ale czy to wogóle
możliwe?????