Dodaj do ulubionych

Jak pomóc...?

22.08.05, 10:04
Znam faceta, który pochodzi z tzw. rodziny dysfunkcyjnej, wychowywany tylko
przez matkę. Przeżył już swoją wielką, nieszczęśliwą miłość i to był punkt
przełomowy w jego życiu, tzn. zamknął się w sobie na wszelkie możliwe
sposoby. Jego stosunki z kobietami polegają na relacji: rozkochać i rzucić.
Gdyby cokolwiek nawet do któreś poczuł zaraz sie wycofuje. Od rozstania z "tą
jedyną" minęły już 3 lata a mam wrażenie, że to dalej w nim żyje. Mówi, że
nie odczuwa żadnych pozytywnych uczuć w stosunku do nikogo, ale czy to wogóle
możliwe?????
Obserwuj wątek
    • seerena Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 10:26
      Możliwe. Ale pozytywnych uczuc w stosunku do kobiet, z którymi sie spotyka?? Czy
      w ogóle do nikogo. I co to sa pozytywne uczucia, tzn. nikogo nie lubi? Czy
      chodzi o miłość? A ile on ma lat w ogóle? Jeśli świadomie chce rozkochać i
      porzucić to jeszcze musi dorosnąć i zmądrzeć. Jeśli tak mu przypadkiem wychodzi
      to po prostu jest zablokowany na amen. Wszystkiemu winny strach. On musi sam
      sobie to uświadomić i przełamać. Albo spotkać taką kobietę, która go poruszy do
      głębi i samo mu się odblokuje. A przede wszystkim musi sobie uświadomiść że sam
      sobie robi źle zamykając się na uczucia.
      • malluszek Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 11:00
        Pozytywne uczucia, tzn. miłość. Ma z nią problem nawet w stosunku do własnego
        rodzeństwa i to jest przerażające!!No chyba, że wydarzyło się coś naprawdę
        strasznego w tej rodzinie...Lat 30.Rozkochać - porzucić: czasami mam wrażenie,
        że robi to nieświadomie, tzn. chce kogoś poznać a kobiety to jego słaby punkt:)
        Poznaje..."angażuje się"(zabiega, spotyka) i przychodzi czas gdzie się
        wycofuje. Wycofuje się przeważnie wtedy gdy ta którą już omotał wyznaje mu
        miłość. Zdaje sobie sprawę, że ma problem i wiem, że robi juz coś w tym
        kierunku...Tylko czy można temu wyjść jakoś na przeciw, żeby mu pomóć?
        Dziękuję, że odpisałaś:)pozdr
        • malluszek Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 11:12
          Jeszcze chcę dodać, że po pytaniu co teraz planuje zrobić ze swoim życiem,
          odpowiedział, że ożenić się!
    • mausi12 Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 11:46
      To jest mozliwe i czesto taki czlowiek juz nie potrafi "drugi raz tak
      kochac".Jak czytam co piszesz to ja na Twoim miejscu dalabym sobie spokoj.
      • seerena Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 12:06
        Mausi, bzdury opowiadasz :) Człowiek nie ma limitu na kochanie, może kochac
        wiele razy i "każda miłość jest pierwsza, najgoretrza, najszczersza" itp.
        Maluszek, trudno pomóc komus takiemu, a Ty jestes jedna z tych porzuconych?? Nie
        wiadomo ile jest przyczyny w jego zachowaniu z powodu jakichs trudnych stosunków
        w rodzinie, a ile z powodu zawodu miłosnego. Może to się jedno na drugie
        nakłada. Z zawodu miłosnego można sie wyleczyć, trzeba po prostu odczekać aż się
        wszystko zabliźni. Ale on musi chcieć zakończyć ten etap. Aby być gotowym na
        nowe uczucie trzeba stare pochować, inaczej nic z tego. Mi sie wydaje, że to
        jest cały czas strach, angazuje się, a w momencie gdy sytuacja jest jasna (czyli
        czyjaś deklaracja miłości) i trzeba by wejść w to uczucie całkowicie to robi w
        tył zwrot, bo obawia sie powtórki czyli ponownego zawodu. Ale z tego nie ma
        innego wyjścia jak po prostu "skoczyć w przepaść" czyli zostawić lęk za sobą i
        się otworzyć na to co będzie. Nie da się nikogo do tego zmusić. Można pogadać,
        porozmawiać, ale on sam musi tego chcieć.
        Na kogoś takiego może też zadziałać kobieta, która mu sie latwo nie podda, czyli
        nie będzie łatwą zdobyczą, będzie musiał sie natrudzić i nie będzie jej nigdy do
        końca pewnym, może wtedy. Ale naprawdę to nie wiadomo, musi się sam z tym
        uporać, może to byc kwestia tylko odpowiedniej kobiety - która będzie tą właściwą.
      • malluszek Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 12:11
        Wiem, chory przypadek:)Swego czasu jakby się wyleczył sam mówił, że otworzył
        się na ludzi, już inaczej patrzy i później coś pękło i jest jak jest.
        Pytam z czysto psychologicznego punktu widzenia, poza tym mam z nim dobry
        kontakt i nie chce tego zepsuc a jesli bylaby okazja zeby go wesprzec to czemu
        nie??Ale i tak staram się rozsądnie do tego podejść, żeby z czasem się nie
        zaangażować bo wkońcu serce nie sługa:)
        • seerena Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 12:24
          No to pogadaj z nim :) Może powinien miec więcej przyjaciół i znajomych,
          wychodzic do ludzi.
          • malluszek Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 12:44
            On ma ich chyba aż nadto, sam już nie może się w nich połapać:)
            • malluszek Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 12:48
              Sorki, źle powiedziane "otworzył się", otwarty to on jest i to bardzo, chodziło
              o "zaczął się przywiązywać do ludzi".
              • megalomanka Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 13:00
                ojoj to "przywiązywanie się do ludzi" to musi mu zaszkodzi :)))
      • mausi12 Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 13:17
        Czasami wystarczy rozmowa,a czasami nie.Po co sie narzucac,moze on nie chce.Moj
        kolega mial dziewczyne przez 8 lat,a potem sie wszystko skonczylo.Ozenil sie z
        inna,ale ciagle wraca myslami do bylej dziewczyny.Mowi o swojej zonie:"ta
        druga".Ja bym tak nie chciala.
    • mskaiq Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 17:21
      On sie boi milosci. Kazdy strach ktory jest w nas nie dopuszcza milosci, moze
      byc to strach nie zwiazany z miloscia na przyklad strach zwiazany z praca.
      Jesli jest aktywny to milosc nagle znika, kiedy strach odchodzi milosc powraca.
      Piszesz ze on rozkochuje i rzuca, On to robi dlatego ze sie boi kontynuowac,
      boi sie ze znow wszystko skonczy sie tak jak tamta milosc. Wtedy pojawia sie
      strach, On czuje tylko strach, nie czuje milosc.
      Zwykle silna milosc potrafi pokonac ten strach.
    • vlad-srollovnik Re: Jak pomóc...? 22.08.05, 19:21
      to jest lęk

      on sam musi sobie pomoc spotykając kogoś, komu będzie mógł zaufać
      • malluszek Re: Jak pomóc...? 23.08.05, 09:47
        Dzięki wielkie za odpowiedzi!Bardzo mi pomogliście, widać sam musi sobie z tym
        poradzić...
    • beata223 Re: Jak pomóc...? 24.08.05, 13:16
      byc przyjacielem ,wychodzic czesto.przyzwyczajac do siebie,nie mowic
      kocham,wziasc za reke,bez deklaracji,byc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka