Dodaj do ulubionych

Arystokracja w Polsce

    • Gość: kol5 Re: Arystokracja w Polsce IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 19:33
      Była, jest i będzie.
      Pomimo, na przekór i... wyłącznie dlatego, że tak postanowiła.
      • Gość: czyzunia Re: Arystokracja w Polsce IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.09.02, 20:45
        jednak jest roznica miedzy szlachta, nota bene pod cedynia jej jeszcze nie bylo,
        a tzw arystokracja.tzw. herbowych.uzbieralo by sie dzis w rz-plitej ok 50 %.
        w schylkowym sredniowieczu herb byl jakims wyroznikiem i dawal powzne
        przywileje,pozniej duza czesc szlachty-herbowych spauperyzowala sie. dopiero po
        rozbiorach nastapil bezsensony wykup godnosci arystokratycznych. do tego czasu
        szlachectwo zdobywalo sie z mieczem w dloni lub pozniej w drodze nobilitacjii
        lub adopcji za zaslugi dla rz-plitej.
        a tak poza nawiasem;raduja mnie bale arystokracji"dobroczynne" na ktorych tylko
        ona sama uwaza sie za arystokracje.pa.pa.
    • kuba1971 Re: Arystokracja w Polsce 17.09.02, 00:51
      Do kwieto i czyzuni

      Moi Drodzy, po pierwsze mając na mysli cedynię, chodziło mi o powstawanie owych
      nobilites, od czegoś zaczęli, wszakże zawsze owymi herbowymi nie byli, podobnie
      jak przodkowie Mieszka byli... chłopami. Zatem dzisiejsze i przeszłe a zapewne
      i przyszłe wywyższanie się jest bezsensowne. kwieto dzieki, właściwie pojąłeś
      sens mojej wypowiedzi :)

      Zatrważające jest to, iż tak wielu z nabozną czcią traktuje potomków tych czy
      owych, a już szokiem jest, kiedy nowobogaccy i politykierzy nieszczęsni
      (wszelkiego szczebla) snobują się udziałem w tych czy innych balach
      i "herbatkach".

      faktem jest, że przedrozbiorowa Rzplita tytułów hrabiowskich nie rozdawała,
      niektórzy za rozmaite zasługi uzyskali je u zaborców, co jest wątpliwym powodem
      do dumy aczkolwiek był hrabia Fredro przykładowo. Sejmy przedrozbiorowe
      przyznawały czasem nobilitację w postaci indygenatu, a czasem i tytuł książęcy
      jak Poniatowskim dzieki Stasiowi królowi.

      Dziś rola i znaczenie szlachty, a dokładniej arystokracji powinno byc całkiem
      inne, powinna pokazywać zasady takiej jak honor, uczciwość, poświęcenie dla
      innych, wspieranie akcji społecznych i humanitarnych, BEZINTERESOWNOŚĆ i bycie
      ludzkim dla każdego. Innymi słowy,zejście do gminu jesli to mozna tak określić.

      Szczęśliwie moja rodzina to nie żadne królewięta i wielgachne nazwiska, więc
      problemów z balami nie mam :) smokingu i fraka więc obstalowac nie musiałem, po
      prawdzie sygnetu też nie posiadam ani herbu na wizytówce czy
      listowniku :))))))))))))

      Bycie herbowym to dla mnie ciągłe ukazywanie, że musze być dobry jako człowiek,
      mąż, obywatel, to zobowiązanie, posiadanie kultury osobistej i godności,
      ukończone szkoły i wiedza, znajomość języków i świata. przede wszystkim, jak
      mawiała moja babcia, oznacza to, iz absolutnie nikomu nie moge pokazać, że
      jestem lepszy z powodu herbu, bo to infantylne i zaprzecza owemu herbowi.

      A w ogóle mamy republikę burżuazyjną i z "panami już skończyliśmy".
      Forumowiczów pozdrawiam.
      • kwieto Re: Arystokracja w Polsce 17.09.02, 06:20
        kuba1971 napisał:

        > Bycie herbowym to dla mnie ciągłe ukazywanie, że musze być dobry jako
        > człowiek, mąż, obywatel, to zobowiązanie, posiadanie kultury osobistej i
        > godności, ukończone szkoły i wiedza, znajomość języków i świata. przede
        > wszystkim, jak mawiała moja babcia, oznacza to, iz absolutnie nikomu
        > nie moge pokazać, że jestem lepszy z powodu herbu, bo to infantylne i
        > zaprzecza owemu herbowi.
        >

        Tak, ale czlowiek nie herbowy, ktory chce utrzymac jakakolwiek minimalna
        "klase", postepuje zgodnie z identycznymi pobudkami... :"))))

        Jesli chodzi o mnie, walcze po prostu o to, ze herbowy od nie herbowego,
        z zalozenia, jako czlowiek nie rozni sie niczym, wbrew tym, ktorzy twierdza,
        jakoby z miejsca mial byc on "lepszy" przez sam fakt urodzenia sie w
        szlacheckiej rodzinie.
        • ireo Re: Arystokracja w Polsce 17.09.02, 12:17
          Powiedziałbym, kwieto, że on nie 'lepszy' sam z siebie, ale ma teoretycznie
          większą dyspozycję do bycia lepszym, ze względu na pamięć o przeszłych
          pokoleniach i wypracowanych przez nie wzorcach, ponieważ na majątek rodziny
          pracują pokolenia, i wyraża się to o wiele bardziej w rzeczach niematerialnych,
          niż materialnych (przynajmniej dla mnie bardziej, bo te niematerialne
          ważniejsze). Stąd nie upatruję w osobach o korzeniach arystokratycznych
          wartości wynikających wyłącznie z tego faktu, ale stwierdzam, że osoby te
          wchodzą w życie z możliwością lepszego doń przygotowania, chociaż nie zawsze z
          tej możliwości coś wynika.

          i.
          • kwieto Re: Arystokracja w Polsce 17.09.02, 19:40
            Zgoda. Tylko zwroc uwage, jak argumentowali "wyzszosc" arystokracji jej
            zwolennicy. Jedni, ze lepsze wychowanie, maniery (czy maniery swiadcza o
            tym kim jest dany czlowiek?), inni, ze wyksztalcenie i szkoly (czy wiedza
            przeklada sie na czlowieczenstwo?), jeszcze inni, ze zelazne zasady, honor
            (czy naprawde (jak ktos tu twierdzil) cos takiego jak honor jest dostepne
            wylacznie arystokracji?).

            A najsmieszniejsze jest to, ze wiekszosc z owych "arystokratow" nie zna
            nawet porzadnie zasad protokolu dyplomatycznego, a popisuje sie jedynie
            najbardziej oklepanymi zasadami savoire vivre'u.
            Bardzo mala ich ilosc dba o czystosc honoru wlasnie, wiekszosc z owego
            szlachectwa stara sie zrobic jedynie wyroznik, by poczuc sie "lepszym"

            I to mnie mierzi.
            • iwa.ja Re: Arystokracja w Polsce 17.09.02, 20:11
              Oj, Kwieto. Chyba od samego początku mówimy dwoma różnymi językami... Co do
              tych frazesów dotyczących ogromnego znaczenia sposobu trzymania noża i widelca,
              zgadzam się jak najbardziej. Jednak... chyba najbliżej mi do poglądu jednego z
              dyskutantów, że osoby z "korzeniami" mają po prostu lepsze przygotowanie do
              zycia na tzw. wyższej półce. A że często się nie sprawdzają? Że często dostają
              w łeb od silniejszych w mowie i pięściach? To się zdarza pod każdą szerokością
              geograficzną...
              Jeszcze w sprawie nieszczęsnych rękawiczek. Chyba mnie nie zrozumiałeś, ale
              dobitniej napisał tu ktoś wyżej. Sztuką jest wyróżnianie się czymś innym niż
              donośnym głosem i ubraniem. Jeżeli dzisiaj będziesz paradował po mieście z
              odblaskowym plecakiem, nikt na Ciebie nie zwróci uwagi, bo... jest wiele
              odblaskowych plecaków. Po prostu.
              Aha, żeby postawić kropkę nad "i" donoszę, że moi przodkowie dostatecznie
              mieszali krew, zebym mogła (z dumą) powiedzieć o sobie, ze jestem kundlem. Ojca
              moich dzieci takoż nie szukałam za pomocą przegryzania tętnicy i sprawdzania
              koloru krwi. Wszystko wskazuje, że progenitura pójdzie moim śladem. I co z tego
              wynika? Ano, że o "arystokracji" dyskutuję w kategoriach światopoglądu a nie
              pochodzenia, bo to drugie w dzisiejszych realiach po prostu już nie ma sensu.
              Ale ten światopogląd warto podtrzymywać, moim zdaniem.
              I teraz nie pisz, że warcholstwo, że syfilis i Targowica. Przecież to nie o to
              chodzi...
              >
              • kwieto Iwa 17.09.02, 20:57
                Iwa, "lepsze przygotowanie" to pusty frazes jak kazdy inny. Rownie dobrze
                mozemy mowic, ze Rotshild junior mial lepsze predyspozycje do bycia
                bogaczem, syn Walesy ma lepsze predyspozycje do bycia politykiem, i tak
                dalej. Tylko co z tych predyspozycji wynika?
                Nie jestem szlachcicem, nie jestem herbowy, a honoru nauczylo mnie...
                harcerstwo. Tak, dokladnie, ta socjalistyczna organizacja. :"). I z obserwacji
                wynika, ze wielu moich znajomych, wywodzacych sie "ze wsi" ma o wiele
                wieksze poczucie wlasnej godnosci niz ich "lepiej ustosunkowani" koledzy.

                Dlaczego sie wlasciwie piekle. Bo mowimy o banalach, przyszywajac metki,
                i sortujac ludzi jako "lepszych" i "gorszych" wedle najgorszego kryterium
                jakie moglismy przyjac. No nie, gorsza bylaby segregacja rasowa.
                Co mi z predyspozycji, skoro nijak sie maja do ich wykorzystania? Nawet
                tradycyjna do bolu brytyjska rodzina krolewska nie zdolala uniknac skandali
                i skandalikow niezbyt dobrze o niej swiadczacych.
                Arystokraci sa ludzmi jak kazdy. I nie widze powodu, by uznawac ich za
                "lepszych" tylko dlatego, ze wychowali sie w rodzinie z wiekszymi
                tradycjami.
                • iwa.ja Re: Iwa 17.09.02, 21:12
                  kwieto napisał:

                  > Iwa, "lepsze przygotowanie" to pusty frazes jak kazdy inny.
                  Dzisiaj tak. Wczoraj nie..

                  > Dlaczego sie wlasciwie piekle. Bo mowimy o banalach, przyszywajac metki,
                  > i sortujac ludzi jako "lepszych" i "gorszych" wedle najgorszego kryterium
                  > jakie moglismy przyjac. No nie, gorsza bylaby segregacja rasowa.
                  > Co mi z predyspozycji, skoro nijak sie maja do ich wykorzystania? Nawet
                  > tradycyjna do bolu brytyjska rodzina krolewska nie zdolala uniknac skandali
                  > i skandalikow niezbyt dobrze o niej swiadczacych.
                  > Arystokraci sa ludzmi jak kazdy. I nie widze powodu, by uznawac ich za
                  > "lepszych" tylko dlatego, ze wychowali sie w rodzinie z wiekszymi
                  > tradycjami.

                  Nigdy nie wartościowałam!!!! To już Ty się doszukujesz podtekstów!!!
                  • kwieto Re: Iwa 17.09.02, 21:51
                    Ale mowimy o arystokracji dzisiaj, a nie wczoraj, prawda?

                    Co do wartosciowania - tak wygladalo z Twoich postow. Jesli zle
                    zrozumialem, przepraszam
            • proo Re: Arystokracja w Polsce-Kwieto 17.09.02, 20:43
              Oj .. , kwieto ..
              Galopujesz a tu tor wyścigowy się skończył!

              Arystokracja NIE TWIERDZI że jest TAKA czy INNA , arystokracja
              charakteryzuje się pewnymi cechami i owych opinii nie
              tworzy SAMA o sobie (vide powyższe wpisy). Widocznie
              TAKIE właśnie cechy ją charakteryzują , najczęściej u niej
              występują skoro tak wielu zwolenników "wyższości arystokracji"
              (słownictwo Twoje) z uporem je wymienia. Cechy te nie są dostępne
              wyłącznie arystokracji niemniej , u niej - OBOWIĄĄZKOWE.

              Druga część Twojego postu jest czystą insynuacją!
              Fantazjujesz i dowolnie kompilujesz , nawet nie fakty,
              bardziej własne wymysły i cudze , zasłyszane opinie.
              Cytuję Twoje opinie o arystokracji:
              ".. nie zna nawet porządnie zasad protokołu dyplomatycznego ..'
              "..popisuje się jedynie najbardziej oklepanymi zasadami savoire vivre'u .."
              "..bardzo mała ich ilość dba o czysotość honoru.."
              "..wyróżnik by poczuć się lepszym .."

              Kwieto?! Zawiódł Cię Twój "wyróżnik"! Żarliwa elokwencja.

              pozdrawiam
              proo
              • kwieto Re: Arystokracja w Polsce-Kwieto 17.09.02, 21:49
                Droga Proo.
                Poczytaj sobie wypowiedzi zamieszczone w tym i innych watkach,
                zamieszczane przez niektore osoby, ktore wynosza role arystokracji, same
                sie do niej przyznajac, i zwroc uwage na poziom wypowiedzi. Styl, forma,
                poziom nie pasuja totalnie do miana "arystokratycznego". Jak mam nazwac
                arystokrata i uznac wyzszosc nad "przecietnym czlowiekiem" osoby ktora
                gdzie indziej potrafi przeklinac, wykazywac sie brakiem szacunku dla innych
                forumowiczow itd.? Nie bede cytowal, wystarczy wrzucic pare nickow w
                wyszukiwarke.

                Co do wyzszosci arystokracji - znam naprawde sporo osob, ktore mozna
                byloby podciagnac pod miano arystokratow (jesli chodzi o maniery, honor,
                slowo, godnosc itd) a herbowymi nie sa i nie aspiruja do tego miana.
                Po diabla rozdzielac? po diabla rozrozniac, skoro obecnie arystokrata
                NICZYM nie rozni sie od niearystokraty, procz posiadania herbu?
                Na czym polega ta wyzszosc arystokraty, moze ktos mi wreszcie
                wytlumaczy, ta wyzszosc, ktora jest nieosiagalna lub niesamowicie trudna
                do zdobycia przez przecietnego czlowieka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka