fleuret
09.09.05, 09:17
Każdy zgodzi się zapewne ze mną,
że definicja tolerancji zasadza się na zrozumieniu,
a nie na pobłażaniu i wyrozumiałości.
Granice tolerancji zaś kończą się tam gdzie
kończy się zrozumienie.
Trudno też zaprzeczyć, że tolerancja nie może
dotyczyć postaw, zachowań destrukcyjnych
wobec innych ludzi czy środowiska.
Zaraz jednak pojawią sie wątpliwości
czy działanie rozumiane dziś jako destrukcyjne,
nie okaże sie korzystne w przyszłości.
Proponuję pominąć ten aspekt rozważań
(aby nie komplikować zbytnio).
Nie tak dawno pojawił się wątek.
(w którym wzywano imienia Aza),
z którego wynikało wprost, że
wybaczyć to znaczy zrozumieć.
Zrozumienie jest więc kluczem zawrówno
do tolerancji jak i do wybaczenia.
I tu pojawia sie mój problem.
Parę miesięcy temu pojawił się wątek,
który był napaścią na osobę Malonea.
Przypuszczam, że źródłem tej napaści było niezrozumienie.
Granice zrozumienia ( a więc tolerancji ) autorki wątku,
spowodowały pojawienie się moich granic zrozumienia.
Dotąd nie rozumiem, a więc nie wybaczam i nie toleruję
tej napaści.
Ale nie chcę by kierował mną instynkt, tylko świadomość.
Dlatego bardzo c h c ę z r o z u m i e ć.
Niestety najważniejsze odpowiedzi każdy musi znaleźć
w sobie.