Dodaj do ulubionych

kwestia odpowiedzialności

09.09.05, 13:01
"Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które żywi do kogoś, ale
i za te, które w kimś budzi" (Stefan Kardynał Wyszyński)

tak czy nie?
Obserwuj wątek
    • fleuret Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 13:07
      odpowiada tylko za wzbudzenie zgorszenia
    • my_sz_ka Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 13:08
      alfika napisała:

      > "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które żywi do kogoś, ale
      > i za te, które w kimś budzi" (Stefan Kardynał Wyszyński)
      >
      > tak czy nie?
      >
      tak, jesli robi to świadomie
      • kvinna A jeśli nieświadomie kusi 09.09.05, 13:10
        i osobą kuszoną jest dziecko?

        p.s. tak
    • sher-man Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 13:21
      te z premedytacją i ukierunkowane.
      Za nie bardziej nawet niz za swoje.

      Za te nieświadomie wzbudzane odpowiedzialnym byc nie mozna..bo czesto nawet o
      nch nie wiesz.

      Ale to powod dla ktorego zawsze powinno sie kontrolowac wlasne ja i to co sie
      robi.

      AKCJA=REAKCJA
    • kobieta_po_30tce tak to prawda, 09.09.05, 13:50
      ze napisal to Stefan Kardynał Wyszyński ;))

      Ale czy wiedza o tym wszyscy?
      A jesli nie, to jak to rozpowszechnic????
      • alfika Re: tak to prawda, 12.09.05, 09:07
        ha!
        wysyłac jako "firmowy" spam z forum pychologia na znane neutralne adresy :)
    • ivek Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 14:02
      a ja myślałem, że Ty chcesz Alfika rozprawiać o wczorajszej debacie WC vs Donuld
      Pułtusk.

      a co do Twojego pytania to odpowiem przekornie, czy wychowanie jest manipulacja
      dlatego, ze staramy sie oddziaływać na zachowania drugiego człowieka (w tym
      wypadku dziecka) bez jego wiedzy o tym, że wywieramy na niego wpływ?

      moim zdaniem odpowiedzialnym byc trzeba za swoje czyny przede wszystkim.
      Podsumowujac:
      nie
      • alfika Re: zdecydowanie politykom mówię: nie :) 12.09.05, 09:25
        nie pozwalam im zabierać czasu, który przeznaczam na słuchanie bliskich, na
        czytanie czy patrzenie na wolniutko opadające liście z drzew
        jeszcze nie przekonałam się do nich jakoś

        wychowanie - w dobrej wierze, to po pierwsze,
        po drugie - za dziecko, nawet obce na ulicy czy w sklepie, jesteś
        odpowiedzialny, w większym czy mniejszym stopniu - no coś z tą
        odpowiedzialnością należy zdziałać
    • grax Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 20:10
      tak, to prawda, ktoś kto rozkochał mnie w sobie teraz bardzo rani opowiadając
      jak jest szczęsliwy z inną...
    • wasz.psychol-og BZDURA 09.09.05, 20:14
    • imagiro Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 20:15
      a iii ty .... przeciez uczucia, jakie wzbudza w nas ktos, mogly zostac wzbudzone
      przez tego kogos ... zywienie i budzenie uczuc jest jedna i ta sama moneta ...
      sa tym samym uczuciem z czasowo zmieniajacym sie wektorem ...
    • tingel-tangel Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 20:25
      Przecież to co człowiek czuje nie zależy tak do końca od niego. Co najwyżej to w
      jaki sposób to okazuje. Nie można sobie wymyślić, że "za 10 minut będę wesoły"
      albo "tego pana nie będe lubił od dzisiaj", można co najwyżej powstrzymać się od
      opowiadania głupich dowcipów podczas ważnej konferencji.
      • yoosh Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 20:32
        tingel-tangel napisał:

        > Przecież to co człowiek czuje nie zależy tak do końca od niego.


        ****
        Nie,a od kogo?

        Jesli nie czujesz sie panem swoich uczuc,mysli,pogladow...to kto jest tym panem?
        Jaka sila jesli nie ty sam decydujesz o swoich uczuciach,reakcjach?

        Oswiec mnie prosze.

        Nie mowie teraz o dzieciach.
        • chelseaa Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 20:49
          "Przecież to co człowiek czuje nie zależy tak do końca od niego."
          To , co człowiek czuje zależy wyłącznie od niego , chyba że jest aleksytymikiem
          i nie rozumie tego co czuje, nie potrafi rozpoznać swoich uczuć , wtedy można
          się pogubić.
          Być odpowiedzialnym za uczucia innych ? Dlaczego niby ?
          To jak ktoś reaguje , to jego sprawa .

        • alfika Re: kwestia odpowiedzialności 09.09.05, 22:40
          uczucia - ok
          ale reakcje?
          to dwie różne sprawy

          za reakcje dorosły, zdrowy człowiek odpowiada jak najbardziej sam,
          bez "współwinnych"
          ale te uczucia - hmmm...
          • qw5 Re: kwestia odpowiedzialności 10.09.05, 18:12
            Tak, mądrze powiedziane. Miłość to odpowiedzialność, po prostu.
            • chelseaa Re: kwestia odpowiedzialności 10.09.05, 18:23
              qw5 napisała:
              "Tak, mądrze powiedziane. Miłość to odpowiedzialność, po prostu.
              a napisał to Karol Wojtyła (" Miłośc i odpowiedzialność " )
              • rybolog Re: kwestia odpowiedzialności 10.09.05, 18:29
                Pewnie, tylko niech ludzie beda odpowiedzialni, wtedy ja tez bede
                odpowiedzialny. W miedzyczasie ja ich do odpowiedzialnosci zmusze, wtedy latwiej
                mi bedzie byc odpowiedzialnym i...moze pokocham ich wszystkich. Niestety, na
                dzisiajszy stan rzeczy nie ma takiej szansy...i niech mi nie pieprza ze mnie
                kochaja, bo wychlostam jak leci...
                • chelseaa Re: kwestia odpowiedzialności 10.09.05, 18:43
                  dopóki miłość będzie postrzegana jako uczucie , nie ma mowy o
                  odpowiedzialności .
                  • alfika Re: ? 12.09.05, 09:17
                    a czymże jest miłość jak nie uczuciem?

                    bo w zasadzie jesli mieszaniną odczuc, reakcji itd - to kazde uczucie da się
                    rozłożyć na czynniki pierwsze i zawsze wyjdzie, że to mniej czy bardziej
                    złożona sprawa

                    jeśli świadomie i specjalnie wzbudzasz w kimś coś pozytywnego czy negatywnego -
                    to naprawdę nie czujesz się odpowiedzialna?
                    a jeśli bezmyślnie i nieplanowo wzbudzisz w kimś gniew czy pożądanie?
                    a sekty, opierające się m.in. na poczuciu winy i strachu?
                    hmmm

                    (ja nie mówię, że człowiek nie odpowiada za skierowanie się do sekty na własne
                    życzenie - ale że nie jest jedynym odpowiedzialnym - przywódcy chyba też są?)

                    jeśli człowiek nie jest za to odpowiedzialny - to gdzie jest granica
                    odpowiedzialności?
    • khadroma Re: kwestia odpowiedzialności 10.09.05, 18:48
      alfika napisała:
      > "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które żywi do kogoś, ale
      > i za te, które w kimś budzi" (Stefan Kardynał Wyszyński)


      No to Julia Roberts i Brad Pitt już dawno powinni ze sobą skończyć.
      Tyle mają na sumieniu nieszczęśliwie zakochanych na całym świecie....
    • jan_stereo Re: kwestia odpowiedzialności 11.09.05, 13:28
      Bzdura.
    • triss_merigold6 Bzdura n/t 11.09.05, 14:36
    • rybolog Swieta prawda... 12.09.05, 09:14
      Kar. Wyszynski referowal do tych wszystkich zon, ktorym sie geba nie zamyka...i
      powoli ale skutecznie wkurzaja meza-misia. Potem narzekaja ze awanturnik...
      • alfika Re: Swieta prawda... 12.09.05, 09:20
        no nie wiem :)))

        jak taki ladacznik pił pół tygodnia z kolegami zamiast pranie wieszać, dzieci
        przewijać, obiady gotować (wiesz, ile pożytecznych rzeczy mógłby zrobić?! a ile
        okien umyć, a ile prasowania odbębnić...) - no to on się sam prosi normalnie...
        • rybolog Re: Swieta prawda... 12.09.05, 09:22
          Widzisz, kobiecy problem polega na tym, ze zawsze znajda najbardziej
          nieodpowiednia pore na prasowanie...no, tak jest:)))
          • alfika Re: hehe... 12.09.05, 09:34
            kobiecy problem polega na tym, że mężczyzna czuje, że nie nadaje się do
            prasowania, bo jest zajęty wzbudzaniem takich i owakich uczuć w swojej, było
            nie było, samodzielnie wybranej żonie
            • rybolog Re: hehe... 12.09.05, 09:36
              ten samodzielny wyboj jest troche kontrowersyjny, bo nie wiadomo w jakim facet
              byl stanie jak sie oswiadczal:)
              • alfika Re: eeetam 12.09.05, 09:47
                facet zanim się oświadcza, to coś chyba myśli na temat i jakieś uczucia sobie
                uświadamia, żywione do owej damy swego serca - a jak mu znienacka wypadają
                oświadczyny, to potem zawsze ma szansę się wycofać

                o ile do ołtarza właśnie nie pędzi, żeby mu zdobycz nie zwiała

                nie, no zastanawiam się, ale dochodzę do wniosku, że jednak każdy jakieś szanse
                na przemyślane decyzje ma!
                • rybolog Re: eeetam 12.09.05, 09:51
                  Pewnie ze tak:). Kobieta tez ma prawo do odmowy, no chyba ze jej wszystko jedno...
                  • alfika Re: eeetam 12.09.05, 10:04
                    no i właśnie, tu leży pies pogrzebany;
                    taka kobieta-awanturnica odmawia, choćby samotnego oprasowania
                    i co?

                    i się okazuje, że to nie w niej wzbudzono uczucia, ale ona wzbudza -
                    a to przecież jawna zgroza i niesprawiedliwość!

                    wiesz co, Ryb, takie żony i męże to zbytnie zazębienie, oba są odpowiedzialne
                    nie powinieneś był czepiać się tej nieszczęsnej awanturnicy :)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka