Dodaj do ulubionych

CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO???

20.07.01, 09:19
coraz czesciej mam wrazenie monotematyzacji forum:
kobieta - jak usidlic faceta
mezczyzna - w jakiej pozycji najlepiej sie kochac, ew. jak poderwac faceta ;)
psychologia - co zrobic, zeby facetowi cokolwiek sie chcialo
czas wolny - szukam milosci
zdrowie - jak zmierzyc obwod penisa
depresja - powod nieodwzajemnione uczucie
turystyka - gdzie najlatwiej zarwac laski

ITD. ITP.

a ja pytam SKĄD taka monotematycznosć????

sezon ogórkowy? czy może prawdziwe jest stare powiedzenie, że świat kręci się
wokół dupy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Norma Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: *.uroczec.sdi.tpnet.pl 20.07.01, 09:28
      Baaaardzo słuszne spostrzeżenie. Tez chwilami odnoszę takie wrażenie. Ale - czy
      to nie jest tak, że my nie rozmawiamy o uczuciach i emocjach w świecie nie -
      wirtualnym, a watki ogólnie rzecz biorąc "erotyczne" to troche z nudów, a
      trochę żeby zaszokować? Czy one sa wyrazem tego, co ich autorzy naprawde myślą?
      Gros moich znajomych ma problemy w ogole z komunikacja miedzyludzką i dziela
      sie tylko na tych, którzy o tym juz wiedzą i na tych, którzy dopiero za czas
      jakiś dowiedzą się, że cos w życiu przegapili. Tak czasem myślę i to mnie
      przeraża! A czy w tym wątku mamy szansę pogadać o czymś innym?...
    • Gość: Matylda Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.01, 10:32
      Tak to już jesteśmy skonstruowani, że szalenie ważne są dla nas uczucia, emocje
      i nasi partnerzy (lub ich brak). To chyba naturalne?
      • mariposa Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 20.07.01, 11:46
        Gość portalu: Matylda napisał(a):

        > Tak to już jesteśmy skonstruowani, że szalenie ważne są dla nas uczucia, emocje
        >
        > i nasi partnerzy (lub ich brak). To chyba naturalne?

        OCZYWIŚCIE, ZE WAZNE, ALE CHYBA ISTNIEJA JESZCZE INNE CIEKAWE TEMATY, NA KTORE
        WARTO DYSKUTOWAC.
        WLASNIE, CHODZI MI O TO, ZE MOZE ZACZELIBYSMY D Y S K U T O W A Ć.
        ZAUWAZYLAM TEZ PEWNA TENDENCJE, DO TEGO, ZE WATKI W PEWNYM MOMENCIE PRZERADZAJA
        SIE W ROZMOWE DWOCH ZAINTERESOWANYCH OSOB. PRZECIEZ TAKA DYSKUSJE LEPIEJ
        PROWADZIC NA "FORUM" PRYWATNYM CZYLI WYMIENIAJAC MAIL''E.

        MOZE WARTOBY ZNALEZC KILKA CIEKAWYCH TEMATOW I WPROWADZIC DO TYCH DYSKUSJI
        MODERATOROW. JEST PRZECIEZ TYLE KONTROWERSYJNYCH TEMATOW WZBUDZAJACYCH EMOCJE.
        NIE WYKLUCZAM TU TEMATOW ZWIAZANYCH Z UCZUCIAMI CZY SEKSEM. CHODZI MI BARDZIEJ O
        TO, ZEBYSMY ZACZELI ROZMAWIAC, WYMIENIAC SIE POGLADAMI ZAMIAST WYMIENIANIA SIE
        OSOBISTYMI ZWIERZENIAMI.

        ALE TO PRZECIEZ NIE MOJE FORUM, A VOX POPULI, VOX...

        • Gość: Norma Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: *.uroczec.sdi.tpnet.pl 20.07.01, 13:01
          To ja proszę o propozycje tych tematów - póki co nie mam własnych, bo praca w
          lipcu z lekka odmóżdża. Ale liczę na Twoja inwencję, a chetnie się
          przyłączę...Tez mam wrażenie, że niektóre wątki w pewnym momencie robia sie
          hermetyczne i nie sposób się w nie wstrzelić, a dialogi powinny przenosić się
          do emilów. Wyrazy uznania i nie tylko (?!)
        • Gość: Sławek Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: 213.186.93.* 27.07.02, 23:20
          mariposa napisał(a):

          > ZAUWAZYLAM TEZ PEWNA TENDENCJE, DO TEGO, ZE WATKI W PEWNYM MOMENCI
          > PRZERADZAJA SIE W ROZMOWE DWOCH ZAINTERESOWANYCH OSOB. PRZECIEZ TAKA
          > DYSKUSJE LEPIEJ PROWADZIC NA "FORUM" PRYWATNYM CZYLI WYMIENIAJAC MAIL''E.

          Tak jest rzeczywiście. Ale czy to komuś przeszkadza że zostają dwie osoby i
          gadają ? Skoro inni już nie chcą... Skąd wiadomo że już nikt się do dyskusji
          nie przyłączy ? Ja zauważyłem moim zdaniem brzydsze zjawisko. Ktoś podaje temat
          do dyskusji, dyskusja się wywiązuje a on/ona już się nie odzywa. Pod tematem
          kilkadziesiąt postów a autor wątku miczy jak grób. Wymienia maile na forum
          prywatnym ?
    • Gość: Furiat Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: *.chello.pl 20.07.01, 12:41
      Napisal bym cos, ale wlasnie jest u mnie dziewczyn i no wieci........
    • Gość: JK Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: 217.153.50.* 20.07.01, 13:15
      mariposa napisał(a):

      > coraz czesciej mam wrazenie monotematyzacji forum:
      > kobieta - jak usidlic faceta
      > mezczyzna - w jakiej pozycji najlepiej sie kochac, ew. jak poderwac faceta ;)
      mężczyzna nie podrywa faceta; to raczej pedał;
      > psychologia - co zrobic, zeby facetowi cokolwiek sie chcialo
      > czas wolny - szukam milosci
      > zdrowie - jak zmierzyc obwod penisa
      najproście miarą krawiecką;
      > depresja - powod nieodwzajemnione uczucie
      > turystyka - gdzie najlatwiej zarwac laski
      >
      > ITD. ITP.
      >
      > a ja pytam SKĄD taka monotematycznosć????
      >
      > sezon ogórkowy? czy może prawdziwe jest stare powiedzenie, że świat kręci się
      > wokół dupy.
      kręci się, kręci; szczególnie wokół ładnej;
      • Gość: kikus Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 20.07.01, 13:46
        Gdyby nasz Mikolaj K. o tym wiedzial, pewnie nie tracilby czasu na te obroty
        cial niebieskich ...
        • miromirek Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 24.11.01, 13:13
          tak
          • dalajlama Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 24.11.01, 13:54
            miromirek napisał(a):

            > tak

            NIE . WOKÓŁ DWÓCH : DUPY I PIENIADZA.
    • Gość: inka_s wszystko juz było.... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.07.02, 22:34
      Roczek upłynął- i znowu sezon ogórkowy!
      Forum zasnęło...
      A od przyszłego tygodnia jeszcze mniej nas moze bęzdie - ja znikam - chyb aż
      enie wytzrymam i znajde kawiarenkę internetową. To bęzdie znak że juz jestem
      nałogowym forumowiczem!

      No i co z tymi kontrowersyjnymi tematami?!
      • wredna2 Re: wszystko juz było.... 27.07.02, 22:44
        Jaki on tam kontrowersyjny... samo zycie...

        i nie tylko w sezonie ogrkowym, a caly rok , na okraglo tak sie kreci...


        wr.
    • Gość: weronika Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: *.kopernik.gliwice.pl 28.07.02, 13:27
      też mi odkrycie, możemy sobie wmawiac wiele rzeczy ale niestety i tak liczy sie tylko dupa i kasa
    • kwieto Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 28.07.02, 16:14
      No a dlaczego wlasciwie nie?
      "Everybody need somebody to love" - jak spiewali Blues Brothers.
      A ze niektorym brak partnera spedza sen z powiek i doprowadza do depresji? Coz,
      bywa, to w sumie niezly material na badania socjologiczne. Czy zawsze tak bylo?
      Czy slynna anonimowosc Internetu po prostu pozwolila by te pragnienia (do tej
      pory skrywane) wyplynely na swiatlo dzienne?

      Poza tym, kazdy ma prawo wypowiadac sie na temat, jaki uznaje za wazny. Jesli
      dla kogos obwod jego penisa jest najwazniejsza sprawa na swiecie... niech ma,
      niezainteresowanym wystarczy nie czytac jego watku.

      To co Cie meczy jest dosc normalne, na forum bylo tak niemal od samego
      poczatku, tyle ze bardziej przetkane watkami "pobocznymi". Teraz te inne watki
      jakos zniknely, i zostaly tylko te, ktore dotycza milosci/seksu/dup.

      Mam wlasna prywatna teorie skad sie bierze akurat taki wybor tematow, ale nie
      bede jej tutaj ujawnial. Dla odprezenia polecam forum: Ksiazka, teatr, wino, na
      plaze...
      • j#m Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 28.07.02, 22:28
        kwieto napisał:


        > Mam wlasna prywatna teorie skad sie bierze akurat taki wybor tematow, ale nie
        > bede jej tutaj ujawnial.

        A czemu nie? Chętnie poznam(y)....


        P.S. Mnie najbardziej denerwuje prowadzenie dyskusji na forum o odbieranych
        właśnie mailach... To tak jakby rozmowa na ucho w towarzystwie
        • kwieto Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 28.07.02, 22:46
          Jednak nie :")))
          • Gość: verte Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? IP: *.intech.pl 29.07.02, 03:47
            Jak mawiał Kopernik:Świat się kręci wokół członka tak jak ziemia wokół słonka.
            :-)))
    • Gość: krawczyk pomnik dupie wystawic! IP: *.alfanett.no 29.07.02, 00:40
      niech jasnieje na cokole podstawa naszej euroamerykanskiej kultury :)))

      i swieci przykladem na reszte swiata - ze nie ma co dupy zawracac, bo natury
      dupy nie zmienisz i to jest pewnik

      co tam koalicje, aneksje, animozje i represje... wszystko przeminie a dupa
      trwac bedzie

      z dupnym pozdrowieniem

      kraftczyk
      • Gość: marie Re: pomnik dupie wystawic! IP: *.gemini.net.pl / 192.168.21.* 29.07.02, 01:59
        Ać zacnie dupnięte!
        dupa dupą dupe w du.. dupie i takie tam. Chyba nie jesteśmy ciekawym gatunkiem
        a kiedyś slońce podobno się kręciło wokół nas.A tu niestety.I tyle wymyślamy
        żeby swoje własne dupostwo zagłuszyć.Przychylam się to opinii że w większości
        chodzi o przyjemność a że tam się złożyło najwięcej i najczulej no to trudno.
    • Gość: Terry Jest to prawdziwe powiedzenie IP: 217.153.50.* 02.08.02, 16:28
    • Gość: Terry Jest to prawdziwe powiedzenie IP: 217.153.50.* 02.08.02, 16:28
    • vicca Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 16.08.02, 07:33
      Miłość jak miłość - wszyscy jej pragną bez względu na to jak by tego nie
      ukrywali. Jest to moim zdaniem normalne - i dlatego tak duzo tu postów na ten
      temat. Tym bardziej, ze coraz mniej jej jednak wokół nas a tęsknoty pozostają.

      Co do seksu - to też jedno z podstawowych pragnień czyli sprawa normalna. To co
      dla mnie nienormalne to skupienie się tylko i wyłącznie na samym akcie sensu
      stricte - czyli "sport". Bez zaangażowania, bez żadnych cieplejszych uczuć -
      coś jak pastylka na lepsze samopoczucie.

      To smutne
      ale prawdziwe
      Vicca
    • vesir Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 16.08.02, 11:11
      mariposa napisał(a):

      > a ja pytam SKĄD taka monotematycznosć????
      >
      > sezon ogórkowy? czy może prawdziwe jest stare powiedzenie, że świat kręci się
      > wokół dupy.

      Tak na dobrą sprawę, to nawet serce rysowane ma kształt d...;-)

      irek
    • cyntia1 Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 16.08.02, 14:43
      Sorry wszystkich, ale ja mam zgoła odmienne zdanie.

      Mnie denerwuje nadmiar seksu dookoła. Reklamy, filmy, ciuchy a nawet książki są
      nim przesiąknęte w takim stopniu, że prawie się odechciewa..., bo tylko to kusi
      przecie co zakryte i przemilczane. Poczytajcie sobie np. Cosmopolitan, tam w
      zasadze tylko o tym.

      Dlatego na forum chętnie zaglądam (i to właśnie tu, na psychologę), że tutaj
      chyba tylko jeszcze można o czym innym pogadać:
      - a to o Św. Antonim
      - a to o żebrakach
      - a to o strachu, wartościach (miec czy być)
      - a to na imprezke wpaść (wcale przecież nie w celach prokreacyjnych)

      więc powiedziałabym, że to tu właśnie obok Maryni (a właściwie jednej jej
      części) inne tematy wpadają i to jest właśnie fajne.

      Pzdr:0
    • lilablue Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 16.08.02, 15:09
      Dokładnie to samo usłyszałam od kogoś kilka dni temu "liczy się tylko sex i
      pieniądze", smutne, żałosne, świadczy o ludzkiej małości. Ale chyba prawdziwe,
      może jeszcze jestem na tyle młoda że chcę wierzyć w swoje ideały i innym
      "bożkom" składać hołd, może kiedyś mi to minie, i w końcu też dojdę do takiego
      wniosku?
      Jak myślicie kiedy ludzie przestają wierzyć w ideały i spłycają się do takich
      stwierdzeń?

      lilablue
      • kwieto Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 16.08.02, 17:32
        Zwykle kiedy ich idealy szlag trafia a jednoczesnie nie potrafia niczego
        sensownego wymyslic w zamian. zostaje zniechecenie, frustracja, i... takie
        wnioski.
    • kamfora Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 27.08.02, 23:42
      mariposa napisał(a):
      czy może prawdziwe jest stare powiedzenie, że świat kręci się
      > wokół dupy.


      Tak sobie czytam po urlopie te wątki nowe i stare...i dochodzę do wniosku,
      że dla niektórych (większości?!) faktycznie miarą wartości człowieka są jego
      preferencje seksualne, jego bycie lub nie bycie w związku (seksualnym
      oczywiście).
      I całe jego życie postrzegane jest przez ten pryzmat.
      I "hetero" i "homo" wymachują tymi swoimi preferencjami jak sztandarem.

      Nie rozumiem tego. O co chodzi w tym wszystkim?
      Czyżby znowu jacyś ONI wrzucili temat zastępczy?
      • Gość: soso tabu IP: *.siemens.de / 129.103.169.* 28.08.02, 11:05


        Sex jest bardzo istotny w zyciu ale tez i zajmuje tylko jego czesc. Natomiast
        co jest wciaz nieuzdrowione to atmosfera wokol seksu. Seks jest wciaz rodzajem
        TABU i rozmawianie dookola tego tematu wciaz jest pozbawione swobody. Stad
        wcale sie nie dziwie, ze tak wiele budzi emocji i tak czesto jest wywolywany.
        Mysle, ze gdyby od dziecka nas informowano co to jest i jak wiaze sie z naszym
        zyciem to nie bylo by tego wiecej niz innych, pospolitych odzwierciedlen takich
        problemow jak zdrowie, podroze czy praca. Wszystko na swoim miejscu i tyle.

        W ostatni weekend bylem na plazy na jakiejs wyspie przy wybrzezach Danii - Fenø
        o ile dobrze pamietam. Ludzie zmieniaja odzienie na oczach innych bez zadnego
        skrepownia, podobnie niektorzy chodza sie kapac nago i rozbieraja sie do
        kapieli - nawet praktyczne bo nie siedzi sie potem w mokrych ciuchach a slonce
        nie przygrzewalo zanadto a i woda zimnawa. No i o co mi chodzi? Ano na plazy
        dzieciaki, mlodziez, staruszkowie - nikt sie nie gapi z rozdziawiona geba, nie
        komentuje i nie dostaje wypiekow na widok nagiego ciala. Bo to jest ludzkie
        miec cialo.

        Podobnie jest z seksem. Dopoki to nie bedzie 'ludzkie' doputy bedzie sie
        ekscytowalo na forum pytajac innych 'jaki to obwod penisa jest normalny?'
        albo 'jak zrywac laski na Ibizie?' i bedzie czytalo sie frapujace odpowiedzi z
        lomoczacym sercem.

        pzdrw

        soso
        • Gość: ela Re: tabu polemicznie IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 28.08.02, 12:28
          Tylko jeżeli na widok "ludzkiego" ciałka nie będziesz już
          niczego "nieludzkiego" odczuwał to moim zdaniem oznacza to koniec a nie
          początek Twojego seksu.


          Pozdr.

          • pastwa Re: tabu polemicznie 28.08.02, 12:36
            Gość portalu: ela napisał(a):

            > Tylko jeżeli na widok "ludzkiego" ciałka nie będziesz już
            > niczego "nieludzkiego" odczuwał to moim zdaniem oznacza to koniec a nie
            > początek Twojego seksu.

            Tyle, ze pociag seksualny jest raczej stymulowany tym,że widok danego ciała
            nas "po ludzku" przyciąga, a nie gdy "nieludzko" odpycha.
            • Gość: ela Re: tabu polemicznie IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 28.08.02, 12:59
              Z wypowiedzi soso zrozumiałam, że widok nagich ciał gdzieś tam na odległych
              plażach nie robi na nikim większego wrażenia. Myślę, że w takim tłumie kilka
              ponętnych by się znalazło. Soso zaakcentował, że prawidłowo, po ludzku jest nie
              reagować seksualnie na takie widoki. A nawet zaproponował, żeby wyuczyć się
              gdzieś takich "prawidłowych" reakcji. Coś tu chyba nie pasuje np. do oczekiwań
              rozebranej kobiety oczekującej na "reakcję" seksualną mężczyzny.
              Pozdr.
              • malwinamalwina Re: tabu polemicznie 28.08.02, 15:35
                jezu ! ela ! czy to znaczy ze nawet wyrostka sobie nie usune bo mnie chirurg tego tam ????
                cialo nagie nie jest samo w sobie erotycznie stymulujace ! to okolicznosci robia ze ...
                a dla mnie plaza nie jest miejscem na upusty, zapusty i inne wybryki. Wprost przeciwnie, na "ubranych"
                plazach istnieje nawet cala masa kodow i zachowan majacych na celu ochrone sfery intymno sexualno
                prywatnej .
                Wydrapalabym oczy kazdej osobie ktora mysli ze ide na plaze zeby byc erotycznie stymulowana !
                a co tu robic z mlodym(zreszta przystojnym) blondynem 1,80 m ktory jest operatorem maszyny od
                mamografii (a ja tu sobie mysle : moze mam raka ?)
                a cialo zmarlych ? tez jest stymulujace ?
                jestem przybita.
                • Gość: ela Re: Do Malwiny IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 29.08.02, 09:36
                  Cieszę się, że możemy porozmawiać jak kobieta z kobietą. Otóż wydaje mi się,
                  że Twoja wypowiedź ma dużo z mitu obarczającego kobietę odpowiedzialnością
                  za "grzeszną" stronę seksualności zarówno kobiet jak i mężczyzn.

                  Jeżeli przyjmiemy za podstawę "prawidłowego" radzenia sobie z seksualnością, to
                  jak mężczyzna oddziela własną seksualność np. ma żonę i dzieci (dobra strona
                  jego natury seksualnej) i jednocześnie korzysta z usług agencji towarzyskiej
                  (zła strona jego seksualności) to teoretycznie ma "rację", że kobieta może być
                  święta (żona) i grzeszna (panienka z agencji). Praktycznie jednak nie
                  potrafiłby żyć z kobietą która jest mieszanką jednego i drugiego.

                  Wydaje mi się, że jeżeli nie będziesz projektować na siebie to czym mężczyzna
                  obarcza Twoją seksualność to nabierzesz większego zaufania do swojej, a więc
                  nie będziesz miała obiekcji, że Twoje ciało może być atrakcyjne seksualnie dla
                  mężczyzn w różnych okolicznościach, w tym na plaży. Nie będziesz się też czuła
                  zagrożona jeśli chirurg po wycięciu Ci wyrostka umówi się z Tobą na kawę.

                  Pozdrowienia

                  • Gość: Malwina Re: :-) IP: *.abo.wanadoo.fr 29.08.02, 09:59
                    otoz usmiecham sie bo chcialam identyczna uwage napisac a propos twojej wypowiedzi !
                    tzn ze jesli chcac nie chcac wywoluje zwykla aparycja, na plazy, w mini i z dekoltem czy na stole
                    operacyjnym, podniecenie to oznacza ze ponosze odpowiedzialnosc za ewentualny gwalt i inne zaczepki i to
                    wszystko tylko i wylacznie dlatego ze genetyczny przypadek sprawil ze urodzilam sie kobieta ? !!!
                    o, nie ! to tak nie jest !nie jestesmy obiektami fantazmow panow tego swiata i bezwladnymi pniami ! cos mi
                    sie wydaje ze trzeba sygnaly przyzwolenia wysylac i to wszelkimi srodkami - gestem, mimika, slowem a
                    nawet fluidami. Jedyne ktore nie musza w ten sposob komunikowac to sa prostytutki.
                    Twoja wizja mezczyzn wydaje mi sie smutnie negatywna - na szczescie tak nie jest i sporo ludzi
                    zaslugujacych na to miano wsrod nich istnieje.
                    Z tym cialem i jego wymowa to chyba tak jak z zyciem - nie jest ani piekne ani brzydkie, ani szczesliwe
                    ani koszmarne - jest takie jakie zadecydujemy ze bedzie.
                    Jako wlascicielki tegoz ciala dysponujemy im my a nie jakies koszmarne testosteroniczno-zwierzece
                    projekcje dziwnych facetow. (moj chirurg zaprosil mnie na kawe gdy sie wygrzebalam z operacji i poszlam
                    ! bylo bardzo przyjemnie mimo ze skonczylo sie na kawie bo zona i dwie coreczki mnie nie zainteresowaly
                    !)
              • pastwa Re: Do Eli 29.08.02, 10:42
                ela napisała:

                > Z wypowiedzi soso zrozumiałam, że widok nagich ciał gdzieś tam na odległych
                > plażach nie robi na nikim większego wrażenia.

                Bardzo dobrze odczytałas jego słowa tutaj,gdyz widok nagich ciał przestaje byc
                szokujacym, jesli bedzie widokiem czestym,ale cały czas mówimy o tłumie, który
                nie jest podniecajacy swoja droga.

                >Myślę, że w takim tłumie kilka ponętnych by się znalazło.

                A to juz zupełnie co innego,my glównie podniecamy sie indywidualnymi
                przypadkami urodziwych kobiet, natomiast tłum nagusów jest nijaki i aseksualny,
                bo ciezko sie kochac z anonimowym tłumem.


                >Soso zaakcentował, że prawidłowo, po ludzku jest nie reagować seksualnie na
                >takie widoki. A nawet zaproponował, żeby wyuczyć się gdzieś
                >takich "prawidłowych" reakcji.

                To mówił moim zdaniem własnie w odniesieniu do tlumu,a bysmy sie nie gorszyli
                golizna, a nie przestali podniecac pociagajacymi kobietami( w moim przypadku).

                >Coś tu chyba nie pasuje np. do oczekiwań rozebranej kobiety oczekującej
                >na "reakcję" seksualną mężczyzny.

                W zwiazku z powyzszym, pasuje nie podniecac sie masa nagich ciał, a miec
                erekcje na widok konkretnej nagiej nimfy ;o)

                Pozdrawiam
                • Gość: ela Re: Do Pastwy IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 29.08.02, 10:58
                  Cieszę się, że wszystko z Tobą w porządku. Mam przy okazji nadzieję, że
                  dorównujesz ponętnością i atrakcyjnością kobietom, które "wyróżniasz" z tłumu.

                  Pozdrowienia
        • kamfora Re: tabu 28.08.02, 14:56
          Gość portalu: soso napisał(a):


          > Mysle, ze gdyby od dziecka nas informowano co to jest i jak wiaze sie z
          naszym
          > zyciem to nie bylo by tego wiecej niz innych, pospolitych odzwierciedlen
          takich
          >
          > problemow jak zdrowie, podroze czy praca. Wszystko na swoim miejscu i tyle.

          Tak jak dzisiaj - chyba jeszcze nie było wolnego dostępu do informacji na temat
          seksu. O jakim tabu mówimy? Kto z dyskutujących na tym forum osób może
          powiedzieć, że wiedzę na temat seksu/swój stosunek do seksu czerpie z ambony?
          (Nawiasem mówiąc, uważam, że to, co mówią z ambony jest dużo zdrowsze, niż to,
          co się wylewa z telewizji, filmów i różnych magazynów. A co mi tam - możecie
          mnie nawet zakrzyczeć ;-)
          Mówisz Soso: "gdyby nas informowano od dziecka". Kto? Rodzice też powiedzą:
          Gdyby nas informowano od dziecka. Do jakiego miejsca w przeszłości mamy dojść?

          Ech, skończę już, bo kasuję kolejny akapit ;-)

          Ba.
    • saana Re: CZY ŚWIAT KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEGO??? 28.08.02, 18:06
      nno coz natura daje znac ze jestesmy zwierzetami i dbamy o zachowanie gatunku ;-
      ) kazda z plci troche inaczej kombinuje. Facet- zapladniac jak najwiecej
      nasieniowodow. Kobita- zdobyc dobrego opiekuna dla potomstwa.
      • Gość: soso chyba jestem glupi IP: *.siemens.de / 129.103.169.* 29.08.02, 10:58
        bo nie moge sie klarownie wyrazic.



        Przyklad z plazy jest odzwierciedlenim tego, ze mamy specjalny, wychodowany od
        dziecka stosunek do nagosci. Wykreowana wstydliwosc. Kiedys, w sredniwowieczu
        ludzie chodzili ulicami do miejskiej lazni nago. Bo szli do lazni! Patrz obrazy
        z poznegos sredniowiecza. Wtedy nikogo nie rusza nagie cialo na ulicy czy w
        lazni bo to jest pospolitosc. Wtedy takze nie jest sensacja sama w sobie nagie
        cialo a i kontekst seksualny sie pojawia tylko jezeli istnieje z powodu np.
        ponetnosci ciala. Nie zas dlatego, ze 'widac gole cycki'.
        Oczywiscie, piekna kobieta na plazy, naga, to moze byc dla mezczyzny takze
        kontekst seksualny. Ale nie li tylko dlatego, ze sie rozebrala by sie wykapac.
        To sa 2 rozne sprawy.
        'Wszystko kreci sie dookola dupy' - mysle, ze zainicjowano ten temat wlasnie
        dlatego, ze nie mozna czasami od tego sie uwolnic i zwyczajnie 'byc' a nie
        zawsze tylko 'byc seksualnie'. Widze w tym wlasnie nalecialosci wychowania,
        kultury a nie naturalna prawde o ludzkiej seksualnosci. No chyba, ze sie za
        taka uzna wlasnie wersje kulturowa. Wtedy nic nam sie nie uda ustalic.

        Inaczej mowiac. Trzymam sie tego, ze jezeli o czyms sie nie mowi to jest to
        tabu. Konsekwencje? Tabu budzi emocje i tyle.
        Jak sobie wyobrazam rozmawianie o seksie? Mozna by dlugo ale obcujac ze
        skandynawskim sposobem bycia jest to np. pozbawienie tego tematu znaczacych
        usmieszkow i doszukiwania sie podtekstow. Czy jestescie w stanie normalnie
        przyjac takie oto stwierdzenie dwojga ludzi, moze waszych dzieci lub
        znajomych: 'jest nam dobrze w lozku'? Czy nie budzi to w was checi do
        natychmiastowego podzielenia sie uslyszana nowoscia z innymi w atmosferze
        sensacji? Czy jestescie wstanie powiedziec cos o swoim zyciu seksualnym innym?
        A moze jest to 'sfera prywatna'? Odpowiadanie sobie na takie pytania jest
        wlasnie dla mnie uswiadomieniem sobie, czy istnieje w ogole taki problem jak
        wokol dupy Maryny czy nie.
        Polska kultura jest pod tym wzgledem bardzo restrykcyjna i wlasnie dlatego
        mysle, ze tak wiele sensacji widzimy we wszystkim co traca o sex.

        pzdrw

        soso
        • kamfora :-) 29.08.02, 11:23
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Inaczej mowiac. Trzymam sie tego, ze jezeli o czyms sie nie mowi to jest to
          > tabu. Konsekwencje? Tabu budzi emocje i tyle.
          A mnie sie wydaje, ze seks zawsze bedzie budzil emocje. I odwrotnie.
          Wazne, zeby to byly zdrowe emocje :-)

          Czy jestescie w stanie normalnie
          > przyjac takie oto stwierdzenie dwojga ludzi, moze waszych dzieci lub
          > znajomych: 'jest nam dobrze w lozku'? Czy nie budzi to w was checi do
          > natychmiastowego podzielenia sie uslyszana nowoscia z innymi w atmosferze
          > sensacji? Czy jestescie wstanie powiedziec cos o swoim zyciu seksualnym
          innym?

          To ja chyba bardzo wyuzdana jestem i mam takich samych znajomych,
          bo nie widze w tych pytaniach nic "zdroznego" ;-)


          > A moze jest to 'sfera prywatna'?

          Seks JEST "sfera prywatna". Dlatego nie powinno sie zagladac nikomu
          do lozka, ale tez nikt nie powinien tego lozka wyciagac na widok publiczny.

          I, przepraszam za porownanie, ale podobne jest z zalatwianiem swoich potrzeb
          fizjologicznych - nie budzi to niezdrowych emocji u zdrowych osobnikow,
          nie robi sie tego publicznie, nie rozmawia ale i nie milknie z usmieszkiem,
          jesli ktos ma problem i potrzebuje pomocy.
          Hmmm...moze faktycznie troche przesadzilam, ale...

          > Polska kultura jest pod tym wzgledem bardzo restrykcyjna i wlasnie dlatego
          > mysle, ze tak wiele sensacji widzimy we wszystkim co traca o sex.

          Czy w zwiazku z brakiem tej restrykcyjnosci w krajach skandynawskich
          ludzie tamtejsi sa szczesliwsi od Polakow?
          Chodzi mi o zycie osobiste wlasnie. O Twoje odczucia na ten temat.

          Ba.
        • Gość: ela Re: chyba jestem glupi IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 29.08.02, 11:44
          To może zamiast uogólniać poddasz analizie Twoje własne wychowanie pod kątem
          seksualności ale i atrakcyjności lub nie pewnych części ciała.
          Np. używanie słów cycki i dupa wskazuje, że ktoś Twoim zdaniem ma się wstydzić
          czy czuć się winny, że takie organy posiada. Można sobie wyobrazić, że często
          słyszałeś od swoich bliskich, że coś z Twoimi częściami ciała nie jest w
          porządku i moim zdaniem jako człowiek dorosły "podrzucasz" innym
          takie "myślenie". Jeżeli uważasz, że dobre wychowanie to takie, które prowadzi
          do wstydu to dajesz sygnał, że należy pewne części ciała ukrywać lub atakować
          bo są brudne, śmierdzą, wydalają, są obiektem pożądania itp. Czy jesteś pewien,
          że jest to właściwe rozumienie „sensu” posiadania własnego ciała i jego
          funkcji?!

          Pozdrowienia
          • Gość: Malwina Re: chyba jestem glupia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.08.02, 11:50
            bo nic z powyzszego nie zrozumialam ....:-(
            • Gość: ela Re: chyba jestem glupia IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 29.08.02, 12:21
              Chodziło mi o to, czy rzeczywiście wychowawcze/zdrowe dla rozwoju /właściwe
              jest wzbudzanie wstrętu czy lęku do pewnych części ciała i ich funkcji, żeby
              osiągnąć zamierzony efekt. Dotyczy to np. załatwiania spraw fizjologicznych,
              potrzeb seksualnych itp. Moim zadaniem jak na razie większość z nas
              jest "ofiarami" niezbyt trafnych metod wychowawczych przekazywanych z tzw.
              dziada pradziada. Np. o pewnych sprawach się nie mówi, dziecko może odebrać
              jako, że te sprawy nie są OK.

              Pozdr.
              • kamfora Re: chyba jestem glupia 29.08.02, 12:23
                Gość portalu: ela napisał(a):

                > Chodziło mi o to, czy rzeczywiście wychowawcze/zdrowe dla rozwoju /właściwe
                > jest wzbudzanie wstrętu czy lęku do pewnych części ciała i ich funkcji, żeby
                > osiągnąć zamierzony efekt. Dotyczy to np. załatwiania spraw fizjologicznych,
                > potrzeb seksualnych itp. Moim zadaniem jak na razie większość z nas
                > jest "ofiarami" niezbyt trafnych metod wychowawczych przekazywanych z tzw.
                > dziada pradziada. Np. o pewnych sprawach się nie mówi, dziecko może odebrać
                > jako, że te sprawy nie są OK.

                A jak sie to ma do wypowiedzi Soso?

                Bo ja tez, przyznaje, "nie zalapalam" ;-)
                • Gość: ela Re: chyba jestem glupia IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 29.08.02, 12:45
                  Jeżeli soso przyjmuje, że na pewne sprawy tabu jest najlepszym wyjściem to
                  chciałam Go sprowokować do odpwiedzi co On sam wnosi w ten temat jako osoba
                  wychowana i chcąca wychowywać innych.
                  Tak na okretkę ale do celu.
                  Pozdr.
                  • kamfora Re: chyba jestem glupia 29.08.02, 12:54
                    Gość portalu: ela napisał(a):

                    > Jeżeli soso przyjmuje, że na pewne sprawy tabu jest najlepszym wyjściem to
                    > chciałam Go sprowokować do odpwiedzi co On sam wnosi w ten temat jako osoba
                    > wychowana i chcąca wychowywać innych.
                    > Tak na okretkę ale do celu.
                    > Pozdr.


                    Aaaa, jesli tak przyjmuje, to ok.

                    Ale: w ktorym miejscu tak pisal, ze uwaza tabu za najlepsze wyjscie?
                    (chyba, ze w korespondencji prywatnej z Toba?)
                    • Gość: soso hm... IP: *.siemens.de / 129.103.169.* 29.08.02, 13:45


                      Po 2-krotnym przeczytaniu wszystkie co po moim ostatnim poscie nie powiem, bym
                      mial jasny obraz tego, o co Wam chodzi.
                      Co do krotkich odpowiedzi:
                      1. Nie chce nikogo wychowywac.
                      2. Dupa i cycki sa cytatami. Normalnie nie uzywam :-)
                      3. Nie ma zadnego sensu zgadywanie czy ludzie sa szczesliwsi w Polsce czy w
                      jakims innym kraju.
                      4. Soso nie przyjmuje, ze tabu jest najlepszym wyjsciem na cokolwiek, wrecz
                      przeciwnie.


                      Ale o czym my tu rozmawiamy?! Przypuszczalem, ze chodzi o to, ze wszystko kreci
                      sie dookola... czyli w moim tlumaczeniu, ze wszedzie, w nadmiarze pojawia sie
                      seksualny kontekst: 'dostala prace bo dobrze kreci tylkiem' itp.
                      No i po pierwsze, zgadzam sie z tym! Tej aury sensacji wokol seksu jest sporo,
                      nie jest to takze tylko nasza specjalnosc. Jezeli zas zastanawiamy sie dlaczego
                      to przyczyn jest wiele. W tym takze a moze i przede wszystkim wlasnie to
                      otaczanie seksu jakas magia. Jak sex to zaraz poetyckie wzloty a jak sie
                      jest 'twardzielem' to wulgaryzmy. Tymczasem, jezeli sie o tym mowi otwarcie i
                      nie widzi sie niczego sensacyjnego w ludzkiej seksualnosci to 90% tych emocji
                      nie ma wziecia a jest tylko tania gadanina. I w tym kontekscie nie dziwie sie,
                      ze wiele osob jest tym zmeczonym lub zniesmaczonym. Ja to rozumiem.

                      Seks jest sprawa prywatna. Alez oczywiscie. Ale takze jak wszystkie prywatne
                      sprawy isnieje nie tylko w kregu 2 osob ale tak czy inaczej jest omawiany przy
                      roznych okazjach. No i tu wlasnie jest sedno sprawy. Wlasnie o tym rozmawiamy,
                      o seksie wyciagnietym na swiatlo dzienne. I w tym nie podoba mi sie, ze nie
                      potrafimy zapanowac nad wpojonymi szablonami i nie potrafimy byc naturalni,
                      uzywac takich slow i takiej powsciagliwosci jak przy gadaniu o rolnictwie.

                      Jak juz tak nalegacie na kraje skandynawskie to nie mowie, ze inaczej znaczy
                      lepiej. Ale wiem, ze jest bardzo 'inaczej' i tyle. Jak to skutkuje? Ano tak, ze
                      o Maryni sie nie rozmawia, nie kraza takie dowcipy, zawsze daleko jest to
                      seksualnych aluzji i podtekstow. Jest cholernie zwyczajnie wokol seksu. Czy to
                      dobrze?


                      pzdrw

                      soso
                      • kamfora Re: hm...no wlasnie :-) 29.08.02, 14:04

                        No...ta nasza dyskusja nie jest "dyskusja o seksie", tylko "dyskusja
                        o dyskusjach o seksie"...;-)
                        Czasem jednak ktos odczytuje wypowiedzi inaczej
                        i stad wynikaja nieporozumienia.

                        A chcialam zapytac, czy z faktu, ze o seksie mowi sie
                        bez usmieszkow, bez...no, tak jak w Skandynawii wlasnie,
                        czy z tego rodzi sie cos lepszego, czy ludzie naprawde
                        maja mniej problemow z seksem zwiazanych.
                        Czy jest moze mniej ludzi z takimi problemami?
                        I...czy naprawde wszyscy tak sie tam "naturalnie"
                        zachowuja?

                        I bynajmniej nie zadaje tych pytan na zasadzie
                        "pytan podchwytliwych", czy jak to sie tu na forum zwyklo mowic
                        "sugerujacych odpowiedz"...

                        Ba.



                      • Gość: ela Re: hm...hm...hm... IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 29.08.02, 14:50
                        Poirytowany lub moze kolejny raz w poczuciu nabrania sie (teraz to przyznanie
                        sie do winy) sam napisalem 3 teksciki dla zartu aby uzmyslowic niektorym czym
                        my sie zajmujemy i co rozwazamy, jak absurdalne czasami sa pewne serio
                        podejscia do trywialnych przypadkow. Cel rozrywkowy takze nie byl obojetny. No
                        i pojawila sie 'rozwodka z dziecmi' i okienko miedzy kuchnia i lazienka,
                        koleznka z pracy co to szantazuje bo narzeczony innej pani opadl jej na biust i
                        wreszcie na koniec dziewczyna z chlopakiem co to ma wytatuowanego insekta na
                        skorce od banana.

                        winny w 3 przypadkach

                        soso


                        ?!
                        • Gość: soso Re: hm...hm...hm... IP: *.siemens.de / 129.103.169.* 29.08.02, 15:45



                          Pytanie super ciekawe - kamfora pyta o to co jest lepsze. Az sie chce namowic
                          na dlugie Polakow rozmowy.
                          W sumie bedac w innej kulturze nie tylko widzi sie roznice ale i sie czlowiek
                          gleboko jak Bajkal zastanawia wlasnie - co jest lepsze. To ze 13-letnie dzieci
                          sypiaja ze soba to w jednym do w drugim rodzinnym domu a mamy przynosza im rano
                          buleczki i cole do lozka jest z pewnoscia dla przecietnego Polaka co najmniej
                          watpliwe co do skutkow na przyszlosc. I ja mam podobne watpliwosci. Z drugiej
                          strony czy te kwestie kulturowe sa warte rozdrapywania czy moze wystarczy je
                          odnotowywac i na tym konczyc myslenie?

                          Nie wiem na ile jest to obiektywne lub warte brania pod uwage co teraz napisze
                          ale dla mnie skutki rewolucji seksualnej - na przykladzie Danii - sa takie, ze
                          ludzie sa tu ze soba bo tego chca i ze sami kreuja swe wlasne zasady wiernosci,
                          odpowiedzialnosci, lojalnosci (bazujac oczywiscie na ogolnie znanych
                          konwencjach chrzescijanskiej Europy). Nie laczy ich wspolne mieszkanie,
                          majatek, presja spoleczna na nierozerwalnosc malzenska czy inne zewnetrzne
                          czynniki. Sa razem bo tak chca, sa wierni bo tak chca i sa lojalni bo tak chca.
                          Stad: coraz mniej ludzi wchodzi w stale i oficjalne zwiazki, coraz wiecej par
                          sie rozwodzi, mlodzi ludzie sa szczegolnie oporni wszelkim zobowiazujacym
                          ukladom, rodzi sie niewiele dzieci i wiele kobiet nigdy nie urodzi zadnego
                          dziecka choc te rodziny, ktore funkcjonuja 'w starym stylu' czesto sa nadwyraz
                          wielodzietne. Tak mysle kiedy mysle. Ale daleko mi do oceniania, co dobre, co
                          zle, co czarne a co biale.

                          To tak w skrocie.

                          Co do okienek miedzy pomieszczeniami - to byla zupelnie inna bajka :-)
                          Dzis jest serio.

                          pzdrw

                          soso
                          • kamfora Re: hm...hm...hm... 29.08.02, 17:07
                            Ooo ;-)
                            Ale abstrahujac juz nawet od kto_jest_kim na tym forum,
                            tudziez przez ile i jak wysoko umieszczone okienka
                            zaglada z kuchni do lazienki, wydaje mi sie, ze warto
                            zastanowic sie nad jednym.
                            Czy rzeczywiscie samo nazwanie rzeczy po imieniu sprawi,
                            ze swiat bedzie lepszy?
                            Innymi slowy: Czy faktycznie jezeli bedziemy mowic o czyms,
                            w tym akurat przypadku o seksie, w sposob naturalny, taki jak
                            powinno sie mowic...czy faktycznie pociagnie to za soba
                            fakt, ze wszyscy, a przynajmniej wiekszosc ludzi bedzie taka,
                            "jak trzeba" (wiem, ze nie bardzo mi idzie skladnie, ale moze
                            w koncu uda mi sie napisac dokladnie to, o co mi chodzi ;-)

                            Soso twierdzi, ze jesli ludzie od dziecka slyszeliby to, co trzeba to...
                            A mnie sie wydaje, ze to idealizowanie. Nie, ze to, co Soso
                            mowi uwazam za bledne. Tylko to, ze on uwaza, ze swiat/ludzi mozna
                            zmienic poprzez samo mowienie. Przeciez znane jest powiedzenie
                            Platona/sw.Pawla "Widze rzeczy dobre i aprobuje je -
                            a jednak ide za zlem"
                            Co z tego wynika? Ano tylko to, ze wszystko zalezy od konkretnego
                            czlowieka i jego chcenia/niechcenia. I wydaje mi sie, ze tak w Polsce,
                            jak w Danii czy innym kraju sa ludzie tacy i tacy.
                            Widzi sie tych, ktorych sie widziec chce. Zazwyczaj w swoim kraju
                            widzi sie tych gorszych, "u obcych" to, co lepsze.
                            No i..pewnie dosyc :-))))

                            Ba.

                            • kwieto Re: hm...hm...hm... 29.08.02, 19:29
                              Mowienie pokazuje pewne drogi - ze w jakis sposob mozna i nie jest to trudne.
                              Natomiast wybor kazdy musi podjac samodzielnie.
                              Co daje mowienie - ano ow wybor, nieco szersza perspektywe. W kontekscie rozmow
                              o seksie - pewna smialosc, by otwarcie rozmawiac o swoich preferencjach,
                              oczekiwaniach, problemach.
                              Bo czesto jest tak, ze siedzimy cicho i nie ujawniamy pewnego problemu (bo nam
                              wstyd, bo sie boimy, bo...) a potem owa blacha rzecz urasta do rangi tak
                              wielkiej, ze... na przyklad jest w stanie rozbic wieloletni zwiazek, ktory poza
                              tym wydaje sie calkiem szczesliwy.
                              • Gość: soso do kamfory i kwieto IP: *.siemens.de / 129.103.169.* 30.08.02, 10:00
                                Do kamfory:

                                To, ze sie o czyms mowi skutkuje tylko w ten sposob, ze dana rzecz istnieje w
                                swiadomosci ludzi, jest obecna a co za tym idzie, takze jest zbudowany zwyczaj
                                mowienia o. Jezeli o seksie mowi sie jak o rzodkiewkach to cos z tego wynika.
                                Przede wszystkim, to co obserwuje, seks znajduje sie na jakims dalekim planie,
                                jest czyms pospolitym, zwyczajnym, niemal jak wiele innych przyjemnosci
                                zyciowych. Ale daleko mniej wazny niz praca, dzieci, zmaganie sie zyciem
                                codziennym. Jest malo zwiazany z powaga zycia we dwoje. Takiej powagi wrecz nie
                                ma i tylko od checi lub niecheci ludzi bedacych w zwiazku zalezy czy temu
                                zwiazkowi nadadza jakis specjalny, uswiecony charakter czy tez bedzie to tylko
                                zwyklym sposobem na zycie. W tym sposobie rozumienia seks nie budzi tak
                                wielkich emocji bo jak jest okazja i checi to sie z tego korzysta, jak sie
                                takiej checi nie ma z takich czy innych powodow to i nie ma seksu (takim
                                powodem moze byc dbalosc o lojalnosc w aktualnym zwiazku). Ale tez nie robi sie
                                wielkiej checy z tego, ze jakas dziewczyna spotyka sie z kilkoma chlopakami
                                mimo, ze z jednym z nich ma dziecko ale chce je wychowywac sama i zyc po
                                swojemu. Generalnie, nikt nikomu tu do garnka nie zaglada o ile nie jest to
                                uciazliwe dla innych i tyle.
                                Czy to dobrze? No wlasnie. Odpowiedz wydaje sie prosta - nie. Ale jak sie temu
                                dokladniej przyjrzec watpliwosci narastaja.
                                Dopytujesz sie tak wytrwale, czy to jest dobre? Nie wiem. Wiem, ze porownujac
                                wlasny kanon wychowania jaki wzialem w Polsce to nie. Ale rozwazajac na chlodno
                                wszelkie argumenty to wszystko ma dobre i zle strony albo lepiej - nie nam
                                osadzac innych.
                                Tak, jak sie zmienia cos wielkiego w zyciu jest naturalnym wmawianie sobie, ze
                                zmiana jest na lepsze. Stad moze, tak jak to zauwazasz, ludzie chwala nowe
                                miejsca i nowych ludzi. To naturalna tendencja. Widza lepsze strony a nie widza
                                gorszych. Ale mimo to pewne odczucia maja swe realne, racjonalne podstawy i
                                pozwolmy sobie na ich wyrazanie. Tu nie mam na mysli sprawy swobody seksualnej
                                w krajach innych (bo taka w gruncie rzeczy jednak nie istnieje) ale tak
                                zwyczajnych spraw jak np. czystosc czy uprzejmosc. :-)

                                Do kwieto

                                Masz calkowiata racje co do waznosci slow. Wiedziec to jest pierwszy stopien
                                poznania. Drugi to moc to powiedziec, przekazac. Trzeci, moc to odebrac,
                                zrozumiec i przyswoic, wziac za swoje. Slowa sa wazne i one kreuja
                                rzeczywistosc. Masz racje, jak sie o czyms nie mowi w malzenstwie a tylko sie
                                przypuszcza, ze wszystko jasne to gdzies tam ktoregos pieknego dnia nagle
                                okazuje sie jak daleko drogi sie rozeszly. To jest najpospolitszy przejaw tego,
                                co znacza slowa. W sprawach seksu i rozmawiania o nim slowa sa niemal kluczowe
                                w znalezieniu wlasciwego miejsca dla tej sfery zycia.

                                pzdrw

                                soso
                                • malwinamalwina Re: lepiej czy gorzej 30.08.02, 10:33
                                  bez tabu mniej nerwic
                                  • kamfora Re: lepiej czy gorzej 30.08.02, 13:37

                                    Wiem, ze jestem "upierdliwa".
                                    I, na dodatek, nie potrafie sie normalnie,
                                    czytelnie, wyslowic. Za co przepraszam.
                                    (I tak, kto nie chce - nie bedzie czytac.;-)

                                    Ale ja wciaz to samo. Nie ma jednolitej
                                    prawdy we wspolczesnym swiecie. Mozna mowic o czyms -
                                    a kazdy inaczej, jeden pochwala to inny tamto.
                                    (A czy w ogole mozna mowic calkiem bez wartosciowania?)

                                    I zalezy od konkretnego czlowieka, co przyjmie, jako swoje.
                                    I zalezy od ilosci ludzi wyznajacych jakis poglad, czy zdolaja
                                    narzucic stosowanie sie do tych pogladow tym, ktorzy w mniejszosci.

                                    I zawsze beda niezadowoleni: jedni z tego, ze sa dyskryminowani,
                                    i musza sie stosowac do czegos, co im sie nie podoba,
                                    inni, ze sa tacy, ktorzy akurat taki porzadek smia nazywac balaganem.
                                    I zawsze ci inni - to ciemnogrod.

                                    Czy w ogole jest jakas mozliwosc porozumienia?


                                    I...zupelnie na marginesie, ale troche na temat:
                                    Kiedy bylam w ciazy zapamietalam dwie opinie:

                                    1. Ze tez natura nie "wymyslila" jakiegos innego sposobu
                                    rozmnazania! Zeby tak ponizyc czlowieka, takie monstrum zrobic
                                    przez te ciaze!

                                    2. To cudowne, ze natura taki sposob wymyslila. Kobieta w ciazy to
                                    najpiekniejszy widok, to musi byc wspaniale uczucie: byc w ciazy.

                                    Obie opinie padly z ust mezczyzn.

                                    Ba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka