Dodaj do ulubionych

muszę się wyzalić ;((((((

15.10.05, 21:54
muszę się wyżalić ;((((
jest mi tak strasznie smutno i źle :(((
pisałam juz tu kiedys o mojej sytuacji, doradziliscie żeby go olać, nie
przejmowac się, zapomnieć bo nie jest tego wart
a ja nie potrafie :/ wiem minął juz ponad miesiąc, może nawet więcej, wg rad
znalazłam sobie milion zajeć, dużo sie uczę, czytam, zapisałam sie na
angielski, basen, fitness; mam pełno zajeć zeby o nim nie mysleć a jednak ...
wstając rano pierwszą myślą jest ta jak bardzo mi go brak, idac spać tesknie
za nim, nie potrafie zapomnieć, wyrzucić go z pamięci i głowy :/
cały czas walczę ze sobą żeby nie zadzwonić, nie napisać maila lub sms
najgorsze jest to, że mam wrażenie że straciłam moją wielką miłość; wiem że
tak może jest po każdym rozstaniu ale ja po tych wcześniejszych tego tak nie
odczuwałam a teraz jest jedna wielka pustka - widze przed sobą mgłę;
chodze na imprezy, poznaje ludzi, ale wszyscy faceci wydają mi sie nie tacy
jak powinni :( brakuje im tego czegoś :(( co miał on;
najgorsze ze w sumie oficjalnie nie byliśmy razem, nie było między nami
żadnej kłutni, niczego :((( a skończyło się ;(( nie potrafie tego przeboleć
:((((((((

pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • jula09 Re: muszę się wyzalić ;(((((( 15.10.05, 22:19
      Wróć do niego skoro sie kochacie.
    • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 15.10.05, 22:37
      ale to on zdecydował że nie będziemy się juz spotykać ;(((((
      • jula09 Re: muszę się wyzalić ;(((((( 15.10.05, 23:03
        Może nie spelniasz jego oczekiwań, poszukaj innego ktory Cie pokocha.
        Jest wielu kochanych chłopakow ktorych jeszcze nie znasz, nie trac czasu, bo
        maja wzięcie.
        • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 15.10.05, 23:14
          wiesz sama nie wiem :(
          na początku to On własnie szybciej się wkręcił
          a teraz ja nie umiem bez niego żyć ;(
          i najgorsze jest to nie chce kogoś innego :/ naprawde poznałam już wielu
          facetów ale za każdym razem to nie to :(((((
    • exwitch Re: Gwiazdko! 16.10.05, 11:46

      Rozumiem co czujesz, wiem jak ci cięzko, ale spróbuj sobie wytłumaczyć,że
      jeszcze to czujesz nie jest miłością.
      To jest typowe zachowanie i odczucia jakie zachodzą pod wpływem etapu tego
      związku, w którym byłaś, a który się nagle zakończył. Dobry psycholog by ci
      pomógł wyjść z tego i wytłumaczyć ci te aspekty, ktore mają swoje korzenie we
      wczesnym 3- miesiecznym etapie rozwoju niemowlęcia. Poczytaj sobie na ten temat,
      może ci to pomoże. Inna sprawa to takie silne uczucia sprawiają ,że brakuje ci
      pewnych substancji w móżgu, takich jak serotonina, która to sprawia że czujesz
      sięlepiej sama ze sobą, poprwia samopoczucie, łatwiej przeżywasz dzień masz
      lepszy humor. Są rózne lekarstwa, ktore dają pomoc tego typu,że uczcuia, ktore
      czujesz przebiegją łagodnie, aż w końcu wychodzisz z tego całkiem.. i dziwisz
      się co to było.Porozmawiaj z doświadczonym lekarzem.Sama mogłabym ci coś
      doradzić ale nie wiem jak ty na to zaaregaujesz.

      Jeszcze inna sprawa nie znasz swojego ukochanego do końca. Jego wad i słabości a
      idealizujesz go, gdybyś go poznała ze wszystkich, stron mogłabyś wtedy
      powiedzieć czy go kochasz naprawdę czy też nie. Ludzie mają takie słabości, że
      całkiem na kolana moze powalić prawda naga o nich ale to ładnie ukrywają przed
      swoim otoczeniem. Szukaj pomocy u psychologa i nie wsytdź się prosić o pomoc.

      ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫
      • exwitch Re: Gwiazdko! 16.10.05, 12:37
        jeszcze dochodzi do tego inna sprawa tzw."emocjonalne wypalenie" własnie tego
        typu relacje "niszczą" twoje emocjonalne możliwości na przyszłośc. Moze za rok
        za dwa spotkasz innego mezczyznę, ale bedziesz emocjonalnie i uczuciowo
        wypalona, aby móc wyjsć na przeciw tej realcji. Myśl też i o tym.....abyś przez
        tego człowieka nie pogrzebała swojej przyszłosści.

        ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫
        • carmeena Re: Gwiazdko! 16.10.05, 13:11
          hej!miałam podobną sytuację, ale odczekałam sój czas, choć w przeciwienstwie do
          Ciebie, zamykalam się trochę w sobie, nie chciałam poznawać nikogo innego, by
          znów nie było 'powtórki z histori...". Nie pisałam, nie dzwoniłam. Nic. Kiedyś
          on odezwał się do mnie na gg - studiuje w innym mieście niż ja, i z treści jego
          wiadomości biła taka niedojrzalość, żeby nie powiedzieć pustka (!), że w jednej
          chwili nastąpiło totalne katharsis ;), uświadomiłam sobie, że mogłam się
          pomylić. I to bardzo. Nie mam teraz nikogo ( w sumie z opisywanym 'przypadkiem'
          nie bylismy razem, ale coś jednak między nami było...), ale wierzę, że na mojej
          i Twojej drodze znajdzie się kiedyś Ktoś, dla kogo warto będzie poświecać cenne
          myśli i minuty... I sama wówczas zobaczysz, że warto było czekać.W Twoim
          przypadku jest na pewno nieco inaczej, ale powiedzialam sobie, że skoro on ma
          inne plany, to ja nie zamierzam mu ich popsuć, niech robi co chce, nie był wart
          tego uczucia, pomimo, że nie był też bez zalet. Ale w moim odczuciu i
          przypadku, to chyba lepiej, że on odszedł wtedy, niż gdyby zaanagazował się (i
          ja też) i wtedy odszedł. Bardziej by bolało.
          No ale co miłośc, to inny przypadek...

          pozdrawiam :)
          • dwunasta_gwiazdka Re: Gwiazdko! 17.10.05, 19:10
            wiesz nie chciałam sie zamykać w sobie, nigdzie nie wychodzić - miałam juz tak
            kiedys po rozstaniu i później 'straciłam' wielu znajomych, ciezko mi było z
            powrotem wejśc w towarzystwo;
            teraz ja czekam na moje katharsis :) mam nadzieje, ze nastąpi juz niedługo; ja
            nie mam z nim kontaktu, boje sie tego i nie widze sensu by rozdrapywac te rany
            poprzez kontaktowanie sie z nim bo mam świadomośc tego że po spotkaniu,
            usłyszeniu jego głosu, pokazaniu sie jego numeru w komórce moze być mi jeszcze
            gorzej :(
            mam tylko nadzieje ze bede tak silna by spojrzeć sobie w twarz, powiedzieć że
            nie był mnie wart i teraz to juz tylko on powinien załować

            dzieki za wszytsko pozdrawiam :)
      • dwunasta_gwiazdka Re: Gwiazdko! 17.10.05, 19:04
        cześc dzieki za odp, odpisuje dopiero teraz bo nie miałam netu :/

        może masz racje i powinnam z kims porozmawiać,opowiedziec o tym co czuje,
        chyba dobrze zrobiło mi to wszytsko co tu napisałam i takie osoby jak np Ty :)
        dziękuję

        wiem, że może go idealizuje, nie znam stwarzam sobie jego obraz, jego takiego
        jakiego ja bym chciała ale nie potrafie sie tego pozbyć :( będę próbowała
        zapomnieć tak jak dotychczas i zobaczymy

        pozdrawiam
    • marquito Re: muszę się wyzalić ;(((((( 16.10.05, 13:12
      Odnoszę wrażenie, że gdy się poznaliście byłaś osobą bardzo zdesperowaną, a on
      odpowiadał twoim oczekiwaniom. Dlatego aż tak bardzo przeżyłaś fakt, że od
      ciebie odszedł. Nie ma takiego czegoś, że "związek się nagle wypalił, znudził i
      już koniec", bo nawet jeśli jedna strona nie czuje tego co kiedyś, to jeszcze
      nie powód żeby ten związek zakończyć. Przecież można sie dalej spotykać - czy to
      dla seksu, czy nawet dla samej rozmowy, obecności drugiej osoby. Zawsze milej
      się dokądś (choćby do kina) wybrać z kimś niż samemu. Dlatego jestem pewien, że
      w grę w chodzi inna dziewczyna (o ile tylko jedna). Tęsknota bierze się stąd, że
      nie możesz przyjąć do wiadomości, że on już nie jest twój. Pewnie wciąż marzysz,
      fantazjujesz, że wróci, że będzie tak jak dawniej. A nie będzie.
      • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 17.10.05, 19:19
        odniosłes myle wrażenie
        poznaliśmy sie przez koleżanke koleżanki, ja na początku w ogóle nie bylam
        zainteresowana tą znajomością, nie byłam zainteresowana nikim, było mi dobrze
        samej, ale z NIm własnie zaczęłam gadać na gg, było super wiec postanowilismy
        sie spotkać a potem było juz tylko coraz lepiej, to wszytsko spadło na mnie
        bardzo niespodziewanie - i od razu było rewelacyjnie.
        A co do spotykania sie ... nie wiem czy to dobry pomysł :/ wiem ze widując sie
        z nim będę ciagle dążyć do jakiegoś niby przypadkowego dotknięcia, bliskosci.
        Innej dziewczyny podobno nie ma .... ale właśnie widze, że wam facetom nie
        można wierzyć ;)
        marze i fantazjuje - dzięki za sprowadzenie na ziemie
        pozdrawiam
    • k.j Re: muszę się wyzalić ;(((((( 17.10.05, 12:05
      mialam podobnie, a wlasciwie nadal mam. Tyle ze u mnie minelo juz dobrych kilka
      miesiecy. Nadal o nim mysle, jakos nie potrafie zyc z mysla, ze moglabym juz go
      nie zobaczyc. Najgorsze jest to, ze mam uczucie, iz dla mnie on nie chce ze mna
      byc, bo wlasnie jest "wypalony" jak to ktos napisal wczesniej. A ja bardzo bym
      chciala by on byl szczesliwy, wiec wmawiam sobie, ze tak jest wlasnie wtedy,
      gdy nie jest ze mna. Na ogol czuje sie calkiem dobrze, chodze na imprezy,
      swietnie sie bawie, ale tez kazdego poznanego faceta porownuje z nim i niestety
      kazdy przegrywa juz na wstepie. Obecnie jestem na etapie, ze nie wiem co dalej.
      Chcialabym sie z nim spotkac, pogadac. Ucieszyl by sie z tego, tego jestem
      pewna, ale nie wiem czy wlasnie tak powinnam postapic. Czasem wydaje mi sie, ze
      powinnam zyc chwila i spotykac sie z nim od czasu do czasu, ale z drugiej
      strony to mi nic nie daje, bo ta chwila radosci zamienia sie w straszna
      tesknote.. Poki co nadal zastanawiam sie.. Tobie zycze powodzenia i pozdrawiam
    • solaris_38 owieczko 17.10.05, 23:14

      jesli czujesz że facet kóry cię nie szanuje to jest własnie to, co jest
      wielką miłością twojego życia - to POWINNAŚ za tym iśc i dostać to co
      wybrałaś


      jesli TEN jest już zajety to poszukaj innego ale podobnie cie (źle )
      traktującego

      przezyjesz z nim gorące uczucie :)

      może po latach z JEGO dziećmi (pewnie nie beda łatwe) dojdziesz do wniosku że
      TERAZ mas zochotę na coś dobrego i fajnego i kogoś kto cię szanuje i lubi i
      potrzebuje

      w każdym przypadku zycze powodzenia



      • maisab Re: owieczko 17.10.05, 23:19
        solaris_38 napisała:

        >
        > jesli czujesz że facet kóry cię nie szanuje to jest własnie to, co jest
        > wielką miłością twojego życia - to POWINNAŚ za tym iśc i dostać to co
        > wybrałaś


        dlaczego tak myslisz?
        • solaris_38 myślałam że to oczywiste 17.10.05, 23:28
          nie myśle tak
          pamietam jak sie żaliła na niego w poprzednim poście

          ona tak myśli i czuje

          że traci miłosc podczas gdy traci tylko kogoś ktoi jej nie chce i nie
          potrzebuje i nie szanuje

          próbuję jej pokaząc absurdalność jej odczuć
          • maisab gonimy 17.10.05, 23:33
            za nieosiągalnym

            czy zawsze jest to absurdalne?
            • solaris_38 Re: gonimy 17.10.05, 23:38
              alez jestes otymistka mslać że gonumi za nieosiągalnym :)
              przeciwnie to jest osiągalne
              np ona moze być z nim lub z kims poodbnym

              zarówno jak osiągalne sa nasze złudzenia tak i nasze prawdziwe potrzeby tez
              sa realne do zaspokojenia w pewnym zakresie (na świecie nie ma nic
              skończonego zatem i zaspokojonego być nie może ... no nie na dłuższą mete ;)

              poczułam w tobei smutek :)

              nie smuć się

              smutek wprawdzie bywa piękny ale dziś wieczór usmiechnij się bo wieczór taki
              piekny a ptasia grypa powodzie i amchomrtanie :) tak daleko
              • maisab Re: gonimy 17.10.05, 23:45
                amchomrtanie :)

                przepraszam, kto? :)
                • solaris_38 mi sie zaszyfrowało skutecznie ;) 17.10.05, 23:48
                  machometanie :) :) :)
                  • maisab Re: mi sie zaszyfrowało skutecznie ;) 17.10.05, 23:52
                    solaris_38 napisała:

                    > machometanie :) :) :)

                    miałaś na myśli: macho-metanów?:) :)

                    • solaris_38 męscyzna 18.10.05, 00:00
                      czuję sie okropnie rozsmieszona
                      tak oni ładuja metanem z tylnych otworów i sa bardzo męscy
                      • maisab Re: męscyzna 18.10.05, 00:23
                        dzięki za rozmowę Solaris i dobranoc :)
                        • solaris_38 dobranoc kochana 18.10.05, 00:25
                          będzie dobra
          • dwunasta_gwiazdka Re: myślałam że to oczywiste 18.10.05, 13:23
            dosadnie to napisałaś
            może masz i racje, wiem ze nie powinnam tak czuć, ze to irracjonalne i
            niedorzeczne .. ale tak czuje, tesknie i zależy mi na nim
            nic na to nie poradze

            :(((
            • solaris_38 miła moja to DLA CIEBIE 19.10.05, 00:08
              napisałam dosadnei żebyś pzredarła sie przez warstwę złudzen które sobie
              wmawiasz


              one ci robią źle a ty je chołunisz i chesz achowac

              nie warto

              warto zachowywac sie dobrze ładgodnie i konstruktywnie wobec soiebie

              nie jesteś biernym obiektem i nie jest tak że ci sie wszystko przydarza
              że sie przez ciebei toczy a ty jak roślina tylko czekasz co będzie


              możesz zmieniac

              możesz chciec zmieniac

              możesz walczyć o własne szczęscie a co coż bardziej warto walczyć ?


              ?


              ?

    • paco_lopez Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 10:14
      Doła nie ominiesz. Nawet nie myśl, że to największy z dołów jaki ci sie trafi.
      • cheeringup Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 13:34
        jak dobrze wiedzieć że inni też mają doły... czego oczyswiście nikomu nie
        życzę...
      • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 13:41
        wiem ze nie minę :(
        ale nie radze sobie z tym :(
        wokół same szczęśliwe pary :( a ja samiutka :(
        najgorsze jest to ze nie potrafie o nim zapomniec :( każdego do niego
        porównuje :(
        pozdrawiam
        • cheeringup Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 14:00
          mam to samo... rozumiem i współczuję...
          musimy jednak wierzyć że przyjdzie moment, że będzie lepiej...
          podpowiem ci jedno.. po tym jak zdecydował że spotykać się nie będziemy po
          pewnym czasie prosił o spotkanie, niby koleżańskie... po 3 miesiącah zgodziłam
          się / w międzyczasie smsy, maile i takie tam.../ i niespodziewanie powiedziałam
          że lepiej będzie jeśli nie będziemy się kontaktować... zaskoczyłam jego i
          siebie, nie umiem ci powiedzieć co czuję..z jednej strony tęsknię a z drugiej
          mam taką małą satysfakcję... jedno jest pewne.. nie czekam już na telefon,
          maila ani smsa.. nie sprawdzam tel. co 5 min. bo może zadzwoni... po malutku
          staram się zapomnieć, choć w niedzielę ryczałam jak bóbr..
          ps... rozstaliśmy się ponad 3 miesiące temu... to chyba już zbyt długo mnie
          trzyma
          • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 17:27
            jest nas tak duzo na tym forum, porzuconych .. :(
            przykro mi że masz to samo :/ mam nadzieje ze jakoś się trzymasz

            ja w ogóle się z nim nie kontaktuje, zero maila, smsów, gg - nic. Niby ma być
            mi łatwiej zapomniec, powoli kasuje jego smsy z komórki; ale dalej czekam :(
            niestety :((( nie potrafie zapomnieć ;(
            mam tak już od końca sierpnia, wiem że w porównaniu do Ciebie to niedługo ale
            strasznie mnie to męczy.

            Wiedz, że nie jesteś sama
            Trzymaj sie ciepło
            Buziaki
            • several_perceptions Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 19:38
              Witaj Gwiazdko,

              Ja tam jestem dumna z Ciebie, że nie kontaktujesz się z nim. To już duży
              sukces. Rady wszystkich są dobre, ale rozumiem, że Ci za wiele nie pomagają, bo
              sama cierpisz. A cierpienie jest często z irracjonalnych powodów...

              Tylko cierpliwości, ja bym Ci życzyła po prostu szybkiego nowego zauroczenia.
              Mnie pomogło i to jak. Wydaje mi się, że to był chyba jedyny powód tego, że po
              3-ch miesiącach podobnych uczuć do Twoich, po prostu wszystko się nagle
              zmieniło. Ale to czy kogoś poznasz, zależy trochę od Ciebie (żeby się nie
              zamykać na nowych ludzi, nawet jeśli w ogóle nie myślisz o kimś innym), ale i o
              wytrwałości Owego Ktosia. Ale jestem przekonana, że za pół roku to Ty będziesz
              pocieszać kogoś, kto cierpi - bo sama już będziesz wyleczona.

              Pewnie mi nie wierzysz, ale masz duże szanse, a ja w Ciebie wierzę.

              A jak tam studia? Bycie zajętym choć trochę Ci pomogło? Czujesz się
              lepiej/inaczej niż w sierpniu?

              Miłego wieczoru
              • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 20:27
                oooo cześc :)

                dzieki :* za to co napisałas :)
                nawet nie wiesz jak mi sie milutko zrobiło :) wiesz, też uważam za sukses że
                mimo ze boli jak nie wiem nie dzwonie do niego, nie pisze itp. On chyba nawet
                nie wie ze tak mnie to wszytsko dotknęło.
                Studia faktycznie pomogły :) egzamin zdany, spokojnie studiuje, mam dosyć dużo
                zajec i nauki, chodze na fitness i basen - powoli wracam do normalnego życia
                ale bywają jeszcze takie momenty ... że rycze jak bóbr i bardzo bardzo musze
                sie powstrzymywać żeby do niego nie zadzwonić/napisać.
                Staram sie nie unikać towarzystwa, poznaje innych ludzi ale to na razie nie
                to. :( chyba za szybko bym to chciała, musi jeszcze minac troche czasu.
                Mam nadzieje że to co tu napisałas sie sprawdzi :) i za pół roku bedzie
                zupełnie inaczej :)

                naprawde dziękuję :)
                Trzymaj sie cieplutko, nie wiem skąd jesteś ale u mnie zimmmno jak nie wiem :/
                buziaki
                pozdrawiam :)
                • several_perceptions Re: muszę się wyzalić ;(((((( 19.10.05, 18:53
                  I jak mi miło słyszeć, że normalne życie i studenckie rutyny trochę pomagają.

                  Jasne, że są czasem momenty, jak piszesz .... a z płakaniem, to niestety za
                  szybko nie przejdzie pewnie, ale przynajmniej będzie rzadziej. I powstrzymuj
                  się dalej z kontaktem. Nic to nie zmieni, a jakby z tym chłopakiem To Było To,
                  to już by dawno było inaczej!

                  Oczywiście, że po miesiącu czy dwóch nie będziesz się rzucać w wir randkowego
                  życia. Czas minie, będzie lepiej (i mówię to jak zawsze ze swojego
                  doświadczenia, też nie wierzyłam i też mówiłam, że Mnie To Na Pewno Nie
                  Przejdzie, bo Moja sytucja jest Inna i Nikt się tak Fatalnie nie czuł jak
                  Ja! .. ech, ten nasz egocentryzm ;-))

                  Jasne, że się sprawdzi! Może za pół roku, może jak u mnie po 4,5 miesiąca, a
                  może jak u Barbisi (widzisz, że jest więcej takich historii! i to z Takim
                  szczęśliwym zakończeniem)... nie wiadomo. Ale z dnia na dzień będzie lepiej.
                  Chyba to już widzisz? Nie jest lepiej niż na początku września?

                  Nie poddawaj się i zawsze na pierwszym miejscu stawiaj Szacunek, jak Cię ktoś
                  nie szanuje, to czasu nie warto tracić na wmawianie sobie, że będzie inaczej!

                  U mnie dzisiaj zadziwiająco ciepło (ale ja wyszłam rano w golfie i płaszczu i
                  przeklinałam tą decyzję).... więc zapraszam na południe!

                  Miłego wieczoru! Weekend bliżej niż dalej!
    • marusia_ogoniok Re: muszę się wyzalić ;(((((( 18.10.05, 20:32
      Wzdycham razem z tobą.... a próbowałas może krakowskiej parzonej per vagina?
      Niektóre chwalą sobie...
    • barbisia Re: muszę się wyzalić ;(((((( 19.10.05, 12:54
      Gwiazdko! Na początku napiszę Ci trochę humorystycznie, że "wszystko mija,
      nawet najdłuższa żmija" ;-) Warto pamiętać o tym, gdy jest Ci naprawdę źle!

      Ja przeżywałam coś podobnego do Ciebie przez połowę tego roku, a teraz czuję
      się naprawdę super!!! Wiele osób mi mówiło, że tak będzie, ale ja im nie bardzo
      wierzyłam, a teraz wiem, że to była prawda. A jaka jest moja historia? Pisząc
      skrótowo: po dziesięciu latach bycia razem i jakichś czterech wspólnego
      mieszkania mój chłopak powiedział mi, że chce odejść ('odejść' - trochę to
      śmieszne, bo tak naprawdę to ułatwiłam mu sprawę i ja odeszłam, wyprowadziłam
      się ze wspólnego mieszkania, chociaż on uważał, że mozemy mieszkać nadal
      (sic!), bo tak jest mu łatwiej finansowo). Bardzo mnie to zasmuciło, chociaż
      sama od dłuższego czasu myślałam o tym, że nie jest nam ze sobą dobrze i że
      chyba nie warto być razem. Poza tym miałam przeczucia, które potem się niestety
      potwierdziły, że on nie jest w stosunku do mnie uczciwy. Ale na początku, jak
      się rozstaliśmy, ciągle mi powtarzał (z perspektywy czasu uważam, że to było
      bardzo nieodpowiedzialne), że bardzo mnie kocha, że zawsze mogę na niego
      liczyć, że jest moim przyjacielem. Jak wielkie bzdury gadał, okazało się jakieś
      pół roku po rozstaniu. Okłamywał mnie strasznie i ciągle jeszcze wychodzą
      jakieś jego kłamstwa. Na początku bardzo przeżywałam nasze rostanie, ale teraz
      jestem bardzo szczęśliwa, że do niego doszło. Przez pół roku z większą
      jasnością, bo z dystansu, spojarzałam na to, jaki jest naprawdę, a czego
      starałam się wcześniej nie zauważać i wybaczać mu. Przestałam tolerować jego
      niedojrzałość, niesłowność, nieuczciwość - zerwałam z nim zupełnie kontakt. To
      było najlepsze, co mogłam zrobić. Tak naprawdę czasem nachodziły mnie czasem
      chwile słabości i czasem chciałam się z nim skontaktować, żeby porozmawiać i
      pewne rzeczy zamknąć, wysłać sms-a itp. Jednak udało mi się od tego
      powstrzymać. Brak kontaktu z nim sprawiał, że z każdym dniem czułam się coraz
      lepiej. Zacieśniłam stosunki z innymi bliskimi mi ludźmi: rodziną,
      przyjaciółmi, spędziłam super wakacje w ich gronie. Zaczęłam cieszyć się
      spokojem wewnętrzym i szczęściem :-), nawet będąc sama! Po wakacjach zaczęłam
      myśleć o mężczyznach. Że chyba jednak nie wszyscy, to świnie ;-)
      Niespodziewanie spotkałam kolegę ze szkoły, którego nie widziałam jakieś 10 lat
      i zaiskrzyło między nami. Teraz jest super! Cieszę się z tego, co mam i z tego,
      że mój poprzedni związek się skończył. Moja przyjaciółka powtarza mi, że w
      życiu często jest tak, że "gorsze robi miejsce dla lepszego" i mam nadzieję, że
      u Ciebie też tak będzie. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      PS. Trochę chaotyczna ta moja wypowiedź. Chciałam Ci przekazać swoje odczucia i
      trochę mnie poniosło ;-)
      • dwunasta_gwiazdka Re: muszę się wyzalić ;(((((( 19.10.05, 19:23
        cieszę sie że Ci się ułożyło :)
        bo zapewne bylaśw gorszej sytuacji niż ja, dłuugi zwiazek i jeszcze cos takiego
        ze strony faceta :/
        dlaczego tak jest, że najpierw musimy trafic na facetów, którzy są świniami :/?
        którzy nas ranią, robia przykrości i doprowadzją do łez :/
        jedynym wytłumaczeniem jest chyba to że potem bardziej doceniamy tych ...
        innych :)

        powolutku zaczynam wierzyć, że u mnie też będzie ok tylko nie mogę byc taka
        niecierpliwa i poczekać aż to przyjdzie samo :) a tego nie da sie wywołać na
        zawolanie, tylko trzeba do tego 'dojrzeć'


        dzieki
        powodzenia życze
        trzymaj sie :)

        ps. nie szkodzi że troche chaotycznie, ważne że szczerze :)
        • barbisia Re: muszę się wyzalić ;(((((( 19.10.05, 19:44
          > dlaczego tak jest, że najpierw musimy trafic na facetów, którzy są świniami
          :/? którzy nas ranią, robia przykrości i doprowadzją do łez :/ jedynym
          wytłumaczeniem jest chyba to że potem bardziej doceniamy tych ... innych :)

          Tak jest! Ma to wiele przyczyn. M.in. nie zawsze wiemy na co warto zwracać
          uwagę, gdy mamy np. 18 lat i wchodzimy się w relację z mężczyzną. Potem człowiek
          się dowiaduje, co tak naprawdę jest ważne i szuka sobie partnera wg nowo
          zdobytej wiedzy. Ja np. wyniosłam wiedzę, że pewnych rzeczy: nielojalności i
          kłamstw nie należy NIGDY tolerować! Ja, gdybym podeszła kiedyś bardziej
          rozsądnie, do tego, co robił mój chłopak, nie wybaczała mu tak łatwo, o wiele
          wcześniej zakończyłabym ten związek. I tak w sumie miałam szczęście, że za niego
          nie wyszłam i że dbałam o to, żeby nie zajść z nim w ciążę :-)

          > powolutku zaczynam wierzyć, że u mnie też będzie ok tylko nie mogę byc taka
          niecierpliwa i poczekać aż to przyjdzie samo :) a tego nie da sie wywołać na
          zawolanie, tylko trzeba do tego 'dojrzeć'

          Myślę, że jest tak jak piszesz! Z każdego doświadczenia da się wynieść coś
          pozytywnego, nawet z tego, które w danym momencie jest dla nas niewyobrażalnie
          trudne. Nie trzeba czekać, trzeba po prostu żyć! :-) Trzeba cieszyć się z
          relacji z innymi ludźmi i cieszyć się samym sobą, wolnością i odpowiedzialnością
          za siebie. A miłość i tak się pojawi! Ja w to nie wierzyłam, ale już uwierzyłam!!!

          Trzymaj się ciepło!
          Gdybyś miała potrzebę "pogadać" w trudnej chwili - daj znać na maila!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka