Dodaj do ulubionych

czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania się ..

23.10.05, 16:50
.. z kobietą? po 5 latach, ona twierdzi że da sobie radę, ale chce byśmy mieli
kontakt i żebym był dla niej jak brat... cały czas mnie kocha. \terapia
szokowa chyba nie wchodzi w grę...
Obserwuj wątek
    • istna Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 23.10.05, 17:02
      Jeżeli ona cię kocha, to daruj sobie te kontakty i bycie dla niej jak brat. To
      nie zadziała, tylko przedłuży jej dochodzenie do siebie. Wbrew pozorom terapia
      szokowa może być bardziej humanitarnym rozwiązaniem.
    • moc_ca Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 23.10.05, 18:38
      W Twoim wypadku terapia szokowa jest najbardziej humanitarnym sposobem
      rozstania się z dziewczyną. Jeśli rzeczywiście nie chcesz żeby długo cierpiala
      zrób cos co jej pozwoli myśleć o Tobie źle, po prostu ... łatwiej jest
      wytłumaczyć sobie nieobecność kogoś kto okazal się niegodny naszego uczucia.
      • speer Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 23.10.05, 18:45
        hm...zgadzam sie z poprzednimi wypowiedziami. W takich wypadkach nie wolno sie
        kontaktowac przez bardzo dlugi czas, u mnie to bylo dwa lata. Ale jest
        skutecznel. Przy okazji: proba kontaku powoduje powrot do nalogu.
    • kokillo Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 23.10.05, 20:59
      a ja nie zgadzam się z przedmówcami
      jeśli zastosujesz terapię szokową, kobieta bardzo to przecierpi
      uczucia może się skończyć, ale przyjaźń nie powinna
      zastanów się co może byłoby lepsze dla Ciebie samego
      w takiej sytuacji
      ja bym wolała, aby przyjaźń pozostała
      przerobiłam to w obie strony
      zarówno terapię szokową i przyjaźń
      to drugie jest na pewno lepszym rozwiązaniem, mniej bolesnym, mniej uderzającym
      w poczucie wartości
      • rawelka Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 23.10.05, 21:39
        Dokladnie, terapia szokowa jak to nazwales jest najgorszym sposobem zakonczenia
        czegos co trwalo wiele lat.
        Przezywam wlasnie taka "terapie szokowa" i od roku nie umiem sie pozbierac i
        stanac na nogi.Tez wiele lat i wlasnie ten Kto byl najwazniejsza czescia mojego
        zycia zastosowal to o czym piszesz,szczerze nie zycze tego nikomu.Mysle ze jak
        sie rozstac to jak normalni dorosli ludzie.A ten sposob jest ucieczka od spraw
        i rozmowy i zakonczenia pewnego rozdzialu zycia.
        Szczerze nie zycze nikomu tego, bo wiem jak to boli i jak ciezko jest stanac na
        nogi i zaczac zyc.
        Ale wybor lezy po Twojej stronie.

        Nie krzywdz tak bardzo kogos kto w Twoim zyciu byl 5 lat,ona na to nie
        zasluguje.





    • solaris_38 Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 23.10.05, 23:32
      to bardzo trudne co proponuje

      zwykle jest to niestety podświadomy lub nawet świadomy pretekst do
      kontynuacji związku na poziomie jakiego druga strona chce uniknąc

      istotne jest tez co TY czujesz
      nie piszesz o tym


      • roberciu Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 00:39
        to rzeczywiście trudne, ona nie zasługuje na złe traktowanie, jedyna jej winą
        jest to, że jej nie kocham...ale nie wierzę w przyjaźń po - podejrzewam próby
        przekonania mnie, zmiękczenia, szantażu emocjonalnego i takie tam, chcę być mimo
        wszystko fair, nie jestem taki zupełnie bez serca, ale nie znam dobrych
        rozwiązań na taką sytuację... dzięki za \wasze opnie i pozdrawiam
        • zlosnica100 Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 10:35
          Nie kochasz....? To co z nią robiłeś przez 5 lat?????????????!!!!!!!Znalazłeś
          nową dupkę? Gratuluję.
          • ala-a Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 10:37
            to utrzymuj dalaj z nia kontakt,dlaczego nie?
          • moc_ca Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 10:53
            zlosnica100 napisała:

            > Nie kochasz....? To co z nią robiłeś przez 5 lat?????????????!!!!!!!Znalazłeś
            > nową dupkę? Gratuluję.

            Ale czego mu gratulujesz????
            Sugerując że znalazł "nową dupkę" dajesz do zrozumienia że tamta była starą
            dupą/ką. Jeśli nie, to może zakochał się w innej a może nie zakochał się
            w nikim ale po prostu przestał kochać "starą dupkę", jak sądzisz?
            Co to jest miłość wg. Ciebie? To dozgonne uczucie, taka never-ending love?
            Jak już raz się zakochasz to zemrzesz z tym uczuciem w sercu, czy tak sądzisz?
            • zlosnica100 Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 13:52
              Gratuluje ze jest dupkiem, bo szuka dupek...Wiesz nie kazdy związek musi
              wypalic, fakt, ale byc z kims 5 lat i sie "ocknąć"....hmmm.Palant.
              Miłośc to nie uczucie, to ciezka praca, a on teraz wyjechał na saksy.Skoro to
              nie bylo to to po co jej zawracal glowe tyle czasu?
              Tak, sądze ze jezeli ktos kocha to zemrze w tym uczuciu i nie myl zakochania z
              kochaniem.
              • rawelka Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 13:59
                Bo sie jakas niunia nawinela,a takie to potrafia pokazac jaka ta stara baba
                jest zla,niedobra i to strata czasu tylko.A czemu sam nie widzial tego przez
                tyle czasu...????
                Szkoda ze zmarnowal dziewczynie 5 lat, wiem co czuje lub bedzie czula i jestem
                z nia calym sercem.



              • moc_ca Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 14:16
                zlosnica100 napisała:

                > Gratuluje ze jest dupkiem, bo szuka dupek...Wiesz nie kazdy związek musi
                > wypalic, fakt, ale byc z kims 5 lat i sie "ocknąć"....hmmm.Palant.
                > Miłośc to nie uczucie, to ciezka praca, a on teraz wyjechał na saksy.Skoro to
                > nie bylo to to po co jej zawracal glowe tyle czasu?
                > Tak, sądze ze jezeli ktos kocha to zemrze w tym uczuciu i nie myl zakochania
                z
                > kochaniem.

                Co Ty za bzdury tu opowiadasz?!"Miłość to ciężka praca"???? :-))))
                Nikt nikomu nie zawracal głowy przez 5 lat lecz ich związek trwal 5 lat i przez
                cały okres jego trwania oboje sie kochali!! Czy to jest trudne do zrozumienia???
                Nic nie jest idealne w naszym ziemskim życiu i miłość także nie jest!
                Kochamy. Czasem do grobowej deski a czasem tylko chwilę a jeszcze innym czasem
                5 lat. Potem czujemy że uczucie gaśnie np dlatego że spotkaliśmy kogoś
                i zaiskrzyło albo nie spotkaliśmy nikogo ale nie iskrzy w starym związku.. i co
                wówczas? Należy się męczyć do końca życia (i partnerkę?), udawać miłość?,
                mówić "nie kocham Cię ale będę z tobą bo ty mnie kochasz nadal"?
                Powiedz mi co zrobić żeby >>kochać<< do grobowej deski, chyba niejeden człowiek
                chciałby znać receptę na >>wieczną<< miłość.
                • roberciu Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 15:03
                  niestety jestem za mało dupkiem aby nie rozumieć obu stron; nie żałujemy tych 5
                  lat, były to wspaniałe chwile i tak je pamietamy, oskarżenia o 'wpędzanie w
                  latka' zmianie 'dupek' co jakis czas i temu podobne są oczywiste, rozumiem że
                  się pojawiają; faktem jest, że nie planowałem kiedy miłość sie skończy; btw: nie
                  ma żadnej nowej dupki; po prostu chce być fair względem niej; kosztem jest to że
                  nie jestem fair wzgledem siebie; dlaczego właśnie mam nie myśleć o tym czego ja
                  potrzebuje i co ja czuje? bycie z kims z przyzwyczajenia albo ze strachu przed
                  skrzywdzeniem kogoś nie jest najlepszym pomysłem; może i lepiej teraz niż po
                  słubie albo po kolejnych 5 latach.... dzięki moc_ca - dużo trafności jest w
                  Twojej wypowiedzi, ale zlosnicę100 też rozumiem...
                  • rawelka Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 15:21
                    No to teraz zwracam honor za ten atak na Twoja osobe,moze za bardzo sie
                    unioslam.
                    Jezeli decyzja zostala podjeta przez Ciebie samego, a nie przez pojawienie sie
                    jakiejs niuni (takie zawsze mydlą w zwiazkach) to uwazam ze jestes w porzadku.
                    Tylko postaraj sie to zrobic tak zeby jak najmniej bolalo,pamietaj ze wiele
                    razem przeszliscie,kopa wspolnych lat,ona ma jeszcze uczucia jak piszesz wiec
                    bedzie bolalo.
                    Jezeli jestes naprawde ok facetem zrob to jak najmniej bolesnie.

                    A nie ma szans na uratowanie? Przeciez czasem w zyciu tak jest,nadchodza ciemne
                    dni,ale jak sie spojrzy w przeszlosc to mozna wiele dobrego znalezc, a w
                    przyszlosci zmienic to co bylo nie tak i co doprowadzilo do tego.Przeciez
                    kiedys Wasze oczy byly pelne milosci,moze trzeba ja odszukac.
                    Kurcze,pomysl,moze jest jeszcze jakis cien nadzieji...

                    Pozdr

                    • roberciu Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 15:27
                      jest duży cien nadziei...
                      możliwe że całkiem realny jest tzw. szczęsliwe rozwiązanie
                      potrzebuję przestrzeni i trochę spojrzenia z zewnątrz
                      różnych opinii
                      eh not so easy...
                      • rawelka Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 15:33
                        Echh... cholera,to zycie czasem plata takie figle.
                        A moze Tobie jest po prostu potrzebny czas, wlasnie na przemyslenie,
                        spojrzenie, chwile oodechu, samotnosci - to czasem pomaga, a po tym mozna
                        naprawde stworzyc nowy zwiazek na starym, taki ktory zakwitnie na nowo i z
                        podwojona dawka milosci:))
                        Brzmi jak bajka, ale w zyciu czasem bajki sie spelniaja:)to jednak kopa czasu...
                        Pomysl,moze warto walczyc o ta milosc ale w nowym wydaniu:))
                        Powodzenia
                        • roberciu Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 15:40
                          napiszesz? gg1925665
                          • fajka13 Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 25.10.05, 15:39
                            Drogi Roberciu bardzo mi kogoś przypominasz, kogoś, kto właśnie po 5 latach
                            szlonej miłości zostawił mnie w szoku.Nie umiem się pozbierać i chyba długo
                            jeszcze nie.Mówisz jak on,piszesz jak on-te same słowa,te same odczucia-może to
                            Ty?Szukasz pomocy? A ja gdzie mam ją znaleźć?u kogo szukać? Pomyślałeś o tym,że
                            zostawiasz ją samą z jej rozpaczą?Przyjaciel? To nieludzki sposób na rozstanie.
                            Nikt na to nie zasługuje
    • kominek [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 11:27
      Nie mysl o tym, czego chce ona.
      Pomysl przede wszystkim o swoich potrzebach.
      • rawelka [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 13:37
        To po co byl z nia 5 lat,tyle ja oklamywal,bo nie kochal, taka jest prawda o
        facetach (zreszta o kobietach tez). Po co tyle czasu jej zmarnowal...moze
        dziewczyna mogla sobie zycie ukladac z kims innym i teraz bylaby szczesliwa.
        Nie wierze ze mozna tak od razu przestac kochac, zwlaszcza ze bylo napewno kupe
        obiecanek po drodze.I tu nagle pojawila sie jakas niunia i Panu sie
        odwidzialo!!!Takie niunie sa najgorsze,a potem i tak Panowie (kobiety tez)
        doceniaja co stracili,bo te 5 lat to kupa razem przebytej drogi.
        A w sumie niech dziewczyna sie cieszy ze dran odchodzi teraz, a nie po slubie.
        Trzymam za nia kciuki.


        • moc_ca [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 14:04
          rawelka napisała:

          > To po co byl z nia 5 lat,

          bo ciągle ją kochał.

          tyle ja oklamywal,bo nie kochal,

          Skąd masz te wiadomości, kto i gdzie tak mówi?

          > taka jest prawda o
          > facetach (zreszta o kobietach tez).

          Jaka jest prawda? Że miłość nie trwa wiecznie? Że zwykle jedno przestaje kochać
          a drugie nie, i cierpi? Że facet ktory założył wątek próbuje odejść bez
          zadawania niepotrzebnego bólu partnerce i szuka na to sposobu?

          >Po co tyle czasu jej zmarnowal...moze
          > dziewczyna mogla sobie zycie ukladac z kims innym i teraz bylaby szczesliwa.

          Sobie też marnował?

          > Nie wierze ze mozna tak od razu przestac kochac, zwlaszcza ze bylo napewno
          > kupe obiecanek po drodze.

          Ależ można, można ... Może nie od razu ale kto mówi że od razu? :-)

          I tu nagle pojawila sie jakas niunia i Panu sie
          > odwidzialo!!!Takie niunie sa najgorsze,a potem i tak Panowie (kobiety tez)
          > doceniaja co stracili,bo te 5 lat to kupa razem przebytej drogi.

          Skąd wiesz o niuni? Dlaczego niunia jest najgorsza?
          Ja uważam że każdy następny związek jest lepszy od poprzedniego bowiem
          wchodzimy weń bogatsi o doświadczenia z poprzedniego, umiemy omijać rafy, nie
          popełniamy starych błędów, potrafimy docenić to co być może uchodziło naszej
          uwadze we wcześniejszym związku.. itd. itp.

          > A w sumie niech dziewczyna sie cieszy ze dran odchodzi teraz, a nie po slubie.
          > Trzymam za nia kciuki.

          Dlaczego mówisz o kimś kogo nie znasz >>drań<<?

          To uczciwy facet. Nie gra. Nie udaje. Nie mataczy.
          Odchodzi bo nie kocha i chce żeby tę którą kochał, jak najmniej jego odejście
          bolało.
          Tyle.
          Reszta w Twoim poście, droga rewelko, jest najczystszym wymysłem i chęcią
          dokopania rodowi męskiemu w osobie jednego przedstawiciela ktory się ..
          ot, napatoczył Ci pod klawiaturkę! :-)


          >
          • rawelka [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 14:13
            Rzeczywscie moze sie zagalopowalam, moze nie powinnam naskakiwac na kogos kogo
            nie znam,masz racje.Chlopak zapytal tylko o rade,bo sam nie wie co ma zrobic.
            Tylko wiesz,dziwie sie nie tylko jemu ale ogolnie facetom i babeczkom, ze po
            tylu latach trwania razem raz w dobrych chwilach raz w zlych, obiecywania
            sobie, bycia ze soba, spedzania wspolnych chwil itp nagle przestaja kochac.
            Po prostu dla mnie jest to bardzo przykre,bo milosc chyba nie umiera tak od
            razu??
            Zreszta sama juz nie wiem, moze lepiej ze teraz chce to zrobic a nie za 10 czy
            20 czy... lat






            • treugeber [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 14:32
              Terapia szokowa – jest dobra wtedy, kiedy chcemy szybko i definitywnie skończyć
              związek – chwile poboli i przechodzi, ale – uwaga – druga osoba na pewno po
              takiej terapii wyleczy się z obsesji na twoim punkcie i raczej nie będzie
              powrotu ! Wersja przyjacielska – to moim zdaniem nieporozumienie, niepotrzebne
              dawanie drugiej stronie nadziei.

              Co do rozstaniach po długim czasie, to muszę powiedzieć, że moja ex doszła do
              takiego wniosku po niemalże 7 latach, i przyznam, że z początku byłem na nią
              nieźle wku..., przeleciały mi z nią 2 lata ogólniaka, całe studia, w sumie ¼
              mojego życia a wraz z tym wiele okazji, których przez nią nie wykorzystałem!
              Oczywiście, że mam do niej o to żal, bo to nie ja optowałem za tak długim
              związkiem, to ona cały czas marudziła i chciała to ciągnąć, a ja jako człowiek
              mało konfliktowy, w sumie nawet zakochany, byłem tylko z nią.
              A teraz? Studia skończone, praca, imprez coraz mniej, i tych okazji też nie
              widać. Dodam tylko, że ona odeszła z jakimś palantem z nieciekawego
              towarzystwa, przechodząc swój bunt, a ja zostałem na lodzie.. Chociaż w zeszłym
              tygodniu poznałem fajną babeczkę :))

              To czy chcesz ją zranić i dawać złudzenia, zadeklarować jej przyjaźń, a może
              jeszcze kiedyś bzyknąć, zależy już tylko od ciebie :D Moim zdaniem: zero
              litości ale trzeba to rozegrać sprytnie - znajdź sobie najpierw kogoś w
              obwodzie. Pozdrowionka
              • j_ar [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 15:49
                treugeber napisał:

                > Co do rozstaniach po długim czasie, to muszę powiedzieć, że moja ex doszła do
                > takiego wniosku po niemalże 7 latach,(..) w sumie ¼
                > mojego życia a wraz z tym wiele okazji, których przez nią nie wykorzystałem!

                > A teraz? Studia skończone, praca, imprez coraz mniej, i tych okazji też nie
                > widać.


                cos histeryzujesz, teraz nie masz imprez i okazji? a wczesniej to bys tak hulal
                ze hoho? sciemniasz
                • treugeber [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 16:27
                  Ale dlaczego miałbym ściemniać? Z mojego punktu widzenia jest dokładnie tak jak
                  piszę.
                  Co prawda obecnie też kontynuuję naukę w jakiejś tam specjalizacji, lecz muszę
                  przyznać, że jest to pobudka w już zupełnie innym świecie - jest już zupełnie
                  inaczej a tamte szalone czasy już nigdy nie wrócą: imprezki trwające kilka dni,
                  pełno nieznajomych ludzi, całonocny clubbing po bandzie, domówki, wspólne
                  wyjazdy na wiochę, wycieczki itd. itp..
                  W czasach uniwersyteckich to był standard, a że wtedy byłem związany z moja ex,
                  która w dodatku – niestety – miała taki mały feler, że była dość zaborczą
                  osóbką, to nigdy nie wykorzystałem tego wszystkiego do końca, a przynajmniej
                  nie z czystym sumieniem. Na przykład nie zaprosiłem fajnej dziewczyny z grupy
                  na kawkę i samemu nie przyjąłem takiego zaproszenia bo zawsze gdzieś tam w
                  podświadomości była ona.

                  Tak było przez okres 5 lat studiów i chcąc nie chcąc lata te - mówiąc
                  o „przebojach i podbojach” - uznać należy za stracone. Teraz praca, nauka,
                  praca, obowiązki, zero wolnego czasu :/
                  W dodatku jak sobie przypomnę, jakim dwóm paniom swego czasu „podziękowałem”
                  to.... eeeh, a teraz jedna już jest zaręczona, druga też kogoś znalazła itd. a
                  więc przyznać trzeba, że ewidentnie najlepszy okres mojego życia poświeciłem
                  dla kogoś kto nie był tego wart bo ona zrobiła woltę o 180 stopni i tyle ją
                  wydziałem! Haha

                  Nie histeryzuję, bo wiem że i tak przyjdzie lepsze a ja wyjdę na swoje, po
                  prostu mam żal i tyle.

                  POZDRAWIAM :D
                  • j_ar [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 09:05
                    ale dlaczego stracone sa te lata? byles z kims z kim chciales byc, bylo ci
                    dobrze, nie miales potrzeby tego zmieniac. jak bys wtedy poszalal to bys nie
                    mial tych kilku lat razem i moze teraz bys narzekal od innej strony.. no cos za
                    cos. skad ten zal?
          • zlosnica100 do Moc_ca 24.10.05, 14:28
            Hmm, kazdy ma inne doswiadczenia, przemyslenia.Z twoich jasno wynika ze kogos
            skrzywdziles/as w podobny sposob i tu na forum robisz sobie "czyszczenie
            sumienia", nie pojdzie tak łatwo.Milosc to 0DPOWIEDZIALNOSC, a nie porywy
            serduszka misiu.
            • istna Re: do Moc_ca 24.10.05, 14:37
              Wiesz, ja akurat testowałam opcję "nadal spotykamy się i jesteśmy przyjaciółmi"
              - i to był moim zdaniem błąd. Ciągle pozostawała nadzieja, że uda się jeszcze
              przywrócić dawny stan rzeczy, rany jątrzyły się zamiast się zabliźniać. Nie polecam.
            • moc_ca Re: do Moc_ca 24.10.05, 15:56
              zlosnica100 napisała:

              > Hmm, kazdy ma inne doswiadczenia, przemyslenia.Z twoich jasno wynika ze kogos
              > skrzywdziles/as w podobny sposob i tu na forum robisz sobie "czyszczenie
              > sumienia", nie pojdzie tak łatwo.Milosc to 0DPOWIEDZIALNOSC, a nie porywy
              > serduszka misiu.

              Niewiele wiesz o mnie, moich doświadczeniach i przemyśleniach. Nie wiesz jak
              bardzo się mylisz mowiąc że kogos skrzywdziłam i tutaj czyszczę sobie
              sumienie .. malutka jesteś i malutki Twój światek. :-)

              Równie mało wiesz o roberciu a wydajesz sądy jakbyś znała jego myśli i to co
              się wydarzyło i wydarza obecnie, w jego życiu. Nie warto tak łatwo osądzać.
              Można się bardzo pomylić.
              • zlosnica100 Re: do Moc_ca 24.10.05, 16:06
                Brak konsekwencji!Sama nie oceniaj (malutka jestes i malutki twoj swiatek)skoro
                potępiasz ocenianie innych.
                Chyba dotknełam czułego punktu skoro taka emocjonalna reakcja :-)
                • moc_ca Re: do Moc_ca 24.10.05, 16:16
                  zlosnica100 napisała:

                  > Brak konsekwencji!Sama nie oceniaj (malutka jestes i malutki twoj swiatek)

                  To nie jest ocena - to stwierdzenie faktu na podstawie Twoich własnych słów.


                  skoro
                  >
                  > potępiasz ocenianie innych.
                  > Chyba dotknełam czułego punktu skoro taka emocjonalna reakcja :-)

                  Znowu mówisz o czymś czego nie znasz i o czym nie masz nie pojęcia.

                  Ktoś inny prosi tu radę.
                  Skończ tę personalną zaczepkę bo zaczynam się domyslać ..
                  żegnaj.
                  • roberciu Re: do Moc_ca 24.10.05, 16:25
                    uprzejmie proszę o spokój i ewntualnie wszystkie ataki kierować na mnie, łatwiej
                    jeździc po facecie - przecieą oni sa wszyscy tacy sami i bezduszni
                    ;)
                  • zlosnica100 Re: do Moc_ca 25.10.05, 08:42
                    Oj nie krzycz na mnie pani sfrustrowana....łoj.Wyluzuj Lusia.
        • kominek [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 14:20
          rawelka napisała:

          > To po co byl z nia 5 lat,tyle ja oklamywal,bo nie kochal, taka jest prawda o
          > facetach (zreszta o kobietach tez). Po co tyle czasu jej zmarnowal...

          Glupota wielu ludzi konczacych zwiazki polega na tym, ze nawet piekne chwile
          traktuja jako zmarnowane.
      • roberciu [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 15:08
        bardziej jestem skłonny myśleć o sobie i również w tym przypadku, nie jest to
        wielka sztuka - wystarczy zniknąć gdzieś i tyle, zresztą kiedyś tak postąpiłem i
        zerwanie było bezbolesne (dla mnie), ja po prostu ją szanuję i bardzo lubię jako
        człowieka
        • ala-a [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 24.10.05, 17:06
          roberciu napisał:

          > bardziej jestem skłonny myśleć o sobie i również w tym przypadku, nie jest to
          > wielka sztuka - wystarczy zniknąć gdzieś i tyle, zresztą kiedyś tak
          postąpiłem
          > i
          > zerwanie było bezbolesne (dla mnie), ja po prostu ją szanuję i bardzo lubię
          jak
          > o
          > człowieka

          Robercie ,skoro ona Ci powidziala ze moze traktowac cie dalej jak
          przyjaciela /brata...to tez dala Ci do zrozumienia ze mozesz odejsc ...
          • roberciu [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 00:14
            ala-a ale mi namieszałaś teraz, mam mętlik w głowie, może rzeczywiście to ja nie
            potrafię sobie poradzic z tą sytuacją a wmawiam sobie, że to ona ma problem bo
            ja zrywam, rzucam, zostawiam... może tak mi dała do zrozumienia?
        • fajka13 [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 15:55
          Jeśli ja szanujesz i lubisz jak mówisz to jak mogłeś wyciąć jej taki
          numer?????????tak skrzywdzić?tak poranić?Wybacz-to nienormalne!
          • roberciu [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 16:16
            nie chcę krzywdzic i ranić, nie znam rozwiązania, mogę zacisnąć zęby i brnąć w
            to dalej spędzając resztę zycia w marazmie i poczuciu stracobego życia, mogę o
            tym porozmawiać i znaleźć kompromis lub 'lepsze zło', mogę pokochac i byc
            szczęśliwy i ona też będzie szczęśliwa; to są dwa różne uczucia i dwie siły i
            każdy ma tu swoją rację - nie tak łatwo byc w porządku
            ale łatwo oceniać...
            pozdrawiam
            • fajka13 [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 16:39
              Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że to właśnie Ty.Doskonale znam ten
              styl pisania.Nie poświęcaj się, nie użalaj-już to zrobiłeś.Rozterki?i bardzo
              dobrze!Oby jak najdłużej!
              • roberciu [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 16:46
                uprzejmie proszę droga fajko13 nie robić ze mnie archetypu łamacza serc,
                prawdopodobnie pasowałbym pod wiele tego typu sytuacji ale nie wyżywaj się
                personalnie proszę bo to na 100% nie ja; (ale to zabawne akurat)
                • fajka13 [Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania 25.10.05, 17:34
                  Może to i nie Ty ale przepraszać nie będę bo jakoś Cię nie lubie
    • atkaatka Re: czy są jakieś humanitarne sposoby rozstania s 24.10.05, 14:24
      A może Ty jako przedstwiciel innego gatunku mi odpowiesz? Rozstalismy sie 2
      miesiące temu, 2 tygodnie temu napisał, ze musi se ze mną spotkać. Powiedział,
      ze mnie bardzo kocha, dlatego się spotykamy, ze musi przemyśleć, i ślad po
      nim zaginął. zaczęly sie tylko złośliwe smsy z jego strony....
    • exwitch Re: Znam podobną sytuację 24.10.05, 18:22

      Owa pani twierdzi takie same rzeczy, a później co jakiś czas namawia gościa na
      rozwód i na dowód przytjaźni z nim machnęła sobie ostatnio nawet dziecko....


      Musisz sobie uświadomić,że ty nie ponosisz odpowiedzialności za jej uczucia, w
      tym wypadku. Przecież nie jesteśmy czyimiś niewolnikami...Bądz konsekwentny...a
      przejdzie jej...
      ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka