olimpia01
27.10.05, 14:47
Mam problem otóż mój świerzo upieczony małżonek przy kasie w supermarkecie
niechętnie wyciąga z kieszeni portfel a prawie zawsze przy płaceniu rachunku
każe mi dopłacać do rachunku 10-20 zł. Kiedy musi już za coś sam zapłacić
natychmiast traci humor. Dodam, że zarabia 2x więcej odemnie i wszytko
odkłada na swoje prywatne konto, praktycznie żyje na mój rachunek! Czuję się
wykorzytywana. Zaproponowałam mu żeby się dokładał do jedzenia - zaoferował
300 zł miesięcznie! Błagam doradźcie jak definitywnie rozwiązać ten problem
no i sakwę dusigrosza?