sara27
02.10.02, 15:03
trochę się pogubiłam - niby jest miłość, czułość, porozumienie na wszystkich
płaszczyznach, wszystko byłoby pięknie...ale mniej więcej 6 wieczorów w
tygodniu spędzam sama...(nie chodzi o to że brak mi znajomych, ale ja
chciałabym choć kilka spędzić z nim)...jakieś jego wyjścia...bez słowa
gdzie..wracanie o 22.00...to co z tą niby miłością, jak można być tak czułym
i kochającym i jednocześnie nie dzielić ze sobą choć trochę czasu na
codzień ?????
nie wiem co o tym myśleć.