Dodaj do ulubionych

Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy

IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 04.10.02, 05:21

Czyli rzecz o istnieniu dobra i zla. Juz na samym poczatku Ksiegi Rodzaju
dowiadujemy sie o istnieniu drzewa poznania dobra i zla. Wydaje sie ze Bog
byl dosyc zazdrosny o wtajemniczenie ludzi co jak wiadomo zaowocowalo
grzechem pierworodnym.
A jak wam sie wydaje. Czy dobro musi byc pierwsze aby moglo „zaistniec” zlo,
inaczej zlo stanowi jedynie jakas negacje dobra. To by wskazywalo ze czlowiek
z natury jest dobry i trzeba pewnego wysilku polaczonego z zaslepieniem by
wiercic dziury w pierwotnym podlozu dobra.
Moze jednak prawdziwa jest inna wizja. To zlo naprawde jest, a dobro jest „z
laski zla”. Zlo dopuszcza do istnienia tyle dobra, ile konieczne aby mialo co
niszczyc. Na koncu swiata odezwie sie szyderczy smiech demona, ktory oglosi
ostateczna nicosc dobra. Na razie dobro istnieje, ale tylko po to by
umozliwic swoja katastrofe.
J.S.
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy 04.10.02, 06:43
      I jedno i drugie. Aby bylo dobro musi istniec zlo i aby istnialo zlo, musi
      istniec dobro. Bo jesli tylko okreslisz cos jako "dobre" musisz to zrobic
      wzgledem jakiegos ukladu odniesienia - dla dobra odniesieniem,
      przeciwienstwem jest zlo. Gdybys nie wyroznial dobra, nie moglbys
      wyroznic tez zla, i vice versa. Zatem jakiekolwiek okreslenie,
      wartosciowanie czegokolwiek jako zle czy dobre, natychmiast powoduje ze
      musisz tez nazwac jakos przeciwienstwo.

      A to czy czlowiek jest z gruntu "dobry" czy "zly" to juz zupelnie inna sprawa.
      Osobiscie sklaniam sie ku wersji, ze czlowiek jest z natury dobry. Patrzac
      po sobie i swoich reakcjach na "zlo" - wiele z tych rzeczy o ktorych sie
      dowiaduje, zwyczajnie nie przyszloby mi, samych z siebie, do glowy...
    • fnoll po ktorej stronie jest Lucyfer? 04.10.02, 10:47
      skoro najpierw nie bylo dnia ani nocy - to zimna pustka jest wczesniejsza od
      swiatla dnia, ktore bylo pierwszym dobrym bytem z tych ktore stwarzal kolejno
      Bog

      czyli, ze Zlo, w swej esencji bedace po prostu Nieistnieniem, Nie-Dzianiem
      sie, jest wczesniejsze od Dobra, ktore jest Wzrostem, Rozwojem, Dzianiem sie

      a Lucyfer byl aniolem "od swiatla", odpowiedzialnym za pierwsze Dobro, ktore
      powstalo - czyli w swej istocie jest od pierwszych chwil po stronie Dobra

      lecz zapragna byc podobnym do ludzi, miec wolna wole i moc powiedziec "nie"
      planom Stworcy - przeszedl na strone czlowieka

      czy mozna go nazwac zlym? raczej - nieposlusznym

      chcial wykrasc Stworcy zazdrosnie przez niego pilnowana tajemnice Nieistnienia
      i Powolywania do Istnienia

      ale sam w sobie oddany jest Dobru - Tworzeniu, Dzianiu sie



      takze skoro dobrzy sa ludzie tak jak i dobry jest Lucyfer - to gdzie jest Zlo?


      jesli jest tym, co bylo przed pierwszym dniem, to moze byc tylko jednym -
      Bogiem


      zatem racje ma J.S. piszac, ze Dobro ze Zla powstalo, by Zlo sie w tym Dobrze
      przegladac moglo, ale nie jest ono Demonem lecz jedynym wiecznym Bogiem
      Kreatorem


      metafizyka prosta jak matematyka :)


      pzdr

      fnoll
    • hookean Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy 04.10.02, 12:13
      Najprosciej powiedziec, ze dla zaistnienia DOBRA i ZŁA koniczne jest istnienie
      istot, które te dwa pojecia chca i potrafią choc w przyblizeniu okreslic i
      które to pojecia dotycza świata tychże istot, przykładowo ludzi.

    • opty13 Nadzieja-Rozpacz, Dobro-Zlo 04.10.02, 13:56
      Horyzont jest czyms nieosiagalnym. Nadzieja kazdy z nas sie kiedys karmil, a
      rozpacz niejeden(na) przezywal.

      Piszecie o Bogu, niech bedzie. Ja odwolam sie do natury. W niej panuje
      harmonia, czasem wstrzasana kataklizmami. Czlowiek jest jej czescia i z gruntu
      rzeczy jest dobry tak jak sama natura. Wlasciwie kategorie Dobra i Zla mozna
      rozpatrywac tylko w kontekscie istnienia czlowieka.

      Chyba nie warto rozwazac co bylo pierwsze, co jest nadrzedne. Wazne jest, ze
      istnieje ten kontrast. Mozemy docenic wartosc i jednego, i drugiego. Mozemy
      dokonac wyboru czy sluzyc Dobru, ocierajac sie o Zlo. Czy no wlasnie, czy mozna
      sluzyc Zlu doswiadczajac Dobra?

      Ktos kiedys powiedzial "Jesli Bog istnieje to skad sie wzielo Zlo na swiecie,
      jesli Go nie ma, to skad sie wzielo Dobro".

      Doceniam istnienie jednego i drugiego, ale poszukiwal bede tylko Dobra - Zlo
      samo mnie dopadnie.

      NADZIEJA tez zawsze bede sie karmil, wole o tym swiatelku w tunelu myslec jako
      o drodze wyjscia, a nie rozpedzonym pociagu, ktory mnie za chwile "przyklei" do
      siebie.

      Wole tez Milosc od Nienawisci.

      Pozdrowienia

      Opty
    • meduza4 Re: Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy 04.10.02, 15:43
      Kiedys zetknelam sie z ludzmi, ktorzy
      mieli cos wspolnego z filozofia Wschodu...
      Dla nich Zlo jako takie nie istnieje, a to co
      my nazywamy Zlem -pochodzi z ignorancji,
      niewiedzy oraz rozmaitych bledow, wypaczen
      oraz emocjonalnych zranien u tak zwanych
      "zloczyncow"...
      Moim zdaniem -jest w tym wiele prawdy,
      bo nigdy nie skrzywdzil mnie czlowiek
      emocjonalnie dojrzaly, pogodny, szczesliwy...
      To co nazywamy "Zlem" nie jest rzecza dana
      nam przez Boga czy przez Diabla -to my sami
      czynimy zlo... czasem nieswiadomie...
      Moze wszystko sprowadza sie do samoswiadomosci???
      Spogladajmy zatem w nasze dusze i pytajmy
      siebie "co wyniknie z mojego postepowania,
      czy bedzie to dobre?" a zapewniam was, ze wiele
      zla zniknie...
      Wiem dobrze -ja tez nie jestem bez winy......
      • a.moth Re: Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy 04.10.02, 15:55

        Nie jesteś bo nikt nie jest!
        To daj mi dzisiaj głaska. Jednego , proszę .. :-)
        Bardzo mi dzisiaj ich brak.

        ćma
        • meduza4 Re: Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy 05.10.02, 15:58
          Moge nawet cie przytulic, zaprosic na kawe...
          Co tylko sobie zyczysz (w granicach przyzwoitosci)!
          :))))))))
        • ta_mar_ta Re: Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy 05.10.02, 22:44
          a.moth napisała:

          >
          > Nie jesteś bo nikt nie jest!
          > To daj mi dzisiaj głaska. Jednego , proszę .. :-)
          > Bardzo mi dzisiaj ich brak.
          >
          > ćma


          No masz, niedawno ja prosiłam o głaski a tu jeszcze jedna dusza ich pragnie .
          Spieszę z nimi szybko : głasku, głasku ciemko
          Ta_
      • Gość: gb Re: Horyzont Nadziei - Horyzont Rozpaczy IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 06.10.02, 09:03
        Człowiek dostaje to, czego szuka i co potrafi z innych wydobyć. A ponieważ
        ulegamy emocjom, dostajemy dobro i zło.
        • Gość: J.S. Dobro i zlo gdzie byl poczatek IP: *.tnt2.lafayette.in.da.uu.net 07.10.02, 05:40
          Dziekuje za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi dotyczace tego watku. Wiekszosc
          daje duzo do myslenia. Wynika z nich ze dalsza dyskusja moglaby odbywac sie na
          wielu plaszczyznach . Ja osobiscie obawiam sie takiego rozwoju sytuacji. Nie
          moge wyobrazic sobie czasu i bytu przed stworzeniem (jesli trzymamy sie
          konceptu kreacji), lub prabytu, praBoga itp. Natomiast nie ulega watpliwosci co
          potwierdzila wiekszosc wypowiadajacych sie ze nie da sie „oddzielic” dobra od
          zla. Czyli musialy sie pojawic razem, istniejac od poczatku na zasadzie
          przeciwstawienstwa. Hookean powyzej twierdzi ze do zaistnienia dobra i zla
          potrzeba istot i wyraznie sugeruje ludzi. Z kolei Fnoll przypisuje Lucyferowi
          nie zla wole a tylko nieposluszenstwo. Dla mnie automatycznie rodzi to pytanie
          czy zlo jest grzechem czy tez nie. Wyobrazam sobie ze dobro i zlo musialy byc
          od poczatku „zakorzenione”. Ale czy w rodzaju ludzkim? Przeciez Adam i Ewa
          mieli omijac drzewo poznania dobra i zla. Wiec zostaje tylko Bog
          i „zakorzenienie” dobra i zla w Nim. Prosze nie rzucac we mnie teraz
          kamieniami, nie ja to wymyslilem. Jest to koncepcja ktora podaje wielu
          wspolczesnych myslicieli katolickich i chrzescijanskich. Twierdza ze w Bogu
          jest jakas „substancja” zla, tylko Bog w przeciwienstwie do ludzi umie ja
          przezwyciezyc. Robi to przez swoja bezgraniczna milosc do rodzaju ludzkiego.
          Mnie sie to podoba, a wam?
          J.S. (jot-es)
          • meduza4 Re: Dobro i zlo gdzie byl poczatek 07.10.02, 09:46
            Przezwyciezanie "zla" jest mozliwe takze w wypadku
            czlowieka... Od nas samych zalezy czy "dokopiemy"
            drugiemu czy nie...
            Moim zdaniem "grzechem" jest to, kiedy "dokopujemy"
            swiadomie, z zamiarem sprawienia bolu....
            • Gość: J.S. Do meduzy4 IP: *.tnt2.lafayette.in.da.uu.net 08.10.02, 05:12
              meduza4 napisała:

              > Przezwyciezanie "zla" jest mozliwe takze w wypadku
              > czlowieka... Od nas samych zalezy czy "dokopiemy"
              > drugiemu czy nie...
              > Moim zdaniem "grzechem" jest to, kiedy "dokopujemy"
              > swiadomie, z zamiarem sprawienia bolu....

              *********
              W twoim pierwszej i wyzej cytowanej odpowiedzi jest duzo racji. Chcialbym dodac
              ze “prawda czlowieka jest jego czyn” (Hegel). Poniewaz czyny wynikaja z
              uczestnictwa wiec w rozwazaniach nad zrodlem dobra i zla pojawia sie problem
              uczestnictwa i w nastepstwie przyzwolenia na zlo. Jesli przyjmiemy definicje
              zla jako odstepstwa czynu od zasady moralnej, to czlowiek wtedy jest zly gdy
              mimo swiadomosci prawa moralnego kieruje sie zasada, iz czasem mozna od tego
              prawa odstapic. Teraz trzeba by odpowiedziec na pytanie czy taka sklonnosc jest
              zawiniona czy przyrodzona. W tym drugim przypadku czlowiek z natury bylby zly.
              W pierwszym bardziej pozytywnym scenariuszu jestesmy „autonomiczni” w czynieniu
              dobra i zla. Wynika z niego ze zlo nie moze „zabic” czlowieka, ale my mozemy
              zabic w sobie zlo. Wedlug teologow chrzescijanskich potrzebujemy do tego laski.
              Kant natomiast uwaza ze wystarczajaca jest tkwiaca w nas samych nasza wlasna i
              suwerenna dobra wola.
              Czynienie dobra jak sadze nie jest jednak proste i latwe ze wzgledu na nasze
              nawyki. Swiety Augustyn w swoich Wyznaniach szczerze powie: „Dobra ktorego
              chcialem, nie czynilem, a czynilem zlo, ktorego nie chcialem”.... „Wieksza
              mialo we mnie moc zakorzenione zlo niz dobro do ktorego nie przywyklem”.
              Jak widac sama wiedza o tym co dobre nie wystarcza.
              Pozdrawiam,
              J.S.

              • kwieto Re: Do meduzy4 08.10.02, 08:37
                A nie wydaje Ci sie, ze dobro i zlo to tylko pojecia, pod ktore mozna podciagnac
                dowolne wartosci?
                Bo czy zabojstwo jest zle? A jesli tak, to dlaczego tylu ludzi (deklarujacych sie jako
                tych "dobrych") popiera kare smierci? A zabojstwo czlowieka ktory wlasnie
                zamierza mnie lub kogos innego zamordowac? Dobre czy zle?
                Podobnie moze byc z kradzieza. - czy kradziez jest zla? A czy kradziez terroryscie
                bomby ktora zamierza wysadzic w powietrze samolot jest zla?
                Przeciez czyn jest czynem - kradziez to kradziez, niezaleznie od oceny "moralnej".
                Sama moralnosc ma tez w sobie duzo sztucznosci. Bo o czym mowi moralnosc? O
                tym co jest dobre a co zle. Ale, skoro dany czyn, zaleznie od kontekstu, jest dobry lub
                zly, to wlasciwie i prawa moralne powinny byc tez nieslychanie gietkie i plynne.
                Czy moralnosc jest elastyczna?
                Jesli tak - to w jaki sposob?
                Jesli nie - to jakim cudem mozna sie nia kierowac?
                • Gość: J.S. Moralnosc IP: *.tnt2.lafayette.in.da.uu.net 09.10.02, 04:53
                  kwieto napisał:

                  > A nie wydaje Ci sie, ze dobro i zlo to tylko pojecia, pod ktore mozna
                  podciagna
                  > c
                  > dowolne wartosci?
                  > Bo czy zabojstwo jest zle? A jesli tak, to dlaczego tylu ludzi (deklarujacych
                  s
                  > ie jako
                  > tych "dobrych") popiera kare smierci? A zabojstwo czlowieka ktory wlasnie
                  > zamierza mnie lub kogos innego zamordowac? Dobre czy zle?
                  > Podobnie moze byc z kradzieza. - czy kradziez jest zla? A czy kradziez
                  terrorys
                  > cie
                  > bomby ktora zamierza wysadzic w powietrze samolot jest zla?
                  > Przeciez czyn jest czynem - kradziez to kradziez, niezaleznie od
                  oceny "moralne
                  > j".
                  > Sama moralnosc ma tez w sobie duzo sztucznosci. Bo o czym mowi moralnosc? O
                  > tym co jest dobre a co zle. Ale, skoro dany czyn, zaleznie od kontekstu, jest
                  d
                  > obry lub
                  > zly, to wlasciwie i prawa moralne powinny byc tez nieslychanie gietkie i
                  plynne
                  > .
                  > Czy moralnosc jest elastyczna?
                  > Jesli tak - to w jaki sposob?
                  > Jesli nie - to jakim cudem mozna sie nia kierowac?
                  *******
                  Jest to ciekawe spojrzenie ktore i mnie zastanawialo. Wynika ono glownie z
                  doswiadczen XX wieku. Sa one podstawa by kwestionowac sprowadzenie calosci
                  fenomenu zla do plaszczyzny moralnej. Zlo ma bowiem przede wszystkim charakter
                  metafizyczny. Poza tym nie nalezy ograniczac analizy zla do sytuacji w ktorej
                  czlowiek jest zrodlem zla, poniewaz czlowiek jest rowniez ofiara zla. A jest
                  nia nie tylko wtedy, gdy nie przestrzega slusznych zasad, ale gdy trzyma sie
                  blednych zasad. Idac takim tokiem rozumowania wspolczesni mysliciele mowia ze
                  zlo jest tym, co „niemozliwe do usprawiedliwienia” – injustifiable. Taka
                  odpowiedz narzuca sie w wyniku spojrzenia w miejsca w ktorych zlo przekracza
                  granice naszej pojmowalnosci. Tymi miejscami sa obozy koncentracyjne
                  nazistowskiego i komunistycznego systemu czy „Ground Zero” w Nowym Yorku po
                  nalocie terrrorystycznym. Daje znac o sobie „zlo systemowe”. Polega ono na tym
                  ze nie wymaga od konkretnego czlowieka by „grzeszyl” w sensie tradycyjnym, ale
                  tak ustawia jego moralnosc ze sluzy celom przeciwnym moralnosci. Posluszni moga
                  swietnie nadawac sie do pilnowania obozow koncentracyjnych. Ilez pozytku z
                  pracowitych maja fabryki broni. W koncu na przyklad prawdomowni moga byc
                  swietnym materialem na policyjnych donosicieli. Tak Kwieto czasy nowozytne
                  postawily moralnosc w wielce dwuznacznej sytuacji.
                  „Poznanie czlowieka rodzi rozpacz” to powiedzial Pascal. Dodal jednak
                  rowniez „chociaz czlowiek jest tylko trzcina, najwatlejsza w przyrodzie, jest
                  trzcina myslaca”. Wiec moze jednak.....
                  Pozdrawiam,
                  J.S. (jot-es)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka