Gość: dagmara12
IP: *.bredband.skanova.com
12.10.02, 16:53
Ja mam podobny problem do Ewy.Szesc lat temu wyszlam za maz za wspanialego
mezczyzne.I do twj pory bym tak uwazala, gdyby...Daniel jest odemnie 18 lat
starszy,z pierwszego zwiazku ma corke.Mam dobra prace,duze mieszkanie po
dziadkach i czekam na zmiane decyzji meza w sprawie dziecka.Moj maz rowniez
nigdy nie wspomnial , ze nie chce wiecej dzieci.A dla mnie wydaje sie
naturalna sprawa,ze skoro nie nekaja nas materialne troski to moglibysmy
pomyslec o dziecku.Maz niechce wogole nic na ten temat slyszec.Ma dorosla
corke,ktora jest w ciazy.Za kilka miesiecy urodza sie wnuki.Bardzo bola mnie
jego zarty,po co nam dziecko przeciez niedlugo przywitamy nowego czlowieka w
rodzinie.Ciesze sie z jej szczescia,ale nie rozumiem jak maz sobie
wyobraza,ze jego wnuk ma mi zastapic moje wlasne dziecko.Duzo
rozmawialismy ,klocilismy sie ,nawet zaszantazowalam,ze jesli nie zmieni
decyzji to odejde.Ale nie przynioslo to efektow.Maz czuje sie spelniony jako
ojciec.Co sie dzieje z tymi mezczyznami???Dlaczego tak wiele w nich egoizmu?
Czy tak trudno jest powiedziec partnerce przed slubem,ze nie chce sie juz
wiecej/lub wogole dzieci?Gdzie jest lojalnosc i uczciwosc?