newcomer-ka
14.10.02, 10:44
Co zrobić kiedy nasza własna decyzja pozbawia nas kontaktu
z kimś ważnym , najważniejszym?
Jak zapomnieć? Jak uciszyć serce kiedy tłucze się oszalałe?
Jakimi słowy przekonywać się , mówic sobie .. tak trzeba ..?
Na skutek błędnie rozpoznanych realiów pozwoliłam sobie
na bliski choć specyficzny kontakt z mężczyzną który
okazał się byc kimś bardzo wyjątkowym.Nawzajem rozpalaliśmy
uczucie , brnąc coraz głębiej w nie. Niestety , od początku
koniec znajomości był raczej przewidywalny. Wiedziałam że zbyt
wiele stac się nie może i choć eskalacja uczuć następowała
w tempie iście kosmicznym , nie potrafiłam wczesniej
odciąć nitek ktore nas łączyły. Teraz , kiedy to sie stało ,
cierpię ogromnie. Nie oczekuję rady bowiem nic stać się nie
może - to jedynie słuszne - stało się - ale jest mi trudno
wrócic do rzeczywistości bez NIEGO. Wiem że nikogo takiego
juz nie spotkam a nawet że nigdy nie pozwolę sobie na podobną
sytuację chociażby przez pamięć o NIM a równiez konsekwencje
nigdy niespełnionego uczucia.
Ciągle myślę czy dobro innych jest właściwym motorem naszych poczynań?
Gdzie jest granica przekroczenie ktorej godzi w nas bolesnie ,
gdzie nasz egoizm przegrywa w walce z poczuciem odpowiedzialności?
Smutno. Cicho. Sprawiedliwie.
Cierpię.