Dodaj do ulubionych

Czy czytaniem poradników można sobie pomóc?

03.12.05, 19:46
Czy ktoś, kto ma problem natury osobowościowej itp może sobie pomóc w taki
sposób? Zawsze mnie to zastanawiało czy to faktycznie komuś pomaga czy tylko
to jest wyciaganie kasy? Bo jeśli ktoś ma problem,czy jest w stanie się sam
zdiagnozować na takiej podstawie,obiektywnie ocenić swój stan oraz rozpocząć
autoterapię??
Czy jest tu ktoś kto w ten sposób dostrzegł u siebie przyczynę jakiegoś
problemu i ją wyeliminował w sposób całkowity albo choć połowiczny?
Obserwuj wątek
    • jonaszkowalski Re: Czy czytaniem poradników można sobie pomóc? 03.12.05, 19:51
      pisali w tygodniku
      że to jeszcze gorzej i powoduje uzależnienie od poradników , a to psychologi
      mówiły i że im todbiera klientof i psychologi się żaliły , że klienty mają
      jeszcze większy mętlik w głowach i nie mogą im pomóc bo i m nie wierzą tzn .
      psychologom ,
      a tylko poradnikom wierzą gupki zdezorientowan
      o , w naj o tym pisali , problemie poradnictwa i online poradnictwa ...
      ktore jak grzyby p[o deszczu powstaje
      • jonaszkowalski Re: Czy czytaniem poradników można sobie pomóc? 03.12.05, 19:53
        bidulki te psychologi są jak teraz za medyków ich ludzie nie mają
        i że ludzie na guślarzy on line się przrzuciły .
        i grafomanów czytają , a naukowcóf olewają .
        uuuuuuuuuuuu schyłek czasu , pożoga i armagiedon :(
        • blue_a po piwie 03.12.05, 19:56
          piszesz? ciężko się to czyta

          Bykom w Internecie STOP!
      • blue_a Jonasz! Ty Naj czytasz?! 03.12.05, 19:55
        mam kilka na stanie, może kilkanaście, ich lektura mi nie zaszkodziła, ale w pewnym momencie mówisz "stop" i zaczynasz radzić sobie samodzielnie, moze dlatego, że je czytałaś? ;)
        • jonaszkowalski Re: Jonasz! Ty Naj czytasz?! 03.12.05, 19:59
          wszystko czytam , co podleci
          jednemu zaszkodzi , innemu pomoze , tak to jest z poradnikami
          i nie tylko .
          • vvitch Re: Jonasz! Ty Naj czytasz?! 03.12.05, 20:01
            osobiscie nie czytam poradników przyznaje się....wolę bardziej fachową
            literaturę dla profesjonalistów, od razu do rzeczy..:))))
            • blue_a podręczniki akademickie? 03.12.05, 20:03
              no tak, ale wiesz, laik po preczytaniu od razu by znalazł u siebie wszystkie opisane choroby ;)
              • vvitch Re: podręczniki akademickie? 03.12.05, 20:04
                Własnie w tym rzecz ,że ja nie znajduję:))))))Ale szukam dalej:)))
                • blue_a Stop :) 03.12.05, 20:19
                  literaturę piękną poczytaj :)
                  a ile ładnych "pryzpadków" w kinematografii :)

                  np. "Lepiej być nie może" - nerwica natręctw albo obsesja
                  "Fortepian" - histeria
                  "Mister Jones" - ostra i wesoła choroba afektywna - dwubiegunowa

                  dosyć :)

                  • vvitch Re: Stop :) 03.12.05, 20:46
                    Wszyscy namawiają mnie na "Kod Leonarda da Vinczi"....he he, moze się skuszę i
                    przeczytam w swięta..:)))
                    • psychcio Re: Stop :) 04.12.05, 05:56
                      vvitch napisała:
                      > Wszyscy namawiają mnie na "Kod Leonarda da Vinczi"....
                      Ulegnij namowom:) Żywa akcja i dużo zaskakujących sytuacji, fikcja pomieszana z
                      prawdą - to wciąga. Kod przeczytałem z dwu "dosiadów" :))
                      Pozostałe książki są dokładnymi kopiami stylu i przebiegu akcji Kodu - Dan
                      Brown poszedł na przemysłową produkcję książek.
          • blue_a mało wybredny jesteś ;) n/t 03.12.05, 20:01
    • vvitch Re: To zalezy jaki problem... 03.12.05, 19:56
      Jezeli to mały problem to czytanie ksiązek moze ci pomóc w dostrzeżeniu pewnych
      zależności i swiadomej pracy nad sobą. Natomiast jeżeli to problem poważny typ,
      depresja, alkohol, nerwica
      to samemu jest trudno przebrnąć przez cięzar walki i wtedy potrzbny jest ktoś
      inny dla wsparcia....
      • stary_babsztyl Re: To zalezy jaki problem... 03.12.05, 20:05
        Problemy ortografii jak widać nijak się nie da w ten sposób rozwiązać...:)
        Jonaszowe pisanie to dla mnie jak zgrzyt po szkle, jak kredą po tablicy, jak
        szuranie kapciami po dywanie ...już mnie swędzą zęby..choć rozumiem,że to taki
        styl wyróżniający i jedyny, ja dostawałam zawsze plus przy ocenie za ortografię
        i też ciężko mi się to czyta:))
        Ostatnio w sklepie szybko przejrzałam książkę o toksycznych związkach i
        współuzależnieniu...nie bardzo rozumiem co to oznacza w sytuacji związku nie-
        alkoholików i innych nie-narkomanów, w takim niby-związku-normalnym... Musiałam
        kupić jedzonko i nie doczytałam..;-)
        Więc - kto to jest WSPÓŁuzależniony?
        • vvitch Re: To zalezy jaki problem... 03.12.05, 20:37
          Współuzależnienia w związku tzw.'normalnych' ludzi to bardzo częsty przypadek w
          związkach pomiędzy, którymi występują destrukcywne tendencje w zachowaniu. Gdzie
          nie ma harmonii i balansu sił. Gdzie jedna osoba wystepuje jako ta 'słaba' a
          druga to ta, która sobą dominuje. Różnie nazywa się te układy. "Rodzic-
          dziecko", "ofiara- kat" 'sado-maso'.Albo ludzie żyją non- stop, kłócąc
          się.....dyskutując całymi dniami...
          Pozornie taki związek może wyglądać na zewnątrz, w oczach innych ludzi na udany.
          Lecz patrząc z bliska wychodzą na jaw 'chore' sprawy.Co gorsza obydwie strony są
          od siebie uzależnione. 'Ofiara' potrzebuje swojego 'kata' i 'kat' porzebuje
          swojej 'ofiary'....aby przeżyć!
          To co ich wiąze to ich obopólne chaotyczne życie wewnętrzne. Nie przerobione
          traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, brak miłosci u jednego z rodziców,
          odpychanie dziecka przez rodziców, brak akceptacji i tolerancji....wychodzi z
          psychiki człowieka nawet po wielu latach. Ludzie w podświadomy sposób szukają
          tej 'miłości', która jest im dobrze znana, dlatego powtarzają często stereotypy
          z domu rodzinnego...Czyniąc to całkiem podświadomie. Tylko dokładna głęboka
          terapia i świadomość, plus praca nad sobą, moze ten zniekształcony obraz siebie
          zmienić na pozytywny czyli zintegrowany, scalony. Wtedy dopiero po przerobieniu
          swojego życia w dzieciństwie, dochodzi do uwolnienia ze stereotypów ciągle
          powtarzanych. I sam zwiazek traci na ATRAKCJI....i to jet to uwolnienie od
          uzależnienia.
          Duzo by na ten temat pisać, jeżeli i o ile, coś mi wpadnie do głowy to
          dopiszę...:))))
          • stary_babsztyl Re: To zalezy jaki problem... 03.12.05, 21:45
            Matko jedyna!;)
            Ale czyż większość związków międzyludzkich nie polega na współuzależnieniu...?
            Gdzie kończy się "normalność" a gdzie zaczyna "choroba"? Psychologia wyjaśnia i
            nazywa pewne zachowania, ale czy złożoność ludzkiej psychiki pozwala na
            precyzyjne określenie stanu człowieka? Jako laik twierdzę,że w pewnym momencie
            zaczyna się już wróżenie, a jeśli nałożyć na to ludzką - a więc obarczoną
            również jakimś bagażem - psychikę psychoterapeuty - czyż to nie jest tylka
            kolejna próba nazwania nienazwanego?
    • pilot.nawigator Re: Czy czytaniem poradników można sobie pomóc? 04.12.05, 13:16
      Babo! Czy ty w koncu zaczniesz sie szanowac? Czy ty myslisz, ze zrobi na
      kimkolwiek wrazenie login stary babsztyl? Jest era na kobiety nie babsztyle,
      podobnie jak na gentelmanow, nie na prostakow.
      • psychcio Re: Czy czytaniem poradników można sobie pomóc? 04.12.05, 15:13
        pilot.nawigator napisał:
        >... podobnie jak na gentelmanow, nie na prostakow.

        Masz absolutną rację!
        Bądź tylko konsekwentny i zmień nicka na "prostak" :)))
    • scept89 poradniki 05.12.05, 14:28
      mysle ze istnieja rozne poziomy porad:

      jesli ktos jest np. osoba ktora nigdy nie zdola uporzadkowac domu/rachunkow/etc
      to przynajmniej w czesci przypadkow proste wyliczanki: zrob X, potem zrob Y maja
      sens __jesli napisala je sensowna sprawdzona osoba__.

      Poprzez wlasny wysilek mozna stac sie bardziej asertywnym, zwracac wieksza uwage
      na bo ja wiem, potrzeby partnera (zapisujesz daty urodzin lubej, jej rodziny i
      kolezanek od czasow przedzszkola...) etc.

      Z drugiej strony jesli przyczyna problemow nie jest nawyk/brak nawyku tylko np.
      niemoznosc ruszenia tylka z lozka w stanach depresyjnych to nie ma sie co sie
      oszukiwac ze poprzez wertowanie stosu "dziel" jakas magiczna sila nas z tego
      lozka wykopie.

      • olaola94 Re: poradniki 05.12.05, 17:06
        jasne, mozna sobie pomoc nie wyzdrowiec
    • witold.us i tak i nie 05.12.05, 18:02
      Wiedza to tylko pierwsza czesc
      reszta to jak uzyc tego co sie nauczylismy
      po waruniem ze roumiemy o co chodzi
      a z tym to czesto sa trudnosci

      to tak do przemyslenia

      Witold

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka