Dodaj do ulubionych

Brak partnera-te ciągłe pytania

07.12.05, 00:38
Nie irytują Was pytania znajomych czy rodziny? Poznałaś kogos wreszcie?
Kręcisz z kimś? Masz kogoś?
Dla mnie stan bycia wolnym elektronem jest czymś naturalnym w życiu, po nim
przychodzi stan związania, który może się przekształcić w coś permanentnego
bądź zakończyć się powrotem do stanu wolnego.
Skoro są to takie same stany, to czemu ludzie nie pytają: kiedy zerwiesz, żeby
być wolna? Mam kumpelę, która wciąz wyszukuje mi potencjalnych partnerów i
dzwoni by spytać o czym rozmaiwaliśmy, ile czasu itp Nie traktuję każdego
napotkanego faceta jako partnera, po prostu lubię poznawac nowych ludzi.
Podobno jestem atrakcyjna, więc ludzi dziwi, że jestem sama, a przecież mogę
mieć bez problemu kogoś. Moe pewnie ale po co?
Nie odczuwam presji wyszukania czy posiadania partnera.
Obserwuj wątek
    • nisar Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 07.12.05, 10:05
      Nie wiem na ile jesteś odważna, ale proponuję odpowiadać "niestety, ostatnio
      odkryłam, że jednak nie jestem hetero..." Zwala z nóg i zamyka gęby.
      A swoją drogą, kiedyś myślałam że najlepsze pojęcie nieskończoności daje ludzka
      głupota. A teraz myślę że jednak bezczelność. Pozdrawiam.
    • imlardis2 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 07.12.05, 11:56
      Eh, skąd ja to znam? Często słyszę: A kiedy ty sie za mąż wybierasz? W
      odpowiedzi parskam śmiechem, macham lekceważąco ręką, albo odpowiadam, Na co mi
      to? Potem następuje pytanie: A masz chociaż faceta? Ale troche przykro sie
      robi, kiedy pytają o to koleżanki - szczęśliwe mężatki nierzadko z 2 dzieci.
      Dlatego zdarza mi się udawać, że nie widzę koleżanek ze szkoły, czy poprzedniej
      pracy, aby uniknąć tych pytań, bo dzięki nim zaczynam się czuć jakaś gorsza, że
      JESZCZE nie wyszłam za mąż a mam JUŻ 27 lat... Paranoja
      • lizavieta1 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 07.12.05, 16:06
        chociaż, przynajmniej, no tylko tyle. Nawet na tyle cię nie stać?
        Trudno mówić o poprawie sytuacji kobiet w tym kraju, o ile nie zmieni się
        mentalność. Kobieta warta jest tyle ilu może mieć adoratorów, szacunek do niej
        wzrasta kiedy ma atrakcyjnego faceta, dobrze zarabiającego albo keidy szybko po
        poprzednim związku znajdzie kolejnego. Wiele osob w ciąż ak mysli i
        niekoniecznei tych co noszą moherowe berety, ale też młodych, wyluzowanych,
        anwet liberalnych w tych sprawach.
    • lakrimoza Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 09.12.05, 10:57
      No cóż - od jakiegos czasu juz nie jestem w takiej sytuacji, bo nadzsedł czas
      zwiazania i chyba raczej na stałe. Ale przez długi czas chodziłam sobie luzem i
      bylo mi z tym dobrze. Tez mnie doprowadzały do szału takie pytania. Zazwyczaj
      odpowiadałam, że uganiaja sie za mna całe stada i nie moge sie na nikogo
      zdecydować... Zamykało gęby, bo nie wiedzieli,czy przypadkiem nie mówie
      poważnie:)
      • ritti :))))))))))) 09.12.05, 11:03
        He,he...A ja stawiam sto dolców przeciwko jednemu,ze za pare lat bedziecie
        okupować forum "Towarzyskie" z postami pod tytułem "Gdzie znalezć tego
        jedynego?" , "Czy go w koncu znajde?" "Gdzie Ci faceci?" itp;)))))))))))
        • lakrimoza Re: :))))))))))) 09.12.05, 11:11
          Niekoniecznie. Na ogół ten etap przychodzi sam - bez specjalnego starania sie.
          Po prostu poznaje sie tego jedynego i myk - zmienia sie swiatopogląd:))) czego
          wszystkim życzę. Ale nic na siłę.
          • ritti Re: :))))))))))) 09.12.05, 11:22
            > Po prostu poznaje sie tego jedynego i myk

            Gratuluje optymizmu w tej kwestii:) Obys sie nie "przejechała"
            • lakrimoza Re: :))))))))))) 09.12.05, 13:01
              No własnie sie nie przejechałam - o poznawaniu i mykaniu;) piszę z
              doswiadczenia. Pozdrawiam optymistycznie pesymistę:)
    • kardiolog Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 09.12.05, 11:48
      Nie odczuwam presji wyszukania czy posiadania partnera."

      Acha..

      kardiolog
      • pilot.nawigator Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 09.12.05, 13:06
        ty glupia krowo! jako "kardiolog" uzywalas wczesniej slow pewnego znanego pana
        a teraz sie powoliujesz? ten pan cie razem z nami zniszczy
        • dolly10 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 09.12.05, 23:57
          bardzo dobrze Cię rozumiem, mam to samo.
          te pytania mnie wręcz wkur... A tak właściwie
          to co to kogoś obchodzi!!!
      • lizavieta1 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 10.12.05, 18:06
        Nie wiem o co ci chodzi z tym acha, kardilogu. ale gdyby było inaczej niż piszę
        w przytoczonym przez ciebie fragmencie mojego posta, to bym pewnie chodziła sama
        do pubów i wyczekiwała tego pana albo siedziała w necie i szukała na co niestety
        nie mam czasu, z trudem go znajduję żeby się tutaj poprodukowac. I pewnie już
        związałabym się z facetem, który nie odpowiadał mi z powodu uzaleznienia od
        alkoholu lub z tym, który nie podoba mi się z powodu złego traktowania osób
        małozamoznych lub np z tym, który chciał ze mną być,ale nie odpowiada mi do
        końca jego odejście do zycia, ale ogólnie go lubię. znam o
        Nie piszcie mi, że to pewnei z powodu mojej wybredności, bo mimoi tej
        selektywności umiem na wiele rzeczy przymknąc oko, tolerować wady czy różnice, o
        ile ogólny bilans wychodzi na plus i o ile po prostu uwielbiam z tym kimś
        spędzać czas. To mi się zdarzało neigdyś, więc zdarzy się jeszcze w przyszłości,
        w jakiej nie wiem.
    • jan_stereo Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 10.12.05, 00:13
      Na moje oko to pytajacy znajomi wydaja sie zirytowani ( odpowiedziami ?),
      brakuje im atrakcji miłosnych w domu to dopytują sie o nie u innych,mdłych
      telenoweli niby kupa w tv ale widac wciaz ludziom za mało.
    • landrynka8 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 10.12.05, 15:02
      Nie przejmuj sie głupimi gatkami. Tacy ludzie są, chcą sie dowartosciować. Nie
      dzieje się u nich tak jakby chcieli, wiec musza sobie jakos podreperowac
      samopoczucie. Ja to bym sie zastanowiła raczej nad nimi, a nie nad Tobą.

      Przecież lepiej jest tak jak jest niż gdybyś miała być po tzw. przejsciach,
      rozwodach, trudnych traumatycznych związkach.

      Znajdziesz swoja miłość życia, napewno. Poki co inwestuj w siebie i baw się.
      Wszystkiego najlepszego i nie martw się :))
    • normalna.mezczyzna To potrzeba zachowania "gatunku" 10.12.05, 15:11
      Zyczenia innych, abys byla z kims, sa absolutnie normalne...
      Mloda i atrakcyjna kobieta powinna sie kochac z rownie interesujacym mezczyzna.

      I dlatego wszyscy Ci "klaskaja".
      Robimy to we wlasnym interesie, zakodowanym w naszych genach.
      - Potrzeby zachowania GATUNKU (czyli: Rodzaju Ludzkiego).
      • lizavieta1 Re: To potrzeba zachowania "gatunku" 10.12.05, 18:01
        Powinnam? Uważasz, że coś się robi w tych sprawach, bo się powinno? A nie
        dlatego, ze się chce, pragnie, lubi?
        • normalna.mezczyzna Re: To potrzeba zachowania "gatunku" 10.12.05, 18:06
          lizavieta1 napisała:

          > Powinnam? Uważasz, że coś się robi w tych sprawach, bo się powinno? A nie
          > dlatego, ze się chce, pragnie, lubi?

          Opisalem Ci zachowanie innych NAUKOWO.
          Mamy to w genach. I normalne, gdy inni zycza Ci, bys sie kochala i miala dzieci.
          Robimy to w genetycznym wlasnym interesie. Natomiast kazde zycie ma rzecz jasna
          wymiar indywidualny.
          Co z nim zrobisz - to juz sama decydujesz. Zmierzalem tylko do tego, by Ci
          wykazac, ze jestes otoczona NORMALNYMI ludzmi.
          • mallgosha Re: To potrzeba zachowania "gatunku" 11.12.05, 00:15
            Znasz moze definicje NORMALNOSCI?
            • normalna.mezczyzna Re: To potrzeba zachowania "gatunku" 11.12.05, 12:48
              mallgosha napisała:

              > Znasz moze definicje NORMALNOSCI?

              Znam. "Normalne" w obrebie kazdego gatunku (takze Rodzaju Ludzkiego), to cechy
              i zachowania wystepujace najczesciej.
              • horpyna4 Re: To potrzeba zachowania "gatunku" 11.12.05, 17:53
                Zetknęłam się już z tą definicją normalności. "Szanujmy głupców, albowiem
                stanowią większość".
                • normalna.mezczyzna Re: To potrzeba zachowania "gatunku" 11.12.05, 19:44
                  horpyna4 napisała:

                  > Zetknęłam się już z tą definicją normalności.
                  "Szanujmy głupców, albowiem stanowią większość".

                  Jak najbardziej szanujmy :)
                  Inaczej Ci "nienormalni" nie mieliby tla, na ktorym moga blyszczec :)
    • wichrowe_wzgorza Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 11.12.05, 03:13
      Nie możesz przejśc ponad pytaniami? Możesz:))
      • lizavieta1 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 11.12.05, 03:45
        Tylko, że ludzie mając naturalny trening w kontaktach z innymi ludźmi opanowują
        swe instynkty i zastanawiają się co jest mniej czy bardziej na miejscu. Dlaczego
        nie zadasz tego pytania swojemu szefowi???? Ludzie mają instynty nakierunkowane
        na ochronę własnych interesów a nie ogółu ludzkości, bo te często są z sobą w
        sprzeczności. Człoweik ma naturalną tendencję do rywalizacji. A co do tej
        normalności, to akurat jestem o to pytana przez osoby w tego rodzaju sprawach
        zdające się być desperatami.
        • horpyna4 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 11.12.05, 12:44
          Widzisz, ludzie wciąż uważają, że jedynym celem kobiety jest zamążpójście, że
          każda o tym marzy. Jeżeli trafia się stara panna całkiem niebrzydka, tak że nie
          można powiedzieć, że jej nikt nie chciał, przylepiają jej etykietkę lesbijki.
          Może ci, co wypytują, wcale nie są życzliwi, tylko szukają sensacji? Jak to miło
          wejść bliźniemu z butami pod kołdrę...
          Ja miałam szczęscie. Staropanieństwo mi całkiem odpowiadało, a że nie byłam
          raczej odpowiednią kandydatką na Miss World, uważano, że "nikt mnie nie chce"
          i w związku z tym pytania o plany małżeńskie mogłyby sprawić mi przykrość.
          Taktowni, he, he. Ponieważ po jakimś czasie doszłam do wniosku, że mogłabym
          właściwie wytrzymać na codzień z jednym z przyjaciół (skoro śmialiśmy się z
          tych samych dowcipów), zmieniłam stan cywilny. A nie byłam już podlotkiem. I
          dobrze.
          Trzeba było widzieć miny tych wszystkich "wiedzących najlepiej".
          • iwona334 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 11.12.05, 12:56
            Jak Ty jestes taka piekna, jak Twoj nick, to gratuluje gosciowi :)
            • zabieganab Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 11.12.05, 22:40
              jak bardzo potrafia popsuc humor takie pytanka, to wiem z wlasnego
              doswiadczenia... :-)) ;-((

              ale wiesz..
              po tylu latach wmawiania sobie, ze nie chce faceta, ze wolnosc, ze to ze sama i
              ze tamto... bla, bla, blaaa
              dziś stwierdzam: ŻYCIE WE DWOJE LUB W... - BO Z DZIEĆMI MA WIECEJ SMAKU!!!
              owszem - nie jest łatwo, ale właśnie to jest piekne: umieć byc z kims, dawac
              drugiemu, wstawac z nocy, troszczyc sie, dogadzać --
              • horpyna4 Re: Brak partnera-te ciągłe pytania 12.12.05, 09:06
                A ja rozumiem, że nie chodzi o przewagę jednego sposobu na życie nad innym, to
                jest sprawa indywidualna, bardzo osobista. I właśnie dlatego, że bardzo
                osobista, nie należy włazić z butami w cudze życie. Prawo do życia mają nie
                tylko ekstrawertycy, którzy chętnie podzielą się z innymi każdą swoją sprawą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka