dorota-r
24.10.02, 10:59
Witam,
jestem tu od niedawna. Z pewnością łatwiej mi idzie dzielenie się refleksjami
dotyczącymi cudzych problemów niż formułowanie własnych. Z podobną sytuacją
nigdy się nie spotkałam więc nie mogłam korzystać z czyjegoś doświadczenia.
Będzie o mojej mamie:
Pracowała jako architekt, dobrze zarabiała. Przestała pracować z powodu
choroby. Od kilkunastu lat jest w domu i pomaga tacie (pod jego nieobecność)
prowadzić rodzinną firmę. Wymyśliła sobie, że musi być wzorową kurą domową
ale nie sprawia jej to chyba przyjemności jednak to punkt honoru "żeby zupka
wszystkim smakowała". Ojciec jest przemęczony, nie ma dla niej czasu, raz czy
dwa razy w roku wyjeżdżają gdzieś na kilka dni. Zgadzają się dopóki
despotyczny i egoistyczny tato nie powie że zrobi coś po swojemu, czasem
tylko na przekór. Ona wtedy płacze, szantażuje go. Znają się od dziecka, on
zawsze taki był, ze wszystkimi się drażni. Jej zachowanie irytuje jego tak
jak i całe otoczenie. Największym problemem i źródłem awantur jest
ubarwianie, przekręcanie różnych wydarzeń. Nie możemy sobie z tym poradzić bo
jeśli ktoś tylko zwróci uwagę, że mama w przekazywaniu komuś informacji
fantazjuje, ona od razu gniewa się, stwierdza, że najlepiej wcale nie będzie
się odzywać i sprawia wrażenie jakby nie rozumiała problemu.
Mam wrażenie jakby tworzyła swój świat, czasem udaje że słucha i nagle
komentarzem zdradza, że w ogóle nie ma pojęcia o czym była mowa.
Miesza się w konflikty członków rodziny i zawsze za to jej się obrywa.
Potrafię to wszystko jakoś uzasadnić zamknięciem w domu (nikt jej do tego nie
zmuszał!) czy chorobą, jednak nie potrafię sobie z tym poradzić. Boję się, że
przez jej zachowanie wszyscy zaczynają ją gorzej traktować. Przy jakim
kolwiek zwróceniu uwagi odgrywana rola niewolnicy i pokutnicy odrzucanej
przez wszystkich jest naprawdę nie do wytrzymania.
Jest mi jej żal. Nie wiem co robić czy mówić żeby coś do niej WRESZCIE
dotarło, że zachowuje się jak naiwne dziecko i żeby nie cierpiała.