pastella
21.12.05, 08:40
snuję się po supermarkecie, uwiązana do wózka, obserwuję ludzi i widzę
kolejki po kredyt na świąteczne zkupy, przepracowane matki, zdołowanych
mężów, hostessy ze sztucznym uśmichem na twarzy w śmiesznych ciuchach.
Ganiają po alejkach, zapełniają koszyki , po to żeby znowu spędzić trzy dni
przy garach i trzy dni przy stole,a póżniej z wyrzutami obrzarstwa wracają do
"ukochanej pracy".
I tak wkółko co roku. Czy tylko ja widzę święta- beznadziejne, monotonne i
tak naprawdę nie przynoszące szczęścia, którego ciągle sobie życzymy?