rene29
15.01.06, 01:45
nie cieszą mnie kontakty z ludzmi
owszem jestem czasem gdzies tam zapraszana
i za każdym razem ciesze sie z tego faktu,
jednak kiedy już przekrocze próg domu gospodarza,
czuję bezsens mojej obecności tam,
uśmiecham sie troche na przymus,
rozmowy są kurtuazyjne,
zieje pustką od miałkości tego spotkania...
odczuwam brak zainteresowania ludźmi
nie mam bodźca, zeby nawet probować wzbudzić w nich iskre
Wiele razy próbowałam nie być taką osobą bez wyrazu,
ale potem okazywało sie przeważnie,
ze coś było nie tak w moim zachowaniu
Więc, czy jestem mdła, czy nie,
i tak kończy sie wygaśnięciem znajomości
z natury jestem melancholijna i introwertyczna,
ale mam też w sobie dużo humoru
potrafie tez smiac sie z siebie
Obecnie, czyli po skończeniu szkoły, jedynym powodem
dla ktorego podtrzymuje kontakty z ludźmi,
jest dotkliwa samotność,
ona zaprowadziła mnie na manowce depresji i nerwicy.
teraz z tego wyszłam, jednak pustka
tych spotkań nadal jest dobijająca
...i ten mój smutny uśmiech wciąż nie przechodzi...
przy ludziach czuję się martwa
rozkwitam naprawde tylko przy mojej pasji i przy bliskiej osobie
...dlaczego umarłam?...