Dodaj do ulubionych

PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE!

IP: *.bsk.vectranet.pl 08.11.02, 14:18
Sama już zgłupiałam i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, co robić i jak
się zachowywać- dlatego też proszę o dobre rady, może ktoś z was miał podobną
sytuację.
Mam koleżankę (która uważa, że jesteśmy przyjaciółkami), dla mnie tylko
koleżankę. Znamy sie kilka lat, kiedyś razem się uczyłyśmy- ale nie
potrafiłyśmy znaleźć wspólnego języka. Ona wiecznie o Bogu, oazach (a między
wierszami o pieniądzach, pożyczkach idt). Ja raczej na odwrót- do kościoła
nie chodzę, ale próbuję żyć uczciwie, krzywdy nikomu nie robię, nie kradnę,
jak mogę to pomagam (pod warunkiem, że ktoś mnie nie chce wykorzystać).
Denerwowało mnie w niej, że ciągle się z Bogiem na ustach obnosi, cytuje
przykazania itd. Nie rozpatrywałam tego wtedy, czy z godnie ztym co mówi
postępuje. Nie chciałam z nią mieć kontaktu bo wkurzało mnie kiedy mówiła, że
ona imienin nie obchodzi tylko rocznicę chrztu, albo, że ona nie ma znaku
zodiaku, a horoskopy to szatańskie wymysły, kobiety niepowinny nosić spódnic,
ani za krótkich ani za długich, lecz takie przed kostkę, żeby nie prowokować
mężczyzn itd itp. Uważałam ją za wariatkę, ale zdarzało mi się z nią wchodzić
w dyskusję, inni ją olewali. Koniec szkoły kontakt się urwał. Nie pamiętam
jak to się później stało, ale nie mogłam znaleźć pracy, musiałam zarobić na
studia i ona mi wtedy pomogła, znalazła mi pracę, marną to marną, ale byłam i
jestem jej za tamto bardzo wdzięczna (i będę zawsze ponieważ dzięki temu
zaczęłam studia).Potem ja wyjechałam, i kontakt się urwał. Jakoś mnie
odnalazła. No i cóż się w jej życiu zmieniło??? Tak więc urodziła dziecko
faceta który jest od niej 20 lat starszy. Jest rozwodnikiem. Trochę już
ustawionym w życiu, ma swoją firmę, jest względnie wykształcony itd.
Jak sama twierdzi specjalnie wpakowała go w to dziecko, bo chciała
stabilizacji. Nosi spoódnice dużo przed kolano, do tego odpowiednie dekoldy,
dba o siebie, jest ładna, zgrabna dużo czasu i pieniędzy włożyła w ubrania,
fryzjera i inne takie babskie wygłupy. Mi ta metamorfoza sie podoba. Wolę ją
taką jaka jest teraz niż wcześniej. Ach obchodzi urodziny, imieniny (o
rocznicy chrztu już nie wspomina). Jak mi opowiadała, początkowo facet -
któremu urodziła dziecko,- był hojny, kupował jej prezenty, to on ją tak
ubrał, umalował i uczesał. Ale ona ma lekką rękę do wydawania pieniędzy i
facet też to spostrzegł i zaczął sie wściekać. Ona potrafiła wywinąć mu np
taki numer: dostaje od niego prezent, po czym idzie sprzedaje ten prezent i
pieniądze wydaje na coś innego.
W zeszłym roku zaproponowała mi, abym pracowała u jej... "nawet nie męża"-
konkubina. Zgodziłam się ponieważ w miejscowości w której mieszkam pracy nie
ma. Ona również u niego pracowała. Ja trochę telemarketing i sprawy biurowe,
ona przedstawicielstwo w terenie. Oczywiście na porządku dziennym było, że
sprawy domowe, osobiste, łóżkowe oboje przenosili do pracy. Ona w terenie on
mi się zwierza, ona przychodzi- on wychodzi ona się zwierza. Znałam doskonale
całą ich chorą sytuację- oczywiście z dwóch perspektyw. Dwóch czasem całkiem
odległych biegunów myślenia i widzenia. To było straszne. Nie mogłam ani
jednemu, a nie drugiemu powiedzieć (że już to wiem). Czasem próbując ich
godzić, a nie chąc się zdradzić, że on albo ona mi się zwierzali, mówiłam ich
słowa jako swoje złote myśli albo przemyślenia. np. "a może dobrze by było
gdybyś..." Coraz częściej jednak podświadomie przyznawałam racje jemu. Ona
wydawała mi sie fałszywa, faktycznie, żyła ponad swój stan widziałam, ze
pieniądz lub jego brak nią rządzi. On też był "dobry", ukrócił jej źródła
pieniężne do minimum. Nie dawał jej lecz pożyczał. Tak, że praktycznie ona
pracowała u niego za darmo ponieważ spłacała długi zaciągnięte u niego. W
końcu ona się wnerwiła i zosatwiła pracę, przy okazji robiąc mi awanturę i
prawie ządając, abym solidarnie z nią również zostawiła tą pracę, ponieważ-
"ja jestem jej koleżanką, a nie jego, to ona mnie "załatwiła" jemu, i to ona
załtwiła mi tą pracę." Zgłupiałam po raz pierwszy. Nie wiedziałam co mam
robić. Cała ta sytuacja mnie dobijała. Bardzo ciężko pracuje się w tych
warunkach, gdzie nie wiadomo wobec kogo należy być lojalnym: wobec szefa czy
koleżanki. W końcu stwierdziłam, że pracy nie zostawię ponieważ pieniadze są
mi potrzebne do życia. Potem okazało się, ze ona jest w ciązy z drugim
dzieckiem (a już mieli się rozchodzić). Sytuacja była coraz mniej komfortowa,
on mnie wkurzał ona też- zostawiłam tą pracę bo wychodziałm już z siebie i w
niedługim czasie chyba bym zwariowała.
Kontakt się urwał. Ona znowu mnie odnalazła- urodziła drugie dziecko, poszłam
w odwietki, kupiłam ładny i drogi prezent- z dwóch powodów, po pierwsze lubię
jak ktoś się cieszy z czegoś co ode mnie otrzymuje, a po drugie do niej nie
wypada iść z byle czym ponieważ ci to z pewnością w jakiś sposób wypomni. (a
jeśli nie to przynajmniej zasugeruje: np. czy ty wiesz, że oni smieli
przynieść mi w prezencie paczkę pieluch i chusteczki, boże po co mi ten
porcelanowy piesek, co ja mam z nim zrobić, lub do mnie "ty to na sobie
oszczędzasz, ale jak do kogoś idziesz to masz gest" lub "słuchaj, za ile
mogłabyś mi kupić prezent na urodziny?"). Z pracą nadal ciężko, ale tymczasem
studiuję i wszystko odwlekam. W lipcu tego roku, zaproponowała mi ponownie
pracę. On otwierał dla niej sklep- z odzieżą. Ona cała w skowronkach, chociaż
oczywiście pełna obaw, że będzie ją rozliczał, wtrącał się itd. Ale chciała
stawać na nogi- cieszyłam się razem z nią. Zaczełyśmy pracę. Początkowo było
super- klientki do nas przychodziły, my byłyśmy miłe i grzeczne- wszyscy byli
zadowoleni. Ona dawała tzw upusty- tyle ich było, że po podsumowaniu miesiąca
(które on nieomieszkał zrobić) wyszła druga jej wypłata. No ale... promocja
jest promocja, wszyscy jakoś to przełknęli. Ja upustów nie dawałam. W
kolejnym miesiacu dałam raz i pierwszy zgrzyt- że za dużo (oczywiście z całą
masą niepotrzebnych słów)- łzy stanęły mi w gardle- poszłam do domu. Jakoś
przeminęło z wiatrem. Sytuacja zaczęła sie powtarzać- oni się kłócą,
zwierzają sie mi. Ona że wydaje on że skąpy. On- jej przestał wypłacać
wypłatę, ona dawała "niby" upusty- które szły do jej kieszeni- kradzież?- ona
twierdzi, że nie, brała ubrania na krechę, nie płaciła za nie, on te ubrania
zauważał wsćiekał się i zaczą podliczać sklep, tzn mi kazał. On ją wywalił ze
sklepu, znowu zostałam ja. Ona chce abym ja też solidarnie z nią odeszła, a
ja znowu nie wiem co robić. On mnie wkurza, ona mnie wkurza, tracę szacunek
do siebie, bo nie wiem co mam robić, nie wiem co mam do nich mówić. Ona
obwinia mnie, ze trzymam jego stronę, on twierdzi, że jeżeli w pewnych
sytuacjach mi jej szkoda do, ze jestem głupia. On jest skąpcem- który na
wszystko wyznacza jej limity, ona ma podwójną moralność (nadal gada o bogu i
o uczciwości- gada lecz robi co innego). Pracy nadal w mojej miejscowości nie
ma. Ludzie co ja mam robić. Czy powinnam im coś powiedzieć, jak reagować na
ich zwierzenia,może znacie jakiś złoty środek, magiczne słowa które
załatwiają wszystko (a najbardziej święty spokój) A i jeszcze jedno w między
czasie się pobrali, ale już chcą sie rozwodzić, ciągle kłócą się o pieniądze.
Ona twierdzi, że jesteśmy przyjaciółkami (ja jej też kilka razy pomogłam, w
drobnych sprawach- ale to nie jest ważne)- ja nie jestem jej przyjaciółką i
nie chę być. Ja unikam kontaktu z nią, bo mnie to męczy i nie wiem jak mam
się zachowaywać. Proszę odpiszcie i powiedzcie coś na ten temat. Zadawajcie
pytania jeśli będą niejasności. Chcę pomóc im lecz chyba przede wszystkim
sobie. Nie radźcie mi , zebym zmieniła pracę ponieważ, cały czas jej szukam i
staram się. Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: Saba Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: 212.160.148.* 08.11.02, 14:39
      Arctiko, mam wrazenie, ze jestes im potrzebna jako bufor, bo sami ze soba nie
      sa w stanie zyc. Nawet jak znajdziesz inna prace i bedziesz chciala odejsc to
      beda obiecanki, spazmy, ze przyjazn, ze wdziecznosc itp. Nawet szantaz.....
      Chyba to jest tak, ze dzieki Tobie jakos jeszcze te interesy funkcjonuje :). A
      moze wlasnie dobrze byloby im powiedziec o tych obopolnych zwierzeniach i tym
      samym wyjsc z tego blednego kola? Jakim prawem obarczaja Cie swoimi
      problemami?
      Pozdrawiam Cieplo
      napisz jak "widza" Ci sie te moje sugestie :)
      Zajrze tu za jakis czas
      • Gość: arctica Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.bsk.vectranet.pl 08.11.02, 14:47
        Ja też czasem myślę, że powinnam im powiedzieć, że o wszystkim wiem, z obu
        źródeł, nawet czasem próbuję im to sugerować, ale oni to zupełnie olewają.
        Każde z nich myśli, że ma rację. Ja widzę błędy ich obojga. Na to żeby im
        wygarnąć potrzebna jest siła, mi jej czasem brak (a czsem tak mnie jedno albo
        drugie omota swoimi argumentami, że głupieję i nie wiem co o tym wszystkim
        myśleć), poza tym jestem w pewien sposób uzależniona- co najmniej od niego
        (nieszczęsny brak pracy).
        Dziękują SABA za odzew, pisz koniecznie.
    • arek_cz Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! 08.11.02, 14:43
      A czy probowalas poprostu w takiej sytuacji gdy ktores z
      nich zaczyna opowiadac o sytuacji miedzy nimi jakos
      taktonie podpowiedziec ze owszem ty juz to slyszalas ale
      czemu nie mowia tego sobie nawzajem?
      • Gość: arctica Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.bsk.vectranet.pl 08.11.02, 14:51
        Trochę innymi słowami, ale treść dokładnie ta. I nic, ta sama śpiewka. Jak ja
        mówię, no tak ale to nie dotyczy mnie powiedz to jej- to on: ja jej to mówiłam,
        ale ona jest za głupia żeby zrozumieć. I na odwrót: mówiłam to jemu, ale jak
        wiesz on ma zawsze swoje argumenty jego nie przekonasz itd itp.
        Dziękuję, za odpowiedź.
    • Gość: Edyta Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: 217.153.54.* 08.11.02, 15:00
      Przeczytaj sobie artykuł na portalu o technikach rozmowy związanych z
      asertywnością, przydadzą ci się bardzo, bo trafiłaś na toksyczną parę, z którą
      zupełnie sobie nie radzisz....
    • lili.z Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! 08.11.02, 15:14
      może zacznij żyć swoim własnym życiem, nie musisz ich słuchać. Chyba nikt Ci
      nie zrobi krzywdy jak powiesz im, że masz dość życia ich problemami.. i chcesz
      się zająć sobą.
      Pracy nie zmieniaj.. tylko ogranicz bezsensowne i męczące rozmowy O NICH.
      powodzenia
      • Gość: arctica Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.bsk.vectranet.pl 08.11.02, 15:31
        Kiedy mówię, jej, że jestem już zmęczona tym wszystkim, to ona mi na to, że
        przecież jestem jej przyjaciółką (czy mogę jej powiedzieć: słuchaj ja nie
        jestem twoją przyjaciółką tylko koleżanką). Gdy nie chcę już tego słuchać,
        próbuję jej unikać (jego niestety teraz nie mogę, bo z nim pracuję)- wtedy ona
        do mnie dzwoni i prosi, żebym oddzwoniła- ponieważ jej się skończył limit na
        telefon który on jej nałożył. Dzwoni tak do mnie do pracy lub do domu i każe
        oddzwaniać. Wściekam się, i odpowiadam, że z pracy dzwonić nie będę ponieważ ja
        tu pracuję i nie chcę, żeby mój szef sądził, że spiskuję za jego plecami. Gdy
        nie zadzwonię również z domu (ponieważ np chcę mieć czas wytchnienia i świętego
        spokoju) przy kolejnym kontakcie mam do wysłuchania masę wyrzutów dlaczego się
        nie odezwałam.
    • Gość: baccar Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: 213.231.15.* 08.11.02, 15:16
      Brazylijski serial już nie cieszy mnie.....
    • Gość: rezi2 Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: 217.197.166.* 08.11.02, 15:26
      Otoz na poczatku musimy poczynic pewne zalozenie : na razie pracy nie
      zmieniasz, nie masz szans. Aczkolwiek nadal szukaj innej pracy, bo musisz
      wyrwac sie z tego chorego ukladu.
      Po pierwsze : im nie pomozesz. Z tego co piszesz, jest to para ludzi, ktorzy sa
      ze soba na zasadzie jakiegos okrutnego zartu. Do tego po chamsku mieszaja Cie w
      swoje sprawy.
      Wyglada na to, ze jestes osoba zupelnie nieasertywna. Musisz nauczuc sie
      mowic "nie". Przy probie kolejnej rozmowy na TE tematy po prostu powiedz
      tak : "Przepraszam Cie, ale nie chce rozmawiac na ten temat.Chcialabym
      sumiennie wykonywac swoje obowiazki i skupic sie tylko na nich. Nie stawiaj
      mnie prosze miedzy mlotem a kowadlem". Wiem, ze dla Ciebie moze to byc trudne,
      ale mozna sie tego nauczyc. Pamietaj, ze nie jestes nikomu winna rozmow,
      poniewaz pieniadze otrzymujesz za prace, i poza tym, nie sa to Twoi przyjaciele.

      Jesli uda Ci sie w koncu znalezc prace, radze Ci zerwac kontakty z tymi
      ludzmi.Jakiekolwiek. Dla swojego dobra.
      • Gość: arctica Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.bsk.vectranet.pl 08.11.02, 15:35
        Dziękuję za odpowiedź, sądzę, że jest cenna! Często powtarzam słowa
        cyt:"Przepraszam Cie, ale nie chce rozmawiac na ten temat.Chcialabym
        sumiennie wykonywac swoje obowiazki i skupic sie tylko na nich. Nie stawiaj
        mnie prosze miedzy mlotem a kowadlem." Czasem jednak jestem niekonsekwentna i
        nie potrafię stosować "zdartej płyty". Wiem, że powinnam.
      • Gość: dodo Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: 209.226.65.* 08.11.02, 15:44
        arctica - to takie proste - facet jest twoim szefem i placi ci za prace -
        nalezy mu sie twoja lojalnosc jako pracownika. jezeli on w czasie pracy
        wykracza swoimi tekstami poza formalnosc kontaktow pracownik-pracodawca, masz
        zawsze prawo mu powiedziec, ze nie czujesz sie komfortowo jako jego
        terapeutka/spowiednik i ze tak w ogole to wlasnie masz do poskladania sweterki
        na gornej polce. po dwoch-trzech takich akcjach powinien zrozumiec, jesli nie
        jest kompletnym idiota.
        z twoja kolezanka nic kompletnie cie nie laczy procz wdziecznosci za pomoc
        w znalezieniu pracy. rozumiem, ze juz jej podziekowalas wiec w koncu jestescie
        kwita. jezeli nie czujesz sie na silach kontynuowac ten "serial brazylijski"
        jak ktos to trafnie zdefiniowal, nie oddzwaniaj i nie spotykaj sie towarzysko.
        gdy sie spotkacie na ulicy, uklon sie grzecznie i spiesz sie do autobusu. nawet
        jesli cie owa piekna pani w coraz krotszej spodniczce obgada przed reszta
        swiata, to co ci to przeszkadza?
        no i szukaj innej pracy - nie trac czasu na wspomaganie duchowe tej parki -
        caly twoj wolny czas powinien byc poswiecony wyplataniu sie z tego bagienka
        a najlepszym sposobem jest kompletne uniezaleznienie sie finansowe od nich.
        i jeszcze jedno - gdyby ci kiedys w przyszlosci proponowali prace, lepiej idz
        pod kosciol albo zacznij tanczyc na stole w strip-club. bedziesz miala mniej
        dylematow.
        • Gość: arctica Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.bsk.vectranet.pl 08.11.02, 15:59
          Dzięki. Nie wiem czy słusznie, ale ostatnie zdanie wywołało u mnie szczery
          śmiech. Nie raz już o tym myślałam. Niekiedy jak się nad tym całym bałaganem
          zastanawiam, to nie wiem czy mam płakać czy umrzeć ze smiechu.
          Pzdrawiam.
          • Gość: Maryla Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 16:27
            Szukaj pracy,jesli sie uda to uciekaj , jesli nie , postaw sprawe
            jasno "ja tu pracuje".Nie pozwól zeby sie zwierzali,poprostu powiedz ,ze
            to ich sprawa. A jesli jeszcze kiedys ta "kolezanka" Cie odnajdzie to
            uciekaj:-) Myślę ze Ci sie uda.Pozdrawiam
    • elka_dos Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! 08.11.02, 23:35
      Twoja sytuacja jest rzeczywiscie nieciekawa. Zawsze bedziesz po niewlasciwej stronie.
      Chcac miec dobre stosunki z szefem narazisz sie jego zonie, chcac nie narazac sie
      zonie narazisz sie szefowi. Zawsze Twoja postawa bedzie traktowana zbyt pasywnie
      lub niepotrzebnie nadaktywnie niezaleznie w jakim stopniu zaangazujesz sie slowem
      czy czynem. Pojawia sie kolejne, nowe problemy a Ty bedziesz zawsze najblizej aby te
      ich klopoty dzielic. Praca u znajomych jest najgorszym z mozliwych rozwiazan, nigdy
      bowiem nie bedziesz mogla z nia lub z nim normalnie porozmawiac o pracy. Czesto
      w takich sytuacjach znajomi szefowie (niezaleznie czy to kobieta czy mezczyzna)
      moga potraktowac Twoje uwagi personalnie gdy Ty akurat sugerujesz, ze dobrze
      byloby ten regal ustawic blisko swiatla, aby byl lepiej widoczny. Tak jak napisali inni
      powinnas stanowczo odciac sie od ICH zycia a jedyna mozliwa forma jest zmiana
      pracy. Zanim jednak nowe miejsce zatrudnienia znajdziesz (jesli tak naprawde pracy
      potrzebujesz) powiedz im lagodnie a stanowczo, ze nie chcesz brac udzialu w ich
      prywatnych rozgrywkach. Wspomnialas tez, ze mowilas wielokrotnie i nie pomagalo,
      widocznie bylas niewystarczajaco przekonujaca. Wg mnie odizolowanie sie od nich to
      jedyna mozliwa droga dla Ciebie na przyszlosc. Ktos tu napisal, ze nie sa Twoim
      przyjaciolmi, wiec Tobie powinno byc latwiej ich opuscic.. Ureguluj wszystkie sprawy,
      wez pensje, papiery i pozegnaj sie ladnie. Przykro radzic zmiane pracy w tak trudnej
      sytuacji rynkowej, ale jeszcze raz powtorze nie widze dla Ciebie innej drogi
      rozwiazania problemu.
      Elka
      • Gość: arctica. Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! IP: *.bsk.vectranet.pl 09.11.02, 12:46
        Dziękuję za radę! Ja to wszystko wiem. Forsa jest niestety potrzebna i jedynym
        rozwiązaniem jest wymiana tej pracy na inną. Wiem, że muszę być bardziej
        konsekwentna, silniejsza i bardziej przekonywująca w sugrowaniu (lub mówieniu
        wprost), że już mam dosyć ich życia prywatnego, nie interesuje mnie to ani w
        pracy ani poza nią. Ja o tym wszystkim wiem. Znam teorię asertywności, trochę
        ciężej wprowadzić ją w praktykę- cóż trzeba sie starać i ćwiczyć. Pozdrawiam i
        jeszcze raz dziękuję Tobie Elu i wszystkim którzy odpisali- czekam na kolejne
        listy. Bye.
    • kamfora Re: PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE I PORADŹCIE! 09.11.02, 15:25

      Myślę, że to, jaka jest ta Twoja koleżanka - to jej sprawa.
      Ty jej nie zmienisz, mozesz zaakceptować taką, jaka jest, albo
      "nie zadawać się".
      Układ, w którym wysłuchuje się osobno zwierzeń małżonków czy partnerów
      jest chory. Argument, że musisz to znosić, bo nie ma innej pracy
      jest nieprzekonujący. Tak samo, jak nie będzie przekonujący argument,
      że ona jest be, a wkoło nie ma innych facetów,
      gdyby on zaproponował Ci związek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka