fnoll
14.11.02, 11:05
subiektywnie:
profesor Wilczur po utracie pamięci był uosobieniem Tao, robił to co trzeba
było robić, to co właściwe, niczego nie zatrzymując, niczego nie
przyspieszając - też tak bym chciał (czyli że widzę w nim uosobienie swoich
ideałów po prostu)
tylko jak stracić tą pamięć? walenie głową w mur zapewne nie wystarczy -
szczególnie, że nie chodzi tu o utratę umiejętności pojmowania skutkiem
rozległych organicznych uszkodzeń, a nawet wręcz przyciwnie, przenikliwość
się wyostrza, tylko raczej o zrzucenie pewnego INDYWIDUALNEGO balastu
no i ciekawe jak by wyglądało społeczeństwo takich odbiografizowanych
Znachorów - bez pielęgnowanych w sobie krzywd, bez przywiązań i bez pragnień
zatrzymywania rzeczy w ich biegu, wsadzania kija w szprychy (czyli że polecam
wszystkim dążenie do upatrzonych przez siebie ideałów)
z drugiej strony może dla Znachora utrata pamięci nic nie zmieniła poza tym,
że wyrzuciła go poza utarte sposoby bycia z ludźmi, poza jego role
społeczną... co nie stworzyło lecz jedynie uwypukliło jego pozytywy (czyli że
droga daleka)
czy ktoś jeszcze jest pod wrażeniem Znachora? (akurat ostatnio była powtórka
w TV w wersji z fenomenalnym Bińczyckim)