Dodaj do ulubionych

być jak Znachor

14.11.02, 11:05
subiektywnie:

profesor Wilczur po utracie pamięci był uosobieniem Tao, robił to co trzeba
było robić, to co właściwe, niczego nie zatrzymując, niczego nie
przyspieszając - też tak bym chciał (czyli że widzę w nim uosobienie swoich
ideałów po prostu)

tylko jak stracić tą pamięć? walenie głową w mur zapewne nie wystarczy -
szczególnie, że nie chodzi tu o utratę umiejętności pojmowania skutkiem
rozległych organicznych uszkodzeń, a nawet wręcz przyciwnie, przenikliwość
się wyostrza, tylko raczej o zrzucenie pewnego INDYWIDUALNEGO balastu

no i ciekawe jak by wyglądało społeczeństwo takich odbiografizowanych
Znachorów - bez pielęgnowanych w sobie krzywd, bez przywiązań i bez pragnień
zatrzymywania rzeczy w ich biegu, wsadzania kija w szprychy (czyli że polecam
wszystkim dążenie do upatrzonych przez siebie ideałów)

z drugiej strony może dla Znachora utrata pamięci nic nie zmieniła poza tym,
że wyrzuciła go poza utarte sposoby bycia z ludźmi, poza jego role
społeczną... co nie stworzyło lecz jedynie uwypukliło jego pozytywy (czyli że
droga daleka)


czy ktoś jeszcze jest pod wrażeniem Znachora? (akurat ostatnio była powtórka
w TV w wersji z fenomenalnym Bińczyckim)
Obserwuj wątek
    • default Re: być jak Znachor 14.11.02, 11:50
      Cześć,
      ja także fascynuję się Znachorem i prawie każdą powtórkę oglądam. Bińczycki
      jest rzeczywiście fenomenalny (nie tylko w tej roli zresztą).
      Utrata pamięci wydaje mi się być czasem obroną organizmu przed zbyt stresującą
      rzeczywistością, jakby ciało wyłączało umysł, który w danym dramatycznym
      momencie może mu zagrozić (samobójstwo np., albo długotrwała depresja
      prowadząca do wyniszczenia fizycznego). Pstryk! wyłączamy wszystko i zaczynamy
      od nowa. Pamięć mu wraca, ale dopiero po nastu latach, kiedy tamte traumatyczne
      przeżycia są już daleką przeszłością. Jeśli chodzi o sposób życia Znachora w
      nowych warunkach, po utracie pamięci - chyba nie byłby tak dobry, szlachetny i
      poczciwy, gdyby nie posiadał tych cech wcześniej. Mógłby się zupełnie stoczyć,
      kraść, pić, zgnić w kryminale, a on nie - uosobienie łagodności, poczciwości i
      dobroci - i taki jest przedstawiony na początku filmu.
      Właściwie jedyny balast, jaki zrzucił - to pamięć tego tragicznego wydarzenia,
      odejścia żony z córką. Bo przecież dalej chce służyć ludziom, chce pomagać, nie
      przechodzi obojętnie wobec krzywdy - tyle że nie robi tego w nowoczesnej
      klinice, a w wiejskiej chałupie....
      Można powiedzieć, że miał szczęście - jednostka chorobowa (amnezja) załatwiła
      mu w moment to, z czym inni po takim przejściu zmagają się latami, nie mogąc
      odnalezć swojego miejsca....
    • proo Re: być jak Znachor 14.11.02, 12:42
      Fnollu , takie na poły amnezyjne pojmowanie życia i świata jest pewnie ideałem
      ktorego nawet Panu Bogu nie udało sie stworzyć ale przyznam że mnie pociąga
      niezmiernie wizja ładu skończonego i człowieczego postepowania - etycznego ,
      sprawiedliwego zgodnego z naturalnym porządkiem rzeczy. Trawi mnie jednakże
      obawa że w wyniku zabiegow zdążających do wyrzucenia nas poza tor życia
      przecierany od pokoleń przez naszych przodkow , utracilibyśmy rowniez pamięć o
      tych rzeczach i pamięć tych doznań ktore dostarczaja nam pozytywnych wrażeń ,
      drgań serca , uskrzydleń duszy ,szeptow krwi , żaru miłości i kilku
      jeszcze bardziej fizycznych doznań ;-)!
      Może więc lepiej że stan ów dostępny był wyłącznie Znachorowi?
      My z pozycji widza zagłębionego refleksyjnie w miękkim fotelu rozstrzygajmy czy
      to pożądana przemiana umysłu czy też nie - odczuwając jak odczuwamy
      i posiadając naszą dotychczasową umiejętność pojmowania?

      proo
    • Gość: baccar Re: być jak Znachor IP: 213.231.15.* 14.11.02, 12:43
      Ogladałem ten film wiele razy i zawsze jestem pod wrażeniem tego w sumie
      prostego przedwojennego melodramaciska. Dołęga Mostowicz, autor powieści, miał
      jednak talent do opowiadania ciekawych historii z ponadczasowym przekazem
      (patrz kariera Nikodema Dyzmy). Oprócz tego wszystkiego co napisałeś z
      dzisiejszej perspektywy interesujący wydawał mi się speech prokuratora, który
      pyta kiedy 30 sto milionowy kraj będzie należał do Europy nie tylko
      geograficznie. To pytanie ciagle sie powtarza z przeróżnych trybun a wniosek
      się nasuwa , że z tą naszą przynaleznoscią do Europy może tak pozostać na
      zawsze , o ile taoistycznie zacznie nam to wreszcie zwisać....
      • fnoll Re: być jak Znachor 14.11.02, 13:09
        Gość portalu: baccar napisał(a):

        > (...) To pytanie ciagle sie powtarza z przeróżnych trybun a wniosek
        > się nasuwa , że z tą naszą przynaleznoscią do Europy może tak pozostać na
        > zawsze , o ile taoistycznie zacznie nam to wreszcie zwisać....

        trawersując zdanie Znachora dotyczące więzienia - bycie poza Europą też jest
        dla ludzi

        a PKB? to cielec
        • Gość: Renka Re: pozytywny stres IP: *.home.cgocable.net 14.11.02, 17:09
          Rzeczywiscie, los dal mu prezent,czyli amnezje.Zaoszczedzil mu powracajacych
          zlych wspomnien, uczynil jego zycie spokojnym.Nie kazdemu to dane.Dlatego
          niektorzy rozpamietuja, analizuja i wciaz czekaja na zapomnienie.Inni sa
          bardziej aktywni, staraja sie pracowac, pracowac, pracowac tak, aby zapomniec.
          Jednym slowem, zabic bolesne wspomnienia nowym stresem,tym razem pozytywnym,
          bo prowadzacym nieuchronnie do zbalansowania ich rozchwianej psychiki.
    • Gość: IMAGINE Re: być jak Znachor IP: *.unl.edu 14.11.02, 17:59
      fnoll napisał:

      > subiektywnie:
      >
      > profesor Wilczur po utracie pamięci był uosobieniem Tao, robił to co trzeba
      > było robić, to co właściwe, niczego nie zatrzymując, niczego nie
      > przyspieszając - też tak bym chciał (czyli że widzę w nim uosobienie swoich
      > ideałów po prostu)
      >
      > tylko jak stracić tą pamięć? walenie głową w mur zapewne nie wystarczy -
      > szczególnie, że nie chodzi tu o utratę umiejętności pojmowania skutkiem
      > rozległych organicznych uszkodzeń, a nawet wręcz przyciwnie, przenikliwość
      > się wyostrza, tylko raczej o zrzucenie pewnego INDYWIDUALNEGO balastu
      >
      > no i ciekawe jak by wyglądało społeczeństwo takich odbiografizowanych
      > Znachorów - bez pielęgnowanych w sobie krzywd, bez przywiązań i bez pragnień
      > zatrzymywania rzeczy w ich biegu, wsadzania kija w szprychy (czyli że polecam
      > wszystkim dążenie do upatrzonych przez siebie ideałów)
      >
      > z drugiej strony może dla Znachora utrata pamięci nic nie zmieniła poza tym,
      > że wyrzuciła go poza utarte sposoby bycia z ludźmi, poza jego role
      > społeczną... co nie stworzyło lecz jedynie uwypukliło jego pozytywy (czyli że
      > droga daleka)
      >
      >
      > czy ktoś jeszcze jest pod wrażeniem Znachora? (akurat ostatnio była powtórka
      > w TV w wersji z fenomenalnym Bińczyckim)

      Jak bedziesz sie tak "czesto" pojawial, to z pewnoscia utracimy Cie z pamieci.
      Pozdrm Imagine.
      • fnoll Re: być jak Znachor 15.11.02, 11:39
        to jedzcie wiecej lecytyny i orzechow towarzyszu imagine :) ja to cie nawet i
        za lat nascie pewnikiem nie zapomne, nawet jakbym juz ani slowa od ciebie nie
        przeczytal

        taki to smietnik, bez urazy, robi sie w glowie
        • Gość: Imagine Re: być jak Znachor IP: *.unl.edu 15.11.02, 15:36
          fnoll napisał:

          > to jedzcie wiecej lecytyny i orzechow towarzyszu imagine :) ja to cie nawet i
          > za lat nascie pewnikiem nie zapomne, nawet jakbym juz ani slowa od ciebie nie
          > przeczytal
          >
          > taki to smietnik, bez urazy, robi sie w glowie
          Dobrze, zes dodal "bez urazy" bo inaczej bym sie urazil. Ja Ciebie tez,
          nasz wschodzaca gwiazdo, spekulatywno, literackiej psychologii nie zapomne.
          Pozdr, Imagine.
    • Gość: ela Re: być jak Znachor IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 15.11.02, 14:24
      Tak mi się jakoś poskładało, że np.
      Profesor Wilczur to symbol tęsknoty ludności wiejskiej za dobrą opieką medyczną.
      Z drugiej strony jest to symbol tęsknoty znanego renomowanego profesora
      medycyny i do tego mieszczucha za spokojną sielankową opieką medyczną nad
      ludnością wiejską.
      Żeby to mogło się „ziścić” to muszą zajść nadzwyczajne okoliczności
      powodujące „wybiórczy” zanik pamięci np. z zachowaniem pamięci wiedzy
      medycznej.

      Wszyscy trochę tęsknimy za tym, żeby to los zdecydował za nas i przeniósł nas
      cudem w te nasze wytęsknione miejsca. Myślę, że o stuknięcie w głowę i za
      naszych czasów nie trudno więc możesz spokojnie pokręcić się w okolicach
      uznanych przez policję za przydatne pod tym względem. No a potem będziemy Cię
      szukać na innych forach. Może np. na „Naprawy i remonty”.
      Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka